Katastrofa carskiego pociągu pod Borkami – wypadek kolejowy, który miał miejsce z udziałem pociągu cesarskiego na linii (obecnie Kolej Południowa) w pobliżu stacji Borki pod Charkowem (obecnie Wełeteń w rejonie czuhujewskim). Pomimo licznych ofiar w ludziach i poważnych uszkodzeń taboru kolejowego, w tym imperatorskiego wagonu, sam cesarz Aleksander III i członkowie jego rodziny przeżyli. Uratowanie rodziny cesarskiej zostało w oficjalnej prasie i tradycji kościelnej zinterpretowane jako cud; w miejscu katastrofy wzniesiono cerkiew Chrystusa Zbawiciela.
Przebieg zdarzeń mały|Miejsce katastrofy pierwszych wagonów pociągu carskiego: nasyp kolejowy, pod który wpadł pociąg. Obszar dzisiejszej wsi Wełeteń (wówczas chutor Szemietow). Do wypadku pociągu cesarskiego doszło r. o godz. 14:14 na 295 kilometrze linii na południe od Charkowa(297 wiorst od Kurska). Rodzina cesarska podróżowała z Krymu (z Sewastopola) do Petersburga (zimowej rezydencji w Gatczynie). Stan techniczny wagonów był doskonały, pracowały przez 10 lat bez wypadków. Wbrew jednak ówczesnym przepisom kolejowym, które ograniczały liczbę osi w pociągu pasażerskim do 42, pociąg cesarski, składający się z 15 wagonów, miał 64 osie. Masa pociągu mieściła się w granicach ustalonych dla przewozu towarów, ale prędkość ruchu odpowiadała pociągowi ekspresowemu. Wbrew regulaminowi pociąg ciągnęły dwie lokomotywy, z których pierwsza była towarowa Т-164, a druga pasażerska П-41.
Prędkość pociągu wynosiła 68 km/h, co znacznie przekraczało prędkość projektową lokomotywy prowadzącej.
Rozbieżność między wymiarami pociągu oraz jego prędkością a wymogami bezpieczeństwa nieraz budziła wątpliwości i obawy, m.in. Sergiusza Wittego, który jako pracownik prywatnej firmy kolejowej jeszcze we wrześniu 1888, w trakcie podróży cara na Krym, dosadnie zaprotestował przeciwko przewożeniu imperatorskiej rodziny w takich warunkach.
W wyniku nadmiernej prędkości równowaga mechanizmu napędowego drugiej lokomotywy została zaburzona i zaczęły występować znaczne przeciążenia pionowe, które z kolei poluzowały słabą konstrukcję nośną torów, dlatego druga lokomotywa wpadła między rozdzielone szyny. W tych warunkach wykoleiło się 10 wagonów. Ponadto tor w miejscu katastrofy przebiegał wzdłuż wysokiego nasypu – około 5 sążni (około 10,7 m) wysokości. Ciężkie carskie wagony zmiażdżyły swoim ciężarem zwykłe wagony ze służbą, umieszczone na czele pociągu.
W tym czasie Aleksander III z rodziną i najbliższym otoczeniem (m. in. z ministrami: Piotrem Wannowskim i ) spożywał późne śniadanie. Właśnie podawano deser. Gdy kelner podszedł do cesarza, aby dodać śmietany, nastąpiło straszne szarpnięcie i pociąg się wykoleił. Według naocznych świadków, silny wstrząs wyrzucił wszystkich w pociągu z miejsc. Po pierwszym wstrząsie nastąpił straszny trzask, potem drugi wstrząs, jeszcze silniejszy niż pierwszy, a po trzecim, cichym wstrząsie pociąg się zatrzymał.
Skutki katastrofy Straszny obraz zniszczenia ukazał się oczom tych, którzy przeżyli katastrofę. Wszyscy rzucili się na poszukiwanie rodziny carskiej i wkrótce zobaczyli cara i jego rodzinę żywych i zdrowych. Wagon z carską jadalnią, w którym znajdowali się Aleksander III i jego żona Maria Fiodorowna z dziećmi i orszakiem, został całkowicie zniszczony: bez kół, ze spłaszczonymi i zniszczonymi ścianami, spoczywał, półleżąc po lewej stronie nasypu; jego dach częściowo leżał na dolnej ramie. Pierwsze szarpnięcie powaliło wszystkich na podłogę, a gdy po zniszczeniu podłoga się zawaliła i pozostała tylko rama, wszyscy znaleźli się na nasypie pod osłoną dachu. Podobno Aleksander III, który wyróżniał się wzrostem i siłą, trzymał dach wagonu na ramionach, podczas gdy jego rodzina i inne ofiary wydostawały się spod gruzów.
Z całego pociągu, składającego się z 15 wagonów, przetrwało tylko pięć, zatrzymanych przez automatyczne hamulce Westinghouse’a i Hardy’ego, wprowadzone do cesarskiego składu (wraz z oświetleniem elektrycznym zasilanym prądnicą i akumulatorami) przy znacznym udziale Jana Petrozolina. Obie lokomotywy również pozostały nienaruszone. Wagon, w którym znajdowali się dworscy urzędnicy i personel bufetu, został całkowicie zniszczony, wszyscy w nim zginęli, a ich ciała odnaleziono okaleczone. W wagonie carskich dzieci w chwili katastrofy znajdowała się tylko wielka księżna Olga Aleksandrowna, wyrzucona na nasyp wraz z nianią, oraz młody wielki książę Michał Aleksandrowicz, wyciągnięty z wraku przez żołnierza z pomocą samego władcy. Przykryci ziemią i gruzem cesarz, cesarzowa, cesarzewicz Mikołaj Aleksandrowicz – przyszły rosyjski cesarz Mikołaj II, wielki książę Jerzy, wielka księżna Ksenia i oficerowie zaproszeni na śniadanie wyczołgali się spod wagonu. Większość pasażerów tego wagonu uniknęła uszkodzeń ciała, z wyjątkiem, komendanta Osobistego Konwoju Jego Imperatorskiej Wysokości, fligeladiutanta , który m.in. miał zmiażdżony palec.
Lewe ramię cesarzowej zostało kontuzjowane, a plecy sześcioletniej wielkiej księżnej Olgi, która została wyrzucona przez okno na stromy nasyp, zostały posiniaczone. Sam cesarz również doznał stłuczenia pleców. Obrażenie cara przyczyniły się do choroby nerek i przedwczesnego zgonu.
Likwidacja skutków Wieść o katastrofie pociągu cesarskiego szybko się rozeszła, a pomoc nadeszła ze wszystkich stron. Aleksander III osobiście nakazał wydobycie rannych spod wraków rozbitych wagonów. Cesarzowa i personel medyczny obchodzili rannych, udzielając im pomocy i starając się wszelkimi sposobami ulżyć cierpieniom rannych, mimo że jej ręka powyżej łokcia była uszkodzona i pozostała jedynie w sukni. Na ramiona carycy narzucono oficerski płaszcz, w którym udzielała pomocy.
W katastrofie rannych zostało łącznie 37 (wg innych danych 68 osób), z czego 21 zmarło. Dopiero o zmierzchu, gdy zidentyfikowano wszystkich zmarłych i żaden ranny nie pozostał bez pomocy, rodzina cesarska wsiadła do drugiego pociągu imperatorskiego, który tu dotarł, i odjechał na stację kolejową w Łozowej, gdzie w nocy odprawiono pierwsze nabożeństwo dziękczynne za cudowne ocalenie cara i jego rodziny od śmiertelnego niebezpieczeństwa. Następnie pociąg cesarski odjechał do Charkowa, aby kontynuować podróż do Petersburga.
Śledztwo w sprawie katastrofy mały|Inskrypcja upamiętniająca „cudowne ocalenie” na dziedzińcu kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Ostrowi Mazowieckiej Przyczyny katastrofy nigdy nie zostały w pełni wyjaśnione. Car szybko nakazał wstrzymanie prac komisji kierowanej przez znanego rosyjskiego prawnika, . Na plan pierwszy wysunięto wyjaśnienia odwołujące się do boskiej opieki nad carską rodziną. Według pierwszej wersji przyczyną katastrofy były czynniki techniczne: zbyt duża szybkość pociągu prowadzonego przez dwie lokomotywy, przekroczenie norm obciążenia oraz zły stan toru. Według wspomnień ministra wojny gen. Władimira Suchomlinowa, oraz prof. Aleksandra Wasiutyńskiego przyczyną katastrofy był zamach — wybuch bomby zegarowej, umieszczonej przez pomocnika kucharza związanego z Narodną Wolą. Teza o zamachu była jednak tylko bezpodstawną spekulacją.
Oberprokurator nie znalazł śladów zamachu, a jedynie przestępcze zaniedbania, naruszenie obowiązujących przepisów, niegospodarność, łapówki i brak nadzoru ze strony Ministerstwa Kolei. Jako przyczyny katastrofy podaje się: podwójną trakcję pociągu: lokomotywa towarowa i pasażerska; przekroczenie masy pociągu i liczby osi oraz przesunięcie – dla wygody pasażerów – ciężkich wagonów carskich (z których dodatkowo usunięto hamulce) za wagonami służby; przekroczenie prędkości (car uwielbiał szybką jazdę); słabą konstrukcję torowiska (spróchniałe podkłady, podmyty wysoki nasyp, słaby tor). Problemy związane z hamowaniem przypominają przyczyny katastrofy kolejowej w Meudon.
Do dymisji podał się minister kolei, admirał oraz kilku innych oficjeli, nie ukarano natomiast niższych urzędników kolei. Siergiej Witte został przywrócony do służby państwowej
Wpływy kulturowe mały|Współcześni kozacy charkowscy podczas odsłonięcia popiersia Aleksandra III w Borkach (2013) Wykolejenie pod Borkami zostało wykorzystane propagandowo do celów politycznych, i związanych z nimi celów religijnych. Na pamiątkę katastrofy kolejowej i „cudownego” ocalenia cara oraz jego rodziny budowano cerkwie, kaplice, odlewano dzwony pamiątkowe, pisano ikony, malowano obrazy.
W 1893 w miejscu katastrofy pociągu carskiego wzniesiono skit Spaski (Zbawiciela). Następnie w tym samym miejscu wzniesiono sobór Chrystusa Zbawiciela. Ostatnie nabożeństwo modlitewne w obecności Mikołaja II odbyło się tu 19 kwietnia 1915. A w latach 30. XX w. kaplica została zniszczona przez bolszewików. W 2013 w rejonie zmijewskim Ukrainy odsłonięto pomnik rosyjskiego cesarza Aleksandra III. Uroczystościom przewodniczył arcybiskup iziumski i kupiański Elizeusz (Iwanow). Patronat honorowy nad inicjatywą objął prezydent Federacji Rosyjskiej, Władimir Putin.
W sumie na pamiątkę cudownego ocalenia rodziny cesarskiej w latach 1888–1890 zbudowano, przekazano i ustanowiono 126 cerkwi (m.in. w Krasnodarze i w Harbinie, a w pewnym sensie sobór św. Aleksandra Newskiego w Tallinnie i cerkiew Świętej Trójcy w Jekaterynburgu), 32 kaplice boczne, 320 czasowni (np. kaplica w Kijowie), 17 dzwonnic, 116 ikonostasów, 30 ogrodzeń kościelnych, 2873 kioty i 54 ryzy, 152 krzyże ołtarzowe i krzyże przenośne, 434 chorągwie, 685 dzwonów, 324 lampy, 107 cerkiewnych szkół parafialnych, kilka przytułków i schronisk.
Na cześć „cudownego ocalenia rodziny królewskiej 17 października 1888 r.” Cerkiew prawosławna ustanowiła święto kościelne, w całej Rosji odprawiono nabożeństwa dziękczynne, odbyły się uroczyste demonstracje, parady i przeglądy wojsk, wydano bankiety i koncerty, a także zorganizowano liczne imprezy charytatywne.
Na współczesnych ziemiach polskich pod zaborem rosyjskim obchodzono dzień Cudownego Ocalenia Rodziny Cesarskiej wzniesiono – często z inicjatywy lokalnej administracji rosyjskiej – m.in. pomniki w Zaczerlanach i w Augustowie oraz cerkiew w Lubartowie. Także w wielu parafiach katolickich, w tym na terenie Królestwa Polskiego, mimo znanego antypolonizmu cara, również odprawiano dziękczynne msze, a także fundowano kapliczki, pamiątkowe tablice na kościołach, krzyże i figury (kapliczka w Przedborzu, statuy przed klasztorem i sanktuarium św. Anny w Smardzewicach i w Bodzentynie), choć niekiedy miało to charakter koniunkturalny, jak w przypadku posągu Matki Boskiej Łaskawej przed kościołem Wniebowzięcia NMP w Ostrowi Mazowieckiej. Narzucane odgórnie tego rodzaju akty lojalizmu miały nierzadko miejsce tam, gdzie niedawno mieszkańcy uczestniczyli w powstaniu styczniowym lub gdzie niegdysiejsi unici stawiali opór przeciwko narzuconemu prawosławiu, np. w Łomazach. Oprócz wymienionych wcześniej aktów wiernopoddaństwa, aby upamiętnić katastrofę w Borkach budowano cerkwie domowe, m.in. w Kole (Aleksander von Kreutz, wnuk Cypriana), Węgrowie (protojerej Naum Mizecki), a także podejmowano zbiórki na rzecz remontu starych świątyń (np. drewnianej cerkwi św. Eliasza w Różance, niegdyś unickiej) czy budowy ogrodzenia (np. wokół cerkwi Podwyższenia Krzyża Świętego w Hańsku).
Tezę o zamachu bombowym na pociąg cesarski przedstawia m.in. Wacław Gąsiorowski w książce Królobójcy.
Gra komputerowa i komiks (2010), opowiadający historię Nikołaja Orłowa, asasyna walczącego z templariuszami, zawierają scenę walki głównego bohatera z carem Aleksandrem III na dachu pędzącego pociągu pod Borkami.
Katastrofa pociągu cesarskiego została pokazana w filmie Matylda z 2017, w którym jako przyczynę wypadku pokazano chłopski wóz z kłodami drewna, który utknął na torach. Z niejasnych powodów wydarzenie umiejscowiono w śnieżnej, zimowej scenerii.
Przypisy
Bibliografia
Borki Birky Borki Kategoria:Obwód charkowski Kategoria:Historia kolei w Rosji Kategoria:1888 w Europie Kategoria:Imperium Rosyjskie