Polskie transkrypcje języka chińskiego – szereg transkrypcji języka chińskiego na alfabet łaciński opracowanych przez polskich autorów z myślą o użytkownikach języka polskiego, w sposób najbardziej zbliżony do polskiej ortografii oraz oryginalnej wymowy. W przeciwieństwie do transkrypcji zachodnich, żadna z nich nie uzyskała statusu uniwersalnej, dlatego w ostatnich latach polscy wydawcy coraz częściej stosują spopularyzowaną przez chińskie władze oficjalną transkrypcję hanyu pinyin. Brak transkrypcji uniwersalnej sprawia, że w polskim piśmiennictwie nie istnieje pisownia ujednolicona nazw chińskich, co utrudnia osobom nieobeznanym z tą problematyką np. porównywanie różnych źródeł.
Ze względu na niewielką skalę badań sinologicznych w Polsce, pozostałe transkrypcje były często arbitralnymi spolszczeniami zagranicznych systemów pisowni stosowanych w językach angielskim, rosyjskim, niemieckim czy francuskim, czasem stosowanymi tylko przez jednego autora. Za najważniejsze – bo najpopularniejsze – z polskich systemów można uznać całą rodzinę transkrypcji opartą na francuskim systemie – tzw. transkrypcje K.R.J. i transkrypcję PAU z okresu międzywojnia oraz transkrypcję PWN (1962) w okresie powojennym.
O ile w Europie zachodniej systemy transkrypcyjne pisma chińskiego zaczęły być systematyzowane już na przełomie XIX i XX wieku, to w Polsce – ze względu na brak szerszej styczności z Chinami i z przyczyn braku państwowości – zaczęto takie próby podejmować dopiero na przełomie lat 20. i 30. Rozwój polskiej sinologii został następnie zahamowany przez II wojnę światową i prace nad polskimi transkrypcjami ruszyły ponownie w latach 50.
Problemy z opracowaniem polskiej transkrypcji Wszystkie transkrypcje obciążone są problemami fonologicznymi, wynikającymi z różnic pomiędzy językiem polskim a chińskimi. Do najważniejszych problemów należą:
Wybór języka/dialektu chińskiego będącego podstawą transkrypcji Języki chińskie to bogata i zróżnicowana grupa. Niektóre z nich doczekały się własnych systemów transkrypcyjnych (np. Pe̍h-ōe-jī czy Jyutping), niemniej w centrum zainteresowania zachodnich uczonych był zawsze język stolicy, którym posługiwała się klasa rządząca Chinami. Przed II wojną światową większość autorów zadowalała się stwierdzeniem, że podstawą transkrypcji jest „dialekt pekiński”.
Po utworzeniu ChRL zaczęto jednak opracowywać oficjalny standardowy język mandaryński, który różni się od dialektu pekińskiego słownictwem, a także odstępowaniem od wszechobecnego „r” w wygłosie (z tego powodu dialekt pekiński jest nazywany erhua – mowa „er”). Warto zauważyć, że taka urzędowa centralizacja języka pełni w ChRL funkcję polityczną – jednoczy kraj, niwelując regionalizmy i tendencje odśrodkoweKerry Brown, Struggling Giang. China in The 21st Century, Anthem Press, London, 2007; p. 65-74 ("Jakiego rodzaju soft power stanowi hanyu pinyin?"), komentarz na portalu Dziennika Ludowego, Wang Long, 14.2.2008; dostęp: 27.7.2010.
W przypadku starszych transkrypcji problemem okazują się także zmiany ewolucyjne w języku, polegające m.in. na upodobnieniu się hi do ś (np. Naxi zamiast Nahi) czy ki do dź (Beijing zamiast Peking). System EFEO notuje te różnice, których pozostałości widoczne były jeszcze u schyłku XIX wieku. Dlatego polskie transkrypcje oparte na EFEO są historyzujące.
Notacja głosek niewystępujących w języku polskim Pośród nich najważniejsze to: pinyin: ü, IPA: y – najczęściej zapisywane jako ü; pinyin: ng, IPA: ŋ – „n” tylnojęzykowe, np. „Huang”; pinyin: e, IPA: ɤ – gardłowe „e”, np. „Huang He” (dawniej: Huang Ho); w transkrypcji Jabłońskiego stosowano za Wadem-Gilesem zapis ê, który został usunięty dopiero przez M. Künstlera; pinyin: r, IPA: ʐ – retrofleksyjne (apikalno-postalweolarne) „ż”;
Notacja przydechu Przydech to lekkie „ch” (h bezdźwięczne) występujące po spółgłosce. Tworzy on całą kategorię spółgłosek przydechowych, które w polskim naturalnie nie występują, choć są łatwe do opanowania. Do tej pory polscy autorzy radzili sobie z tym problemem na następujące sposoby: użycie apostrofu, jak w transkrypcji EFEO, Jabłońskiego I czy Wade'a-Gilesa (np. „ts'in”, „p'u” itd.); dopisanie litery „h” lub dwuznaku „ch”, także pomniejszoną czcionką w górnym rejestrze, np. czhung, czchung; pominięcie przydechu, jak w transkrypcji PWN, co upraszcza zapis, ale w ten sposób np. różnica między „tsin” (wym. cin) a „ts'in” (ćchin) przestaje być widoczna; głoski przydechowe są oddawane poprzez litery oznaczające w językach europejskich głoski bezdźwięczne, a bezprzydechowe – poprzez litery oznaczające głoski dźwięczne. Np. „p” oznacza głoskę z przydechem, a „b” głoskę bez przydechu (coś pośredniego między polskimi „p” i „b”). Metoda ta występuje w transkrypcjach pinyin, Jaworskiego II, niemieckiej czy rosyjskiej,
Notacja dyftongów i tryftongów W chińskim są wymawiane jako jedna sylaba, co jest nienaturalne dla użytkowników jęz. polskiego. Zapożyczone z transkrypcji zachodnich (angielskich i francuskich, także pinyin) stosowanie -ao zamiast -au jest źródłem błędnego czytania dwusylabowego nazwiska „Mao” jako ma-o, zamiast poprawnie jako mau. Podobnie zapis z półsamogłoskowym -u- przed samogłoską powoduje czytanie wielosylabowe, np. „Hua Kuo-feng” czytane jest hu-a ku-o feng, zamiast poprawnie „hła kło-fę”. Wreszcie sylaby z „-ui” należy wymawiać jak -łej, a nie jak są wymawiane popularnie: z -uj. Tego problemu Jaworski-Jabłoński uniknęli tylko w przypadku sylaby (pinyin:) „hui”, zapisując ją huei, ale tylko po to, by uniknąć wulgaryzmu (bo (pinyin:) „shui” zapisują już szui). Mniejszy problem sprawia dwugłoska „-ou”, wymawiana jak oł.
Używanie (anglosaskiego) „w” dla zapisu niesylabicznego „u-” Występuje w nagłosie sylaby, czytanym przez Polaków jak ang. „v”, a nie jak ogólnopolskie „ł”. Przed „-u” można by je w ogóle pominąć, bo się go nie wymawia, tak jak pomija się niewymawiane (pinyin:) „y” przed „-i” (użycie tych znaków w pinyin ma charakter ortograficzny, nie ortofoniczny) i pisać „u-wei”, jak pisze się „i-king”. Co do użycia przed innymi samogłoskami, to można się nie przejmować, pamiętając, że np. w zapożyczeniach z chińskiego w wietnamskim ten dźwięk najczęściej przechodzi w „v”, i jak „v” oddają go zarówno Czesi, jak i Węgrzy czy nawet (bardzo fonetycznie zapisujący nazwy obce) Chorwaci.
Pinyin także wprowadza nieewidentne zapisy: „-ong” wymawiane jak ung, „-ian” i „yan” wymawiane jak „-jen” itp.
Zapis tonów Najczęściej są one pomijane we wszystkich transkrypcjach na świecie, poza bopomofo, tzw. pełnym pinyin (użycie systemu 4-5 znaków diakrytycznych, „akcentów”) oraz transkrypcją Gwoyeu Romatzyh (i tekstami specjalistycznymi, gdzie zapisuje się je albo przy pomocy cyfr 1-4, lub 0-4, lub 1-5 w górnym indeksie [np. system Wade'a i Gilesa, system Haenischa], albo przy pomocy systemu akcentów, innych niż w transkrypcji pinyin transkrypcja EFEO Vissière'a.
Chronologiczny przegląd transkrypcji Prekursorska praca Michała Boyma (XVII wiek) thumb|Michał Boym, (1612/14 – 1659) Pierwsza transkrypcja pisma chińskiego w Europie pojawiła się w XVII wieku, a jej twórcą był jezuicki misjonarz Nicolas TrigaultJabłoński (1934), str. 89. Za prekursora transkrybowania pisma chińskiego wedle reguł polskiej ortografii można uznać współczesnego Trigault jezuickiego misjonarza Michała Boyma. W czasie pobytu w Chinach w XVII wieku m.in. przetłumaczył on na łacinę budzący wówczas wielkie kontrowersje napis na tzw. steli z Xi’anu, odchodząc od pionierskich zasad przyjętych przez Portugalczyków. Na przykład zamiast „x” i „ch” Boym stosował zbliżone brzmieniowo polskie dwuznaki „sz” i „cz”Edward Kajdański, Michał Boym – Ambasador Państwa Środka, Książka i Wiedza, Warszawa, 1999; str. 196.
Spolszczona transkrypcja rosyjska (XIX-XX wiek)
W czasach zaborów i w XX wieku niektórzy polscy autorzy, pogłębiając swoją wiedzę o Chinach, korzystali ze źródeł rosyjskich, w których w drugiej poł. XIX wieku upowszechniła się transkrypcja Palladiusza. Dlatego podając chińskie nazwy dla polskiego czytelnika, spolszczano rosyjską pisownię. Metodę tę stosował m.in. znany pisarz Wacław Sieroszewski, który w ten sposób – poprzez rosyjski – transkrybował w swojej twórczości także nazewnictwo z innych języków azjatyckich, np. koreańskiego. Np. w powieści Zamorski diabeł (1901) występuje jamyń (yamen), chun-chu-tza (hunhuzi), chuan-di (huangdi) itd.
Znakiem rozpoznawczym tej metody jest występowanie na końcu sylab litery „ń”, w polskiej ortografii zapisującej głoskę nieistniejącą w języku chińskim. Bierze się to stąd, że w systemie Palladiusza нь (n ze znakiem miękkim) jest używane do zapisu głoski n, podczas gdy н reprezentuje ng, czyli n tylnojęzykowe. Np. w ten sposób do języka polskiego trafiło słowo żeńszeń – od rosyjskiego „”. W transkrypcji pinyin jest ono zapisywane jako renshen i jest wymawiane z grubsza jako „żen-szen”.
Innym minusem rosyjskiej transkrypcji jest użycie „в” do zapisu dźwięku oddanego w pinyinie jako „w” i czytanego – z angielska – jako niezgłoskotwórcze „u”, obce językowi rosyjskiemu. Kompletnym nieporozumieniem było spolszczanie niektórych afrykat, jak np. „цз” na „cz”, które w rzeczywistości powinno być wymawiane jako „c” lub „dz”; albo „чж” na „czż” (wymowa: twarde – więc nieznane językowi rosyjskiemu – „cz” lub „dż”).
Transkrypcja Richtera (1925) Jedna z pierwszych systematycznych propozycji transkrybowania pisma chińskiego na język polski, wysunięta w t. II Rocznika Orjentalistycznego przez Bogdana Richtera. W artykule „W sprawie transkrypcji chińskiej” Richter porównywał systemy angielskie, francuskie, niemieckie i rosyjskie. Zwracał uwagę, że w Chinach istnieje wiele „narzeczy”, z których każde można zapisywać wedle różnych zwyczajów, np. włoskich, portugalskich itd. W efekcie ubolewał, że niemal każdy sinolog ma swój systemikRichter (1925), str. 4, a między poszczególnymi metodami zachodzą ogromne rozbieżności.
Richter próbował pominąć dla celów transkrypcji zjawisko tonalności multiplikujące warianty zapisu spółgłosek w zachodnich systemach. Omawiając system Arendta, krytykował go za to, że każe odróżniać osiem rodzajów „e”: W praktyce taka transkrypcja jest absurdem, gdyż żadna pamięć nie utrwali tych wszystkich kropeczek i kreseczek, nie podlegających absolutnie żadnym prawidłom, w kilku tysiącach (co najmniej!) jednosylabówekRichter (1925), str. 6.
Richter proponował, by „młoda polska sinologia” wypracowała sobie własny system, z którego mogliby również korzystać piszący o Chinach polscy geografowie, etnografowie, dyplomaci, publicyści, dziennikarze oraz tłumacze.
System przedstawiony przez niego w artykule był spolszczeniem popularnych zachodnich transkrypcji nie wymienionych z nazwy. Autor nie precyzował, który z chińskich dialektów ma być podstawą systemu. Do zapisu przydechu Richter proponował apostrof. Wyróżniał 6 samogłosek (a, e, i, o, u, ü) oraz 14 spółgłosek bezprzydechowych (f, b, k, l, m, n, ng, p, s, sz, cz, t, ts, w, y)Richter (1925), str. 9, co oznacza, że brakowało notacji m.in. dla głoski „ʐ” (pinyin: r). Nic również nie wspomina o zapisie tonów.
Witold Jabłoński (sinolog) krytykował i odrzucał powyższą próbę Richtera, tłumacząc, że autor jest tak zwięzły w swoich propozycjach, że nie rozwiązuje żadnych trudnościJabłoński (1934), str. 100. Niemniej w rozdziale o literaturze chińskiej w Wielkiej Literaturze Powszechnej Richter użył systemu podobnego, który Jabłoński uznał za podstawę swojej transkrypcji I.
Transkrypcja harbińska (1930) Systematyczne spolszczenie transkrypcji rosyjskiej. Opracowana w 1930 r. przez Polskie Koło Akademickie badania Chin w Harbinie, któremu przewodniczył Aleksander Macedoński. Była używana m.in. w biuletynach kołaJabłoński (1934), str. 99 dołączanych do wydawanego przez Polonię w Harbinie Tygodnika Polskiego. Transkrypcja ta była transliteracją transkrypcji rosyjskiejJabłoński (1934), str. 104.
Transkrypcje K.R.J. (1928-1931)