Strajk ostrzegawczy 1981 roku – czterogodzinny strajk w Polsce, 27 marca 1981 roku. Wzięło w nim udział od kilku do kilkunastu milionów osób; był to największy strajk w historii nie tylko Polski, ale także wszystkich państw komunistycznych, aczkolwiek nie przyniósł on znaczącego przełomu w sytuacji politycznej w państwie.

Tło wydarzeń mały|340x340px|Egzemplarz dziennika „Wieczór Wrocławia” z 20–22 marca 1981 z interwencjami cenzury w tekście komentującym pobicie związkowców w Bydgoszczy 19 marca; jeden z nagłówków tekstu: „pogotowie strajkowe w całym kraju”. Strajk był reakcją opozycji (Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”) na prowokację bydgoską (z 19 marca), podczas której milicja pobiła działaczy związkowych podczas sesji Wojewódzkiej Rady Narodowej, co przez wielu opozycjonistów zostało uznane za eskalację, na którą związek musi odpowiedzieć, by nie ukazać słabości.

Strajk został zaproponowany przez Lecha Wałęsę podczas spotkania Komisji Koordynacyjnej Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” jako strajk ostrzegawczy, kilka dni przed planowanym na 31 marca strajkiem generalnym. Był efektem kompromisu wewnątrz opozycji; niektórzy działacze chcieli od razu przeprowadzić strajk generalny, inni uważali, że może on skutkować wprowadzeniem stanu wojennego lub interwencją Związku Radzieckiego (w tym samym czasie w Polsce trwały manewry wojskowe Układu Warszawskiego, Sojuz '81, które 22 marca zostały przedłużone, co odczytywano jako wywarcie presji na stronę polską przez Związek Radziecki) i sugerowali bardziej stonowane działanie.

W postulatach strajkowych wysuniętych przez „Solidarność” żądano bezzwłocznego pociągnięcia do odpowiedzialności karnej osób winnych nadużyć prawa, represji oraz pobić związanych z działalnością »Solidarności« w Bydgoszczy, Warszawie i innych miastach kraju. Domagano się także zapewnienia bezpieczeństwa dla Związku, gwarancji, że nikt nie będzie prześladowany za aktywność związkową oraz zagwarantowanego prawa repliki w radiu i telewizji. Wysunięto również postulat amnestii dla osób prowadzących działalność opozycyjną w latach 1976–1980. Kolejnym żądaniem było zagwarantowanie rolnikom indywidualnym prawa do tworzenia własnych organizacji zawodowych. Jednocześnie „Solidarność” zdecydowała, że z akcji protestacyjnej zostaną wyłączone takie sektory, jak służba zdrowia, handel artykułami spożywczymi, kolejnictwo, energetyka, łączność, ropociągi oraz służby komunalne – z wyjątkiem transportu miejskiego.

Strajk Strajk był ogólnokrajowy; odbył się od godziny 8.00 do południa 27 marca. Wzięło w nim udział od kilku do kilkanastu milionów osób, w tym wielu członków PZPR. Objął prawie wszystkie zakłady pracy w Polsce, m.in. państwową telewizję, w której przerwano program, zastępując go tablicą informacyjną ze słowami „solidarność-strajk”; wyjątki dotyczyły newralgicznych procesów przemysłowych (huty, zakłady zbrojeniowe), w których związek zgodził się, by praca była kontynuowana pod warunkiem nieużycia siły przez stronę rządową. Strajk odbył się także w większości placówek edukacyjnych, włącznie ze szkołami podstawowymi; w wielu szkołach przeprowadzono dyskusję z uczniami. Był to największy strajk w historii nie tylko Polski, ale także wszystkich krajów komunistycznych, i był dowodem, że „Solidarność” była znaczącą siłą w Polsce, będąca w stanie sparaliżować kraj. Wydarzenie to jest oceniane jako przejaw maksymalnej mobilizacji społecznej w Polsce tego okresu.

Konsekwencje 30 marca polski rząd osiągnął porozumienie z „Solidarnością” (tzw. porozumienie warszawskie; negocjacje trwały od 25 marca; brali w nich udział Lech Wałęsa, Marian Jurczyk i Andrzej Gwiazda ze strony opozycji, a ze strony rządowej ówczesny wicepremier Mieczysław Rakowski i minister-członek Rady Ministrów do spraw związków zawodowych Stanisław Ciosek). Rząd przyznał się do niewłaściwego postępowania w sprawie incydentu w Bydgoszczy i przystał na żądania opozycji dotyczące ograniczenia brutalności milicji, ale odroczył decyzje dotyczące legalizacji Solidarności Wiejskiej i kwestii więźniów politycznych. W zamian Wałęsa zgadza się odroczyć strajk generalny zaplanowany na 31 marca.

Porozumienie tymczasowo złagodziło napięcia w kraju, i przez znaczną część społeczeństwa zostało przyjęte pozytywnie, jako znak deeskalacji, oddalający widmo walk ulicznych lub interwencji ZSRR. Wywołało jednak równocześnie poważny rozłam w związku, który Wałęsa później nazywa „punktem krytycznym” dla organizacji; wielu działaczy Solidarności skrytykowało negocjatorów, twierdząc, że osiągnęli zbyt mało. Porozumienie to zostało także negatywnie ocenione przez bardziej konserwatywną część strony partyjną za zbytnią uległość, a także podobnie przez Związek Radziecki, jako okazanie słabości przez polski rząd. ZSRR w tym czasie wywierał presję na rząd polski, aby zaostrzył swoje podejście i odszedł od negocjacji (radziecka agencja prasowa TASS opublikowała fałszywe, alarmistyczne informacje, że protestujący barykadują drogi, niszczą znaki drogowe i przejmują urzędy i media, które było nawet dementowane przez polskie media). Biuro Polityczne KC PZPR wyraziło oficjalne niezadowolenie z podpisana umowy i skrytykowało Rakowskiego już tego samego dnia (albo dnia następnego). Porozumienie zostało jednak dobrze ocenione przez Zachód, gdzie obawiano się sowieckiej interwencji w Polsce w przypadku, gdyby doszło do strajku generalnego (wywiad amerykański oceniał taki scenariusz jako wysoce prawdopodobny).

Andrzej Friszke ocenił ten strajk jako udaną demonstrację siły Solidarności.

W kulturze Strajk ten jest jednym z motywów ostatniego opowiadania napisanego przez Rafała Ziemkiewicza („Toast”, 2011) – historii alternatywnej, w której doszło do strajku generalnego w marcu, co wywołało upadek komunistycznego reżimu kilka lat wcześniej niż w rzeczywistości.

Zobacz też Strajk chłopski (1937) – największy strajk okresu II RP

Przypisy

Kategoria:Strajki w Polsce Ludowej Kategoria:Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” (1980–1989) Kategoria:1981 w Polsce Kategoria:Opozycja polityczna w PRL