Opowieść o trzech Metysach – powieść historyczno-autobiograficzna Teodora Parnickiego wydana po śmierci pisarza w 1994 roku, rozgrywająca się w dwóch planach w XVI wieku podczas konkwisty w Meksyku i w latach 50. XX wieku.

Droga do powstania powieści Temat powieści o zdobyciu indiańskiego Meksyku towarzyszył Parnickiemu przez wiele lat. Jako dziesięcioletni chłopiec przeczytał dwie książki na ten temat i bardzo się nim zafascynował. Później jako student we Lwowie zapoznał się z pracą naukową o odkrywaniu Nowego Świata, gdzie szczególnie obszerny fragment został poświęcony zdobyciu Meksyku i roli jaką w nim odegrała Malinche, zwana przez Hiszpanów – Doña Marina, Indianka, nałożnica Corteza i matka jego pierwszego nieślubnego dziecka. Zafascynowany tą postacią pisarz przyjmując w 1944 pracę na placówce dyplomatycznej rządu II RP w Meksyku nosił się z zamiarem napisania powieści poświęconej historii podboju Meksyku przez Hiszpanów. Po przyjeździe do Meksyku odwiedził miejsce, gdzie stał dom Doñi Mariny i gdzie ona mieszkała w latach 30. XVI wieku. Samej postaci poświęcił fragmenty w niektórych tomach cyklu Nowa baśń, głównie w tomie trzecim. Ostatecznie dopiero pod koniec życia napisał Opowieść o trzech Metysach, powieść rozgrywającą się na dwóch planach w XVI i XX wieku i opowiadającą o podboju Meksyku i o tym dlaczego zamysł napisania książki o Malinche, w latach 50., zakończył się klęską.

Noc rozmów W 1954 roku w domu pisarza przy Paseo de la Reforma, gdzie na stole stoi butelka tequili, potem wódki i seresu, zjawiają się trzej mężczyźni. Być może pochodzą z XVI wieku i przybyli pojazdem międzyepokowym. Wtedy jeden byłby Marcinem Cortezem, synem zdobywcy Meksyku i Indianki; drugi – Krzysztofem Villafaną, synem Hiszpana powieszonego za bunt przez Corteza, i Indianki, bohaterem, który pojawił się w Labiryncie; trzeci – Arrutią, o którym zachowała się tylko wzmianka w dokumentach. Są to tytułowi metysi. Być może jednak, nie przybywają z przeszłości, lecz z agencji bezpieczeństwa, podejrzewając gospodarza o współpracę z wywiadem komunistycznej Polski. Rozpoczyna się wciąż przedłużana noc rozmów w czasie, który to się kurczy, to rozkurcza, tak by można wypowiedzieć wszystko, co zostało spisane na 840 stronach.

W pierwszym tomie zatytułowanym ...Raczej jednak oni mówi się o przybyszach z XVI wieku, w drugim – Raczej ja – o autorze, jego życiu, powieściach, myślach, zamierzeniach i celach. Rozmówcy szukają przyczyn losu autora we wczesnej utracie matki, poczuciu niepełnej przynależności do społeczeństwa, kompleksie matki Żydówki, co stało się przyczyną prześladowań w carskim korpusie kadetów, ucieczki zeń i w rezultacie wyboru polskości i losu polskiego pisarza.

Sporo miejsca poświęca autor swojemu stosunkowi do Kościoła katolickiego. Autor odszedł od niego, wystąpił z klubu, rozwodząc się i żeniąc następnie z rozwódką, a wcześniej nie uznając dogmatu o Wniebowzięciu. Odszedł konsekwentnie. Sprzeciwił się regulaminowi, ale pozostał zafascynowany odrzucanym autorytetem. Jednocześnie nic go tak nie fascynowało jak właśnie teologia, nic tak nie trapiło jak stosunek Boga do człowieka, tajemnica wcielenia boga w człowieka.

Śledztwo, tak jak w poprzednich powieściach organizuje fikcję literacką. Śledczym jest powieściopisarz, ale też bohaterowie powieści, przesłuchujący autora. I chociaż życiowym doświadczeniem pisarza, które wprowadziło motyw śledztwa do jego powieści, było wielomiesięczne śledztwo, któremu został poddany w więzieniach NKWD w 1941 roku, to powieściowe śledztwo rozgrywa się w różnych stuleciach. Autor tropi ludzi z dawnych czasów, bada źródła historyczne (akta sprawy), by odnaleźć w przeszłości tematy, które trapią go dzisiaj. Nie mówi jednak o sobie lecz o Leptynesie, Menandrze, Aronie, Marku, Marcinie Cortezie.

Przypisy . .

Bibliografia

Kategoria:Twórczość Teodora Parnickiego Kategoria:Polskie powieści historyczne Kategoria:Powieści z 1994