thumb|główne skrzyżowanie i przystanek autobusowy thumb|boisko thumb|kaplica od frontu Sprzęcice (dodatkowa nazwa w j. niem. Sprentschütz) – wieś w Polsce położona w województwie opolskim, w powiecie strzeleckim, w gminie Izbicko.
W latach 1975–1998 miejscowość administracyjnie należała do ówczesnego województwa opolskiego.
Historia W 1910 roku wszystkich 145 mieszkańców mówiło w języku polskim. W wyborach komunalnych w listopadzie 1919 roku wszystkie 31 głosy oddano na kandydatów z list polskich, którzy zdobyli komplet 9 mandatów. Podczas plebiscytu w 1921 roku we wsi uprawnionych do głosowania było 83 mieszkańców (w tym 8 emigrantów). Za Polską głosowały 34 osoby, za Niemcami 47 osób. Podczas wybuchu III powstania śląskiego miejscowość została 7 maja zajęta przez baon tarnogórski Romana Koźlika z Podgrupy „Bogdan” dowodzonej przez Teodora Kulika. 21 maja Sprzęcice były miejscem ciężkich walk baonów Wincentego Mięsoka i Seweryna Jędrysika, które broniły się przed wojskiem niemieckim nacierającym z Gogolina i Górażdży w kierunku Góry św. Anny. 23 maja miał miejsce kontratak powstańczy oddziału kpt. Janeckiego na Sprzęcice, Dąbrówkę i Gogolin, który jednak nie przyniósł rezultatu, gdyż powstańcy zatrzymani w Siedlcu, nie dotarli do Sprzęcic. Niemiecki Selbstschutz zastrzelił tu Teodora Galerę oraz 28 maja w lesie pod Sprzęcicami, dokonał mordu poprzez rozstrzelanie na schwytanym w walkach o Kamień Śląski powstańcu, Ryszardzie Fesserze (lat 22, kawaler, zdun).
Osoby związane z miejscowością thumb|242px|Krzyż w Sprzęcicach ufundowany w 1903 r. przez Franciszka Myśliwca.
Franciszek Myśliwiec – 4 października 1868 roku urodził się w Sprzęcicach, gdzie żył i prowadził wzorcowe gospodarstwo rolne, polski działacz społeczny i narodowy na Górnym Śląsku, prezes Dzielnicy Śląskiej Związku Polaków w Niemczech, więzień niemieckich obozów koncentracyjnych Buchenwald i Dachau (gdzie został zamordowany).
Karol Myśliwiec – w 1866 roku urodził się w Sprzęcicach, polski ksiądz katolicki, działacz narodowy i społeczny na Śląsku„Polski Słownik Biograficzny”, Tom XXII, Warszawa 1977..
Sprzęcice w poemacie o Franciszku Myśliwcu
Opowiem wam prawdziwie,jak było - wszystko opiszę,Wołali go Myśliwiec,Myśliwiec, wiecie Franciszek.W Opolu czy w Raciborzu,w domu bytomskim, zabrzeckimwyrazy te jak zorzalśnią w sercu śląskiego dziecka.Wielu go jeszczem pamięta,jak żył - ot, w polu, przy żniwie,a już urasta legendaz tych słów: Franciszek Myśliwiec.————————————W złocistej mgle porannejlśni Góra Świętej Anny,pod górą w okolicyleży wioska: Sprzęcice. A w Sprzęcicach kto jej wodziwśród gromady i wśród młodzi?Kto rozumem, statkiem, wiekiem,najgodniejszym jest tu człekiem?Każdy przyzna sprawiedliwie:Nie ma chłopa jak Myśliwiec.
Chociaż stary, ale jary, mocna gęba, mocne bary. Krępki, suchy niby orzech, tylko w ślepiach — siła gorze. Stoi w księgach, a więc prawda to czysta, że Myśliwce lat tu żyją czterysta.
Lat czterysta, a może i więcej ojcowiznę orzą z pługiem w ręce. Swojej mowy i swej ziemi strzegą i zwyczaju pilnują śląskiego.
———————————— Tęgi z Myśliwca gospodarz. Siał, orał, młócił wspaniale. Dali mu za to nagrodę i złote jakieś medale. I w związku polskim przewodził ślązackiej młodzi.
Słuchali jego rady, łeb miał nie od parady, mir wielki miał u ludzi, że to się dla nich trudził i sławny był prawdziwie stary Myśliwiec.
Aż nagle — wszyscy to wiecie — wojna wybuchła na świecie. Cierpiała cała Polska, cierpiała ziemia śląska. Chodzili ulicami żandarmi z swastykami, w drzwi kolbą kołatali, Polaków wywlekali do obozów zagłady — nie było na to rady.
Któż nad Myśliwca Polak szczerszy? Poszedł Myśliwiec jeden z pierwszych. Stary, siwy niby gołąb raz ostatni spojrzał wkoło z gospodarska, godnie, dumnie po swym domu, sadzie, gumnie.
I ziemię swą ukłonem pożegnał i słowem prostym: — Ej, dobra ziemio rodzona, z Panem ty Bogiem zostań. I odszedł pośród czeredy lat nie zgarbiony ciężarem. A już siedemdziesiąt miał wtedy, tak coś — siedemdziesiąt i parę. ———————————— Za drutami w obozie jak było, wie to każdy i mówić niemiło. Ciężkie ludzie tam cierpią katusze, udręczone ich ciała i dusze. Znosi wszystko z godnością, cierpliwie siwy starzec Franciszek Myśliwiec.
Chociaż z głodu niby szczapa suchy, skóra tylko i tych kostek garstka, przecież wzięcie to samo i ruchy i ta godność dawna, gospodarska. I znów śląskiej młodzi jak zawsze przewodzi. Pociesza i krzepi: — Będzie, bracia, lepiej. Trza to, bracia, przetrzymać, przetrzymać… I siwymi wlewa moc oczyma. ———————————— Wolno rok upłynął za kolczastym drutem, wycierpiał Myśliwiec mękę i pokutę. Umyśliły wrogi, że go puszczą precz. I tak prędko umrze, toć wiadoma rzecz. Nie będzie Myśliwiec więcej sławny już, powiedzą Ślązaki, że uciekł jak tchórz.
— Pójdźże tutaj, stary, pewnie będziesz rad, że cię wypuścimy już na wolny świat. Że wychodzisz pierwszy z tej ślązackiej rzeszy. Że wychodzisz sam — podziękujże nam.
Spojrzał stary w ciszy w oczy towarzyszy, w oczy owej młodzi, co to jej przewodził. Czy ma sam się zbawić, braci tu zostawić? Któż ich kocha tkliwiej niż stary Myśliwiec.
I pomyślał: — Sprawa prosta. Trza z młodymi tutaj zostać. Trza otuchę dać biedocie, toć ja dla nich niby ojciec. Póki bracia tutaj są, zniosę z nimi dolę złą. ———————————— Minął rok drugi, ciężki jak wiek. — Hej chłopie, chłopie, staryś ty człek. Już się do pracy nie nadasz nam, więc cię wypuścim dziś zza tych bram. Wrócisz do Sprzęcic, do swojej wsi, pewno ci ona co noc się śni.
Spojrzał stary w ciszy w oczy towarzyszy, w oczy śląskiej młodzi, co to jej przewodzi. Twarda w starym dusza, uparta i mocna, nic jej nie poruszy, jak się zatnie do cna. — Póki bracia tutaj są, zniosę z nimi dolę złą. ———————————— I znów rok minął długi jak wiek: praca nad siły, męka i głód. — Ledwie już dycha — Niemiec tak rzekł — trza go uwolnić, bo zemrze wprzód. Nie będzie sławny wśród swoich już, gdy ich opuści, rzekną, że tchórz.
Spojrzał stary w ciszy w oczy towarzyszy, w oczy śląskiej młodzi, co to jej przewodzi. Czy ma ich zostawić, aby sam się zbawić? Toć to dla Ślązaka niehonor rzecz taka. I raz trzeci wrogom rzekł udręczony, stary człek: — Póki bracia tutaj są, zniosę z nimi dolę złą. ———————————— I został. I młodych krzepił: — Niedługo będzie już lepiej. I wlewał siłę oczyma. — Przetrzymać ino, przetrzymać… Aż raz — śmierć przyszła. I w świtu czas jako ogarek powoli zgasł. Odszedł jak siwy nad chatą dym. — Przetrzymać — szeptał rodakom swym.
A właśnie wtedy w zorzy rannej wschodziła Góra Świętej Anny i wiatr przedświtu w chłopskich sadach cichutko imię czyjeś gadał.
A głos szedł dalej i niósł dalej ponad spokojnej Odry fale, nad białych wiosek dymy srebrne słowa jak ziemia śląska zgrzebne. I szeptał wiatr w poranną ciszę: — Myśliwiec zwali go. Franciszek.
- Anna Świrczyńska
Przypisy
Linki zewnętrzne
Kategoria:Izbicko (gmina)