Stworzenie ludzi – zespół mitów ludów słowiańskich o pochodzeniu, stworzeniu człowieka. Oryginalna pogańska narracja mitologiczna nie zachowała się, a utrwalone w folklorze w dużej mierze powtarzają biblijny mit o stworzeniu człowieka. Jednocześnie możliwa jest rekonstrukcja mitologii słowiańskiej.
Ludzie z ziemi U Słowian południowych zachował się folklorystyczny pogląd, że pierwsi ludzie wyrośli z ziemi jak grzyby. Najwięcej poświadczeń, co najmniej 13, pochodzi z terenów północno-zachodniej Bułgarii, spisane w latach 1988–1999, jeden wywodzi się z Macedonii. Fragment zapisu etnograficznego wykonanego w wiosce Leskowec w 1989 roku:
Adam i Ewa kiedyś powstali od grzybów i stworzyli ten świat. Z grzybów, z ziemi… Wyrośli jak grzyby. A z tych dwóch grzybków – jeden chłopiec i jedna dziewczynka… I począł naród rosnąć… A od baby Ewy i dziada Adama są te dzieci. A naród zaczyna rosnąć: dziś, jutro i jutro – i rośnie… Z grzybów. Tak słyszałam, że z grzybów, z ziemi wykiełkowali – powstaje na zawsze pokolenie.
Inny fragment:
… człowiek został stworzony z grzyba. Wyrosły dwa grzyby. A jeden był mężczyzną, jeden kobietą, a potem stworzyli pokolenie. I założyli wioskę między dwiema górami. Wieś została założona i […] świat stworzony. Z pokolenia na pokolenie… Wyrośli z ziemi, z dołu. Człowiek – z grzyba. Więc nasza babcia powiedziała nam, że człowiek został stworzony z grzybów.
Istnieją także warianty, mówiące o stworzeniu olbrzymów, krasnoludów i ludzi. Pierwszy pochodzi z Bułgarii. Zgodnie z nim pierwszym pokoleniem ludzi były welikany (olbrzymy), które wyrosły jak grzyby i wyginęły. Drugim pokoleniem były piędźimęże (krasnoludy), które miały długie brody i wyginęły. Potem pojawiło się trzecie pokolenie, stworzone przez Boga, o średnim wzroście. Podobny mit poświadczono w Macedonii, gdzie Bóg kazał pojawić się ludziom, którzy wyrośli z ziemi jak grzyby i byli welikanami, ale zostali wytępieni przez Boga. Następnie stworzył karzełki, wzrostu w piędź, brody w łokieć, ale ci także wyginęli. Ostatecznie stworzył współczesnych ludzi, średniego wzrostu.
Zachodniosłowiańskim przekazem jest tekst Czy można zaprzeczyć Bogu? z 1875 Jana Podlahy, czeskiego pisarza i proboszcza ze wsi Stálce niedaleko miasta Tabor, który był polemiką z procesem ewolucji zaproponowanym przez Charlesa Darwina. Fragment:
Więc skąd się wziął człowiek…? Czy wyrósł z ziemi jak grzyb po ciepłym deszczu, czy wyszedł z ziemi na powierzchnię…? To nie mogło się stać i na pewno się nie wydarzyło, ponieważ nawet teraz ludzie musieliby wyrastać z ziemi… Poza tym, gdyby nawet pierwsi ludzi mogli wyrosnąć, jakby siły natury mogły wiedzieć, że mężczyzna i kobieta będą potrzebni do rozmnażania ludzi, i że w związku z tym wyrzucą mężczyznę i kobietę z ziemi i dadzą im zdolność do rozmnażania? Nawet niewierzący już nie wierzą w to, aby ludzie z ziemi wyrośli.
Źródła etnograficzne z XIX w. nie wspominają o takich przekazach, Podlaha nie wzorował się więc na tekstach etnologów, lecz na wiedzy potocznej, na podstawie tego, w co wierzono na czeskiej prowincji w XIX w. Według Łuczyńskiego dowodzić ma tego partykuła już, która sugeruje, że wierzenie o wyrośnięciu z ziemi jak grzyb krążyło do niedawna wśród niektórych jego parafian.
Wschodniosłowiańskim poświadczeniem tego mitu może być fragment powieści Na siłę nic nie poradzisz: z czym się urodziłeś, z tym i umrzesz (), XIX-wiecznego ukraińskiego pisarza Anatolija Swydnyckiego. Fragment:
– To ja, mówisz, wyrosłem z ziemi jak grzyb, a ty masz matkę hmmm! – matkę… A czy reszta chłopców ma mamę? – Mają i oni – odpowiedział chłopiec. […] Tak też zrobił i uwierzył, że pany z ziemi wyrastają jak grzyby, ale ludzie nie – mają wcześniej jakąś matkę. I ona gdzieś ich zabiera, żeby panom miał kto posługiwać.
Mimo że mit ten pojawia się w literaturze pięknej, to ma on pochodzenie ludowe; Swydnycki oprócz tego, że był pisarzem, był także folklorystą i prawdopodobnie odwołuje się do nieznanego przekazu ludowego. Według Michała Łuczyńskiego słowo pany odnosi się tutaj do Polaków, a tekst może mieć charakter ośmieszający, żartobliwy lub ironiczny i przedstawia Polaków jako sieroty, tzn. ludzi bez matek, co sugerować miało ich gorsze pochodzenie.
Możliwym poświadczeniem białoruskim jest legenda o pochodzeniu Białorusinów zanotowana na Łotwie: „I lasy, i trawy, i zwierzęta, i ryby, a potem zjawił się i człowiek: czy on skądś przyszedł, czy wyrósł tutaj“.
Według Łuczyńskiego ten mit antropogeniczny jest dla Słowian podstawowym i prasłowiańskim. Sam motyw (A1234 w ) jest rozpowszechniony wśród różnych ludów świata, a w szczególności wśród Indoeuropejczyków, np. u Indoirańczyków, u Ormian, u Greków (w Arkadii, Attyce, Beocji), u Pelazgów i u Germanów. Na podstawie innych poświadczeń indoeuropejskich Łuczyński stwierdza, że mit o ludzkości wyrastającej z ziemi ma pochodzenie praindoeuropejskie. Rekonstruuje więc praindoeuropejską semantykę „(pierwszy) człowiek wyrasta z ziemi”, „ludzie (rodzą się) jak rośliny (warzywa – w tradycji greckiej, rabarbar – w tradycji perskiej)“. Wariant słowiański różniłby się od innych tradycji indoeuropejskich tym, że ludzie wyrośli jak grzyby, a nie jak warzywa, co wskazuje na środowisko leśne, w jakim przekształcił się ten mit. Rekonstruuje także słowiańskie motywy w następujący sposób: ludzie powstają z ziemi → pierwsza ludzka para → pierwsza ludzka para żyje w niewinności → kazirodztwo brata i siostry → potomstwo pierwszych rodziców – choć nie wszystkie te motywy zostały poświadczone w folklorze.
Imiona pierwszych ludzi w religii Słowian nie zachowały się. Dla mitologii praindoeuropejskiej rekonstruuje się imię *Ym̥Hós, które dałoby słowiańskie imię męskie Im, partnerka nazywałaby się zaś Ima (prasł. , ).
Człowiek z różnych części świata W apokryfie pierwszy człowiek jest opisany jako stworzony z ośmiu części świata: ciało z ziemi, kości z kamieni, krew z morza, oczy ze słońca, myśli z chmury, „światło ze światła”, oddech z wiatru, ciepło z ognia. opowiada podobną historię: umysł od Chrystusa, myśli z chmur, „świat-ludzie” od Adama, kości z kamienia, ciało z ziemi, krew z wody morskiej. Taka apokryficzna historia jest powszechna wśród Rosjan i Bułgarów i ma lub praindoeuropejskie korzenie. Zgodnie z świat został stworzony w wyniku rozczłonkowania boskiego antropomorficznego stworzenia lub byka.
Ludzie z potu Najstarsza historia antropogoniczna zawarta jest w zapisie Powieści minionych lat pod rokiem 1071, gdzie opowiadają ją zbuntowani wołchwowie. Sam datuje się na koniec 1073 – początek 1074 lub jesień 1076 roku. Według Powieści, dwoje wołchwów pojawiło się w czasie złych zbiorów i głodu, ogłaszając ludziom, że znają przyczyny klęsk. Przybywając do dużych osad z funkcjami administracyjnymi, pohostów, wykonywali specjalne czynności rytualne. Twierdzili, że „najlepsze żony” ukrywają chleb, miód, ryby i futra. Ludzie przyprowadzali do nich swoje siostry, żony i matki, a wołchwowie zabijali je, wykonując nacięcie za ramieniem i dosłownie wyjmując z ich ciał żądane zapasy. Zebrali więc wokół siebie 300 osób i udali się w dół dwóch rzek do Białoozierska. W Białooziersku doszło do potyczki między zwolennikami wołchwów a oddziałem , protegowanego księcia Światosława Jarosławicza, który zbierał tam daninę. Podczas potyczki w oddziale zginął ksiądz, a Jan Wyszatycz rozkazał pojmać wołchwów. Schwytawszy wołchwów, Jan próbuje dowiedzieć się, kim są i dlaczego zabili tak wielu ludzi. Ci odpowiedzieli, że rezultatem będzie obfitość, ponieważ zabici chowali zapasy, co wołchwowie chcieli zademonstrować. Jan odpowiada, że to kłamstwo i że w człowieku nie ma nic poza kośćmi i żyłami, a Bóg stworzył człowieka z ziemi. Wołchwowie odpowiadają:
„My wiemy, jak jest człowiek stworzony”. On zaś rzekł: „Jak?” Oni zaś rzekli: „Bóg mył się w łaźni i spocił się, otarł się wiechciem i wyrzucił z niebios na ziemię. I spierał się szatan z Bogiem, komu z wiechcia stworzyć człowieka. I stworzył diabeł człowieka, a Bóg duszę w niego włożył. Dlatego, jeśli umrze człowiek, w ziemię idzie ciało, a dusza do Boga”. Rzekł do nich Jan: „Zaiste opętał was bies: w jakiego Boga wierzycie?” Oni zaś rzekli: „W Antychrysta”. On zaś rzekł do nich: „A gdzie on jest?” Oni zaś rzekli: „Siedzi w otchłani”. Rzekł do nich Jan: „Jakiż to Bóg, jeśli siedzi w otchałni? To jest bies, a Bóg jest na niebiosach, siedzi na tronie, sławion od aniołów, którzy stoją przed Nim ze strachem, niemogąc nań spoglądać.“
Podanie kronikarskie sięga bezpośrednio do historii Jana Wyszaticza. Bunt ten jest podobny do , opisanego w kronice w 1024 r., kiedy to wołchwowie mieli do czynienia ze „starą czeladzią”, która „trzyma obfitość”. Środowisko badaczy sugeruje kilka możliwych źródeł przedstawień wołchwów: tradycyjne pogaństwo, chrześcijańskie kaznodziejstwo przekształcone w umysłach mieszkańców Rusi lub herezja bogomilska przywieziona do Rusi z Bułgarii.
Część badaczy przychyla się do opinii, że rewolta miała miejsce w środowisku ugrofińskim lub mieszanym, a wołchwowie byli pochodzenia ugrofińskiego lub ulegli się pod wpływom . Sama rebelia miała miejsce na na północy Rusi, w pobliżu ludów ugrofińskich. Idea ugrofińskiego pochodzenia wołchwów pojawiła się w pierwszej połowie XIX wieku, zwłaszcza po publikacji Oczerki Mordwy etnografa , po której większość naukowców zaczęła popierać wersję ugrofińską. W Oczerkach Mielnikow odnotował następujący rytuał Mordwinów: specjalni zbieracze chodzili po domach w mordwińskiej wiosce, a na progu domów spotykali nagie do pasa kobiety, które odwracając się do nich plecami, rzucały im przez ramię worki z różnymi przekąskami. Zbieracze rozcięli worki nożami i podczas odmawiania modlitw dźgnęli kobiety pięć razy w plecy. Następnie zabrali worki z zaopatrzeniem. Procedura opisana przez Mielnikowa mocno przypomina fragment z Powieści. Mielnikow zapisał również mordwiński mit antropogoniczny: Szatan myślał o stworzeniu człowieka i użył do tego celu gliny, piasku i ziemi z siedemdziesięciu siedmiu krajów, ale nie mógł nadać człowiekowi niezbędnego wizerunku, formując z materiału kształty różnych zwierząt. Następnie powiedział do ptaka-myszy: leć do łaźni Czam-Pasa na Niebie. Tam na gwoździu wisi ręcznik, którym wyciera się w bani. Zrób gniazdo na jednym końcu ręcznika, tak aby spadł. Ptak-mysz właśnie tak zrobiła. Zrobiła gniazdo i złożyła w nim jaja, z których wykluły się pisklęta. Ręcznik stał się ciężki na jednym końcu i spadł na Ziemię. Szatan podniósł ręcznik i wytarł nim mężczyznę, który przybrał postać boga. Szatan chciał ożywić mężczyznę, ale nie mógł. Wtedy przyszedł Czam-Pas i kazał mu się wynosić i sam chciał ożywić mężczyznę. Ale Szatan zaczął się opierać, ponieważ stworzył ciało. Zaczęli się kłócić i Czam-Pas zasugerował Szatanowi podzielenie człowieka. Dusza, którą umieściłby Czam-Pas, trafiłaby do niego po śmierci mężczyzny, a ciało trafiłoby do Szatana na ziemi. Ponieważ Czam-Pas był silniejszy od Szatana, ten w końcu się zgodził.
Folklorysta Aleksandr Afanasjew krytycznie postrzegał ideę ugrofińskiego pochodzenia wołchwów i ich mitów. Z jego punktu widzenia wołchwowie pojawili się na północy w wyniku tego, że na tym obszarze, oddalonym od centrum chrześcijaństwa, Kijowa, wciąż żywe były pogańskie wierzenia. Zakwestionował również zbieżność z rytuałem opisanym przez Mielnikowa: w rytuale mordowskim dźgnięcie nożem było jedynie działaniem symbolicznym, podczas gdy kronika mówi o prawdziwej przemocy wobec kobiet. Według filologa Igora Bessonowa, mit mordowski może jedynie wskazywać na wiarygodność informacji zawartych w Powieści, ale nie może być argumentem na rzecz niesłowiańskiego pochodzenia.