thumb|Australijscy i holenderscy jeńcy w obozie jenieckim Changi w Singapurze Jeńcy alianccy w niewoli japońskiej – członkowie sił zbrojnych państw alianckich, którzy podczas II wojny światowej, w trakcie zmagań na dalekowschodnim i pacyficznym teatrze działań wojennych, zostali wzięci do niewoli przez siły zbrojne Cesarstwa Japonii.
Podczas wojny z Chinami w latach 1937–1945 Japończycy odmawiali żołnierzom przeciwnika statusu jeńców wojennych i po wzięciu do niewoli mordowali ich na masową skalę, zwłaszcza podczas masakry nankińskiej. Z kolei po ataku na Pearl Harbor w grudniu 1941 roku rząd Japonii zadeklarował, że będzie traktował jeńców amerykańskich i europejskich zgodnie z postanowieniami międzynarodowych konwencji. W rzeczywistości japońscy żołnierze i marynarze nierzadko mordowali wziętych do niewoli żołnierzy alianckich, w szczególności lotników. Transport jeńców odbywał się w nieludzkich warunkach, zwłaszcza podczas pieszych „marszów śmierci” oraz na pokładach tzw. piekielnych statków. W obozach jenieckich panowały fatalne warunki bytowe i sanitarne, szerzyły się głód i choroby, a jeńców poddawano brutalnemu traktowaniu, w tym nawet pseudomedycznym eksperymentom. Żołnierzy alianckich na masową skalę wykorzystywano w charakterze niewolniczej siły roboczej, między innymi podczas budowy Kolei Birmańskiej.
W latach 1941–1945 w niewoli japońskiej znalazło się około 320 tys. żołnierzy alianckich, w tym około 140 tys. żołnierzy pochodzenia europejskiego. Spośród tych ostatnich blisko jedna trzecia nie przeżyła niewoli. Japońskie obozy jenieckie są zaliczane do „najokropniejszych doświadczeń koncentracyjnych, jakie kiedykolwiek poznał świat”.
Źródła japońskiego stosunku do jeńców wojennych Przyczyny ideologiczne Konflikty zbrojne rozgrywające się w feudalnej Japonii zazwyczaj charakteryzowało okrucieństwo i brak litości wobec pokonanego przeciwnika. Z początku nieco odmienny charakter miały natomiast wojny toczone przez Japonię po restauracji Meiji. O ile japońskie siły zbrojne często w bardzo brutalny sposób traktowały cywilną ludność podbitych ziem (Chińczyków, Koreańczyków), o tyle jeńców wojennych – zwłaszcza pochodzenia europejskiego (Rosjan, Niemców) – traktowano poprawnie, a w niektórych wypadkach wręcz wzorowo. Początkowo nie potępiano również własnych żołnierzy, którzy dostali się do nieprzyjacielskiej niewoli.
Począwszy od drugiej dekady XX wieku, w japońskich siłach zbrojnych rozpoczął się jednak stopniowy odwrót od zapożyczonych z Europy zasad i metod szkolenia wojskowego, połączony z odgórnie narzuconym powrotem do „dawnych japońskich wartości”. Kluczową rolę w kształtowaniu postaw żołnierzy odgrywał odtąd odczytany na nowo, czy też jak nalega – „wypaczony”, kodeks wojownika Bushidō. W myśl jego nowej interpretacji najważniejszymi cnotami, którymi powinni się kierować żołnierze cesarza, były: bezwarunkowe, wręcz ślepe posłuszeństwo, gotowość do całkowitego poświęcenia, dążenie do zwycięstwa za wszelką cenę. Kluczowe znaczenie przypisywano „żołnierskiemu duchowi”, czemu towarzyszyło lekceważenie kwestii technicznych i logistycznych. Armia co do zasady odrzucała myśl o defensywie i odwrocie, nawet jeśli byłyby uzasadnione względami militarnymi. Kapitulacja była natomiast absolutnie wykluczona – od żołnierzy oczekiwano, że będą walczyć do samego końca, a w obliczu nieuchronnej klęski popełnią samobójstwo lub polegną w walce. Śmierć w służbie cesarza była uznawana za największy zaszczyt, podczas gdy poddanie się okrywało hańbą zarówno żołnierza, jak i jego rodzinę.
Takie pojmowanie obowiązku żołnierskiego było przyczyną ogromnych i często niepotrzebnych strat, które wojska japońskie ponosiły w trakcie wojny na Pacyfiku. Jednocześnie przekładało się na absolutną pogardę, z którą traktowano jeńców z nieprzyjacielskich armii. Bez względu na okoliczności, w których dostali się do niewoli, w oczach japońskich żołnierzy i oficerów byli oni ludźmi pozbawionymi honoru i wszelkich praw, niegodnymi jakiegokolwiek szacunku.
Stosunek do prawa konfliktów zbrojnych Przedstawiciel Japonii złożył podpis na konwencji genewskiej z 27 lipca 1929 roku „O traktowaniu jeńców wojennych”. Ostatecznie konwencja nie została jednak ratyfikowana przez Japonię. Stało się to pod wpływem nacisków tamtejszych kręgów wojskowych, które wychodziły z założenia, że w sytuacji, gdy japoński żołnierz nie ma prawa się poddać, zapewnianie opieki jeńcom i przeznaczanie na nią cennych zasobów, jest absolutnie nieuzasadnione i nie ma szans spotkać się z wzajemnością potencjalnego przeciwnika.
Mimo braku ratyfikacji konwencji Japonia nie mogła się powoływać na nieznajomość jej zapisów. Jednocześnie Cesarstwo nadal pozostawało sygnatariuszem IV konwencji haskiej z 1907 roku. Załączony do niej „regulamin dotyczący praw i zwyczajów wojny lądowej” nakładał na układające się strony m.in. obowiązek humanitarnego traktowania jeńców wojennych, szanowania ich własności, zapewnienia odpowiedniego zakwaterowania oraz wyżywienia nie gorszego niż we własnej armii, prowadzenia rejestrów jeńców i dostarczania im darów przesyłanych przez Czerwony Krzyż lub inne organizacje humanitarne. Regulamin zabraniał także kierowania jeńców do prac, które są zbyt ciężkie lub bezpośrednio związane z prowadzeniem działań wojennych.
Na początku 1942 roku, niedługo po rozpoczęciu wojny na Pacyfiku, mocarstwa zachodnie kanałami dyplomatycznymi poinformowały Japonię, że w odniesieniu do jej żołnierzy będą stosować się do postanowień konwencji genewskiej, a jednocześnie na zasadzie wzajemności oczekują przestrzegania jej przez Japonię. W odpowiedzi japoński minister spraw zagranicznych złożył formalne zapewnienie, że w stosunku do jeńców alianckich jego kraj przestrzegać będzie zarówno zapisów konwencji genewskiej „O polepszeniu losu chorych i rannych w armiach czynnych”, jak i na zasadzie mutatis mutandis – postanowień konwencji genewskiej „O traktowaniu jeńców wojennych”. W instrukcji dla komendantów obozów jenieckich z czerwca 1942 roku japoński premier i minister wojny Hideki Tōjō zaznaczył jednak:
W praktyce Japonia całkowicie lekceważyła większość postanowień międzynarodowych konwencji, które odnosiły się do traktowania jeńców wojennych. Podczas powojennych procesów japońscy oficerowie oskarżeni o zbrodnie wojenne wielokrotnie dawali wyraz przekonaniu, że bezwarunkowa kapitulacja nieprzyjacielskich oddziałów automatycznie pozbawiła jeńców jakichkolwiek praw – mimo iż było to stanowisko całkowicie pozbawione podstaw prawnych.
Inne czynniki Szukając przyczyn złego traktowania jeńców przez Japończyków, historycy wskazują m.in. na uprzedzenia na tle rasowym, nacjonalistyczną i antyzachodnią indoktrynację, której od najmłodszych lat poddawano obywateli Japonii oraz wspólną dla wszystkich konfliktów zbrojnych tendencję do dehumanizacji przeciwnika. Podkreślają jednocześnie, że charakterystyczna dla japońskiego społeczeństwa dominacja etyki grupowej nad etyką indywidualną, a zwłaszcza obowiązująca w siłach zbrojnych zasada bezwarunkowego posłuszeństwa wobec zwierzchników, którzy wydawali rozkazy „w imieniu cesarza”, były powodem, dla którego żołnierze i oficerowie niezwykle rzadko byli skłonni sprzeciwić się zbrodniczym rozkazom, nawet gdy osobiście się z nimi nie zgadzali.
Okrutne traktowanie jeńców do pewnego stopnia było także pochodną stosunków panujących w japońskich siłach zbrojnych. Charakteryzował je bowiem niezwykle surowy dryl, a na porządku dziennym było stosowanie fizycznej i psychicznej przemocy wobec żołnierzy i marynarzy. Dyscyplinę zazwyczaj egzekwowano nieoficjalnie, poprzez przyzwolenie na znęcanie się nad rekrutami przez doświadczonych żołnierzy. Konsekwencją tej kultury przemocy było, że dręczeni i upokarzani żołnierze regularnie wyładowywali swoją frustrację na jeńcach wojennych. Jak wskazuje Jean-Luis Margolin: „pranie mózgów, uprzedmiotowienie żołnierzy, otwierało zarazem drogę do zbrodni popełnianych na ludności cywilnej czy jeńcach wojennych”. Michael i Elizabeth Normanowie w swej książce o „batańskim marszu śmierci” także podkreślają, że japońscy żołnierze „bili jeńców tak samo okrutnie, jak sami byli bici przez swoich sierżantów i poruczników”. Po wojnie premier Tōjō relatywizował przemoc panującą w obozach jenieckich, usiłując przekonać przesłuchujących go alianckich śledczych, że bicie po twarzy jest środkiem wychowawczym powszechnie stosowanym w japońskich rodzinach i siłą rzeczy przenikającym w szeregi armii, stąd nie należy go postrzegać w kategorii zbrodni wojennej, lecz „zwyczaju”.
Innym istotnym czynnikiem był również fakt, że Japonia rozpoczynając wojnę z mocarstwami zachodnimi, nie spodziewała się, że w jej ręce wpadnie tak duża liczba jeńców wojennych. W konsekwencji wojskowa administracja i służby logistyczne nie były przygotowane, aby właściwie się nimi zaopiekować. W dodatku w japońskich siłach zbrojnych służba w obozach jenieckich nie cieszyła się prestiżem. W konsekwencji stanowiska komendantów wielokrotnie powierzano oficerom niekompetentnym, lekceważącym swoje obowiązki, nadużywającym alkoholu, a nawet wykazującym skłonności sadystyczne. Na skutek korupcji lub nieudolności oficerów odpowiedzialnych za kwatermistrzostwo żywność często nie docierała do obozów jenieckich.
Szeregowymi strażnikami w obozach byli zazwyczaj członkowie formacji pomocniczych, którzy znajdowali się na samym dole wojskowej hierarchii i sami padali ofiarą złego traktowania ze strony przełożonych. Większość pochodziła z japońskich kolonii: Korei lub Formozy. W szczególności Koreańczycy zostali zapamiętani przez jeńców ze względu na swą brutalność, a wręcz okrucieństwo. W niektórych mniejszych obozach wzdłuż Kolei Birmańskiej załogi były złożone wyłącznie z Koreańczyków. Pochodzący z Korei gen. Shiyoku Kou (właśc. Hong Sa-ik) pełnił nawet funkcję zwierzchnika wszystkich obozów jenieckich i obozów internowania na Filipinach. Kierowanie mieszkańców kolonii do służby w obozach jenieckich nie było jednak absolutną regułą. Na Wyspach Japońskich strażnikami byli często japońscy rekonwalescenci, a nawet żołnierze uznawani za „lekko upośledzonych”. Zdarzało się ponadto, że jako strażników zatrudniano żołnierzy hinduskich, którzy przeszli na japońską stronę (Singapur) lub członków miejscowych plemion (Sandakan).
Zbrodnie na jeńcach chińskich (1937–1945) thumb|Chińscy żołnierze wzięci do niewoli w Nankinie thumb|Masakra nankińska. Stosy zwłok zalegające nad brzegami Jangcy thumb|Masakra nankińska. Egzekucja przez ścięcie mieczem
Od czasu tzw. incydentu mukdeńskiego z 18 września 1931 roku i będącej jego następstwem zbrojnej okupacji Mandżurii, Japonia pozostawała militarnie zaangażowana w Chinach. Jej wojska nie poprzestały przy tym na opanowaniu Mandżurii, lecz stopniowo zajmowały kolejne regiony północno-wschodnich Chin. Ostatecznie po tzw. incydencie na moście Marco Polo w lipcu 1937 roku Chiny stanęły w obliczu zakrojonej na pełną skalę inwazji ze strony wyspiarskiego sąsiada. Działania zbrojne i japońska okupacja znacznych obszarów Chin trwały do momentu kapitulacji Cesarstwa w sierpniu 1945 roku.