Święto śmiechu – powieść fantastyczna Marka Oramusa, wydana w 1995 roku przez wydawnictwo SuperNowa. Utwór łączy elementy fantastyki politycznej, socjologicznej, historii alternatywnej oraz groteski.

Akcja powieści koncentruje się wokół Polski okresu stanu wojennego, a wydarzenia ziemskie zostają zestawione z równoległą akcją rozgrywającą się w zbiurokratyzowanych Niebie i Piekle, których przedstawiciele ingerują w ludzkie sprawy. Powieść wykorzystuje polityczną i religijną groteskę do rozrachunku z rzeczywistością PRL oraz przemianami społecznymi i politycznymi następującymi po upadku komunizmu.

Utwór był interpretowany jako przykład przemian polskiej fantastyki politycznej po 1989 roku oraz zaangażowanej społecznie, rozrachunkowej fantastyki socjologicznej powiązanej z nurtem klerykal fiction. Recenzenci wysoko lub przynajmniej pozytywnie oceniali warsztat Oramusa i jego sposób przedstawienia rzeczywistości PRL, lecz różnili się zasadniczo w ocenie politycznej i moralnej jednoznaczności powieści.

Historia wydań Książka wydana po raz pierwszy w 1995 roku przez Wydawnictwo SuperNowa. Druga edycja ukazała się w 2018 roku nakładem Wydawnictwa Solaris.

Fabuła Akcja powieści rozgrywa się na kilku przenikających się płaszczyznach, obejmujących Polskę okresu stanu wojennego, wydarzenia historyczne oraz sferę metafizyczną. Wydarzenia te ukazane są z perspektywy późniejszego okresu, a fabuła poprzez retrospekcje powraca do początku lat 80. XX wieku. Elementy historii rzeczywistej zostają przy tym połączone z historią alternatywną.

Równolegle do wydarzeń ziemskich przedstawione zostają Niebo i Piekło. Niebo funkcjonuje na podobieństwo rozbudowanej, zbiurokratyzowanej instytucji: Bóg jest zmęczonym i przepracowanym zwierzchnikiem, któremu podlega aparat urzędniczy. W niebiańskim Departamencie Spraw Ziemskich Bóg Ojciec przeprowadza kontrolę, podczas której św. Piotr obserwuje ludzkość za pomocą specjalnego urządzenia. Pozwala ono nie tylko oglądać wydarzenia na Ziemi, lecz także zbliżać odległe miejsca i cofać obserwację w czasie. Piekło jest przedstawione w podobnie zbiurokratyzowanej formie, przy czym jego przedstawiciele bardziej bezpośrednio ingerują w ziemskie wydarzenia.

W ziemskie wydarzenia ingerują siły Nieba i Piekła. Generał Ślepowron, przedstawiony jako marionetka sił piekielnych, z błogosławieństwem Szatana i Belzebuba wprowadza w Polsce stanu wojennego „diabelskie porządki”. W odpowiedzi, zaniepokojony sytuacją Bóg postanawia wysłać do Polski siły niebiańskie, więc do zstąpienia na Ziemię przygotowuje się również Al Leluja, „mesjasz drugiej kategorii”, który w ciągu dziesięciu lat trzydzieści siedem razy umierał na różnych planetach. Do Nieba przenoszone są również konflikty znane z rzeczywistości PRL; w jednej ze scen zabici robotnicy organizują pikietę przed jego bramami.

Za pomocą niebiańskiego urządzenia narracja powraca m.in. do wydarzeń związanych z „pacyfikacją” klasztoru w okolicach Warszawy oraz do historii księdza poszukującego odpowiedzialnych za śmierć kilku tysięcy polskich oficerów w lesie katyńskim. Innym z przedstawionych wątków są losy młodego człowieka, którego działania prowadzą do zbrodni pod wpływem sił diabelskich. Poszczególne historie, początkowo pozornie odrębne, okazują się ze sobą powiązane.

Odbiór Powieść doczekała się szeregu recenzji prasowych. Była omówiona (obok Pieprzonego losu kataryniarza Rafała A. Ziemkiewicza i Czasu pogardy Andrzeja Sapkowskiego) przez Krzysztofa Vargę w artykule Zadzwońcie po wiedźmina, opublikowanym w „Gazecie Wyborczej”. Krytyk uznał powieści Oramusa i Ziemkiewicza przede wszystkim za utwory, w których fantastyka stanowi jedynie „cienki woal” dla politycznej publicystyki. Święto śmiechu ocenił negatywnie jako „doraźną agitkę”, zarzucając Oramusowi nadmierną ideologizację i łopatologiczne przedstawienie tezy o zmarnowaniu przez Polaków szansy stworzonej przez upadek komunizmu. Krytyk zwracał również uwagę na skrajnie pesymistyczny obraz polskiego społeczeństwa, przedstawionego jako pozbawione aspiracji i przyzwyczajone do życia pod władzą komunistyczną. W przeciwieństwie do uniwersalnych, jego zdaniem, antyutopii takich jak Rok 1984 George’a Orwella i My Jewgienija Zamiatina, powieści Oramusa i Ziemkiewicza uważał za zbyt mocno związane z bieżącym sporem politycznym, aby mogły zachować aktualność. Z tekstem Vargi polemizował Maciej Parowski w artykule Nim się przedmiot świeży…, opublikowanym w „Nowej Fantastyce”. Według Parowskiego Varga negatywnie ocenił te powieści (zwłaszcza utwory Oramusa i Ziemkiewicza) z powodu prawicowych poglądów politycznych ich autorów. Parowski odniósł się także do zarzuty Vargi o przeładowaniu tych utworów ideami politycznymi oraz zastępowaniu literatury językiem publicystyki i politycznych przemówień. Tutaj Parowski zgodził się z Vargą, że te utwory mają publicystyczny charakter, w czym jednak Parowski nie widział problemu, broniąc obecności problematyki politycznej w fantastyce i wskazując na tradycję political fiction, obejmującą m.in. twórczość George’a Orwella, Stanisława Lema, Kurta Vonneguta, Stanisława Ignacego Witkiewicza, Janusza A. Zajdla i Edmunda Wnuka-Lipińskiego.

Marcin Baczyński w recenzji Oko prawicy w „Gazecie Wyborczej” wysoko oceniał talent Oramusa do odtwarzania realiów stanu wojennego, jego humor oraz groteskowe sceny z życia PRL. Chwalił także „kabaretowe” dialogi i przedstawienie rywalizacji Boga z Szatanem w poetyce kojarzącej się z Mistrzem i Małgorzatą, uznając te partie powieści za bardzo dobrze napisane. Krytycznie oceniał natomiast jej publicystyczny wymiar. Jego zdaniem obrazy rzeczywistości grudnia 1981 roku były wystarczająco wymowne bez wkładania w usta bohaterów poglądów przypominających „publicystykę skrajnie prawicowej gazety”. Uważał, że nadmierna ideologizacja odbywa się kosztem literackiej wartości utworu, a przedstawienie Polski jako społeczeństwa całkowicie zniszczonego przez komunizm jest nieoryginalne i nadmiernie uproszczone.

Jarosław Grzędowicz zrecenzował książkę w artykule Święto łez na łamach „Feniksa”. Grzędowicz wysoko oceniał warsztat pisarski Oramusa oraz sposób odtworzenia atmosfery PRL i stanu wojennego. Za udane uznał także groteskową wizję zbiurokratyzowanych Nieba i Piekła oraz połączenie różnych konwencji fantastycznych. Krytycznie odnosił się natomiast do ideologicznego wymiaru utworu, zarzucając mu nadmierną jednoznaczność moralną i podporządkowanie elementów fantastycznych politycznej oraz światopoglądowej tezie. Uważał, że podział bohaterów na dobrych i złych jest zbyt jednoznaczny, a powieść miejscami zbliża się do ideologicznego traktatu. Pomimo tych zastrzeżeń uznawał ją za utwór prowokujący i skłaniający do dyskusji.

Antoni Smuszkiewicz omówił książkę w artykule W obronie zasad, opublikowanym w „Nowej Fantastyce”. Smuszkiewicz pozytywnie oceniał konstrukcję powieści, uznając, że mimo mnogości wątków poszczególne elementy fabuły zostały ze sobą dobrze powiązane i podporządkowane nadrzędnej koncepcji utworu. Chwalił również język narracji, określając go jako „mistrzowski”. Zauważał zarazem, że obecne w powieści aluzje i język ezopowy, charakterystyczne dla literatury powstającej w warunkach cenzury, w momencie publikacji utworu mogły sprawiać wrażenie nieco anachronicznych.

Recenzję powieści opublikował również Bartłomiej Chaciński w artykule W poszukiwaniu świętego kufla w dodatku „Ex Libris” do „Życia Warszawy”, Jacek Inglot w tekście Powrót do rzeczywistości opublikowanym w „Odrze” i Agata Skowron-Nalborczyk w „Magazynie Literackim”.

W 2009 Lech Jęczmyk nazwał utwór „chyba najlepszą polską powieścią o stanie wojennym”.

W opracowaniu naukowym z 2014 Adam Mazurkiewicz krytycznie oceniał wykorzystanie przez Oramusa groteski i czarnego humoru, uznając, że nastawienie na szokowanie odbiorcy spłyca polityczno-społeczną problematykę powieści. W swoim późniejszym tekście Mazurkiewicz podobnie opisał powieść jako skandalizującą.

Analiza Antoni Smuszkiewicz określił Święto śmiechu jako powieść społeczno-polityczną (social fiction lub political fiction), wykorzystującą konwencję fantastyczną do przedstawienia rzeczywistości stanu wojennego. Według krytyka Oramus nie ograniczył się jednak do rozrachunku z konkretnym okresem historycznym: zestawiając wydarzenia z przeszłości i teraźniejszości oraz przenosząc część akcji do Nieba i Piekła, nadał przedstawionym konfliktom bardziej uniwersalny wymiar.

Zdaniem Smuszkiewicza sposób przedstawienia zaświatów nawiązuje do tradycji literackiej, w której Niebo i Piekło funkcjonują na podobieństwo ziemskich instytucji; jako przykład wskazał Mistrza i Małgorzatę Michaiła Bułhakowa. Oramus rozwinął ten motyw, wyposażając zaświaty w fantastyczne urządzenia wspomagające ich funkcjonowanie. Recenzent zwrócił przy tym uwagę na stosunek powieści do techniki: nie jest ona przedstawiona jako z natury dobra lub zła, ponieważ jej moralne znaczenie zależy od sposobu wykorzystania. Podobną zasadę Smuszkiewicz dostrzegł w przedstawieniu wolności, która również może służyć zarówno dobrym, jak i złym celom.

Podobnie groteskowe przedstawienie rywalizacji sił dobra i zła krytycy osadził w szerszej tradycji literackiej Marcin Baczyński. Krytyk zestawiał pomysł Oramusa z utworami Bułhakowa, Anatole’a France’a i Petera Ustinova, w których działalność diabła zostaje skoncentrowana w określonym kraju (w Święcie śmiechu centrum zmagań Boga i Szatana staje się Polska). Podobnie jak Smuszkiewicz, sposób przedstawienia ich rywalizacji Baczyński wiązał zwłaszcza z poetyką Mistrza i Małgorzaty.

Za zasadnicze przesłanie utworu Smuszkiewicz uznał obronę trwałych zasad moralnych i sprzeciw wobec relatywizowania granicy między . Interpretował powieść również w kontekście przemian ustrojowych: odzyskanie wolności nie oznacza w niej zaniku zła, lecz zmianę form, w jakich się ono przejawia. Zwrócił także uwagę, że utwór, choć odnosił się do wydarzeń stanu wojennego, zachowywał pod tym względem aktualność w połowie lat 90.

Maciej Parowski umieszczał Święto śmiechu w tradycji polskiej fantastyki politycznej, dostrzegając zarazem różnicę między powieścią Oramusa a wcześniejszymi utworami tego nurtu. Jego zdaniem twórczość Janusza A. Zajdla, Edmunda Wnuka-Lipińskiego, Marcina Wolskiego i wczesnego Oramusa wyrażała przede wszystkim antytotalitarny „moralny protest”, mogący jednoczyć znaczną część społeczeństwa. Święto śmiechu powstało już w odmiennej sytuacji społecznej: według Parowskiego posługuje się językiem politycznego sporu i przedstawia obraz Polski demokratycznej, ale głęboko podzielonej. Krytyk interpretował tym samym powieść jako przykład przemiany polskiej fantastyki politycznej po zakończeniu okresu PRL-u, w którym jej zasadniczym punktem odniesienia był sprzeciw wobec systemu totalitarnego.

Polityczny wymiar powieści obejmuje także ocenę transformacji ustrojowej po 1989 roku. Krzysztof Varga odczytywał utwór jako wyraz przekonania, że Polacy zmarnowali szansę stworzoną przez upadek komunizmu wskutek braku radykalnego zerwania z poprzednim systemem. Zwracał uwagę m.in. na powieściową krytykę „grubej kreski”, polityki wybaczenia i relatywizowania odpowiedzialności za okres komunistyczny.