Masakry Żydów w Białymstoku latem 1941 roku – masowe mordy na ludności żydowskiej, których funkcjonariusze SS i Ordnungspolizei dopuścili się w Białymstoku na przełomie czerwca i lipca 1941 roku, niedługo po rozpoczęciu wojny niemiecko-sowieckiej.

27 czerwca 1941 roku Białystok został zajęty przez wojska niemieckie. Razem z żołnierzami Wehrmachtu do miasta wkroczyli policjanci z 309. batalionu policji. Otrzymali oni rozkaz przeszukania dzielnic zamieszkiwanych przez Żydów oraz wyłapania sowieckich niedobitków i „wrogich elementów”. Na skutek radykalnie antysemickiej postawy niektórych oficerów i podoficerów „przeczesywanie miasta” przekształciło się w brutalny pogrom. Tego dnia Niemcy zamordowali w Białymstoku około 2–3 tys. Żydów, z czego około 700–800 spalono żywcem w Wielkiej Synagodze.

3 lipca funkcjonariusze Einsatzgruppen aresztowali w Białymstoku blisko tysiąc Żydów. Około 300 więźniów, w większości przedstawicieli inteligencji, rozstrzelano następnego dnia w lesie na Pietraszach. Kolejne egzekucje, zarządzone osobiście przez Heinricha Himmlera, miały miejsce 12 i 13 lipca. Około 4 tys. Żydów zostało wtedy rozstrzelanych na Pietraszach przez członków 316. i 322. batalionów policji.

Szacuje się, że na przełomie czerwca i lipca 1941 roku Niemcy zamordowali w Białymstoku od 6,5 do 7 tys. Żydów. 1 sierpnia tegoż roku pozostający w mieście Żydzi, w liczbie około 43 tys., zostali zamknięci w nowo utworzonym getcie.

Preludium Według danych z 1936 roku w Białymstoku zamieszkiwało 44 482 Żydów. Stanowili oni blisko 45% ludności miasta. We wrześniu 1939 roku Białystok znalazł się przejściowo pod niemiecką okupacją. 15 września, tj. w dniu wkroczenia wojsk niemieckich do miasta, żołnierze Brygady Fortecznej „Lötzen” rozstrzelali 11 mężczyzn, w tym 6 Żydów. Kolejnych dwóch Żydów zginęło z rąk Niemców w kolejnych dniach. Wielu uwięziono w obozie przejściowym, który Niemcy zorganizowali w gmachu Szkoły Podstawowej nr 1 przy ul. Ogrodowej. 20 września w obozie pojawili się funkcjonariusze Einsatzgruppe IV, którzy z powodu rzekomego „nieposłuszeństwa” zamordowali 8 więźniów, w tym dwóch Żydów.

Niemcy wycofali się po tygodniu, ustępując miejsca Armii Czerwonej. Podczas dwuletniej okupacji sowieckiej liczba żydowskich mieszkańców wzrosła do około 50 tys., przede wszystkim na skutek napływu uchodźców z niemieckiej strefy okupacyjnej.

22 czerwca 1941 roku III Rzesza z zaskoczenia zaatakowała ZSRR. Pierwsze tygodnie wojny miały bardzo pomyślny przebieg dla strony niemieckiej. Dywizjom Wehrmachtu udało się bowiem rozbić wojska nadgranicznych okręgów wojskowych ZSRR, a następnie wedrzeć się w głąb sowieckiego terytorium. Szczególnym powodzeniem uwieńczone zostało natarcie Grupy Armii „Środek”, która w ciągu niespełna dwóch tygodni okrążyła i doszczętnie rozbiła sowiecki Front Zachodni.

W ślad za oddziałami Grupy Armii „Środek” podążała Einsatzgruppe B. Była to specjalna grupa operacyjna SD i policji bezpieczeństwa, która docelowo miała operować na obszarze Białorusi i centralnej Rosji. Na tyły GA „Środek” skierowano ponadto cztery bataliony Ordnungspolizei. Trzy z nich: 307., 316. i 322. tworzyły Pułk Policji „Środek” (Polizei-Regiment Mitte), którego dowódcą był płk Max Montua. 309. batalion, sformowany we wrześniu 1940 roku w Kolonii, został natomiast przydzielony do 221. Dywizji Bezpieczeństwa (221. Sicherungs-Division). Ogólne zwierzchnictwo nad wszystkimi siłami SS i policji na tym kierunku sprawował Wyższy Dowódca SS i Policji „Rosja-Środek” SS-Gruppenführer Erich von dem Bach-Zelewski (Höherer SS- und Polizeiführer „Rußland-Mitte”).

Zadaniem Einsatzgruppen była likwidacja wszystkich prawdziwych lub domniemanych przeciwników niemieckiego panowania, przy czym pod tym pojęciem rozumiano początkowo przede wszystkim działaczy komunistycznych, Żydów będących członkami partii komunistycznej lub zatrudnionych w sowieckim aparacie państwowym, a także „inne radykalne elementy”. Niektórzy oficerowie SS i policji, którym przyszło działać na Wschodzie, od początku skłonni byli jednak przyjąć znacznie bardziej radykalne podejście. Od pierwszych dni wojny Einsatzgruppen masowo rozstrzeliwały żydowskich mężczyzn, zazwyczaj nie próbując ustalić, czy są oni członkami partii komunistycznej lub pracownikami aparatu państwowego. Z kolei dowódca 309. batalionu policji mjr Ernst Weiss przekazując swoim oficerom treść rozkazu o komisarzach oraz rozkazu o „Jurysdykcji Barbarossa”, uzupełnił go własnym komentarzem, oznajmiając, że w jego opinii rozkazy Führera oznaczają konieczność likwidacji wszystkich Żydów – bez względu na wiek i płeć. Kilka dni później dowodzona przez niego jednostka dokonała wielkiej masakry białostockich Żydów.

„Czarny piątek” Geneza thumb|Białystok. Ruiny domów spalonych w czerwcu 1941 roku Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w Białymstoku szybko zapanował chaos. Funkcjonariusze sowieckiego aparatu okupacyjnego oraz ich rodziny przystąpili do panicznej ucieczki. Również wielu mieszkańców opuściło miasto w obawie przed niemieckimi nalotami i sowieckimi represjami. Miały miejsce przypadki szabrowania sklepów i magazynów. Z miejscowego więzienia, z którego uciekli sowieccy strażnicy, wydostało się około 2150 więźniów. Nawet do 200 mieszkańców Białegostoku i okolic zostało zamordowanych przez wycofujących się Sowietów. W relacjach żydowskich pojawiają się także informacje o Polakach dokonujących napadów na białostockich Żydów.

27 czerwca około godziny 6:00 rano do Białegostoku wkroczyli żołnierze niemieckiej 221. Dywizji Bezpieczeństwa. Towarzyszyli im funkcjonariusze Ordnungspolizei z 309. batalionu policji. Jego 1. i 3. kompanie wkroczyły do miasta już o poranku, odpowiednio z kierunków zachodniego i południowo-zachodniego. 2. kompania dołączyła dopiero popołudniu, wmaszerowując od południowego wschodu. Wszystkie trzy pododdziały zajęły stanowiska w rejonie Rynku Kościuszki.

Wkraczając do miasta, Niemcy napotkali na niewielki opór ze strony niedobitków sowieckich oddziałów oraz „partyzantów”. Według oficjalnych raportów w trwających kilka godzin potyczkach zginęło trzech niemieckich oficerów oraz 43 podoficerów i żołnierzy. W dzienniku wojennym 221. Dywizji pod datą 27 czerwca odnotowano, że w czasie przeczesywania miasta i towarzyszących mu walk „zapaliło się wiele domów, wśród nich synagoga”. Dopiero z pomocą saperów, którzy byli zmuszeni wysadzić część zabudowań, udało się powstrzymać pożar, który rozszerzył się na sąsiednią dzielnicę. Zapisy w dzienniku wojennym 309. batalionu, zamieszczone 27 i 28 czerwca, informują natomiast, że Wielka Synagoga zapaliła się na skutek „ostrzału dział przeciwpancernych”, a powstały w ten sposób pożar objął rynek i południową część miasta. „Częściowo w wyniku wymiany ognia” miało zostać zabitych „około 200 rosyjskich żołnierzy, partyzantów i Żydów”. Podczas gdy jedna z kompanii walczyła z ogniem, pozostałe dwie miały patrolować miasto, „dbając o porządek i bezpieczeństwo”, „dając nauczkę” szabrownikom, odzyskując rozgrabione mienie oraz – „z pomocą Żydów” – uprzątając zwłoki, które zalegały ulice. W raporcie, który Abwehra sporządziła kilka dni później dla niemieckiej prasy, była nawet mowa o „szalejących walkach ulicznych”, dowódcy dywizji, który jakoby osobiście poprowadził szturm na siedzibę władz miejskich, oraz snajperach, którzy z okien Wielkiej Synagogi rzekomo „strzelali niemieckim zwiadowcom w plecy”.

Wydarzenia opisane w niemieckich raportach miały jednak bardzo niewiele wspólnego z rzeczywistością, bowiem wkraczający do miasta żołnierze i policjanci najprawdopodobniej nie napotkali na poważniejszy opór. Udramatyzowane opisy rzekomych walk ulicznych miały zatuszować masowe zbrodnie, których Niemcy dopuścili się tego dnia w mieście, a zwłaszcza fakt, że ich sprawcami byli po części żołnierze Wehrmachtu.

Rzeczywisty przebieg wydarzeń można odtworzyć na podstawie materiałów śledczo-sądowych, które zgromadzono po wojnie w Niemczech Zachodnich. Byli policjanci, których przesłuchiwano w latach 60. i 70., zeznali, że początkowo otrzymali rozkaz wyłapania sowieckich niedobitków oraz „antyniemieckich elementów”, w tym zwłaszcza żydowskich mężczyzn zdolnych do noszenia broni. Rozkazy dowódcy batalionu nie precyzowały przy tym, co należy uczynić z zatrzymanymi. W tej sytuacji inicjatywę przejęła grupa fanatycznych oficerów i podoficerów, którzy pamiętali wcześniejsze wezwania Weissa do rozprawy z Żydami oraz byli świadomi, że kierownictwo Rzeszy postrzega wojnę z ZSRR jako „starcie przeciwstawnych ideologii”. Przeczesywanie miasta szybko przekształciło się w orgię przemocy i grabieży.

Niektórzy policjanci winą za taki rozwój wypadków obarczali por. Heinricha „Pipo” Schneidera oraz innych oficerów z 3. kompanii. Niemiecki historyk Christian Gerlach główną odpowiedzialnością za zainicjowanie pogromu obarczał z kolei 1. kompanię i jej dowódcę kpt. Hansa Behrensa. Edward B. Westermann wskazuje natomiast, że obie kompanie na równi zaangażowały się w mordowanie i terroryzowanie Żydów. Na brutalne postępowanie policjantów zapewne wpływ miał fakt, że wkraczając do Białegostoku, rozgrabili wiele sklepów z alkoholem. Dowódca batalionu miał z kolei okazać się niezdolny lub nieskory do powstrzymania swoich podwładnych. Niemniej niektórzy autorzy są skłonni przypisywać mu bardziej znaczącą rolę w wydarzeniach z 27 czerwca. W szczególności Daniel Goldhagen uważa, że masakra została od początku zaplanowana i zarządzona przez Weissa. Gerlach przypuszcza jednak, że zeznania niektórych policjantów o jednoznacznym rozkazie mordowania Żydów, który batalion miał rzekomo otrzymać od Hitlera, były wyłącznie strategią procesową.

Przebieg thumb|Tablica na ścianie budynku przy ul. Suraskiej 1, upamiętniająca ofiary „czarnego piątku” Kilka godzin po wkroczeniu do Białegostoku policjanci otoczyli zamieszkaną przez Żydów dzielnicę w centrum miasta, znaną jako Szulhojf. Pogrom objął także Piaski i rejon Rynku Rybnego. Żydowskich mężczyzn i chłopców chwytano na ulicach lub wywlekano z domów. Następnie doprowadzano ich na Rynek Kościuszki lub do Wielkiej Synagogi przy ul. Wilczej. Przesłuchiwani po wojnie policjanci twierdzili, że w identyfikowaniu Żydów pomagali im niektórzy z miejscowych Polaków. Wkrótce w jednym z pododdziałów padł rozkaz, by zabijać Żydów, którzy odmawiają otwarcia drzwi do swoich domów.

Schwytani Żydzi byli bici, dręczeni i upokarzani. Policjanci zmuszali ich to tańczenia i śpiewania religijnych pieśni, zdarzały się także przypadki podpalania bród ortodoksyjnym wyznawcom judaizmu. Niektórym kazano krzyczeć: „Jestem Jezusem Chrystusem”. Grupa Żydów udała się do sztabu 221. Dywizji, by błagać jej dowódcę o interwencję. Gdy jednak padli na kolana, gen. Johann Pflügbeil odwrócił się plecami, a obecny w sztabie policjant oddał na nich mocz. W innym miejscu pewien oficer policji wyraził dezaprobatę wobec postępowania swych kolegów, usłyszał jednak w odpowiedzi: „Najwyraźniej nie przeszedłeś jeszcze odpowiedniego szkolenia ideologicznego”.

Tego dnia w Białymstoku rozstrzelano setki Żydów. Niektórych zabito w domach lub na ulicach, innych doprowadzano do miejsc kaźni na obrzeżach miasta. Masowe egzekucje odbywały się w szczególności na terenie Parku Branickich. Niemcy wymordowali również pacjentów żydowskiego szpitala. Zbiorowe egzekucje były kontynuowane nawet po zmroku, w świetle reflektorów. Obok policjantów w pogromie uczestniczyli żołnierze Wehrmachtu; niektórzy autorzy piszą w tym kontekście o pojedynczych żołnierzach, inni o całym pododdziale z 350. pułku piechoty.