Rooster – ballada rockowa, będąca czwartym singlem amerykańskiego zespołu muzycznego Alice in Chains, pochodzącym z opublikowanego we wrześniu 1992 nakładem wytwórni Columbia drugiego albumu studyjnego Dirt. Utwór został zamieszczony na szóstej pozycji, a czas jego trwania wynosi 6 minut i 15 sekund, co sprawia, że jest najdłuższą kompozycją wchodzącą w skład płyty. Autorem tekstu i kompozytorem jest Jerry Cantrell. Rozszerzone edycje singla w formatach CD, maksisingla i 12”-calowego winyla – wydane na terenie Europy i w Australii – zawierały na stronach B utwory „It Ain’t Like That” (z albumu Facelift; 1990) „Dam That River” i „Sickman” (z Dirt).

„Rooster” został napisany przez gitarzystę Jerry’ego Cantrella w 1990, w trakcie trwania trasy koncertowej promującej debiutancki album studyjny Facelift. Pierwsze demonstracyjne nagranie utworu powstało w listopadzie 1991, gdy muzycy pracowali w London Bridge Studio w Seattle nad ścieżką dźwiękową do filmu Samotnicy w reżyserii Camerona Crowe’a. Kompozycja Alice in Chains, której słowa stanowią osobistą refleksję Cantrella na temat wojny wietnamskiej, zyskała uznanie w rozgłośniach radiowych; dotarła do 7. miejsca w notowaniu „Billboardu” Album Rock Tracks. „Rooster” łączy charakterystyczny dla zespołu ciężar z elementami psychodelicznymi. Wraz z „Man in the Box” i „Would?” uchodzi za najbardziej rozpoznawalny utwór w katalogu grupy, a także cieszy się uznaniem w społeczności wojskowej.

W późniejszym czasie – w różnych wersjach – trafił na wszystkie cztery kompilacje zespołu: Nothing Safe: Best of the Box (1999), Music Bank (1999), Greatest Hits (2001) oraz The Essential Alice in Chains (2006). Akustyczna aranżacja znalazła się na albumie Unplugged (1996). 5 sierpnia 2022 singel uzyskał od zrzeszenia amerykańskich wydawców muzyki Recording Industry Association of America (RIAA) certyfikat 2-krotnej platyny, za sprzedaż 2 milionów kopii. 2 maja 2024, osiągnąwszy próg sprzedaży 30 tys. egzemplarzy, otrzymał od Recorded Music NZ (RIANZ) certyfikat platyny. 12 czerwca 2026 uzyskał od British Phonographic Industry (BPI) certyfikat srebrnej płyty, za sprzedaż 200 tys. kopii.

Historia nagrywania „Kiedy po raz pierwszy usłyszałem demo, przeszły mnie dreszcze, gdy zaczął śpiewać «ooh, ooh, ooh». To po prostu świetna piosenka – gitary wchodzą z hukiem. Chciałem, żeby brzmiały naprawdę potężnie, kiedy się pojawią.”– Dave Jerden „Rooster” został skomponowany przez Jerry’ego Cantrella podczas trasy koncertowej w 1990. W rozmowie z magazynem „Guitar School” przyznawał: „Napisałem ten numer w czasach Facelift , ale nic z tym tak naprawdę nie zrobiłem. Przebywałem wtedy w miejscu Chrisa Cornella, gdzie on sam popełnił wiele nagrań. Jest to tak małe pomieszczenie, że będąc tam, możesz się skoncentrować tylko na muzyce. Miałem wiele pomysłów na różne numery w tym miejscu, a «Rooster» jest jednym z nich. Zawsze byłem bardzo dumny z tego kawałka, muzycznie i tekstowo”.

Wersja demonstracyjna została zarejestrowana w London Bridge Studio w Seattle w stanie Waszyngton w listopadzie 1991, gdy zespół pracował nad materiałem na potrzeby ścieżki dźwiękowej do filmu Samotnicy (1992) w reżyserii Camerona Crowe’a. Studyjną wersję nagrano podczas sesji do albumu Dirt (1992) w One on One Recording i w Eldorado Recording Studios w Los Angeles w Kalifornii wiosną oraz latem 1992. Overdubbing partii gitar i śpiewu odbył się 23 czerwca, a nazajutrz zarejestrowano wokale wspierające.

Po ukończeniu nagrań, w przeciwieństwie do Facelift, którego komercyjne powodzenie było niepewne, w przypadku Dirt inżynier dźwięku Bryan Carlstrom wspominał, że miał satysfakcję, którą odczuwa się tylko w przypadku pewności, że powstał przebój. „Zanim zaczęliśmy miksować, zapytałem asystenta: «Chcesz usłyszeć przebój?», puściłem «Rooster» i powiedziałem: «To jest przebój». W książeczce do box setu Music Bank (1999) Cantrell napisał, że demo różniło się od wersji albumowej, a niektórych elementów nie wykorzystano, lecz mimo to piosenka nie straciła na swoim przekazie. Layne Staley przyznał, że w „Rooster” wokalnie naśladował Douga Pinnicka z zespołu King’s X.

Analiza thumb|Tekst utworu nawiązuje do tematu wojny wietnamskiej, w której brał udział ojciec Cantrella Warstwa tekstowa, mająca osobisty charakter, odnosi się do tematyki wojny wietnamskiej; .. Cantrell wspominał, że nie usiadł z konkretnym zamiarem napisania piosenki. „Po prostu tak wyszło. Ale to jest świetne w muzyce – czasami można sięgnąć o wiele głębiej niż w rozmowie z kimkolwiek […] Wydawało mi się to wielkim osiągnięciem dla mnie jako młodego tekściarza” – argumentował. Odnosząc się do tematu, przyznał, że historię z czasów wojny jego ojciec, który, jak zaznaczał, nie chciał mówić o tym okresie swego życia, po raz pierwszy opowiedział w 45-minutowym wywiadzie przeprowadzonym przez Marka Pellingtona. Cantrell był zdumiony tym co usłyszał i wyznał, że jego ojciec był spokojny w trakcie rozmowy, a w pewnym momencie wzruszył się. We wkładce dołączonej do kompilacyjnego box setu Music Bank (1999), pisał, że dla ojca było to „dziwne i smutne doświadczenie” i że wyraził on nadzieję, iż nikt nie będzie musiał już przez nie przechodzić.

W wywiadzie dla magazynu „Guitar” odniósł się do interpretacji słów, będących jego osobistą próbą pojednania relacji między nim a ojcem, o którym dużo myślał, i o tym, przez co w latach wojny musiał przejść:

Po latach wyznał, że „to nas zbliżyło. Na dłuższą metę było to dobre zarówno dla mnie, jak i dla niego”. W opracowaniach podkreśla się, że napisany z perspektywy Cantrella Jr. tekst traktuje o „piekącym pocie” oraz „śmierci od komarów” podczas wędrówki przez dżunglę, wyimaginowanej potyczce z Wietkongiem, a także o tym, że powracający do ojczyzny żołnierz postrzegany jest jako ktoś zupełnie inny niż bohater – o czym świadczy wers They spit on me in my homeland. Nuta optymizmu wyłania się z fragmentu Ain't found a way to kill me yet. Jacob Uitti z „American Songwritera” lirykę interpretował jako opowieść o niebezpieczeństwach wojny i o tym, jak potrafi ona zniszczyć ludzką energię oraz indywidualność.

Tytuł wziął się od pseudonimu „Kogut” (ang. „Rooster”), jakiego używał ojciec Cantrella podczas wojny wietnamskiej. Był on także nazwą dla karabinów maszynowych M60, ponieważ ich płomień wylotowy wyglądał jak ogon koguta. Na swoich mundurach wojskowi 101 Dywizji Powietrznodesantowej, w której służył ojciec Cantrella, mieli wizerunek bielika amerykańskiego, natomiast na terytorium Wietnamu nie występuje ten gatunek ptaków, więc miejscowa ludność na widok białego orła na mundurach, nazywała wojskowych chicken men (pol. „koguci żołnierze”) lub roosters (pol. „koguty”).

thumb|W „Rooster” Cantrell (na zdj. w 1992) połączył charakterystyczny ciężar z bardziej bluesowymi i psychodelicznymi momentami „Rooster” jest skomponowany w niskim strojeniu E, obniżonym o pół tonu w dół, według Eb-Ab-Db-Gb-Bb-Eb, z kolei bas nastrojono do Eb-Ab-Db-Gb. Lekko przesunięta gitara Cantrella – z ciągnącą się progresją akordów i wykorzystaniem flangera – zachowuje prosty, akustyczny rytm, który przywodzi na myśl praktykę zespołu Steppenwolf z lat 60. XX wieku. Gitara rytmiczna pozwala basowej zapewnić cały nacisk aż do mostka, gdy, jak napisał Steve Gorenberg z „Guitar”, „Jerry wkracza do piosenki z impetem, pompując wszystkie możliwe dźwięki”. Następnie daje przestrzeń linii wokalnej, uzupełniając śpiew Layne’a Staleya vibrato, schodząc w dół skali chromatycznej (nawiązując do Tony’ego Iommiego).

Po 16-taktowym wstępie granym na gitarze i basie, Sean Kinney gra na hi-hacie schemat „2” i „4” przez 22 takty, budując napięcie. W głównym rytmie wybija na ridzie ósemki, dodając „4A” w taktach 1 i 3. Werbel gra na „2” i „4” przez pierwsze trzy takty, a na „4”, „4&” i „4A” w takcie 4. Uderzenia w bębnie wielkim w taktach 1 i 2 brzmią na „1”, „2&” i „3&”; w takcie 3 na „1”, „1&”, 2&” i „3&”; w takcie 4 na „1”, „2&”, „3E” oraz „3&”. Stopa w bębnie współgra z gitarą basową, stanowiąc przykład współpracy sekcji rytmicznej. W takcie 1 werbel uderza w „1A”, „3E” i „3&”, kończąc się dziewięciopunktowym, intensywnym uderzeniem. Kinney wybija ósemki za pomocą „stopy” w hi-hacie. W takcie 2 schemat werbla to „1”, „1&”, „1A”, „2”. „2&”, „3”, „3E”, „3&”, „4”, „4&” i „4A”, a w 3 to „1&”, „1A”, „2”, „2&”, „3E”, „3&” oraz dziewięciotaktowe, płynne uderzenia pałkami w krótkim odstępie czasu (ang. buzz roll). Takt 4 powtarza 2, z drobnymi wyjątkami w akcentach. W takcie 1 następują przejścia po łączniku na ćwierćnutach, w takcie 2 ósemki, zaś w 3 uderzenia są na „1”, „2&” i „3&”, w 4 na „1”, „1E”, „1&”, „2&”, „3E”, „3&” i „4A”, a następnie przesuwają się do następnego taktu. W taktach 3 i 4 werbel grany jest na „2” i „4”. Ósemki wybrzmiewają między crashami w takcie 3 na „1”, „2&” oraz w takcie 4 na „2&”.

Ned Raggett z AllMusic podkreślał harmonię wokalną Staleya i Cantrella oraz „nucący” śpiew wspierający drugiego z nich. Zwrócił uwagę, że piosenka charakteryzuje się „sennymi wersami i rosnącymi, wybuchowymi refrenami, w których dobrze słyszalny jest efekt wah-wah podczas solowej gry na gitarze i psychodeliczne momenty”. Jordan Blum z Consequence wyróżniał instrumentację i śpiew, które oddają „mrok, marazm i agresję wojny”. Wyróżnił przy tym śpiew Staleya, nazywając go wszechstronnym i określając jako „jeden z najważniejszych momentów w jego karierze”, zaś w odniesieniu do warstwy muzycznej napisał, że „aranżacja oscyluje między nastrojowym letargiem a wzmożonym pobudzeniem”. Eli Enis z „Revolvera” przyznawał: „«Rooster» to zwodniczo ciężki utwór, ze zniekształconymi wybuchami wybijającymi się z wolno narastających zwrotek” i „falującymi gitarowymi riffami, które gwałtownie pulsują, tworząc monumentalną metalową balladę”. Jordan Babula z „Teraz Rocka” zaznaczał, że pomimo bycia balladą, „Rooster” cechuje się wolnym tempem i „ultraciężarem”, przez co bliżej mu do „Love, Hate, Love” z Facelift (1990). James Conway z „VultureHound” brzmienie basu Mike’a Starra określił mianem „przygnębiającego”, z kolei główny riff przyrównał do Black Sabbath.

Teledysk Przygotowania thumb|left|101 Dywizja Powietrznodesantowa (data zdj. nieznana), w której służył Cantrell Sr. Po pozytywnym odbiorze teledysku „Jeremy” Pearl Jamu, pod koniec 1992 członkowie Alice in Chains zwrócili się do przedstawiciela Marka Pellingtona z zapytaniem, czy byłby on zainteresowany współpracą przy wideoklipie do piosenki „Rooster”. Reżyserowi zasugerowano, że to osobista historia Cantrella i jego ojca, i czy byłby gotów porozmawiać z drugim z nich, na co Pellington przystał. W owym czasie zajmował się on realizacją dokumentu, opowiadającego historię walki jego ojca z chorobą Alzheimera, wobec czego temat relacji ojciec–syn był mu szczególnie bliski. „Usłyszałem więc tę piosenkę i stwierdziłem, że jest ona bardzo filmowa. To klasyczna, trzyaktowa struktura: wprowadzenie, wstajesz, upadasz, podnosisz się, dochodzisz do punktu kulminacyjnego i wracasz. Lubię utwory w tym stylu, a w tamtym czasie nie nakręciłem jeszcze filmu, więc bardzo agresywnie i ambitnie chciałem opowiadać historie” – wspominał.

W wywiadzie do książki Wszyscy kochają nasze miasto. Historia grunge’u z pierwszej ręki (2019) reżyser przyznał: „Teledysk do utworu «Rooster» jest świetny. Usłyszałem tę piosenkę i pomyślałem sobie wow, to jest naprawdę kapitalne jeżeli chodzi o rytm i energię i jest bardzo filmowe. Kiedy Jerry ją pisał, przechodził przez etap godzenia się ze swoim ojcem. Rozmawiając z nim, zaproponowałem mu, żebyśmy pojechali do Oklahomy nagrać ten klip, a żeby był jak najbardziej osobisty, to zaprosić jego tatę do wystąpienia w nim”.