Wybory parlamentarne w Polsce w 1952 roku – pierwsze wybory do Sejmu PRL, które zostały przeprowadzone 26 października 1952, na podstawie ordynacji wyborczej przegłosowanej przez Sejm Ustawodawczy 1 sierpnia 1952.
Wybory te nie spełniały żadnych demokratycznych standardów i przeprowadzone zostały w oparciu o kuriozalną ordynację wyborczą. Odbywały się w czasie wzmożonego terroru i zastraszania społeczeństwa (tj. apogeum stalinizmu w Polsce), a w ich organizacji bezpośrednio uczestniczył aparat bezpieczeństwa. Wybory miały na celu głównie mobilizację społeczeństwa do aktywnego popierania władz oraz rozpropagowanie programów i planów sporządzanych przez PZPR. Wyłoniony sejm miał pełnić rolę instytucji kamuflującej dyktaturę partii komunistycznej.
Tło wyborów i przygotowania Wybory do sejmu i rad narodowych w PRL-u, podobnie jak wybory do organów władzy przedstawicielskiej w ZSRR i w innych krajach socjalistycznych, miały niewiele wspólnego z demokratycznymi procedurami wybierania reprezentantów typowych dla zachodnich demokracji liberalnych. Mimo stania w radykalnej opozycji do zachodnich wartości, w państwach sowieckiej strefy wpływów decydowano się przeprowadzać imitacje takich wyborów.
Wybory do Sejmu PRL w 1952 miały miejsce w szczytowym okresie stalinizmu w Polsce. Ze sceny politycznej zostały wyeliminowane niezależne ruchy ludowe i chadeckie, a Polska Partia Socjalistyczna została wchłonięta przez PPR. W ten sposób w Polsce niepodzielnie sprawowała władzę Polska Zjednoczona Partia Robotnicza (PZPR). 22 lipca 1952 Sejm Ustawodawczy uchwalił Konstytucję Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, zawierającą poprawki naniesione przez samego Stalina, wzorowaną na konstytucji ZSRR z 1936. Nie zmieniała ona jednak zasadniczo systemu organów władzy państwowej. Zgodnie z jej art. 15, Sejm Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej miał być „najwyższym organem władzy państwowej” oraz „najwyższym wyrazicielem woli ludu pracującego miast i wsi”, który „urzeczywistnia suwerenne prawa narodu”. W rzeczywistości miał pełnić rolę fasadową, a decyzje zapadały w kierownictwie PZPR. Ze względu jednak na tradycje i rozwiązania konstytucyjne stosunkowo często wykorzystywano mechanizm parlamentarny do sankcjonowania rozstrzygnięć i decyzji podjętych w wąskim gremium władz.
1 sierpnia 1952, kilka dni po przyjęciu konstytucji, Sejm Ustawodawczy podczas swojego ostatniego posiedzenia przegłosował ordynację wyborczą opracowaną w kierownictwie PZPR. Wzorowano się na ordynacji wyborczej do Rady Najwyższej ZSRR z 1950. Różnicą było to, że w ZSRR okręgi wyborcze były jednomandatowe, a w PRL-u wielomandatowe, ale nie miało to w praktyce znaczenia. 5 sierpnia 1952 Rada Państwa ustaliła termin wyborów na 26 października. Dokonała też podziału na 67 okręgów wyborczych (dla porównania, w 1947 podczas „wyborów” do Sejmu Ustawodawczego było ich 52). Zgodnie z zapisami w konstytucji i ordynacji wyborczej, 1 poseł miał przypadać na 60 000 mieszkańców. Ustalono, że wybory mają wyłonić 425 posłów.
28 sierpnia Rada Państwa powołała Państwową Komisję Wyborczą (PKW), której przewodniczącym został Wacław Barcikowski. Zasiadali w niej wyłącznie przedstawiciele obozu władzy oraz, jako „listek figowy”, przodownicy pracy spośród „ludu pracującego”, stawiani za wzór dla całego społeczeństwa. Członkowie komisji wyborczych byli wskazywani i weryfikowani przez aparat bezpieczeństwa publicznego. Wykluczano osoby „niepewne politycznie”. Ostatecznie w komisjach dominowali działacze PZPR, np. w komisjach obwodowych w województwie poznańskim było ich 64% (4254 na 6558). Nie zawsze członkowie komisji dysponowali choćby podstawowymi kompetencjami, np. w jednej z komisji w okręgu jarosławskim przewodniczący i zastępca przewodniczącego okazali się analfabetami, a sekretarz – półanalfabetą. Również lokale wyborcze nie zawsze spełniały podstawowe standardy, np. brakowało w nich oświetlenia, szyb w oknach, flag, albo były organizowane w mieszkaniach prywatnych.
Lista wyborcza Teoretycznie przepisy dopuszczały możliwość rejestracji wielu list wyborczych, ale aparat wyborczy kontrolowany przez komunistów w każdym z okręgów zarejestrował jedynie kandydatów z listy wyborczej Frontu Narodowego. Front Narodowy miał wskazywać kandydatów na posłów, którzy to mieli „spontanicznie” być proponowani przez „masy ludowe” na „niezliczonych zebraniach w całym kraju”. De facto ostateczny wybór podejmowały KC PZPR i komitety wojewódzkie, dokonując ewentualnych korekt. Typowano ludzi prześwietlonych i zatwierdzonych przez organy bezpieczeństwa, „wypróbowanych patriotów i działaczy”. Na pierwszych pozycjach byli państwowi dygnitarze jak np. Bolesław Bierut, Józef Cyrankiewicz czy Jakub Berman. W dalszej kolejności pojawiały się ważne postacie z kręgu kultury i nauki, np. pisarze i publicyści Jarosław Iwaszkiewicz, Jerzy Andrzejewski, Konstanty Łubieński czy Edmund Osmańczyk. Na końcu mieli znajdować się przedstawiciele społeczeństwa z danego okręgu pochodzący z różnych środowisk, o których można było powiedzieć, że to nowy ustrój powojennej Polski umożliwił ich karierę czy sukcesy.
Front Narodowy przedstawiano propagandowo jako platformę porozumienia i współpracy różnych środowisk. W rzeczywistości jednak był zarządzany przez PZPR. Program wyborczy Frontu Narodowego ustalała komisja partyjna w składzie: Jakub Berman (jako przewodniczący), Roman Werfel, Franciszek Fiedler, Zygmunt Modzelewski, Stefan Jędrychowski, Jerzy Tepicht, Leon Kasman, Stefan Staszewski, Julian Finkielsztejn, Marian Naszkowski, Jerzy Putrament, Jerzy Morawski i Artur Starewicz.
Kampania wyborcza Kampania wyborcza zaczęła się oficjalnie 30 sierpnia. Jej inauguracją była krajowa konferencja Frontu Narodowego zorganizowana w Warszawie, szczegółowo wyreżyserowana przez PZPR. Obecni tam ludzie z różnych środowisk mieli sprawiać wrażenie, że całe społeczeństwo utożsamia się z celami partii komunistycznej. Stosowano partyjną nowomowę ze słowami kluczami takimi jak: jedność, pokój, demokracja, niepodległość, patriotyzm, naród. Wszystko to miał scalać socjalizm, który przedstawiano jako urzeczywistnienie wszelkiego dobra. Przekonywano, że pod rządami komunistów Polska wkroczyła na drogę szybkiego postępu i jest „silna jak nigdy w historii”. Wymieniano osiągnięcia jak wzrost uprzemysłowienia, odbudowę ze zniszczeń wojennych, likwidację bezrobocia, wyzysku i analfabetyzmu. II Rzeczpospolitą przedstawiano jako państwo zacofane, pełne biedy i niesprawiedliwości. Podkreślano wagę sojuszu PRL ze Związkiem Radzieckim jako rzekomej rękojmi niepodległości i szczęśliwej przyszłości przyszłych pokoleń. Utratę Kresów Wschodnich i przejęcie ziem poniemieckich przedstawiano jako „zjednoczenie na prastarych ziemiach polskich”, które to Polacy mieli zawdzięczać wkroczeniu Armii Czerwonej. Wszystko, co złe utożsamiano z krajami kapitalistycznego Zachodu, a wszystko co dobre – z krajami socjalistycznymi na czele z ZSRR. Program Frontu Narodowego i ordynacja wyborcza była obowiązkowo omawiana w szkołach na lekcji wychowawczej.
Kampania propagandowa miała na celu nakłonienie obywateli do masowego uczestnictwa w wyborach, co nie było łatwe, ponieważ na ogół zdawali sobie oni sprawę (włączając członków partii) z ich fikcyjnego charakteru. W krótkim czasie wydano propagandowe książki i broszury w łącznym nakładzie ponad 11 mln egzemplarzy. Wszechobecne były plakaty, tworzono filmy dokumentalne, wystawy. Prócz zachęcania do wzięcia udziału w wyborach, promowano m.in. plan sześcioletni, przyjaźń polsko-radziecką oraz przestrzegano przed rzekomymi wrogami zewnętrznymi i wewnętrznymi. W Polskim Radiu tworzono specjalne komisje zajmujące się treściami wyborczymi. Szkolono redaktorów radiowęzłów powiatowych i zakładowych. Organizowano wiece wyborcze i spotkania z kandydatami. Za najbardziej nachalne i dokuczliwe akcje propagandowe można uznać działalność tysięcy agitatorów, którzy przybywali do wsi, przedsiębiorstw, a także pukali do domów i mieszkań. Jeden aktywista zajmował się 10–15 rodzinami, a wizyt mogło być nawet 4–5. Szczególne problemy dla propagandystów stwarzał teren wiejski, gdzie zadawano niewygodne pytania w związku z wdrażaniem polityki kolektywizacji i coraz gorszą sytuacją chłopów z tego powodu. Zdarzało się, że propagandziści i agitatorzy nie wiedzieli nawet, kto kandyduje z danego terenu. Wielu z nich, mimo zaangażowania w kampanię, zdawało sobie sprawę, że wyniki wyborów są z góry znane i jest to fikcja wyborcza. W środowiskach wojskowych wzburzenie wywołała kwestia możliwości udziału w głosowaniu oficerów sowieckich, którzy służyli w polskim wojsku. Ostatecznie nie umieszczono ich w spisie wyborców.
Zabezpieczenie wyborów Jedną z charakterystycznych cech systemu komunistycznego było doszukiwanie się wszędzie wroga, również we własnym partyjnym środowisku (tzw. wróg wewnętrzny). Za wroga mógł być uznany każdy, co przyczyniało się do atmosfery strachu i poczucia zagrożenia. Poparcie programu Frontu Narodowego było warunkiem koniecznym do uznania obywatela za patriotę. Natomiast jego przeciwnikom przypinano etykietę wrogów, którzy świadomie rozbijają jedność narodu. Przed wyborami Urząd Bezpieczeństwa zarejestrował około 5 mln osób zakwalifikowanych jako „wrogi element”. Próbowano wykryć i unieszkodliwić wszystkich przeciwników akcji wyborczej, także tych potencjalnych. Negatywny stosunek do wyborów, czy choćby niewystarczający entuzjazm u ludzi zaangażowanych politycznie wzbudzał zainteresowanie aparatu bezpieczeństwa. Niektóre środowiska inwigilowano ze szczególną uwagą, np. byłych członków partii niepodległościowych i konspiracyjnych organizacji zbrojnych, „reakcyjny kler”, autochtonów, część tzw. „starej inteligencji”, chłopów sprzeciwiających się kolektywizacji. Zgodnie z ministerialnymi wytycznymi typowanie do zatrzymań i aresztowań miało uwzględniać bieżące zachowanie ludzi z potencjalnie „wrogich środowisk”, bez wracania do przeszłości. Tymczasem często zatrzymywano obywateli, których jedynym ówczesnym przewinieniem był „niewłaściwy życiorys”. Nierzadko powodem tych aresztowań było słabe rozeznanie operacyjne.
Jako przestępstwa kwalifikowano takie czyny jak zrywanie zebrań wyborczych, niszczenie plakatów, publiczne antypaństwowe wypowiedzi (np. zawierające krytykę Konstytucji PRL czy ordynacji wyborczej), wykonywanie napisów i ulotek antywyborczych, agitacja za bojkotem wyborów lub oddawaniem głosów nieważnych, słuchanie wrogich audycji zagranicznych (zwłaszcza Radia Wolna Europa).
Dyżurujących urzędników w lokalach wyborczych przed wyborami miało ochraniać przede wszystkim ORMO. W okresie bezpośrednio przed głosowaniem oraz w dniu wyborów lokali wyborczych pilnowano dokładniej. W Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego powołano Sztab Ochrony Wyborów. W sztabie organizowano grupy, które w poszczególnych powiatach miały sprawdzać milicyjną ochronę lokali. Do gmin, które miały być „szczególnie zagrożone bandytyzmem” wysyłano oddziały obwodowe Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W powiatach tworzono oddziały pościgowe milicji obywatelskiej na wypadek ataków na lokale. W komisjach okręgowych mogli pojawiać się incognito funkcjonariusze wojewódzkich urzędów bezpieczeństwa publicznego. Niektórym kandydatom zapewniano ochronę osobistą w obawie przed napaścią. Jako wsparcie do wykrywania „przestępstw” (takich jak np. słuchanie „wrogich” audycji radiowych) włączeni byli także członkowie Związku Młodzieży Polskiej.
Ordynacja wyborcza Przyjęta konstytucja PRL w dwóch miejscach głosiła, że wybory do Sejmu PRL są powszechne, równe, bezpośrednie i odbywające się w głosowaniu tajnym (art. 2, art. 80). W rzeczywistości korzystanie z zasłon i kabin podczas głosowania odbywało się wbrew oczekiwaniom władzy; było postawą ryzykowną. Fakt tajnego zagłosowania mógł być odnotowany i przekazany odpowiedniemu organowi urzędu bezpieczeństwa.