Okręty podwodne typu George Washington – pierwszy typ amerykańskich okrętów podwodnych wyposażonych w pociski balistyczne SLBM. Pięć jednostek tego typu, po niezwykle szybkim procesie konstrukcji i budowy, przyjętych zostało do służby w latach 1959–1961. Okręty te były pierwszymi na świecie okrętami podwodnymi przenoszącymi pociski balistyczne, które wyposażono w napęd jądrowy. Były też pierwszymi przenoszącymi pociski z napędem na paliwo stałe, pierwszymi, które miały możliwość wystrzeliwania pocisków w zanurzeniu, pierwszymi też obsługiwanymi wymiennie przez dwie załogi („złotą” i „niebieską”). 20 czerwca 1960 roku, „George Washington” – okręt prototypowy tego typu – dokonał pierwszego w historii podwodnego odpalenia pocisku balistycznego.
Okręty typu George Washington były pierwszymi jednostkami składającego się z 41 okrętów systemu rakietowego Polaris/Poseidon, nazywanego czasem potocznie „41 for freedom”, którego misją było odstraszanie nuklearne. Z uwagi na niski stopień precyzji pocisków Polaris A-1 i Polaris A-3, pociski te wraz z przenoszącymi je okrętami typu George Washington uważane były za system strategiczny zdolny jedynie do odwetu nuklearnego wobec radzieckich miast. Z tego samego między innymi powodu, nie były technicznie zdolne do wykonania pierwszego uderzenia jądrowego na radzieckie lądowe wyrzutnie pocisków balistycznych ICBM oraz inne krytyczne elementy radzieckich sił strategicznych.
Geneza Początki programu balistycznego US Navy Na początku 1944 roku Klaus Riedel – pracownik niemieckiego ośrodka rakietowego w Peenemünde – zaproponował wystrzeliwanie pocisków V-2 na Wielką Brytanię z Morza Północnego, dokąd miały być holowane w kontenerach startowych przez okręty podwodne. Kontenery V-2 miały około 32 metrów długości, 5,7 metra średnicy oraz wyporność 500 ton, obok jednego pocisku mieściły m.in. pomieszczenie osób obsługujących, centrum bojowe, zbiornik paliwa rakietowego oraz zbiorniki balastowe. thumb|left|Pocisk V-2 w 1943 roku Jeden okręt podwodny mógł holować do trzech pojemników. Planowane było także holowanie pojemników przez Atlantyk, co miało umożliwić atak na Nowy Jork – stanowiący główny cel na kontynencie amerykańskim. W ramach tej misji obsługa pocisku podróżować miała na pokładzie okrętu podwodnego, po czym w celu odpalenia pocisku miała przejść do kontenera, dokonać tankowania i odpalić go. Projekt kontenerów ukończony został w sierpniu 1944 roku w stoczni Vulkan w Szczecinie, tam też rozpoczęte zostały prace nad ich budową. W momencie zakończenia wojny, trzy kontenery były ukończone w 65–70 procentach, natomiast model prototypowy został przetestowany na wodach przybrzeżnych w pobliżu Peenemünde.
Począwszy od października 1945 roku Wielka Brytania, USA oraz ZSRR rozpoczęły serię testów na zdobytych lub skompletowanych pociskach V-2. 6 września 1947 roku „amerykański” V-2 został wystrzelony z pokładu lotniskowca USS „Midway”, co uznawane jest za pierwszy start pocisku balistycznego z platformy mobilnej. Od tego momentu na liście priorytetów United States Navy znalazły się guided missile ships, czyli okręty zdolne do przenoszenia i wystrzeliwania pocisków rakietowych. Pierwszymi tego typu okrętami miały być wielozadaniowe lotniskowce – przystosowane zarówno do przenoszenia broni balistycznej, jak i wykonywania normalnych dla tej klasy jednostek zadań – a także nieukończony pancernik USS „Kentucky” oraz wielki krążownik USS „Hawaii”. Zarówno Stany Zjednoczone, jak i Związek Radziecki znały niemiecką ideę podwodnych wyrzutni rakiet, ale nie przejawiały wielkiego zainteresowania tą koncepcją – większe nadzieje pokładając w morskich pociskach samosterujących dla uderzeń dalekiego zasięgu. W Stanach Zjednoczonych nowo utworzone siły powietrzne (United States Air Force) prowadziły badania w zakresie technologii balistycznych, współzawodnicząc z kierowanym przez Wernhera von Brauna programem amerykańskich wojsk lądowych. W Związku Radzieckim program balistyczny prowadzony był z wykorzystaniem niemieckich naukowców przewiezionych pod Moskwę z ośrodka naukowo-badawczego Instytut Rabe w Bleicherode koło Nordhausen w okupowanych Niemczech, gdzie mieli pracować pod nadzorem NKWD oraz Zarządu Artylerii Armii Czerwonej. W 1949 roku w ZSRR przygotowano wstępny projekt rakietowego okrętu podwodnego pod sygnaturą Projekt P-2, którego planowanym zadaniem było wykonywanie uderzeń na cele lądowe. Projekt opracowany został przez CKB-18 (późniejsze biuro konstrukcyjne Rubin). Okręt miał zakładaną wyporność nawodną niemal 5400 ton, a przenosić miał 12 pocisków R-1 (radzieckich wersji V-2) oraz pocisków manewrujących Łastoczka. W realizacji programu tego okrętu napotkano jednak dużą liczbę problemów, których konstruktorzy nie zdołali pokonać, w tym m.in. problemy ze stabilizacją pocisku przed jego odpaleniem. W pierwszej fazie rozwoju morskich systemów rakietowych woda-ziemia zarówno ZSRR, jak i USA traktowały ten rodzaj broni jako broń wyłącznie taktyczną bez znaczenia strategicznego. thumb|left|USS „Grayback” w trakcie przygotowań do odpalenia pocisku manewrującego Regulus II Od 1945 roku wielu oficerów związanych z bronią podwodną podkreślało przydatność okrętów podwodnych do ataku na wrogie terytorium. Okręty tej klasy nie mogły rzecz jasna przenosić dużej liczby broni, miały jednakże możliwość skrytego działania w pobliżu wrogiego terytorium oraz dostarczenia ładunków jądrowych do żywotnych celów na terytorium przeciwnika w niewielkiej odległości od wybrzeża. Po przeprowadzeniu startu V-2 z lotniskowca „Midway” w 1947 roku, US Navy nie przykładała jednak większej wagi do pocisków balistycznych, skupiając się na innych rodzajach nowych broni, w szczególności związanych z lotniskowcami. Piętno na amerykańskim stosunku do broni rakietowej odcisnęło wywodzące się z II wojny światowej postrzeganie floty wojennej przede wszystkim jako projekcji siły grup lotniskowców. Niezależnie bowiem od znaczącej roli, jaką odegrały amerykańskie okręty podwodne w trakcie wojny na Pacyfiku, lotniskowce wciąż pozostawały centralnym elementem amerykańskiej floty. Na dodatek największym problemem marynarki w późnych latach czterdziestych stały się duże cięcia budżetowe w zakresie wydatków obronnych, jakie nastąpiły za prezydentury Harry’ego Trumana, co w roku 1949 stało się jedną z przyczyn tzw. rewolty admirałów. Innym polem zainteresowania amerykańskiej marynarki był rozwój systemów pocisków manewrujących wystrzeliwanych z okrętów podwodnych. Zainteresowanie bronią balistyczną w marynarce ustępowało naciskowi na rozwój systemów aerodynamicznych, przede wszystkim z powodu – jak sądzono – zbyt wielkich kosztów i małej wiarygodności tego rodzaju systemów. Intensywnie za to rozwijano programy pocisków Regulus, z zamiarem zastosowania ich na okrętach podwodnych o napędzie spalinowo-elektrycznym, z momentem zaś pojawienia się praktycznej technologii napędu nuklearnego dla okrętów podwodnych – także na okrętach pozbawionych wad napędu konwencjonalnego. Rozwijano w związku z tym programy jednostek SSG (np. USS „Grayback”), w późniejszym zaś czasie SSGN (USS „Halibut”). Tymczasem jednak, od 1950 aż do 1954 roku, zarówno marynarka, jak i siły powietrzne, nie przejawiały zainteresowania pociskami balistycznymi, wychodząc z założenia, że niska celność pocisków balistycznych dalekiego zasięgu nie uzasadnia wysiłków niezbędnych dla ich opracowania. Jednym z nielicznych przypadków zainteresowania przedstawicieli marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych balistyczną bronią rakietową w tym okresie była propozycja z 1950 roku, w której komandor Francis D. Boyle – dowódca okrętu podwodnego z czasów II wojny światowej – zaproponował stworzenie na bazie dotychczasowych jednostek podwodnych okrętów rakietowych guided missile submarines. Innowacyjność tego pomysłu polegała m.in. na propozycji pionowych wyrzutni oraz zastąpieniu systemu napędowego opartego na śrubach systemem pędników strugowodnych. thumb|Admirał Arleigh Burke W tym czasie nie podjęto jednak w USA jakiegokolwiek służącego marynarce wojennej programu balistycznego. Idea ta nabrała w USA impetu dopiero po przeprowadzeniu 12 sierpnia 1953 roku przez ZSRR próby jądrowej z bombą wodorową. Strach przed stopniem zaawansowania radzieckich pocisków strategicznych pchnął marynarkę zainteresowania bronią balistyczną. Marynarka wojenna miała także dwa nieoficjalne powody niechęci do programu balistycznego. Po pierwsze: od późnych lat 40. XX w. Bureau of Aeronautics oraz Bureau of Ordnance niezależnie od siebie prowadziły programy rozwoju pocisków manewrujących (dla okrętów podwodnych) przeznaczonych do ataku na cele lądowe. Żadne z tych biur nie chciało wydzielać własnych zasobów naukowo-badawczych i konstrukcyjnych dla programu balistycznego. Drugim, nieoficjalnym powodem niechęci była przegrana marynarki wojennej w kontrowersyjnej rywalizacji z siłami powietrznymi w sprawie: „bombowiec B-36 czy lotniskowce typu United States”. Przegrana ta kosztowała marynarkę sporo prestiżu oraz anulowanie programu pierwszego powojennego lotniskowca „United States”. W rezultacie, dowództwo marynarki chciało uniknąć kolejnej batalii między różnymi formacjami sił zbrojnych, tym razem o pociski balistyczne. Jednym z powodów niechęci – tym razem bardzo realnym, była obawa o konieczność ponoszenia kosztów nowej broni, poza zwykłym budżetem marynarki. Doszło wręcz do tego, że szef operacji morskich (CNO) w latach 1953–1955, admirał Robert B. Carney, zagroził sankcjami wobec oficerów marynarki wspierających program balistyczny.
Stanowisko US Navy wobec programu balistycznego zmieniło się wraz z objęciem stanowiska szefa operacji morskich (CNO) przez admirała Arleigha Burke, który stanął na stanowisku, iż technologia balistyczna jest potrzebna marynarce i powinna być rozwijana równolegle do rozwoju technologii pocisków manewrujących. Jak twierdzi biograf admirała – David A. Rosenberg – wsparcie, wbrew opozycji w marynarce, najwyższego priorytetu programu balistycznego US Navy, było najbardziej znaczącą inicjatywą Arleigha Burke’a w trakcie sprawowania przez niego po raz pierwszy tej funkcji w latach 1955–1957. Pod koniec 1955 roku, prezydent oraz departament obrony zdecydowali, że mimo przyznania najwyższego priorytetu Brickbat 01, liczba programów balistycznych sił zbrojnych nie może przekroczyć czterech. Aprobatę dla trzech programów uzyskały siły powietrzne (Atlas i Titan ICBM oraz Thor MRBM). Z uwagi na doświadczenie jej niemieckich inżynierów – czwarty program uzyskała armia dla swojego Jupiter IRBM. W tej sytuacji, marynarka mogła brać udział w rozwoju broni balistycznych wyłącznie przez znalezienie partnera w pozostałych rodzajach sił zbrojnych. US Navy zwróciła się więc pierwotnie w stronę programu US Air Force, jednakże siły powietrzne nie były zainteresowane współpracą z US Navy – raz z uwagi na fakt, iż przystosowanie ich pocisku Thor do warunków morskich wymagałoby zbyt dużych zmian, po drugie zaś, siły powietrzne zwyczajnie nie potrzebowały partnera. thumb|left|Start testowy PGM-19 Jupiter