Zbrodnia w Markowej – masowy mord dokonany przez nacjonalistów ukraińskich w nocy z 15 na 16 stycznia 1944 roku na polskich mieszkańcach wsi Markowa, położonej w powiecie podhajeckim województwa tarnopolskiego, podczas niemieckiej okupacji tych ziem. Zamordowano według różnych ocen od 29 do 57 Polaków, głównie mężczyzn.

Przed zbrodnią Przed wojną Markowa była wsią z przewagą ludności ukraińskiej nad polską. W 1931 roku wieś liczyła 280 gospodarstw i 1164 mieszkańców.

Od maja 1942 roku proboszczem miejscowej parafii rzymskokatolickiej był ks. Mikołaj Ferens (lub Ferenc) posiadający opinię osoby nastawionej ugodowo wobec Ukraińców. Duchowny przechowywał na plebanii Żydówkę Ewę Trauenstein-Turzyńską, którą przedstawiał otoczeniu jako swoją siostrę, i jej nieletniego syna Leona Trauensteina, którego nauczył służenia do mszy.

Przebieg napadu W nocy z 15 na 16 stycznia 1944W źródłach istnieją rozbieżności co do daty napadu, pojawia się m.in. data 14/15 stycznia 1944, lecz według ks. Józefa Mareckiego najbardziej wiarygodna jest data 15/16 stycznia 1944. Zob. Ks. J. Marecki, Misterium Iniquitatis..., s. 227-228 do Markowej przyjechało co najmniej 50 uzbrojonych Ukraińców. Intruzi wdzierali się do wybranych polskich domów i zabijali przeważnie mężczyzn. Kobiety mordowano jedynie w przypadku stawiania oporu. Uśmiercano głównie za pomocą siekier i noży pomimo posiadania broni palnej. Zdaniem Komańskiego i Siekierki sprawcy obawiali się, że huk wystrzałów zaalarmuje Niemców stacjonujących w Zawałowie.

Wśród napastników rozpoznano kilku miejscowych Ukraińców. Według akt Prokuratury Wojewódzkiej we Wrocławiu napadem dowodził Włodzimierz Kuczma, który był policjantem ukraińskim w Hucie Nowej.

Zabójstwo ks. Mikołaja Ferensa

Gospodyni księdza Eugenia Stefanowska (osoba narodowości ukraińskiej), usłyszawszy odgłosy napadu, weszła do sypialni księdza i zaproponowała, by się ukrył. Duchowny odmówił i pozostał w łóżku. Po pewnym czasie napastnicy zaczęli dobijać się do plebanii. Wyłamali drzwi toporem i wdarli się do budynku. Oprócz gospodyni świadkiem zabójstwa księdza była Ewa Trauerstein-Turzyńska. Obie kobiety otrzymały cios pałką. Stefanowska udawała nieżywą (została ciężko ranna), a Trauerstein-Turzyńską zaciągnięto do kuchni i związano. Sprawcy zignorowali błaganie ks. Ferensa o darowanie życia. Leżąc w łóżku otrzymał on trzy postrzały w pierś oraz cięcie siekierą w szyję na głębokość 8 cm ponosząc śmierć na miejscu.

Na plebanii zamordowano również bezdomnego mężczyznę, któremu ksiądz udzielał gościny. Sprawcy chcieli zabić także Leona Trauensteina, lecz nie mogli go znaleźć i odeszli.

Liczba ofiar Pierwsze doniesienia o zbrodni mówiły o około 30 ofiarach śmiertelnych. Proboszcz sąsiedniej parafii Huta Nowa, ks. Antoni Kania wysłał 4 lutego 1944 roku do lwowskiej kurii imienną listę 31 zabitych, wraz z wyszczególnieniem obrażeń każdej osoby. Według Damiana Markowskiego liczba zabitych wyniosła co najmniej 29 Polaków, w tym dwie kobiety.

Zdaniem Henryka Komańskiego i Szczepana Siekierki oraz Grzegorza Motyki w Markowej zamordowano tej nocy 57 osóbRównież Markowski nie wyklucza, że liczba zamordowanych sięgnęła 57. Zob. D. Markowski, W cieniu Wołynia..., s. 444, przyp. 22.

Dalsze wydarzenia Według świadków Niemcy pojawili się w Markowej 16 stycznia 1944 i robili zdjęcia pomordowanych. Byli obecni w Markowej także w dniu pogrzebu i również fotografowali"Na rubieży", nr 73/2004, s. 37.

Pogrzeb ofiar odbył się 29 stycznia 1944 i zgromadził około 3 tysiące Polaków, także z sąsiednich wsi. Przybyło nań, według różnych wersji, od 6 do 8 księży. Ks. Kania chciał pochować zabitych w jednej zbiorowej mogile, ale nie zgodzili się na to Ukraińcy. Ostatecznie ofiary spoczęły w czterech osobnych mogiłach na cmentarzu w Markowej.

Po śmierci ks. Ferensa opiekę nad Ewą Trauerstein-Turzyńską i jej synem przejął ks. Kania.

Miejscowy ksiądz greckokatolicki Mychajło Szczurowski, z którym ks. Ferens był w dobrych stosunkach, wstrząśnięty mordem odwołał procesję z okazji Jordanu i 30 stycznia 1944 ogłosił z ambony, że opuszcza Markową, ponieważ nie chce umierać "wśród bandytów".

Mord w Markowej, który był jednym z pierwszych masowych mordów ukraińskich nacjonalistów na Polakach w Małopolsce Wschodniej, przyczynił się do sterroryzowania okolicznej ludności polskiej, która w panice opuściła swoje domy.

Zobacz też Czystka etniczna w Małopolsce Wschodniej Rzeź wołyńska

Uwagi

Przypisy

Bibliografia

Zbrodnia w Markowej Kategoria:Masakry w Polsce Kategoria:Zbrodnie nacjonalistów ukraińskich w dawnym województwie tarnopolskim