Zbrodnia w Piskorowicach – zbrodnia na ukraińskiej ludności wsi Piskorowice przeprowadzona 18 kwietnia 1945 r. przez oddział Narodowego Zjednoczenia Wojskowego pod dowództwem Józefa Zadzierskiego „Wołyniaka”. Traktowana jest jako zbrodnia odwetowa za dokonaną dzień wcześniej masakrę w WiązownicyZemsta na UPA. Polscy partyzanci zastrzelili 100 ludzi w odwecie za rzeź w Wiązownicy., czemu jednak przeciwstawia się Mariusz Zajączkowski, wskazując na fakt iż obie miejscowości dzieli zbyt duża odległość, a także zbyt krótki czas między zakończeniem akcji UPA w Wiązownicy a rozpoczęciem przygotowań NZW do akcji w Piskorowicach.
Polsko-ukraińskie antagonizmy w rejonie Okres IX 1939 – VII 1944 Do 1945 Piskorowice były wsią zamieszkałą głównie przez Ukraińców. W 1921 było tu 2048 mieszkańców wyznania greckokatolickiego, 337 rzymskokatolickiego i 76 mojżeszowego. Od czasów II RP w Piskorowicach i okolicy narastał konflikt polsko-ukraiński. W okresie międzywojennym władze polskie ograniczały Ukraińcom możliwość rozwoju gospodarczego, kulturalnego i edukacyjnego. Wydawano zakazy działalności ukraińskim towarzystwom kulturalnym, gospodarczym i sportowym oraz zamykano nieliczne ukraińskie szkoły. W Leżajsku i okolicy zakazano działalności „Proświty”. W Dębnie administracja polska rozwiązała Towarzystwo „Sokił”, Towarzystwo Sportowe „Ług”, Rejonową Mleczarnię oraz zlikwidowała ukraińską szkołę (ponad 80% mieszkańców wsi stanowili Ukraińcy). W Leżajsku zamknięto i zapieczętowano „Narodnyj Dim”. W Ożannie wójt gminy wszelkimi sposobami zwalczał jakiekolwiek przejawy odrębności narodowej Ukraińców, starał się nawet zaangażować od tego celu ukraińskich moskalofilów. W Kuryłówce miejscowa nauczycielka wprowadzała w czasie nabożeństw do cerkwi polskie dzieci i kazała im śpiewać „Boże, coś Polskę”. W wyniku powstałego konfliktu tutejszy greckokatolicki ksiądz Teodor Góra został zmuszony do opuszczenia KuryłówkiDzieje Leżajska, K. Baczkowski, J. Półćwiartek (red.), Leżajsk 1996, s. 514–515..
W czasie okupacji, niemieckie władze Generalnego Gubernatorstwa wyraźnie sprzyjały rozwojowi ukraińskiego życia narodowego, oświatowego i szkolnictwa. Uzyskane wówczas przez Ukraińców uprawnienia znacznie przewyższały te, które posiadali za czasów II RP. Równocześnie okupant ograniczał prawa Polaków. Mieszkańcom obrządku łacińskiego utrudniano praktyki religijne, wyznaczając w niedziele i święta prace przymusowe. Ponadto na potrzeby wojska i policji Niemcy zajęli większą część „polskiej” plebanii. Przed 1939 funkcjonowały w Piskorowicach tylko polskie szkoły – jedna w centrum wsi i druga w przysiółku Chałupki. Pomimo tego, że Ukraińcy stanowili 80% mieszkańców, nie było tu szkoły z językiem ukraińskim. Jesienią 1939 r. Niemcy zlikwidowali szkołę w Chałupkach i ulokowali tam siedzibę Grenzschutzu. W drugiej szkole utworzono, obok istniejących dotychczas wyłącznie klas z polskim językiem wykładowym, również klasy dla dzieci ukraińskich, w których nauka były prowadzona w języku ukraińskimDzieje Leżajska, K. Baczkowski, J. Półćwiartek (red.), Leżajsk 1996, s. 520.Tomasz Bereza, IPN Rzeszów: Piskorowice, 18 IV 1945.. Dzięki zniesieniu przez Niemców ograniczeń stosowanych wobec Ukraińców w okresie II RP, w krótkim czasie nastąpił szybki rozwój ukraińskiego szkolnictwa i życia gospodarczego.
Rozgoryczenie Polaków klęską wrześniową oraz polityką okupanta faworyzującą Ukraińców spowodowały narastanie wzajemnej niechęci. Wpływ na wzrost antagonizmów miało również przybycie do Leżajska nielicznej, ale wykształconej grupy Ukraińców, w tym niektórych o poglądach nacjonalistycznych, którzy uciekli spod okupacji sowieckiej. Osoby te znacznie wzmocniły ukraińskie środowisko inteligenckie w mieście, niektóre z nich objęły eksponowane stanowiska. W urzędach wprowadzono język ukraiński, który był w nich używany na równych prawach z językiem polskim. Znacznie wzrosła też w porównaniu z okresem międzywojennym narodowa aktywność Ukraińców. Organizowano obchody rocznic związanych z bohaterami narodowymi i twórcami kultury ukraińskiej. Działania te wzbudzały niechęć u części Polaków, co też skwapliwie podsycał okupant.
Na przełomie 1939/1940 we wsi została uformowana komórka OUN. Na jej czele stanął Iwan Mołodij, a jego współpracownikami byli m.in. Mychajło Kurtiak, Iwan Pucyło, Iwan Wołczasty i Wasyl Wołoszyn. Konsekwencje członkostwa Mołodija w OUN były tragiczne. 28 marca 1945 r. przybyli do jego domu poszukujący go polscy partyzanci „Wołyniaka”. Zastali tam leżącą w łóżku, liczącą 73 lata jego matkę. Ponieważ nie potrafiła powiedzieć gdzie znajduje się syn, została zastrzelona. Zabito również jego braciDeportacij, J. Sływka (red.), Lwów 2002, t. 3, s. 128.. Jesienią 1941 r. w Tarnogrodzie ukraińscy nacjonaliści za zezwoleniem władz niemieckich utworzyli jednostkę policyjną od nazwiska twórcy nazwaną darmochwalcami. Uczestniczyli oni w szeregu akcji pacyfikacyjnych na terenie powiatu biłgorajskiego oraz w obławach na ukrywających się Żydów. Udokumentowany jest udział tej bojówki w pacyfikacjach Szarajówki, Majdanu Sieniawskiego, Dąbrówki, Potoku Górnego i Zagródek.
Pierwszy oddział UPA pojawił się w zachodniej części lasów sieniawskich na początku 1945, wcześniej ukraińska partyzantka nie działała w okolicach Piskorowic. Funkcjonowała tu natomiast partyzantka polska - od 1942 oddział NOW Franciszka Przysiężniaka „Ojca Jana”, a od początku 1944 również Józefa Zadzierskiego „Wołyniaka”. Przeprowadzili oni szereg napadów na posterunki policji ukraińskiej m.in. w Potoku Górnym i Księżpolu. Często w czasie takich akcji policjanci byli rozstrzeliwani. Zdarzało się, że partyzanci wchodzili do posterunków przebrani w mundury niemieckie i opanowywali je bez jednego wystrzału. Tak było w Cieplicach, gdzie zabranych z posterunku ukraińskich policjantów przywieziono na cmentarz do Ożanny i tam rozstrzelano. Podobnie było w czasie akcji na niemiecko-ukraiński posterunek policji w Obszy z tym, że Niemców wypuszczono, a rozstrzelano tylko UkraińcówD. Garbacz, Wołyniak legenda prawdziwa, Stalowa Wola 1996, s. 35..
Żywność i odzież partyzanci zdobywali, przeprowadzając konfiskaty we wsiach ukraińskich (u „Wołyniaka” nazywano to „wyprawami na Ukrainę”)D. Garbacz, Wołyniak legenda prawdziwa, Stalowa Wola 1996, s. 17., oraz rzadziej w gospodarstwach niemieckich. Wiosną 1944 „Wołyniak” przeprowadził kilkutygodniową akcję pacyfikowania ukraińskich wsi w okolicach Sieniawy. Akcje były przeprowadzane w nocyD. Garbacz, Wołyniak legenda prawdziwa, Stalowa Wola 1996, s. 34.. 14 stycznia 1945 jego oddział otoczył cerkiew w Kulnie i po Świętej Liturgii przeprowadził akcję, w trakcie której rabowano wychodzącym Ukraińcom odzież i pieniądzeD. Garbacz, Wołyniak legenda prawdziwa, Stalowa Wola 1996, s. 31.. Na początku 1945 r. oddział dokonał pacyfikacji ukraińskich wsi Ożanna, Dąbrowica, Rzuchów i CiepliceD. Garbacz, Wołyniak legenda prawdziwa, Stalowa Wola 1996, s. 55.. Zdarzało się też, ze partyzanci udając się na urlop dokonywali „prywatnych” napadów na własne potrzeby. Po jednej z takich akcji grupa partyzantów NOW „Ojca Jana” urządziła w Kamionce Górnej libację, zakończoną strzelaniną. Dopiero przybyła na miejsce grupa akowców otoczyła dom i rozbroiła pijanych partyzantów. O akcjach skierowanych przeciwko ludności cywilnej informowano z oburzeniem Komendanta Okręgowego SCh-BCh „Zawoję” – Narcyza Wiatra, zwłaszcza o czynionych przez oddział „Ojca Jana” pospolitych rabunkach na ludności ukraińskiejDzieje Leżajska, K. Baczkowski, J. Półćwiartek (red.), Leżajsk 1996, s. 525..
Działania te wzmagały w społeczności ukraińskiej wrogość do Polaków, zwłaszcza że w trakcie partyzanckich akcji ginęła także ukraińska ludność cywilna. Jak zauważa J. Półćwiartek, coraz częściej poczynania „Wołyniaka” przybierały charakter masowych i bezwzględnych represji wobec UkraińcówDzieje Leżajska, K. Baczkowski, J. Półćwiartek (red.), Leżajsk 1996, s. 528.. Nakładała się na to działalność różnego rodzaju band rabunkowych (np. Józefa Owsika z Leżajska)Dzieje Leżajska, K. Baczkowski, J. Półćwiartek (red.), Leżajsk 1996, s. 527., które również grabiły i mordowały ludność ukraińską. Z rąk oddziału „Wołyniaka” i band rabunkowych zginęli m.in. mieszkańcy: Rudki, Cewkowa, Dobrej, DobczyA.B. Szcześniak, W.Z. Szota, Droga do nikąd, Warszawa 1973, s. 346., Kuryłówki, Cieplic, Ożanny, Dąbrówki, LeżajskaJarosławszczyna i Zasiannia 1031-1947, M. Semczyszyn (red.), Nowy Jork-Paryż-Sydney-Toronto 1986, s. 620., Dąbrowicy, Kulna, Wołczastego, LechmanG. Motyka, Tak było w Bieszczadach, Warszawa 1999, s. 261–262..
Niemcy, zwalczając polską partyzantkę, angażowali do tego celu posterunki ukraińskiej policji oraz polskiej policji granatowej. Według T. Berezy z rąk ukraińskiej policji w okresie od czerwca do lipca 1944 zginęło w okolicy Piskorowic co najmniej 13 osób. Część Polaków musiała się ukrywać, np. ks. Jan Poręba, proboszcz z PiskorowicT. Bereza, Piskorowice 18 IV 1945. Przyczyny i przebieg napadu na ukraińską wieś. Weryfikacja liczby ofiar, „Niezależna Gazeta Polska” 2007, nr 7, Dodatek specjalny IPN, s. III..
Okres VII 1944 – IV 1945 Po wkroczeniu Armii Czerwonej 28 lipca 1944 sołtys Stepan Szykuła na rozkaz Sowietów utworzył ochronę promu na Sanie, w skład której weszli byli członkowie samoobrony. Grupa ta została następnie przekształcona w miejscową milicję MO, jej głównym zadaniem była ochrona mieszkańców Piskorowic. Na przełomie lata i jesieni 1944 posterunki MO z Cieplic, Majdanu Sieniawskiego i Sieniawy rozpoczęły aresztowanie Ukraińców podejrzewanych o członkostwo w oddziałach policyjnych. Pod koniec 1944 do Piskorowic przybył Mykoła Wynnyczuk, ps. „Kornijczuk” (referent organizacyjny OUN na powiat jarosławski) i przeprowadził akcje werbunkową do oddziałów ukraińskiego podziemia. W jej wyniku oddział SB-OUN Myrosława Kusznira „Łunia” i SKW „Chwyla” zasiliło kilkanaście osób. W lasach sieniawskich oddziały te zamordowały i obrabowały 3 leśników. W nocy z 9/10 stycznia na terenie Piskorowic patrol AK „Mewy” zatrzymał i zastrzelił czterdziestoletniego mieszkańca wsi Wasyla Bliszcza, u którego znaleziono pistolet (według T. Berezy członka UPA o pseudonimie „Szpak”). 10 stycznia 1945 postrzelony został ks. Poręba.
W połowie marca 1945 do wsi przybył oddział UPA i urządził wiec, na którym zakazano zapisywać się na listy repatriacyjne do USRR, a także werbowano mieszkańców do oddziałów. 23 marca około 100-osobowy oddział „Wołyniaka” otoczył wieś z zamiarem utworzenia w niej podległego „Wołyniakowi” posterunku. Zastrzelono kilku milicjantów z miejscowego posterunku MO i w jego miejsce utworzono placówkę-posterunek NOW pod dowództwem Józefa Krawczyka ps. „Kudłaty”, byłego akowca i członka oddziału „Wołyniaka”. W następnych dniach grupa „Kudłatego” zastrzeliła kilka osób z rodzin byłych policjantów Ukraińskiej Policji Pomocniczej.
Pod koniec marca kureń UPA Iwana Szpontaka „Zalizniaka” przystąpił do ofensywy przeciwko Polakom, uderzając w nocy z 27/28 marca na 18 posterunków MO w powiecie lubaczowskimG. Motyka, Tak było w Bieszczadach, Warszawa 1999, s. 262.. Rozbito większość placówek milicji w rejonie Lasów Sieniawskich (m.in. posterunki w Cewkowie i Starym Dzikowie). Celem ataków była nie tylko polska administracja, ale i ludność cywilna. Spowodowało to reakcję strony polskiej – pomiędzy 10 a 14 kwietnia, w wyniku walk pomiędzy UPA a współdziałającymi oddziałami NOW, MO i poakowskiej samoobrony zginęło ok. po 50 osób po obu stronach. Polakom nie udało się wyprzeć UPA z Lasów Sieniawskich.