mały|„Radowe dziewczyny” podczas pracy w fabryce USRC w Orange, ok. 1922 mały|Pracownia ekstrakcji radu USRC w Orange mały|Fiolka farby Undark produkowanej przez USRC mały|Reklama farby Undark (1921) Radowe dziewczynypolska forma angielskiego określenia Radium Girls pojawia się m.in. w: () – potoczny termin zaproponowany przez prasę amerykańską na określenie grupy robotnic zatrudnionych od około 1916 do lat 30. XX wieku w fabrykach przedsiębiorstw , i innych, mniejszych firmach. Pracownice te przy pomocy pędzelków, nanosiły farby zawierające rad na elementy zegarków i innych sprzętów. Wiele z nich nabawiło się chorób popromiennych, niejednokrotnie skutkujących śmiercią. Największe fabryki znajdowały się w Ottawie w stanie Illinois i Orange w stanie New Jersey.

Pracownicom fabryk, nieświadomym zagrożenia zdrowotnego wynikającego z kontaktu z promieniotwórczą farbą, nie zapewniano środków ochrony przed dostaniem się radu do organizmu, a władze firm przez wiele lat lekceważyły widoczne pogarszanie się ich zdrowia.

Określenie „radowe dziewczyny” po raz pierwszy pojawiło się w prasie opisującej głośny proces, wytoczony USRC przez pięć byłych pracownic zakładu w Orange. Sprawa ta zakończyła się ugodą pozasądową w 1928. Podobny proces wytoczony został wobec RDC; trwał on przez kilka lat, a oskarżona firma zmuszona została ostatecznie do wypłacenia odszkodowań w 1938.

Liczbę kobiet, które zajmowały się ręcznym malowaniem z użyciem farb zawierających rad, w USA do końca lat 40. szacuje się na ok. 4000, w tym ok. 2000 w okresie do roku 1927; liczba poszkodowanych i zmarłych w wyniku napromieniowania jest trudna do ustalenia.

Sprawa stała się przyczynkiem do zmian prawodawstwa stanowego, mających na celu zapobiegnięcie podobnym problemom, spowodowała również szybki wzrost wiedzy medycznej na temat szkodliwości radu, zaostrzenie zasad bezpieczeństwa pracy i przyczyniła się do spadku popularności produktów pseudomedycznego rynku radowego, tzw. radioactive quackery.

United States Radium Corporation Działalność firmy Założona w 1916 firma Radium Luminous Material Corporation (od 1921 US Radium Corporation – USRC) zajmowała się wydobyciem rudy karnotytu, z której pozyskiwano rad, służący do produkcji luminescencyjnej farby o nazwie handlowej „Undark”. Rudę wydobywano w w Kolorado i w kopalniach w Utah. Założycielem i pierwszym prezesem firmy był naukowiec pochodzenia austriackiego (1883–1928). Był on jednocześnie wynalazcą radowej farby, którą opracował w 1913 lub 1915. Współzałożycielem firmy był dr George Willis.

Firma RLMC była głównym dostawcą zegarków radioluminescencyjnych dla amerykańskiego wojska. Posiadała w Newark w stanie New Jersey fabrykę, w której, zależnie od okresu, od kilkudziesięciu do ponad trzystu kobiet zajmowało się między innymi powlekaniem farbą „Undark” tarcz zegarków i innych urządzeń. Poza zegarkami i zegarami, farby radowej używano też przy produkcji m.in. celowników, kompasów i przyrządów lotniczych, oraz w zdobnictwie i oznaczaniu mebli, np. siedzeń w salach teatralnych, a także zabawek. W 1918 około 95% radu wydobywanego w USA przeznaczano do produkcji świecącej farby.

Od czasu przystąpienia Stanów Zjednoczonych do wojny zapotrzebowanie na produkty RLMC znacznie wzrosło. W 1917 manufakturę przeniesiono z Newark do nowo postawionego budynku w pobliskim Orange. Popyt na produkty luminescencyjne spowodował, że w tym okresie fabryka w Orange pracowała na dwie zmiany przez 7 dni w tygodniu. W 1919 firma wyprodukowała ponad 2 mln zegarków luminescencyjnych. Popularność farby sprawiła, że firma zaczęła dystrybuować ją również bezpośrednio do konsumentów i do innych firm. Pozostałości rudy po ekstrakcji radu, podobne do morskiego piasku, firma sprzedawała jako wypełnienie do piaskownic lokalnych szkół i placów zabaw. W tym samym okresie mieszkańcy Orange zaczęli wyrażać niezadowolenie z działalności RLMC, skarżąc się m.in. na problemy zdrowotne; zwracano też uwagę, że pył z fabryki utrudnia oddychanie i osiada na rozwieszonym w okolicy praniu.

W 1921 firma zmieniła nazwę na United States Radium Corporation. Nowym właścicielem i prezesem został jej dotychczasowy skarbnik, Arthur Roeder. Za jego prezesury firma prosperowała, wypełniając zamówienia m.in. dla US Navy czy Army Air Corps. Od początku działalności do czasu pierwszych zgonów w USRC zdążyło się zatrudnić ponad 1000 kobiet. W 1926 Arthur Roeder przestał być prezesem firmy, a jego miejsce zajął Clarence B. Lee. Płace w USRC uważano za relatywnie wysokie, a samą pracę za mniej wyczerpującą i przyjemniejszą niż w innych branżach.

Okoliczności sprawy „radowych dziewczyn” Naukowe przesłanki dotyczące szkodliwości radu publikowano już co najmniej w 1906, a co najmniej od 1914 wiedziano, że rad kumuluje się w ludzkich kościach. Chemicy firmy i pracownicy ekstrakcji radu z rudy starali się unikać narażenia na jego działanie; podczas kontaktu z tym materiałem korzystali z ochronnych ekranów, masek i szczypiec. Mimo wiedzy o zagrożeniach obydwu właścicielom zdarzało się dotykać materiału gołymi rękoma. Korespondencja prowadzona między USRC a środowiskiem medycznym wskazuje na to, że władze firmy posiadały wiedzę o możliwej szkodliwości radu. Z kolei wiedza szerszych mas społecznych na temat nowo odkrytego pierwiastka była zgoła inna; w Stanach Zjednoczonych uważano go w owym czasie za nieszkodliwy, a nawet posiadający właściwości prozdrowotne; świadomość społeczna szkodliwości promieniowania była znacznie mniejsza niż w latach późniejszych. Dodatkowo publikowano badania naukowe, sugerujące, że rad w niewielkich ilościach ma właściwości lecznicze; publikacje te były często finansowane przez firmy działające w niszy radioactive quackery. W związku z tym do końca lat 20. ocena naukowa wpływu radu na organizm była niejednoznaczna, a zdania naukowców podzielone, choć już w latach 1916-1920 zdarzały się przypadki zgonów pracowników narażonych na kontakt z promieniowaniem.

Metodyka pracy w USRC wyglądała w ten sposób, że każda pracownica posiadała własny pojemnik, w którym rozrabiała farbę, a następnie za pomocą pędzelka z wielbłądziej sierści nakładała ją na te elementy zegarków, które miały świecić w ciemności. Jedna kobieta malowała średnio ponad 100 tarcz dziennie (najlepsze pracownice wykonywały nawet 250 tarcz dziennie), a płaca wynosiła mniej więcej półtora centa za tarczę. Przy odpowiednio zręcznej pracy dawało to pensję wielokrotnie wyższą niż przeciętna pensja robotnika. Pędzle traciły kształt po kilku pociągnięciach, toteż regułą było ich modelowanie przy pomocy ust i języka (metoda „poliż, zamocz, maluj”). Ponieważ kobiety pracujące w fabryce nie były świadome szkodliwości farby, zdarzało im się dla zabawy ozdabiać twarz, paznokcie czy zęby świecącym preparatem.

Około 1919 władze firmy wprowadziły zalecenie mówiące, aby zamiast dotychczasowej techniki, polegającej na modelowaniu pędzla przy pomocy ust, używać do tego kawałka tkaniny. Ta zmiana szybko została wycofana na rzecz poprzedniej praktyki. Dopiero pod koniec 1923 w fabryce w Orange zalecono unikać kontaktu pędzla z ustami, a w 1925 pojawiły się tablice informacyjne przestrzegające przed dotykaniem farby radowej.

Choroba popromienna w fabryce w Orange Jako jedna z pierwszych na swój stan zdrowia zwróciła uwagę pracownica fabryki Katherine Schaub w 1917; wraz z innymi robotnicami skonfrontowała się wówczas z naczelnikiem grupy, nazwiskiem Savoy, który jednoznacznie zapewnił, że materiał, na którym pracują, jest nieszkodliwy. Zapewnienia te powtórzyli później obydwaj właściciele firmy, Sochocky i Willis. Niepokojącą koincydencję problemów zdrowotnych wśród młodych mieszkanek Orange zauważyli też dentyści. Zwrócono uwagę na ból zębów, ich niestabilność, owrzodzenia dziąseł, niegojące się rany po ekstrakcji. W dalszej kolejności u kobiet pojawiły się anemie, łamliwość kości, martwice szczęki. Kobiety doświadczały również zahamowania miesiączki i bezpłodności.

Odkrywanie przyczyny Pierwszą spośród „radowych dziewczyn”, która zmarła w wyniku choroby popromiennej, była Amelia Maggia w 1922. Lekarze początkowo wiązali stan kobiet z innymi przyczynami, wskazując jako winnego przede wszystkim syfilis. Kiedy testy na syfilis okazywały się negatywne, sugerowano zatrucie fosforem. Diagnozy te wynikały z podobieństwa objawów do popularnego wówczas , zespołu chorobowego wywoływanego przez zatrucie tym pierwiastkiem, a notowanego najczęściej wśród pracowników zatrudnionych przy produkcji zapałek w II poł. XIX i z początkiem XX wieku.

Około 1923 lokalny dentysta o nazwisku Barry, który próbował leczyć kilka pacjentek z Orange, nabrał pewności co do związku przypadłości z miejscem ich zatrudnienia; od tego momentu, choć nie znał dokładnej przyczyny choroby – podejrzewał zatrucie fosforem – stanowczo zalecał im porzucenie pracy przy zegarkach. Z początkiem 1924 jedna z chorych kobiet, Hazel Vincent Kuser, udała się do Nowego Jorku w celu przeprowadzenia bardziej szczegółowych badań. Tam złożyła wizytę u Theodora Bluma, jednego z najwybitniejszych przedwojennych amerykańskich chirurgów; Blum prędko powiązał stan Hazel Kuser z radioaktywnością. W 1924 opublikował on notkę w biuletynie , w której opisał badany przypadek wraz z poprawną diagnozą. Publikacja nie odbiła się szerszym echem w środowisku medycznym. Blum podjął jednak współpracę z Wiley z Consumers League w celu wyjaśnienia sprawy. Lekarz ten jako pierwszy użył terminu radium jaw (pol. radowa szczęka) na określenie nowej choroby zawodowej, jaką była radowa martwica kości szczęki.

W tym czasie społeczeństwo Orange domyślało się już związków pomiędzy tajemniczymi chorobami a fabryką zegarków, toteż USRC miało coraz większe problemy ze znalezieniem chętnych do pracy. Stanowczo odrzucało jednak tezę, że stan pracowników wynika z ich kontaktów z radem. Jeden z doktorów zajmujących się chorymi kobietami, nazwiskiem Allen, poinformował Industrial Hygiene Division o podejrzeniach związanych z fabryką w Orange, co poskutkowało inspekcją w grudniu 1922. Sprawą zainteresował się również dentysta, który leczył zmarłą w 1922 Amalię Maggia, Joseph Knef. Zauważył on, że fragment szczęki zmarłej, który przechowywał w szufladzie w swoim gabinecie, całkowicie prześwietlił leżące obok klisze rentgenowskie. Podobny fenomen zauważył dr Humphries z Orange Orthopedic Hospital, badając aparatem rentgenowskim jedną z chorych. Z czasem więcej lokalnych lekarzy, zwłaszcza dentystów, wiązało zachorowania kobiet z Orange z pracą w fabryce zegarków i gremialnie zalecało swoim pacjentkom rezygnację z pracy tam, z różnym skutkiem.

W 1923 Martin Szamatolski, chemik badający próbki farby z Orange, wykluczył możliwość zatrucia fosforem i wyraził przypuszczenie, że winę za powtarzające się schorzenia kobiet może ponosić rad. Szamatolski podjął bezskuteczne starania o nagłośnienie sprawy i ograniczenie kontaktu pracownic z radem.

Latem 1925 nowym lekarzem powiatowym (Chief Medical Examiner) Essex County, któremu podlegało także Orange, został Harrison Martland. Do 1925 zmarło wiele kobiet pracujących w USRC, a także naczelny chemik firmy, dr Edwin E. Leman/Lemen. Rosnąca liczba zgonów skłoniła Martlanda do podjęcia śledztwa w tej sprawie. Przy asyście von Sochocky’ego zbadali przy pomocy elektrometru spopielone szczątki Lemana: wyniki wskazały na ich wysoką radioaktywność. W lipcu 1925 Martland i von Sochocky przeprowadzili podobne testy na jednej z żyjących jeszcze pracowniczek fabryki, Sarah Maillefer. Wykazały one jednoznacznie, że przyczyną dolegliwości jest obecność radu w organizmach chorych. Po śmierci Maillefer, Martland przeprowadził dokładną autopsję, na podstawie której oszacował, że w ciele denatki znajdowało się około 180 mikrogramów radu.

W owym czasie były współwłaściciel George Willis, który odsprzedał swoje udziały w firmie, sam zaczął chorować w wyniku kontaktu z radem, i opublikował na temat możliwej szkodliwości pierwiastka notkę w „Journal of the American Medical Association”.

mały|Alice Hamilton