Kolesin (niem. Goltzen) – wieś w Polsce położona w województwie lubuskim, w powiecie zielonogórskim, w gminie Babimost.

W latach 1975–1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa zielonogórskiego.

Według danych urzędu gminy Babimost sołectwo posiada powierzchnię 584,89 ha i 235 mieszkańców.

W miejscowości jest przystanek kolejowy Kolesin.

Historia Późny paleolit i czasy plemion Okolice Jeziora Wojnowskiego, to ważny punkt na mapie archeologów z największych polskich i wielu zagranicznych ośrodków badawczych. Tutaj bowiem odkryto ślady działalności człowieka szacowane na 12-8tys. lat p.n.e. Setki grotów, narzędzi i innych przedmiotów wykonanych z krzemienia są świadectwem zamieszkiwania tych terenów przez plemiona, które trudniły się głównie polowaniem i rybołówstwem. Późniejsze tysiąclecia to już zamieszkiwanie tutejszych regionów przez szczepy Polan, jednak ze względu na inne, większe ośrodki zamieszkałe przez to plemię, nie ma zbyt wielu źródeł traktujących o społeczności okolic Jeziora Wojnowskiego zamieszkujących w tamtych czasach.

Potop Szwedzki Istnieje przypuszczenie obecności wojsk szwedzkich na terenie Kolesina podczas Potopu w XVII w. Szwedzi mieli rozbić obóz na polanie w pobliżu strumienia, gdzie do niedawna znajdowała się stacja kolejowa w Kolesinie. Niestety mało źródeł opisuje to zdarzenie, ale szacuje się, że liczebność wojsk wynosiła kilka tysięcy. Znaleziono także artefakty mogące potwierdzać hipotezę o obecności najeźdźców w Kolesinie.

Bitwa pod Kijami Sto lat później – 23.07.1759 r. pod Kijami, oddalonymi od Kolesina o kilkanaście kilometrów, rozegrała się największa na świecie bitwa tamtego okresu między Prusami a Rosją. Wojska Prus przybyły siłą 28 000 ludzi, natomiast Rosję reprezentowało 47 000 żołnierzy. W Kolesinie wojska rosyjskie stacjonowały przed walkami, a w czasie bitwy pozostała tutaj awangarda rosyjska nie biorąca udziału w starciach.

Czasy przed II wojną światową Właściciele Pierwsze zapiski o Kolesinie wiążą się z rodziną von Kalckreuth którzy w 1582 roku posiadali tutaj swe dobra. Kolejnym właścicielem majątku (o nim więcej w dalszej części artykułu) był od 1725 roku ród von Stosch który posiadał swój majątek również w Starym Kisielinie. W 1870 roku Kolesin trafił pod rządy rodziny von Fuchsów a następnie trafił w ręce Ignatzego Savrazina z Berlina. W roku 1926 wnuczka Ignatza Sarazina, Maria Bitter wyszła za mąż za Otto Reygersa z Bork w Westfalii. Para osiadła w Goltzen, a dziesięć lat później odziedziczyła majątek. Małżeństwo to miało pięcioro dzieci – wspomnianych już synów - Ernsta Hermana (ur. 1927 r.) i Alexandra (ur. 1928 r.) oraz trzy córki – Elizabeth (ur. 1930 r.), Brigitte (ur. 1940 r.) i Hannelore (ur. 1943 r.). Wszystkie dzieci urodziły się w sulechowskim szpitalu. Ostatnimi właścicielami przed wojną była rodzina Reygers.

Czasem, w którym wieś przeżywała okres świetności, był początek XX w. Co prawda znajdowała się wówczas pod zaborami pruskimi, jednak była na tyle rozwinięta, że mogły jej pozazdrościć niektóre miasteczka. Goltzen składał się z 2 głównych części, pierwsza to teren obecnej miejscowości, druga (Quelle), to ziemie oddalone od niej o około kilometr na północ – droga w kierunku dawnej stacji kolejowej, która do dziś pokryta jest brukiem liczącym ponad 100 lat podobnie jak murowane kanały i wiadukt. Dziś niestety po dawnych zabudowaniach zostały jedynie fundamenty. Być może przeważyła tu odległość od głównych węzłów komunikacyjnych. W 1933 r. mieszkało tam 127 z 289 wszystkich mieszkańców wsi. Jak widać była ona bardziej ludna niż obecnie.

Obiekty Nie jest to jednak jedyna różnica na niekorzyść nowoczesności. Niegdyś w Kolesinie funkcjonowała restauracja z motelem, gorzelnia o rocznej produkcji 83 000 l (w 1943 roku piorun uderzył w kotły, więc nowy kocioł o pojemności 14 000 l umieszczono w piwnicy. Zainstalowano także elektryczną pompę, która zastąpiła ręczną. Spirytus produkowano z odmiany ziemniaków o nazwie „Ostbote” - tłm. „wschodni posłaniec” o zawartości 20-21% skrobi. Z 50 kilogramów ziemniaków tej odmiany otrzymywano 6,1 l spirytusu. Produktem ubocznym był wywar gorzelniczy który stanowił paszę dla trzody chlewnej), winnice, winiarnie oraz dwie stacje benzynowe. Była to miejscowość niemal samowystarczalna. W gospodarstwie stosowano nowoczesne jak na owe czasy maszyny i urządzenia. Na polach pracowały dwa traktory – jeden na stalowych kołach, a drugi na kołach z gumowymi oponami. Do orki stosowano pług parowy. W produkcji rolnej wykorzystywano również młockarnię z prasą do słomy, sieczkarnię, snopowiązałkę, siewnik, kultywator, kopaczkę do ziemniaków, parnik do gotowania ziemniaków na kiszonkę, sortownik do ziemniaków, urządzenie do czyszczenia zboża w spichrzu. Wymieniona już gorzelnia była w pełni wyposażona i zelektryfikowana. Przy majątku dział też warsztat kołodziejski i kuźnia.

W 1935 roku od uderzenia pioruna spalił się stary spichlerz, w którym przechowywano ziarno siewne. Firma „Dolling” z Brudzewka wybudowała nowy, dwupiętrowy budynek z piwnicą. Na dwóch kondygnacjach wydzielone były boksy, w których wysypywano zboże. Piwnica była przeznaczona do przechowywania buraków i ziemniaków. Stodoły niejednokrotnie padały ofiarą pożarów. Wznoszono je z własnego drewna. Klepisko w nich zbudowane było z mieszanki gliny i krwi wołów. Taka posadzka po kilku dniach wałowania twardniała, a jednocześnie pochłaniała wilgoć, więc znacznie lepiej nadawała się do przechowywania zbóż niż posadzka betonowa. Krew wołów kupowano od rzeźnika Piweckiego z Nowego Kramska.

Hodowla Budynek świniarni został zbudowany z drewna pochodzącego z własnego lasu. Ściany były skonstruowane z dwóch warstw desek oddzielonych dwudziestocentymetrową przerwą. Pomiędzy deski wsypywano igliwie sosnowe, w którym nie gnieżdżą się robaki ani szczury, gdyż ma ono gorzki smak. Trzoda była karmiona odpadami z gorzelni, co dawało duże oszczędności. Oprócz tego świnie otrzymywały ziemniaki i paszę treściwą. Właściciele gospodarstwa z Goltzen szczycili się, że na spędzie ich zwierzęta zawsze sprzedawały się jako pierwsze, gdyż były czyste i zadbane. Kiedy hodowla tuczników przestała być opłacalna, zmieniono profil hodowli na bydło mięsne. W Prusach Wschodnich zakupiono wysokocielne krowy. Pogłowie bydła wynosiło nawet 140 sztuk bydła mięsnego i 4–5 sztuk krów mlecznych hodowanych na własne potrzeby. Na Śląsku zakupiono knura i cztery maciory rasy „niemiecka świnia szlachetna”, co zapoczątkowało opłacalną hodowlę zarodową i sprzedaż prosiąt. Od 1939 roku rozpoczęto hodowlę owiec rasy merynos. Strzyżenie owcy dawało około 4,5 kg wełny, a barana 7 kilogramów. W gospodarstwie hodowano także drób. Ciekawym pomysłem była instalacja wentylatora, który podczas czyszczenia zboża wdmuchiwał zanieczyszczenia, będące przysmakiem dla kur, bezpośrednio na ich wybieg.

Uprawy Duże pogłowie trzody i bydła powodowało rozwój plantacji ziemniaków. Dzięki właściwej uprawie wydajność wzrosła o 40%. Pracownicy zbierający ziemniaki za każdy zebrany kosz otrzymywali od brygadzisty specjalny żeton i na podstawie ich liczby wypłacano wynagrodzenie. Przyczepę z zebranymi ziemniakami ciągnął traktor na stalowych kołach. Piaszczyste grunty sprzyjały kopcowaniu ziemniaków, które przykrywano najpierw słomą, potem ziemią, a następnie łętami ziemniaczanymi, aby ziemia nie zamarzła. Każdej zimy na polach zbierano kamienie, które były wykorzystywane do utwardzania dróg polnych. Dochodowa była uprawa wysokiej klasy materiału siewnego zbóż i czerwonej koniczyny. Łąki należące do majątku były bagniste i przez długi czas nie wykorzystywano ich. Po uzyskaniu dofinansowania przeprowadzono drenaż terenów podmokłych, dzięki czemu zbierano dobrej jakości siano.

Jezioro Jezioro Wojnowskie (zwane wówczas także Jeziorem Kolesińskim) liczy prawie 230 hektarów. Akwen ten był bardzo bogaty w ryby. Największa część - 150 ha jeziora należała do księżnej zur Lippe z Wojnowa, babci byłej królowej Holandii a obecnie księżniczki Niderlandów – Beatrycze. Około 50 ha było własnością rodziny von Philipsborn z Klępska. Do majątku w Goltzen należało 30 hektarów jeziora i część ta została wydzierżawiona. Dzierżawcy prowadzili tam gospodarkę rybną, która była prawdopodobnie dość opłacalna, gdyż jak wspominają świadkowie zdarzały się tak pełne sieci, że ryby ładowano do skrzynek widłami do ziemniaków. Zimą wyrąbywano bloki lodu, które przenoszono do piwnicy. Zasypane metrową warstwą trocin wystarczały na cały rok do chłodzenia ryb i mięsa oraz do przygotowywania lodów. Zimą koszono też trzciny. Powiązane w snopki jak słoma były wykorzystywane do krycia dachów na zabudowaniach folwarcznych. Takie pokrycia miały tę zaletę, ze przepuszczały powietrze, a chroniły przed opadami atmosferycznymi.

Gospodarka leśna Uprawa ponad 300 hektarów lasów wymagała właściwej pielęgnacji, ale przynosiła duże dochody. Wszelkie działania były nadzorowane przez izbę leśną z Berlina oraz nadleśniczego. Uprawiana była sosna, daglezja i buk. We własnej szkółce przygotowywano sadzonki do nasadzeń. Ważnym zabiegiem było przerzedzanie lasu. Sadzonki drzew liściastych sadzono między pięćdziesięcioletnie sosny, dzięki czemu po ścięciu sosen młode drzewa były już podrośnięte. W lasach należących do majątku Goltzen rosło około 50 tysięcy daglezji. W skali rocznej sprzedawano około 800 sztuk dłużycy sosnowej, która osiągała I klasę jakości, gdyż na długości 6 metrów nie było sęków. Bardzo ważna była bliskość stacji kolejowej (dziś już nieistniejącej) z której wysyłano zarówno drewno, jak i zwierzęta rzeźne oraz płody rolne. W roku 1944-45 planowany był zrąb 1000 m³ daglezji na sprzedaż, jednak drewno zostało skonfiskowane na umocnienia frontowe. Obszar myśliwski wynosił 1500 ha. Roczny odstrzał planowano na 37 saren, w tym 22 kozły i 15 kóz. Pracownicy leśni dbali o zwierzęta - rozwieszano w lesie sól oraz walczono z drapieżnikami. Poroża odstrzelonych zwierząt przeznaczane były na sprzedaż.

Stosunki międzyludzkie W majątku byli zatrudniani zarówno Niemcy, jak i osoby o polskim pochodzeniu. Robotnicy dojeżdżali z Babimostu, Nowego i Starego Kramska oraz Janowca. Wielu pracowników mieszkało w mieszkaniach służbowych. Brygadzistami polowymi i kołodziejami byli zwykle Polacy, znający się dobrze na swoim fachu. Członkowie rodziny Reygers do czasów obecnych utrzymywali kontakt z byłymi pracownikami swojego gospodarstwa i odwiedzali ich podczas swoich pobytów w Polsce.

Po II wojnie światowej Po zakończeniu II wojny światowej całość majątku przejął Skarb Państwa który w latach 50. XX wieku utworzył na terenie Kolesina PGR. W 1995 roku najcenniejsze dobro miejscowości – dwór stał się własnością Agencji Własności Skarbu Państwa po czym 1998 roku został on sprzedany w prywatne ręce.

Zabytki Do wojewódzkiego rejestru zabytków wpisany jest: