thumb|Lwów przed II wojną światową thumb|Warianty linii Curzona (1943) Wysiedlenie Polaków ze Lwowa – największa (obok wileńskiej) miejska operacja przesiedleńcza dokonana na terenie dawnych województw wschodnich II Rzeczypospolitej w latach 1944–1946 w ramach przymusowych przesiedleń ludności na obszar Polski pojałtańskiej.
Preludium
W dniach 22-27 lipca 1944 Armia Czerwona wraz ze współdziałającą w ramach akcji „Burza” Armią Krajową zdobyły Lwów i wyparły wojska niemieckie. Pomoc AK w wyzwoleniu miasta była o tyle istotna, że umożliwiła wyparcie oddziałów niemieckich bez zniszczenia Lwowa. Status prawny miasta, jego , pomimo że Stalin zawarł w tym samym czasie umowę o granicach z przedstawicielami nieuznawanego międzynarodowo, marionetkowego Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, który uznał Linię Curzona za granicę polsko-radziecką. Na forum międzynarodowym umowa ta była jednak bez znaczenia, ponieważ jedynym uznawanym tam polskim rządem był rząd RP na uchodźstwie, który odmawiał zgody na zmianę granicy z ZSRR ustalonej traktatem ryskim (cesje terytorialne terytorium RP na rzecz ZSRR) w czasie trwania działań wojennych i bez jednoznacznego ekwiwalentu terytorialnego dla Polski.
Bezzwłocznie po zajęciu Lwowa przez Armię Czerwoną NKWD i Smiersz rozpoczęły aresztowania dowództwa i żołnierzy Armii Krajowej, polskich działaczy podziemia, uczonych oraz instalowanie radzieckiej administracji. W mieście działało nadal polskie podziemie, najpierw jako AK, potem do końca 1945 roku jako organizacja „Nie”, posiadająca oprócz komendy we Lwowie (cztery dzielnice oraz dwa inspektoraty) swoje oddzielne komórki w Tarnopolu i Stanisławowie. W styczniu i lutym w okręgu tarnopolskim „Nie” organizowano samoobronę przeciwko oddziałom UPA prowadzącym czystki etniczne wobec ludności polskiej. Działało tajne i półoficjalne polskie nauczanie na Uniwersytecie Jana Kazimierza oraz Politechnice Lwowskiej. Realizowały wciąż swą misję jawne struktury arcybiskupstwa lwowskiego Kościoła katolickiego. W dniach 17-21 stycznia 1945 władze radzieckie zorganizowały pokazowy proces przedstawicieli lwowskiej Delegatury Rządu RP na Kraj.
Ucieczka ludności z miasta przed ukraińskimi czystkami etnicznymi oraz nadchodzącym frontem sowieckim
W latach 1942–1944, które bezpośrednio poprzedzały nadejście Armii Czerwonej, Wołyń i Małopolska Wschodnia stały się obszarem, gdzie dokonywały się brutalne czystki etniczne, realizowane przez ukraińskie organizacje nacjonalistyczne i wspomagającą je miejscową ludność ukraińską. W okolicach Lwowa terrorystyczne działania ukraińskie rozpoczęły się w styczniu 1944 roku, a ofiarą tych czystek padło w najbliższej okolicy miasta 5000 osób. Atmosfera zagrożenia była obecna wśród polskiej ludności miejskiej i skłaniała wiele osób do ucieczki w centralne regiony Polski.
Wzrost liczby wyjazdów ze Lwowa zaznaczył się również w okresie poprzedzającym nadejście radzieckiego frontu w lipcu 1944 roku. Obawiano się stalinowskiego terroru znanego z lat 1939–1941 oraz wywłaszczeń i wywózek na wschód. Ocenia się, że do czerwca 1944 opuściło Lwów około 45 tysięcy osób, które już nigdy nie powróciły do miasta. Nie wiadomo, jaka liczba osób uchodzących z miasta była rodowitymi lwowianami, a ilu spośród wyjeżdżających jedynie czasowo zamieszkiwało miasto. Wiadomo, że jeszcze przed nadejściem frontu radzieckiego we Lwowie przed UPA schroniło się 15 000 osób z ziemi przemyskiej. Wiele z nich wyjechało następnie na zachód w obawie, by i w mieście nie dosięgły ich prześladowania ukraińskie.
Próba dyplomatycznych walk o Lwów Dyplomacja brytyjska w negocjacjach ze stroną radziecką w latach 1943–1944 próbowała przeprowadzić wariant granicy ze Lwowem po stronie polskiej (patrz „linia Curzona”). Zaniechała tych prób po fiasku negocjacji polsko-radzieckich w Moskwie, które toczyły się w dwóch turach w sierpniu i październiku 1944 roku.
Główni przedstawiciele strony polskiej Stanisław Mikołajczyk i Stanisław Grabski usiłowali przekonać Stalina do pozostawienia Lwowa przy Polsce. Próby te spełzły na niczym, a przywódca radziecki dał do zrozumienia, że od jego woli zależą nie tylko kwestie graniczne, ale również sama niepodległość państwa polskiego. Wsparcie brytyjskie słabło, a pod koniec negocjacji Brytyjczycy skłaniali się ku racjom strony radzieckiej w sporze o Lwów. W czasie sierpniowych rokowań moskiewskich (3-8 sierpnia 1944 roku) Stanisław Grabski zaapelował do Stalina: Gdyby Polska wyszła z wojny z pomniejszonym terytorium, to naród polski nie mógłby tego nie odczuć jako ciężkiej krzywdy. (...)..Szczególnie serdecznie upominam się o Lwów. Stalin zasłonił się wtedy koniecznością obrony interesów ukraińskich. Na stwierdzenie Mikołajczyka, że Lwów nigdy nie był rosyjski (z wyjątkiem okupacji w latach 1914–1915patrz Galicyjsko-bukowińskie generał-gubernatorstwo), przywódca radziecki odparł, że owszem Lwów nigdy rosyjski nie był, ale Warszawa była. Odpowiedź Stalina zmierzała w kierunku uświadomienia stronie polskiej, że waży się sprawa odrębnego bytu państwowego oraz suwerenności Polski, wobec czego dziwi go uporczywe targowanie się o sporne terytoria.
Do najbardziej dramatycznych prób ocalenia Lwowa dla Polski doszło podczas rokowań październikowych w Moskwie, w dniach 12-20 października 1944 roku. Polską delegację (w składzie: Stanisław Mikołajczyk, Stanisław Grabski, Tadeusz Romer) poddano brutalnemu naciskowi, by bez żadnych warunków zgodziła się na linię Curzona jako wschodnią granicę Polski. Mikołajczyk oparł się presji, wypowiadając słowa: jeśli przyjmiemy linię Curzona, to stracimy cały autorytet w Polsce. Mikołajczyk nie chciał brać na siebie całej odpowiedzialności za zrzeczenie się połowy polskiego terytorium ze Lwowem i Wilnem. Uważał, że bez mandatu udzielonego przez cały naród nie może powziąć takiej decyzji. Grabski próbował perswazji wobec Stalina: polska opinia publiczna nigdy nie pogodzi się z utratą Lwowa na rzecz Rosji. Polscy przedstawiciele próbowali odwlec ostateczną decyzję w sprawie granic do końca wojny i zgadzali się na zaproponowaną przez Churchilla wersję układu polsko-radzieckiego, traktującego linię Curzona jako granicę tymczasową, która ulegnie zmianom po zakończeniu działań militarnych. Strona radziecka stanowczo odrzuciła taką możliwość, domagając się uznania tej linii za granicę ostateczną.
W dniu 15 października 1944 Stanisław Grabski próbował po raz ostatni w czasie rozmowy z Mołotowem, którego uważał za „główną zaporę w każdej próbie posuwania naszej granicy wschodniej”, wytargować Lwów dla Polski. Pomiędzy oboma ministrami doszło wówczas do znamiennej wymiany zdań. Poirytowany nieprzejednanym stanowiskiem Mołotowa Grabski miał powiedzieć: Widzę, że pan Minister Mołotow stoi na stanowisku słuszności dawnych zaborów ziem polskich dokonywanych przez rządy carskie. Mołotow odparł na to: To nieprawda! Przecież ja nie żądam Warszawy.
Pod koniec rokowań moskiewskich w październiku 1944 roku Stalin jeszcze raz zręcznie zagrał lwowską kartą, dając do zrozumienia Stanisławowi Grabskiemu, że jest gotów wrócić do sprawy tego miasta po zrekonstruowaniu istniejącego wówczas czy też po utworzeniu nowego rządu polskiego http://www.lwow.home.pl/rocznik/prawo39-45.html#po. Sprowadzało się to do uznania PKWN i komunistów za kontrahentów politycznych i wprowadzenia ich do legalnych władz RP. Niewiele nowego wniosła czerwcowa (1944 rok) podróż Mikołajczyka do USA i uzyskane od amerykańskiego prezydenta zapewnienie o poparciu jego administracji dla pozostawienia Lwowa i zagłębia naftowego przy Polsce.
Po dymisji Mikołajczyka w listopadzie 1944 roku nowy rząd Tomasza Arciszewskiego z wielką determinacją zadeklarował obronę polskich terytoriów wschodnich. W tym oporze podtrzymywała go administracja amerykańska, wysyłając sygnały, że zamierza wywrzeć pewną niewielką presję na stronę radziecką w sprawie korzystniejszych dla Polski rozwiązań na wschodzie, jednak było to tylko posunięcie obliczone na pozyskanie polskich głosów w zbliżających się wyborach prezydenckich w USA. Podbudowany tym premier Arciszewski udzielił 16 grudnia 1944 roku wywiadu, w którym stwierdził, że dążenia polskie na zachodzie nie obejmują Wrocławia ani Szczecina, a jedynie obszary zagrabione przez III Rzeszę w trakcie wojny. Minimalizm na zachodzie miał spowodować większą determinację aliantów w rokowaniach o polską granicę wschodnią.
Sprawa miasta po drugiej stronie barykady W tworzących się elitach nowej władzy (PKWN oraz KRN) niewielu znalazło się oponentów, którzy byliby skłonni spierać się ze Stalinem o losy tego miasta. Bolesław Bierut, Władysław Gomułka i Wanda Wasilewska opowiadali się kategorycznie za wcieleniem Lwowa do ZSRR. Taka postawa strony komunistycznej została dobitnie zaakcentowana przez Bieruta w roku 1944 podczas rozmów moskiewskich oraz przez Gomułkę po ogłoszeniu uchwał jałtańskich. Wprawdzie latem 1944 Bierut miał powiedzieć, że o Lwów będziemy się jeszcze spierać z ZSRR, był to jednakże zabieg socjotechniczny strony komunistycznej mający zjednać jej nowych zwolenników. Podczas późniejszych rozmów w Moskwie w październiku 1944 roku Bierut miał w obecności Churchilla stwierdzić: Domagamy się w imieniu narodu polskiego wcielenia Lwowa do ZSRR. Kwestia ta została wypowiedziana przez niego w tonie tak służalczym, że wywołała konsternację i zażenowanie nie tylko brytyjskiego premiera, ale i obecnych przy rozmowie notabli sowieckich. Samego Stalina wprawiła natomiast w stan żartobliwego usatysfakcjonowania skutecznością własnej polityki. Komuniści polscy byli wówczas wierni koncepcji Lwowa jako stolicy Zachodniej Ukrainy i Wilna jako stolicy Zachodniej Białorusi, która została sformułowana na lwowskim Zjeździe Pracowników Kultury już w roku 1936.
W latach 1943–1944 próbował zmienić radzieckie stanowisko w kwestii wschodnich granic Polski pułkownik Zygmunt Berling. Związane było to z nastrojami w wojsku formowanym w ZSRR i złożonym głównie z mieszkańców województw wschodnich II RP. Jak mówił sam pułkownik Berling: polskie Wilno i polski Lwów stanowią dla nich (tzn. żołnierzy) kamień węgielny zaufania i szczerości wzajemnych stosunków między nami a Związkiem Radzieckim. Jego kilkakrotne próby nawiązania rozmów ze Stalinem w celu zmiany radzieckiej koncepcji granic na korzystniejsze dla Polski, a także propozycje ustalenia granicy tymczasowej w celu przeprowadzenia plebiscytów na spornych terytoriach po zakończeniu wojny, zakończyły się fiaskiem. Podnoszone przez Berlinga wobec władz sowieckich polskie prawa do Lwowa były kwestionowane przez Wandę Wasilewską – jedną z głównych przeciwniczek pozostawienia miasta przy Polsce.