Franciszek Kupracz (ur. 28 sierpnia 1950, zm. 27 grudnia 2017) – polski samorządowiec, wójt gminy Darłowo w latach 1998–2014.

Kariera polityczna W okresie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Po wprowadzeniu stanu wojennego został wykluczony z partii za wspieranie NSZZ „Solidarność”.

W wyborach samorządowych w 1998 roku został wybrany wójtem Gminy Darłowo. Był pierwszym darłowskim wójtem wybranym w bezpośrednich wyborach. Został zaprzysiężony 6 listopada 1998 roku. W wyborach samorządowych w 2010 roku uzyskał w II w turze 57,53% głosów, wygrywając z Janem Krzysztofem Górskim. Franciszek Kupracz pełnił funkcję wójta do 2014 roku, kiedy to w I turze w wyborów samorządowych przegrał ze swoim byłym zastępcą Radosławem Głażewskim, uzyskując 18,7% głosów.

Elektrownia atomowa nad Jeziorem Kopań We wrześniu 2011 roku Kupracz poinformował, że według nieoficjalnych informacji, pierwsza polska elektrownia jądrowa powstanie nad jeziorem Kopań, na terenie gminy Darłowo. Według wójta miały dzięki temu wpłynąć do gminy znaczące fundusze. Wkrótce Polska Grupa Energetyczna wykluczyła Kopań z listy potencjalnych lokalizacji. W reakcji na to sprawa została omówiona podczas sesji rady gminy w styczniu kolejnego roku. Część samorządowców poparła starania wójta. Wśród nich byli burmistrz Darłowa Arkadiusz Klimowicz, burmistrz Sławna Krzysztof Frankenstein, starosta sławieński Wojciech Wiśniowski, radna Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego oraz wójtowie niektórych gmin wiejskich. Napisali oni do PGE list otwarty, w którym zachęcali do powrotu do rozmów na temat budowy elektrowni w gminie Darłowo.

10 lutego 2012 r. starosta sławieński Wojciech Wiśniowski poinformował po spotkaniu z przedstawicielem PGE, że spółka nie powróci do planu budowy elektrowni nad jeziorem Kopań. Informację tę potwierdził wójt Kupracz. Przyznał wówczas, że okolice jeziora Kopań nie były dobrą lokalizacją m.in. z uwagi na znajdujący się w pobliżu obszar Natura 2000, region turystyczny, ubogą infrastrukturę techniczną czy duże koszty przesyłu i odbioru energii elektrycznej. Jako najlepsze miejsce na budowę elektrowni wskazywał wtedy miejscowość Gąski w gminie Mielno. Jednocześnie przyznał, że najbardziej prawdopodobną lokalizacją pierwszej polskiej elektrowni atomowej z punktu widzenia PGE są teraz okolice Trójmiasta. Elektrownia atomowa w Gąskach mogłaby według niego powstać jako druga.

Upamiętnienie Andrzeja Leppera Franciszek Kupracz był zwolennikiem upamiętnienia w przestrzeni publicznej Andrzeja Leppera, mieszkańca gminy Darłowo. Zrezygnował jednak z nadania jego nazwiska jednej z ulic w Dąbkach, gdyż w jego opinii byłoby to niewystarczające uhonorowanie. Zamiast tego zaproponował nieoficjalnie, by zmienić nazwę wsi, w której mieszkał, tj. Zielnowa, na Lepperowo. Pomysł spotkał się z krytyką ze strony przewodniczącej lokalnych struktur Prawa i Sprawiedliwości Jadwigi Czarnołęskiej-Gosiewskiej, która określiła to jako próbę zaistnienia medialnie. Wójt Kupracz planował także utworzyć w Zielnowie izbę pamięci Andrzeja Leppera, zaś wokół jego grobu ustawić cztery kolumny z zadaszeniem. W październiku 2013 roku zamontował na terenie gminy dwie tablice informujące mieszkańców, że jadą drogą krajową nr 37 – Lepperówką. Pomysł uzasadnił mówiąc, że to właśnie Andrzej Lepper przyczynił się do renowacji jezdni i jej przekwalifikowania z drogi powiatowej na drogę krajową. Zapowiedział przy tym, że postawi kolejne takie tablice.

Kontrowersje Likwidacja szkół w Słowinie i Dobiesławiu W trakcie ostatniej kadencji wójta Kupracza w latach 2010–2014 na terenie gminy kilkukrotnie likwidowano szkoły publiczne. W lutym 2012 roku rada gminy zdecydowała o likwidacji Szkoły Podstawowej w Słowinie i Zespołu Szkół w Dobiesławiu. Kupracz zapewniał wtedy, że do fizycznej likwidacji szkoły w Dobiesławiu nie dojdzie, a zostanie ona jedynie przekształcona w szkołę społeczną. Jako przyczynę decyzji wskazywał znaczące przekroczenie kosztów utrzymywania szkoły w stosunku do otrzymywanej od państwa subwencji. Zauważył też, że zmniejszyła się liczba uczniów.

Protest przeciwko likwidacji szkoły w Dąbkach W styczniu 2013 roku wójt ogłosił zamiar likwidacji dwóch szkół wchodzących w skład Zespołu Szkół nr 3 w Dąbkach, tj. Szkoły Podstawowej z Oddziałem Przedszkolnym im. Ratowników Morskich oraz Gimnazjum Nr 3 im. Ratowników Morskich. Podobnie jak w przypadku szkoły w Dobiesławiu, zaproponowano, by placówkę przekształcono w szkołę społeczną. Wójt zauważył, że koszt utrzymania szkoły społecznej jest dla gminy o blisko milion złotych mniejszy niż w przypadku szkoły publicznej. Tu także zwrócił uwagę na zmniejszającą się liczbę uczniów. Decyzja spotkała się ze sprzeciwem części radnych. Wśród krytyków decyzji był sołtys Dąbek Jan Górski, według którego koszty utrzymania szkoły społecznej wcale nie są dużo mniejsze niż w wypadku szkoły publicznej. Swoje obawy wyrazili politycy Prawa i Sprawiedliwości Jadwiga Czarnołęska-Gosiewska i Czesław Hoc. Mimo to rada gminy przyjęła w dniu 31 stycznia większością głosów uchwałę intencyjną o przekształceniu szkół.

Jeszcze przed zapadnięciem decyzji, mieszkańcy miejscowości dwukrotnie zwołali spotkanie w tej sprawie. Argumentowali, że przekształcenie szkoły w placówkę społeczną nie gwarantuje ciągłości jej istnienia. Na żadne z tych spotkań nie stawił się wójt Kupracz, który określił je jako polityczne wiece Jana Górskiego. Tymczasem zawiązało się Stowarzyszenie Przyjaciół Szkoły w Dąbkach, które miało poprowadzić szkołę społeczną od września 2013 roku. Prezesem Stowarzyszenia miał zostać syn wójta, Łukasz Kupracz. Wójt nie przyszedł również na kolejne dwa spotkania, zorganizowane już po uchwale Rady Gminy. Na czwartym spotkaniu wywieszono transparenty i flagi. W imieniu Związku Nauczycielstwa Polskiego wypowiedziała się prezes lokalnego oddziału, Bożena Ciechanowska. Zapewniła, że stanowisko ZNP w kwestii likwidacji szkoły jest negatywne, a nawet że w ich opinii istnieją przesłanki o możliwości popełnienia przestępstwa. 24 marca Adam Zygmunt, szef okręgu zachodniopomorskiego ZNP złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Podczas wizyty w Warszawie wręczył list Minister Edukacji Narodowej Krystynie Szumilas. Małgorzata Chyła, szefowa struktur związku w Koszalinie nazwała decyzję o likwidacji szkoły całkowicie niezasadną. Mianowanie syna wójta prezesem Stowarzyszenia Przyjaciół Szkoły w Dąbkach określiła jako nepotyzm. Swoje zaniepokojenie wyraziło Kuratorium Oświaty. Również 24 marca poseł Czesław Hoc zwrócił się w tej sprawie do wojewody oraz złożył interpelację poselską. W razie konieczności zapowiedział złożenie wniosku o referendum gminne. Poseł zwrócił uwagę, że rodzice powinni zostać poinformowani o likwidacji szkoły najpóźniej na sześć miesięcy przed faktem, podczas gdy ostateczną decyzję w tej sprawie przełożono na kwiecień. On także oskarżył rodzinę Kupraczów o nepotyzm. Sam Łukasz Kupracz zapewniał, że nie będzie pobierał z racji swojej nowej funkcji żadnego wynagrodzenia

4 kwietnia rodzice uczniów na znak protestu zablokowali drogę krajową nr 6 w Karwicach. Protestujący mieli ze sobą transparenty i ulotki. Podczas sesji rady gminy w dniu 5 kwietnia, na której miała zapaść ostateczna decyzja w sprawie szkoły w Dąbkach, przykuli się łańcuchami do stołu przewodniczącego obrad. Mimo to rada gminy przyjęła uchwałę o likwidacji szkół. Rodzice uczniów rzucili na stół monety mówiąc, że są to srebrniki dla zdrajców. Justyna Bindas, Agnieszka Czupajło i Bogumiła Górska rozpoczęły strajk głodowy. Ta ostatnia jest żoną sołtysa Górskiego, który wyraził poparcie dla protestu. 8 kwietnia dołączyła do nich Justyna Huba, a 10 kwietnia Joanna Noworolnik. Wójt zaproponował kobietom rozmowy ze swoim przedstawicielem. Sam nie chciał w nich brać udziału z uwagi na niepopularność swojej osoby. Rozmowy, które odbyły się 11 kwietnia, zostały przerwane. Zdaniem protestujących, strona samorządowa odwracała uwagę od bieżącego problemu, skupiając się na dalekosiężnych planach. Franciszek Kupracz zapowiedział wtedy zwołanie nadzwyczajnej sesji rady gminy, do której jednak nie doszło. Tego samego dnia Justyna Bindas i Agnieszka Czupajło z uwagi na ogólny stan zdrowia zostały przewiezione do szpitala. 17 kwietnia, pod koniec drugiego tygodnia głodówki, wójt wezwał listownie kobiety do opuszczenia budynku Urzędu Gminy. Zapewnił jednak, że nie będą one usuwane siłą. Tego samego dnia wydał oświadczenie, w którym poinformował o uszkodzeniu mienia i ataku na urzędnika samorządu ze strony jednej z kobiet. Interweniowała policja. Wójt wydał Janowi Górskiemu i Jadwidze Czarnołęskiej-Gosiewskiej zakaz wstępu na teren budynku. Jednocześnie zezwolił na kontynuowanie protestu Bogumile Górskiej i Joannie Noworolnik. Jeszcze tego samego dnia lekarz nakazał przerwanie protestu Bogumile Górskiej, w miejsce której strajk rozpoczęła inna kobieta. Według wójta, Justynę Hubę miał wyprowadzić z protestu sam Jan Górski. W późniejszym oświadczeniu skomentował to słowami, że w końcu zajęła się rodziną. Kupracz mianował komendanta Straży Gminnej oraz Strażaków Ochotniczej Straży Pożarnej Gminy Darłowo odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo strajkujących kobiet.

W kolejnych dniach Franciszek Kupracz dyskredytował uczestniczki protestu. Stwierdził m.in., że nie będzie płacić jednej z kobiet za sprzątanie pomieszczeń urzędu w trakcie protestu, gdyż nie chce pomagać jej w płaceniu alimentów na córkę. Wypominał kobietom interesowność, złe maniery oraz łamanie zasad głodówki. Co ciekawe, sam wcześniej zamówił im pizzę, której te nie przyjęły. Wyliczył, że po trzech tygodniach protest miał kosztować gminę 17 tysięcy złotych. 23 kwietnia wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że strajk rodziców jest nielegalny i zostaną oni w związku z tym zmuszeni do pokrycia rzekomych kosztów. Według Kupracza były to np. wynagrodzenia za czas pracy strażaków OSP. Poinformował, jakoby do protestu miała dołączyć żona księdza, której dzieci niedawno ukończyły szkołę w Dąbkach. Po raz kolejny oskarżył swoich przeciwników politycznych o nieuczciwość i nepotyzm. Oskarżenia te skierował wobec członków partii Prawa i Sprawiedliwości, Platformy Obywatelskiej, Ruchu Palikota, jak i Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Najwięcej miejsca poświęcił przy tym sołtysowi Górskiemu. Dziennikarza stacji TVN24 zbierającemu na miejscu materiały do reportażu nazwał chamskim. Postawę wójta skrytykowała Małgorzata Chyła z koszalińskich struktur ZNP. 24 kwietnia zorganizowała w ramach protestu pikietę przed gmachem Urzędu Gminy.

Strajk głodowy zakończył się 26 kwietnia. O jego zakończenie apelował m.in. biskup Edward Dajczak. Ostatecznie decyzję o likwidacji szkół unieważnił w maju 2013 r. wojewoda zachodniopomorski. Postanowiono utworzyć dwie odrębne szkoły publiczne w miejsce dotychczasowego zespołu szkół. Przedstawicielka ZNP Małgorzata Chyła zwróciła wówczas uwagę na brak gwarancji ciągłości zatrudnia dla nauczycieli, którzy musieli rozwiązać dotychczasowe umowy i ponownie ubiegać się o pracę. Skonsultowała się w tej sprawie z prawnikiem i poinformowała, że ZNP pomoże dochodzić nauczycielom swoich praw na drodze sądowej. Rodzice nazwali to aktem zemsty wobec nauczycieli wspierających protest. Ponadto wójt zrezygnował z finansowania części zajęć z budżetu gminy. 4 czerwca rada gminy podjęła uchwałę w sprawie wzniesienia skargi na decyzję wojewody i odwołanie się od niej do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.