Stanisław Stomma (ur. w Szacunach koło Kiejdan, zm. 21 lipca 2005 w Warszawie) – polski prawnik, doktor habilitowany nauk prawnych, specjalista w zakresie prawa karnego, nauczyciel akademicki, publicysta, działacz katolicki i polityk. W latach 1957–1976 z ramienia „Znaku” poseł na Sejm PRL (II, III, IV, V i VI kadencji), od 1981 do 1984 przewodniczący Prymasowskiej Rady Społecznej, w latach 1989–1991 senator I kadencji, marszałek senior Senatu I kadencji. Kawaler Orderu Orła Białego.

Życiorys Młodość Był synem Ludwika (1859–1910), właściciela ziemskiego, i Jadwigi z domu Jasieńskiej (1875–1944), miał trzy siostry: Helenę (1901–1972), Zofię (1903–1981) i Anielę (1905–1989). Urodził się w rodzinnym dworze w Szacunach, które po I wojnie światowej znalazły się w granicach niepodległej Litwy. Był uczniem Gimnazjum im. Króla Zygmunta Augusta w Wilnie (1922–1928), wstąpił w trakcie nauki w tej szkole do Sodalicji Mariańskiej oraz organizacji „PET”; następnie studiował prawo na Uniwersytecie Stefana Batorego. Od 1928 był działaczem wileńskiego oddziału Stowarzyszenia Katolickiej Młodzieży Akademickiej „Odrodzenie”, w roku akademickim 1929/1930 został jego prezesem. W 1931 debiutował jako publicysta na łamach dziennika „Słowo”.

Pracę magisterską napisaną pod kierunkiem Stefana Glasera obronił w 1932. Po ukończeniu studiów był pozaetatowym aplikantem sądowym, równocześnie pracując w rektoracie macierzystego uniwersytetu jako referent do spraw studenckich. W latach 1933–1936 był także sekretarzem Mariana Zdziechowskiego. Pod koniec 1936 został na krótko członkiem redakcji pisma „Kurier Wileński”, w 1937 kierował dwutygodnikiem „Pax”. W 1937 obronił pracę doktorską pt. Wina i związek przyczynowy w rozwoju prawa karnego, napisaną pod kierunkiem Bronisława Wróblewskiego. W latach 1937–1938 współpracował z dziennikiem „Głos Narodu”; przez pół roku (do października 1937) był członkiem redakcji tego pisma, mieszkał wówczas w Krakowie. W swojej publicystyce w latach 30. zajmował się myślą chrześcijańską, myślą narodową oraz zagadnieniem totalitaryzmu, postulował tzw. nacjonalizm chrześcijański, w ramach którego życie społeczne miało być budowane w oparciu o wspólnotę narodową, ale przy uznaniu absolutnego prymatu etyki katolickiej. W 1938 uzyskał stanowisko starszego asystenta wolontariusza w Zakładzie Prawa Karnego Uniwersytetu Stefana Batorego (kierowanym przez Bronisława Wróblewskiego), ale od razu (w czerwcu 1938) wyjechał na roczne stypendium do Paryża.

II wojna światowa Latem 1939 wrócił do Polski, po wybuchu II wojny światowej nie został zmobilizowany w związku z kategorią zdrowia „C”. We wrześniu 1939 zastąpił Józefa Święcickiego na stanowisku redaktora naczelnego „Kuriera Wileńskiego”, ale po wkroczeniu wojsk sowieckich do Polski wyjechał razem ze swoim przyjacielem Antonim Gołubiewem do Rygi. Po wkroczeniu Armii Czerwonej na Łotwę powrócił na Litwę, gdzie ukrywał się na prowincji. Do Wilna powrócił po wkroczeniu wojsk niemieckich w czerwcu 1941. W 1941 został członkiem redakcji konspiracyjnego pisma „Dla Polski” wydawanego przez księdza Józefa Wojtukiewicza, uczestniczył także w tajnym nauczaniu (jego uczniami byli m.in. Henryk Gulbinowicz i Józefa Hennelowa). W lipcu 1944 uciekł z Wilna z uwagi na zbliżającą się Armię Czerwoną. W sierpniu 1944 przebywał w Laskach, zgłosił się wówczas do konspiracji, znalazł się na krótko w szeregach Zgrupowania Stołpeckiego Armii Krajowej. W październiku 1944 wyjechał do Krakowa, tam został pracownikiem Rady Głównej Opiekuńczej. Wszedł też w skład Biura Studiów powołanego pod koniec października przez byłego prezesa RGO Adama Ronikiera, które działało na rzecz utworzenia kolaboracyjnego samorządu polskiego u boku III Rzeszy. Od grudnia 1944 do maja 1945 był klerykiem Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej.

Lata 1946–1956 Po opuszczeniu seminarium został bliskim współpracownikiem, a następnie członkiem zespołu „Tygodnika Powszechnego”; był wówczas orędownikiem poszukiwania kompromisu z władzami komunistycznymi i liczenia się z realiami politycznymi. Współpracował także krótko z pismem „Dziś i Jutro”. Jesienią 1946 został razem z Hanną Malewską redaktorem naczelnym pisma „Znak”, ale de facto od 1947 pismem kierowała Hanna Malewska (Stanisław Stomma pozostał w nim jednym z głównych publicystów). Od 1947 uczestniczył w spotkaniach krakowskiego Klubu Logofagów.

We wrześniu 1946 był sygnatariuszem memoriału intelektualistów katolickich do Episkopatu Polski, w którym apelowano o wsparcie powstania partii politycznej, która reprezentowałaby polskich katolików. W listopadzie tegoż roku podpisał deklarację 37 pisarzy katolickich, którzy poparli inicjatywę powołania katolickiej organizacji politycznej, uczestniczył także w próbie stworzenia za zgodą władz katolickiej reprezentacji parlamentarnej w związku z wyborami parlamentarnymi w 1947 (inicjatywę jako spóźnioną ze strony władz odrzucił ostatecznie Episkopat Polski).

Jesienią 1946 opublikował na łamach trzeciego numeru „Znaku” artykuł zatytułowany Maksymalne i minimalne tendencje społeczne katolików, w którym poszukiwał możliwego do zaakceptowania kompromisu pomiędzy katolicyzmem a socjalizmem, przede wszystkim na płaszczyźnie reform systemu społecznego, uznając, że Kościół katolicki nie jest związany z określonym programem w tym przedmiocie. Podkreślał w nim także konieczność budowania silnych podstaw duchowych, kulturalnych i intelektualnych, dających katolicyzmowi możliwość rozwoju w dłuższej perspektywie. Wobec agresywnej polityki komunistycznej postulował cofnięcie się na pozycje „religijno-moralne”. Jego propozycja spotkała się ze sprzeciwem znacznej części środowisk katolickich (polemizowali z nim m.in. Jan Piwowarczyk, Józef Marian Święcicki, Tadeusz Przeciszewski, Kazimierz Studentowicz, Jerzy Braun), zarzucano mu m.in. postawę kapitulacji. Stanisław Stomma bronił jej następnie w artykule O pozornym maksymalizmie i urojonym defetyzmie, opublikowanym w „Tygodniku Powszechnym” z 20 kwietnia 1947. Poszukiwał innej drogi funkcjonowania środowisk katolickich w komunizmie niż konfrontacja lub ideologiczna kapitulacja.

Od 1 stycznia 1946 był pracownikiem Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, w 1947 habilitował się na podstawie pracy Ocena socjologiczna niektórych pojęć nauki prawa karnego (habilitacja formalnie została zatwierdzona przez resort szkolnictwa wyższego dopiero w 1957). Następnie bezskutecznie ubiegał się o zatrudnienie na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, a w październiku 1949 otrzymał wypowiedzenie na Uniwersytecie Jagiellońskim (postawiono mu wybór: praca na uczelni lub w piśmie katolickim), w wyniku czego przestał pracować na UJ z dniem 31 stycznia 1950.

W numerze „Tygodnika Powszechnego” z 10 grudnia 1950 wspólnie z Jerzym Turowiczem opublikował artykuł Katolicy w Polsce Ludowej, w którym deklarował, że jakkolwiek dostrzega w socjalizmie wiele stron dodatnich, to ideał socjalistyczny nie jest jego ideałem, a odrębne stanowisko katolickie powinno być uszanowane. W innym wspólnym artykule Eksperyment polski opublikowanym w „TP” z 3 lutego 1952 pozytywnie ustosunkował się do porozumienia Państwo-Kościół z 14 kwietnia 1950 i sugerował, że apolityczność katolików pociąga za sobą konieczność lojalności wobec państwa. Wobec nasilającej się polityki antykościelnej oraz ingerencji cenzury w maju 1952 apelował razem z Jerzym Turowiczem i Jackiem Woźniakowskim o dalszą możliwość wydawania „Tygodnika Powszechnego”, deklarując możliwość poparcia niektórych aspektów polityki władz (m.in. w kwestiach gospodarczych, walki z nacjonalizmem i rewizjonizmem niemieckim, sojuszu z ZSRR), ale pod warunkiem zachowania autonomii w kwestiach niepolitycznych. W tym okresie wraz z innymi redaktorami „TP” konsultował większość decyzji strategicznych z arcybiskupem Stefanem Wyszyńskim.

Po tym, jak w czerwcu 1953 dotychczasowy zespół redakcyjny został odsunięty od „Tygodnika Powszechnego”, przez około rok był bezrobotny, w 1954 został zatrudniony w Muzeum Narodowym w Krakowie, gdzie pracował m.in. jako kierownik biblioteki muzealnej. Otrzymał także zaliczkę na cykl esejów od Instytutu Wydawniczego „Pax”. Pozostawał jednym z liderów środowiska byłej redakcji „TP”.

Lata 1956–1961 W październiku 1956 należał do grupy katolików świeckich, którzy ogłosili utworzenie Ogólnopolskiego Klubu Postępowej Inteligencji Katolickiej, którego celem było sformowanie „reprezentacji społecznej” środowisk katolickich. Został wówczas przyjęty wraz z innymi liderami tego środowiska zarówno przez Stefana Wyszyńskiego, jak i przez Władysława Gomułkę. W „Przeglądzie Kulturalnym” (numer z 25–31 października 1956) opublikował artykuł Dostęp do Polski współczesnej, w którym poparł zmierzające do wyeliminowania totalitaryzmu stalinowskiego reformy października 1956, wskazując przy tym, że integralność terytorialna Polski gwarantowana jest przez sojusz z ZSRR. W listopadzie 1956 został ponownie zatrudniony na Wydziale Prawa UJ, jakkolwiek faktyczną pracę naukową utrudniała mu podjęta wkrótce działalność polityczna (w kolejnych latach miał tylko jednego doktoranta – Andrzeja Spotowskiego, który obronił pracę doktorską w 1970). Nigdy nie został uwzględniony wniosek o nadanie mu tytułu profesora.

W kolejnych latach głosił program tzw. neopozytywizmu, w ramach którego poszukiwał kompromisu z władzami PRL, który umożliwiałby swobodne działania środowisk katolickich (w tym działanie klubów inteligencji katolickiej i reprezentacji parlamentarnej oraz większą swobodę wypowiedzi) i pozwoliłby na ustępstwa władz wobec Kościoła katolickiego. W związku z tym akceptował jako nieunikniony ze względów geopolitycznych sojusz z ZSRR oraz nie kwestionował faktycznej władzy PZPR. Odrzucał w związku z tym tzw. romantyzm polityczny oraz, jak sam ją nazywał, „politykę prestiżową” odwołującą się do „wielkich haseł”. Jego celem pozostawała jednak demokratyzacja systemu. Domagał się, aby polski rząd był wyrazicielem rzeczywistych dążeń narodu, a w sferze ekonomii postulował zerwanie z doktrynerstwem i kontrolę społeczną nad gospodarką.

W 1957 został niezależnym kandydatem w wyborach do Sejmu (kandydował z okręgu nr 34 w Krakowie), publicznie deklarował, że jego celem w Sejmie będzie walka o prawa ludzi wierzących i obrona interesu Kościoła katolickiego. Podkreślał też, że posłowie katoliccy mogą służyć marksistom głosem doradczym. Według oficjalnych wyników w wyborach uzyskał ponad 249 tysięcy głosów, wyprzedzając m.in. premiera Józefa Cyrankiewicza. W Sejmie został przewodniczącym koła posłów „Znak”, był także wiceprzewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych oraz członkiem Konwentu Seniorów. W pierwszym wystąpieniu sejmowym podkreślił, że pomimo różnic natury ideologicznej oraz „przykrych doświadczeń przeszłości” posłowie katoliccy podzielają nadrzędne cele narodowe, w tym ideał Polski suwerennej i sprawiedliwej. Już na początku 1958 dostrzegał odejście od polityki zapoczątkowanej w październiku 1956 (chociaż najważniejsze osiągnięcia tego okresu uważał za zachowane), wzywał publicznie do większego zaufania społeczeństwu i umożliwienia większego zaangażowania osób bezpartyjnych. Początkowo podtrzymywał optymizm co do intencji PZPR, w związku z czym, pomimo pogarszającej się sytuacji Kościoła, z jednej strony namawiał kardynała Stefana Wyszyńskiego do podjęcia kolejnej próby porozumienia z władzami partyjnymi, z drugiej zaś, wraz z innymi posłami „Znaku”, wzywał rządzących do rezygnacji z szykanowania ludzi wierzących oraz akceptacji historycznej i społecznej roli Kościoła katolickiego.

Od 1957 nawiązywał kontakty ze środowiskami politycznymi w Niemczech Zachodnich, otwarcie formułując przy tym warunek nienaruszalności granic.