Niemiecka inwazja na Luksemburg – obok kampanii belgijskiej i holenderskiej część składowa operacji Fall Gelb, niemieckiego planu podbicia Europy Północno-Zachodniej podczas II wojny światowej. Inwazja rozpoczęła się 10 maja 1940 roku i trwała tylko jeden dzień. W obliczu niewielkiego oporu wojska niemieckie szybko zajęły obszar Luksemburga. Rządowi luksemburskiemu i wielkiej księżnej Szarlotcie udało się uciec z kraju i utworzyć rząd na uchodźstwie w Londynie.

Tło sytuacyjne 1 września 1939 roku Niemcy napadły na Polskę, rozpoczynając II wojnę światową. To postawiło rząd Wielkiego Księstwa Luksemburga w trudnej sytuacji. Z jednej strony presję wywierały sympatie jego ludności wobec Wielkiej Brytanii i Francji, które wypowiedziały wojnę Niemcom 3 września; z drugiej strony, ze względu na politykę neutralności kraju od czasu podpisania traktatu londyńskiego w 1867 roku, rząd przyjął ostrożną postawę wobec wschodniego sąsiada. Zgodnie z ograniczeniami traktatu, jedyną siłą militarną, jaką utrzymywał Luksemburg, był mały korpus ochotniczy pod dowództwem kpt. Aloysego Jacoby’ego, wzmocniony przez żandarmerię wielkiego księcia pod komendą kpt. Maurice’a Steina. Razem utworzyły one Corps des Gendarmes et Volontaires pod dowództwem Émile'a Spellera.

W samo południe 1 września Radio Luxembourg ogłosiło, że aby kraj pozostał neutralny, stacja zaprzestanie nadawania. Wyjątkiem była codzienna, 20-minutowa audycja w południe i wieczorem zarezerwowana na ogłoszenia rządowe. Do końca miesiąca rząd dostarczał pełne transkrypcje swoich audycji przedstawicielstwom dyplomatycznym w kraju. Po południu 1 września kilka niemieckich stacji podszywało się pod Radio Luxembourg, nadając na falach luksemburskich, głosząc zdaniem amerykańskiego chargé d’affaires George'a Platta Wallera „rażąco nieneutralne komunikaty”. Wieczorem 21 września rząd Luksemburga zawiesił wszystkie transmisje do czasu zakończenia wojny.

14 września korpus ochotniczy został wzmocniony przez dodanie 125-osobowej jednostki pomocniczej. Niemieckie manewry wojskowe przy granicy i ruch na rzekach granicznych sprawiały, że ludność księstwa była coraz bardziej zaniepokojona, dlatego wiosną 1940 roku wzniesiono fortyfikacje wzdłuż granic z Niemcami i Francją. Tak zwana linia Schustera, nazwana na cześć jej głównego konstruktora, składała się z 41 zestawów betonowych bloków i żelaznych bram: 18 betonowych bloków na granicy niemieckiej, 18 blokad drogowych na granicy niemieckiej i 5 blokad drogowych na granicy francuskiej. Ponieważ Corps des Gendarmes et Volontaires nie miał jednostki inżynieryjnej, za budowę odpowiedzialni byli inżynierowie cywilni, a o porady techniczne zwrócono się do Francuzów, którzy byli bardzo zainteresowani utworzeniem takiej linii. Wzdłuż granicy niemieckiej utworzono także dziewięć placówek radiowych, z których każda była obsługiwana przez żandarmów, z centralnym odbiornikiem radiowym w oficjalnym biurze kpt. Steina w pobliżu koszar Saint-Esprit w stolicy. 4 stycznia 1940 roku zebrała się Rada Ministrów pod przewodnictwem wielkiej księżnej Szarlotty i nakreśliła kroki, jakie należy podjąć w przypadku niemieckiej inwazji. Szarlotta zdecydowała, że jeśli to możliwe, ona i rząd uciekną za granicę w przypadku ataku, aby zachować ciągłość władzy. Podczas I wojny światowej jej starsza siostra, a następnie wielka księżna Maria Adelajda zdecydowała się zostać w kraju podczas niemieckiej okupacji, ośmieszając monarchię zarzutami o kolaborację; Szarlotta chciała uniknąć takich problemów. Rząd przeniósł część rezerw złota do Belgii i zaczął gromadzić fundusze w swoich brukselskich i paryskich ambasadach na wypadek, gdyby został zmuszony do ucieczki z powodu ataku Niemców. Ambasada w Paryżu otrzymała również zapieczętowaną kopertę, w której wyszczególniono formalną prośbę do rządu francuskiego o pomoc wojskową w przypadku zerwania łączności z Luksemburgiem podczas inwazji.

Po kilku fałszywych alarmach wiosną 1940 roku wzrosło prawdopodobieństwo eskalacji walk pomiędzy Niemcami a Francją. 3 marca francuska 3 Armia otrzymała rozkaz zajęcia Luksemburga w przypadku niemieckiego ataku. Agenci Abwehry pod dowództwem Oskara Reile’a infiltrowali Luksemburg, udając turystów. Zauważył to kpt. Fernand Archen, starszy oficer francuskiego wywiadu działający pod przykrywką w mieście Luksemburg, udający handlarza winem. Zgłosił poczynione ustalenia swoim przełożonym w Longwy 7 maja, rozumiejąc, że agenci mogli być wykorzystani do przejęcia kluczowych mostów na rzekach Sûre, Mozeli i Our. Władze Luksemburga również to zauważyły, a kpt. Stein pracował nad powstrzymaniem działalności Niemców.

Preludium Wieczorem 8 maja rząd Luksemburga po raz pierwszy nakazał zamknięcie wszystkich przejść przez linię Schustera o godz. 11:00 i pozostawienie ich zamkniętych bez względu na okoliczności do godz. 6:00 następnego dnia. Przez cały dzień odnotowano jednak znacznie mniejszą aktywność po drugiej stronie granicy, a patrole nie zgłosiły ruchu czołgów ani obecności karabinów maszynowych. Po południu 9 maja francuski oficer wywiadu stacjonujący w Clervaux był świadkiem, jak niemieckie oddziały przygotowują mosty pontonowe nad rzeką Sûre. Na próżno próbował skontaktować się z kpt. Archenem, dlatego zdecydował się zatelefonować bezpośrednio do swoich przełożonych w Longwy z pomięciem drogi służbowej. Tego samego dnia niemiecki ogrodnik ostrzegł swojego luksemburskiego pracodawcę, Carlo Tucka, że zbliża się inwazja. Tuck przekazał ostrzeżenie urzędnikom państwowym. Późnym wieczorem rząd Wielkiego Księstwa wszedł w posiadanie dokumentu, który wyszedł od dowództwa jednej z niemieckich dywizji. Datowany na 23 kwietnia 1940 roku, wyszczególniał rozkazy szefa sztabu dywizji dla pododdziałów dywizji, które miały zajmować strategiczne punkty w kraju. Rząd Luksemburga postawił wszystkie posterunki graniczne i posterunki żandarmerii w stan pełnej gotowości. W stolicy zmobilizowani żandarmi przystąpili do ochrony budynków użyteczności publicznej i wysłali patrole samochodowe, aby aresztować przedstawicieli niemieckiej piątej kolumny. Doradca gospodarczy i kanclerz niemieckiej ambasady zostali zatrzymani w celu przesłuchania w sprawie zarzutów używania samochodów na tablicach dyplomatycznych do organizowania działań wywrotowych w kraju. Ponieważ inwazja jeszcze się nie rozpoczęła, nadal cieszyli się immunitetem dyplomatycznym, dlatego policja została zmuszona do ich uwolnienia. Jedną grupę potencjalnych dywersantów aresztowano podczas próby dotarcia do ambasady. W międzyczasie kpt. Archen otrzymał raport od swojego podwładnego, ale w tym samym momencie informatorzy z żandarmerii poinformowali go, że na odległej farmie niedaleko Mozeli doszło do wymiany ognia z niemieckimi agentami. 9 maja o godzinie 11:45 nadał przez radio do Longwy: „Doniesienia o ruchach wojsk niemieckich przy granicy niemiecko-luksemburskiej”. Przez całą noc jego wiadomości stawały się coraz bardziej dramatyczne. Dwóch luksemburskich celników w Wormeldange słyszało konie i żołnierzy po drugiej stronie Mozeli, ale nie byli oni w stanie dostrzec działań Niemców z powodu gęstej mgły.

Około północy kpt. Stein, minister sprawiedliwości Victor Bodson i komisarz policji Joseph Michel Weis odbyli nadzwyczajne posiedzenie. Bodson zażądał wzmocnienia obrony stolicy przez żandarmów z południa i powiedział Weisowi, aby przekazał te informacje komisarzowi dystryktu stołecznego w celu wydania niezbędnych rozkazów. Weis próbował później skontaktować się z komisarzem dystryktu telefonicznie, ale nie udało mu się to, a posiłki nigdy nie nadeszły. Wkrótce potem żandarmom w Diekirch nakazano patrolowanie miejscowego mostu kolejowego i legitymowanie nieznanych im osób. Władze luksemburskie otrzymały pierwsze doniesienia o wymianie ognia około godziny 2:00 w nocy z 9 na 10 maja, kiedy to dwóch żandarmów zostało zaatakowanych w pobliżu granicy niemieckiej przez tajnych agentów w cywilnych ubraniach. Niemcy wycofali się do młyna Fels w pobliżu Grevenmacher, po czym 20 żołnierzy, którzy zgłosili się na ochotnika, wysłano do ich aresztowania. Następnie rząd nakazał zamknięcie wszystkich stalowych drzwi wzdłuż granicy. O godz. 2:15 żołnierze stacjonujący w Bous zostali zaatakowani przez Niemców w cywilnych ubraniach. Jeden żołnierz został ciężko ranny, podobnie jak zatrzymany Niemiec. Wkrótce potem porucznik żandarmerii i jego szofer wpadli w zasadzkę i wdali się w krótką strzelaninę z niemieckojęzycznymi rowerzystami; nikomu nic się nie stało. Dywersantom udało się przeciąć przewody telefoniczne pomiędzy stolicą a posterunkami granicznymi, zmuszając żandarmów do komunikowania się za pośrednictwem radia. Niemieccy agenci stopniowo przejmowali stacje radiowe; ostatnie komunikaty były przekazywane z Wasserbillig, do czasu, gdy Niemcy włamali się do sali operacyjnej.

Stalowe drzwi linii Schustera zostały zamknięte 10 maja 1940 o godz. 3:15, po doniesieniach o ruchach wojsk niemieckich po wschodniej stronie rzek granicznych. O godzinie 3:30 władze luksemburskie wypuściły internowanych francuskich pilotów i niemieckich dezerterów. Rodzina królewska została ewakuowana ze swojej rezydencji w Colmar-Berg do pałacu wielkiego księcia w stolicy. Około 30 minut później, o świcie, zauważono niemieckie samoloty przelatujące nad miastem Luksemburg w kierunku Belgii.

Inwazja thumb|Mapa przedstawiająca główne kierunki niemieckiej inwazji Niemiecka inwazja rozpoczęła się o godzinie 4:35, kiedy 1, 2 i 10 Dywizja Pancerna przekroczyły granicę odpowiednio w: Wallendorf-Pont, Vianden i Echternach. Do przekroczenia przeszkód przeciwczołgowych linii Schustera wykorzystano drewniane rampy. Doszło do krótkiej wymiany ognia, lecz generalnie Niemcy nie napotkali na granicy znaczącego oporu, z wyjątkiem zniszczenia niektórych mostów oraz sporadycznie rozmieszczonych min lądowych, ponieważ większość korpusu ochotniczego pozostała w swoich koszarach. Granicy bronili tylko żołnierze, którzy zgłosili się na ochotnika do pełnienia warty oraz żandarmi. Garstka Niemców zabezpieczyła most w Wormeldange i schwytała tam dwóch celników, którzy zażądali od nich zatrzymania się, ale nie otworzyli ognia. Częściowo zburzony most na rzece Sûre w Echternach został szybko naprawiony przez inżynierów Pułku Großdeutschland, co umożliwiło przejście 10 Dywizji Pancernej.

Kpt. Archen wielokrotnie ostrzegał swoich przełożonych w Longwy o inwazji, ale jego raporty nigdy nie dotarły do dowództwa 3 Armii w Metzu. Gen. Charles Condé, dowódca armii, nie wiedział, co się dzieje i o godzinie 5:30 wysłał samoloty zwiadowcze w celu zbadania sytuacji w Luksemburgu. O godz. 6:00 francuska 3 Dywizja Lekkiej Kawalerii otrzymała rozkaz interweniowania w tym kraju.