Janko z Czarnkowa (łac. Jancone de Czarnekow; ur. około 1320 w Czarnkowie, zm. 5 kwietnia 1387 w Gnieźnie) – polski kronikarz, podkanclerzy koronny, archidiakon gnieźnieński.
Życiorys thumb|Czarnków – prawdopodobne miejsce urodzenia kronikarza
Rodzina, młodość, początki kariery Jan pochodził z Czarnkowa w Wielkopolsce. W dawnej historiografii istniał pogląd, jakoby kronikarz mógł urodzić się na innych terenach, jak np. w miejscowości Czarnkow w Meklemburgii. Był synem Bogumiła, wójta czarnkowskiego. Więzy rodzinne łączyły go z Klemensem z Ruszkowa, który był jego bratem, bratem przyrodnim lub ewentualnie kuzynem. Marek Derwich wysnuwa przypuszczenie, jakoby Janko urodził się nie w Czarnkowie, lecz w Ruszkowie niedaleko Sandomierza.
Pochodzenie społeczne Janka nie jest oczywiste. Wedle dawniejszych badaczy był on uważany za szlachcica z rodu Nałęczów. Janko nigdy jednak nie posługiwał się herbem Nałęcz, a jego znak przy dokumentach identyfikowany jest jako odmiana herbu Rola. Jan Dąbrowski obstaje przy jego mieszczańskim rodowodzie. Za szlacheckim pochodzeniem kronikarza opowiadają się m.in. Marek Derwich oraz Janusz Bieniak. Jerzy Wyrozumski przypuszcza, że rodzice Janka z Czarnkowa należeli do przedstawicieli drobnej szlachty.
Studiował prawo, czego dowodem jest fakt, że określano go jako iuris peritus (biegły w prawie). Niektóre dokumenty tytułują go omni iure peritus (biegły we wszystkich prawach), co może świadczyć o znajomości zarówno prawa rzymskiego, jak i kanonicznego. Studia prawnicze odbywał zapewne we Włoszech, najprawdopodobniej nie uzyskał jednak stopnia naukowego. Początki kariery urzędniczej Jana przypadają ok. 1348 r., kiedy został on kanclerzem biskupa Andrzeja z Wiślicy. Wraz z nim udał się do Schwerinu (wówczas stolica Hrabstwa Schwerinu, włączonego w 1358 do Meklemburgii), gdzie Andrzej objął godność biskupa. U boku Andrzeja w roku 1355 posłował na dwór papieski do Awinionu.
W 1356 r., po śmierci biskupa Andrzeja, Janko wyjechał do Włocławka, gdzie już wcześniej otrzymał kanonię. W latach 1362–66 kilkukrotnie posłował do Awinionu, zarówno w sprawach kościelnych (z poręki biskupów), jak i państwowych, dzięki czemu zdobywał doświadczenie urzędnicze i obycie w świecie, a także zyskiwał uznanie w kręgach rządzących.
W międzyczasie zdobywał liczne godności i uposażenia kościelne, między innymi probostwo w meklemburskim Tarnowie, kanonię w Bützowie, później kanonie gnieźnieńską, włocławską (tamże później mianowany prepozytem lub nawet dziekanem), poznańską, a wreszcie w roku 1368 (już po uzyskaniu tytułu podkanclerzego) archidiakonat gnieźnieński. Uzyskał też liczne beneficja związane głównie z kapitułą gnieźnieńską i wrocławską.
Kariera u boku Kazimierza Wielkiego W czasie licznych podróży (kronikarz odegrał poważną rolę przy zakładaniu Akademii Krakowskiej, w tej sprawie posłował w 1363 do papieża Urbana V do Awinionu) i ze względu na sprawowane funkcje, Jan z Czarnkowa zawierał liczne znajomości z dygnitarzami Królestwa posiadającymi duże wpływy na dworze. Jego przyjaciel jeszcze z czasów meklemburskich Henryk Cropelin, poseł i notariusz króla Kazimierza, odgrywał znaczną rolę w kontaktach władcy z papiestwem. Sojusznikiem Janka w kancelarii królewskiej był również Henryk z Ruszkowa, będący być może krewnym kronikarza. Duże wpływy na dworze krakowskim posiadał biskup Andrzej z Wiślicy, jego protektor. Dowodem dużego uznania i kontaktów, jakie posiadał Janko, jest fakt, że już w 1356 Kazimierz Wielki pisał do papieża w sprawie zagwarantowania kronikarzowi odpowiednich prebend.
Niewątpliwym patronem szybkiego rozwoju kariery Janka na dworze Kazimierza Wielkiego był kanclerz Janusz Suchywilk, do którego frakcji politycznej kronikarz należał. Stanowisko podkanclerzego zaczął piastować w 1366 lub 1367 roku. Dał się poznać jako człowiek energiczny i biegły dyplomata. Będąc ważną postacią kancelarii królewskiej, uczestniczył w procesie tworzenia nowoczesnych podstaw prawnych państwa, takich jak statuty czy organizacja sądu najwyższego prawa magdeburskiego. Był członkiem komisji monarszej zajmującej się organizacją działalności kluczowych dla gospodarki Królestwa żup solnych. Wkrótce stał się posiadaczem dobrze uposażonych prebend we wszystkich kapitułach katedralnych, a także dorabiając się sporego majątku, nabył gród Lubosz koło Czarnkowa.
W trakcie pełnienia swojej funkcji Janko doprowadził do poważnego wzmocnienia rangi urzędu podkanclerzego i jego centralizacji. Monopolizując swoje uprawnienia na terytorium całego państwa, wspólnie z kanclerzem Suchywilkiem osłabił skutecznie znaczenie kanclerzy i podkanclerzy poszczególnych dzielnic na rzecz kancelarii krakowskiej. Pod koniec rządów Kazimierza Wielkiego, za sprawą rosnącej przewagi nad innymi dzielnicami, kancelaria krakowska naturalnie przekształciła się w kancelarię koronną. Świadectwem tego jest tytulatura używana przez Janka, który w dokumentach podpisuje się jako vicecancellarius Regni Polonie (podkanclerzy Królestwa Polskiego) lub vicecancellarius regni nostri (podkanclerzy naszego królestwa).
Upadek polityczny i emigracja Po śmierci Kazimierza Wielkiego Dobrze zapowiadającą się karierę podkanclerzego zatrzymała śmierć Kazimierza Wielkiego. Po opróżnieniu tronu elity polityczne Królestwa podzieliły się na tzw. pars ungarorum (stronnictwo prowęgierskie) oraz pars terrigenarum (stronnictwo rodzinne, wspierające rodzimych kandydatów). Janko skłaniał się ku drugiej partii, optując za sukcesją któregoś z kandydatów piastowskich: Kaźka Słupskiego lub Władysława Białego, przeciwko Ludwikowi Węgierskiemu. Fakt, że po zdobyciu tronu polskiego Ludwik Węgierski anulował zapisy terytorialne Kazimierza Wielkiego wobec Kaźka, był przez Janka wielokrotnie poruszany w kronice. Kronikarz czuł również wielką niechęć wobec matki Ludwika, królowej Elżbiety, która sprawowała w jego imieniu rządy namiestnicze w Królestwie Polskim. W związku z tym Janko prawdopodobnie wplątał się w spisek polityczny skierowany przeciw Andegawenom, być może mając na celu doprowadzenie do podwójnej koronacji. Aspiracje te doprowadziły go do upadku politycznego na przełomie lat 1370-71.
Kradzież insygniów koronnych Po uroczystym pogrzebie Kazimierza Wielkiego i koronacji Ludwika w Krakowie odkryto fakt naruszenia grobu królewskiego i kradzieży insygniów. O obrazę majestatu i świętokradztwo posądzono Janka, a oskarżycielami byli jego przeciwnicy polityczni oraz osobiści: Zawisza Kurozwęcki i Mikołaj z Kórnika. Królowa Elżbieta z początku nie wierzyła oskarżeniom, jednak Zawiszę poparł jego wpływowy ojciec, wojewoda krakowski Dobiesław Kurozwęcki. Wraz z nim wystąpił przeciw podkanclerzemu szereg znanych i liczących się osób, głównie ze środowiska szlachty krakowskiej. Do posądzenia o kradzież insygniów grobowych dodano również inne, takie jak defraudacja pieniędzy ze skarbca, udawanie szlachectwa czy kontakty z prostytutkami. Do grona osób wspierających Janka należeli m.in. biskupi Jarosław z Bogorii i Skotnik oraz Florian Mokrski. Jeszcze przed wydaniem jakichkolwiek wyroków, prawdopodobnie w grudniu 1370 r., Janko został usunięty z podkanclerstwa, a jego miejsce zajął Zawisza Kurozwęcki.
Proces i opuszczenie dworu Janko został wstępnie przesłuchany w Krakowie lub Miechowie, w obecności królowej Elżbiety. Oskarżony przyznał się wówczas do winy kradzieży, oświadczając jednak, że miał zamiar zagarnięte przedmioty przeznaczyć na pobożne cele. Dążenia Elżbiety do postawienia kronikarza przed sądem biskupa krakowskiego nie powiodły się, gdyż pełniący tę funkcję Florian Mokrski, sojusznik Janka, odmówił zawiązania procesu. Biskup stwierdził, że Janko, jako archidiakon gnieźnieński, nie podlega jurysdykcji krakowskiego sądu biskupiego. W związku z tym oskarżyciele wraz z oskarżonym udali się do Gniezna przed sąd arcybiskupa Jarosława Bogorii.
Proces w Gnieźnie, ze względu na zręczność prawniczą Janka, oraz przychylną mu postawę arcybiskupa, zakończył się całkowitą klęską oskarżycieli. Oskarżony zaproponował Jarosławowi Bogorii przeprowadzenie procesu na zasadach talionis – oznaczałoby to, że w przypadku uznania niewinności Janka, kara grożąca mu za domniemane przestępstwo (w przypadku świętokradztwa i obrazy majestatu – najprawdopodobniej kara śmierci) spadłaby na skarżącego. Arcybiskup zgodził się na taki przebieg procesu, jednak Mikołaj z Kórnika, główny oskarżyciel, zrezygnował ze skargi. W związku z powyższym arcybiskup oficjalnie oczyścił Janka ze wszystkich ciążących na nim zarzutów.
Ze względu na niemożność pokonania kronikarza w sądach kościelnych stronnictwo jego przeciwników postanowiło wykorzystać wielkopolską jurysdykcję świecką, której podlegał z uwagi na fakt, że był właścicielem grodu Lubosz pod Czarnkowem i innych ziem w okolicy. Ostatni, trzeci proces odbył się na przełomie maja i czerwca 1372 roku w Poznaniu. Organem sądzącym był sąd komisarski pod przewodnictwem sędziego Przecława. Gremium uznało oskarżonego winnym profanacji grobu królewskiego i skazało go na konfiskatę majątku (gród Lubosz), niesławę oraz banicję. Sam Janko nie stawił się wcale w Poznaniu. Wyrok zapadł 10 czerwca 1372 r. Podpisali się pod nim najważniejsi urzędnicy Wielkopolski, biskup Poznania, a także niektórzy przedstawiciele szlachty małopolskiej. Uznanie Janka za winnego oraz banicja oznaczały ostateczne przekreślenie jego kariery politycznej i zmusiły go do opuszczenia dworu, a chwilowo nawet do wyjazdu z kraju.
Pobyt we Wrocławiu, Pradze i Lubuszu Zapewne tuż po 10 czerwca 1372 kronikarz udał się do Wrocławia, gdzie spędził bliżej nieznaną ilość czasu, być może około roku. Stamtąd udał się do Pragi, a następnie do miasta Lubusz, gdzie spędził ponad 6 tygodni u zaprzyjaźnionego biskupa Piotra. W czasie swojej podróży gościł prawdopodobnie między innymi w Lubiążu i Raciborzu, być może także w Kłodzku, Krzeszowie i Henrykowie. Powrót do Wielkopolski umożliwiło mu wstawiennictwo sojuszników, w tym Szymona z Ruszkowa, prawdopodobnie krewnego kronikarza, który posiadał mocną pozycję na dworze. Dzięki ich pomocy królowa Elżbieta zdjęła zeń banicję i pozwoliła zatrzymać posiadane wcześniej funkcje kościelne, w tym najważniejszy tytuł archidiakona gnieźnieńskiego. Swoich prywatnych dóbr ziemskich, w tym grodu Lubosz, Janko już nie odzyskał.
Powrót do Wielkopolski, ostatnie lata Zapewne na początku 1375 r. kronikarz powrócił do Gniezna na odzyskany archidiakonat. Jego nazwisko pojawia się po raz pierwszy po przerwie na dokumencie z 13 lutego 1375. Istnieje możliwość, że Janko wrócił z wygnania wcześniej, lecz dopiero w lutym 1375 r. zaczął na nowo sprawować niektóre funkcje duchowne. Zszargana przez wyrok i banicję reputacja oraz nieprzychylna Jankowi frakcja rządząca uniemożliwiły mu powrót do polityki. Spowolnieniu uległ także rozwój jego kariery kościelnej. Nowy arcybiskup gnieźnieński, Janusz Suchywilk, bronił wprawdzie sprawy kronikarza podczas wygnania, lecz po powrocie Janka do Gniezna stosunki obydwu duchownych uległy ochłodzeniu. Arcybiskup odmówił m.in. Jankowi awansu na prepozyturę gnieźnieńską, ten zaś w swojej kronice wystawił Suchywilkowi niepochlebny obraz, przedstawiając go jako niekompetentnego arcybiskupa, a nawet negując jego zbawienie po śmierci.
Po powrocie do Gniezna Janko, pozbawiony znaczenia politycznego, zajmował się głównie posługą kościelną. Gromadził także materiały historyczne i pisał kronikę obejmującą okres 1370-1384, czasy, których był bezpośrednim świadkiem. Redakcję dzieła oraz pełnienie funkcji archidiakona gnieźnieńskiego przerywa śmierć kronikarza 5 kwietnia 1387 roku.
Twórczość Kronika Janka z Czarnkowa