Okręty podwodne typu Wilk – typ polskich torpedowo-minowych okrętów podwodnych, zbudowanych we Francji dla Marynarki Wojennej w dwudziestoleciu międzywojennym o dwukadłubowej konstrukcji nitowanej. Wypierające na powierzchni 980 ton wody jednostki, miały długość 77,95 metra i oprócz uzbrojenia artyleryjskiego uzbrojone były w 10 torped wz. 1924V o średnicy 550 mm oraz 40 min SM-5. Zastosowana architektura umożliwiała okrętom tego typu bezpieczne zanurzanie na głębokość 80 metrów, zostały jednak przetestowane na głębokości 100 metrów. Kształt kadłuba oraz diesel–elektryczny układ napędowy, umożliwiał im osiągnięcie prędkości nawodnej 14,5 węzła oraz 9,5 węzła pod wodą. Czas całkowitego zanurzenia okrętów tego typu wynosił 50 sekund.

Trzy pierwsze w polskiej marynarce okręty podwodne zostały przyjęte w skład Floty w latach 1931–1932, kiedy zaczęły tworzyć „grupę okrętów podwodnych”, a następnie nowo utworzony Dywizjon Okrętów Podwodnych pod dowództwem kmdra ppor. Aleksandra Mohuczego. Po napaści hitlerowskich Niemiec na Polskę, wraz z innymi okrętami dywizjonu wzięły udział w kampanii wrześniowej wykonując plany operacyjne „Worek” i „Rurka”. W wyniku nazbyt defensywnych założeń operacyjnych Kierownictwa Marynarki Wojennej, jednostki typu Wilk nie odniosły większych sukcesów, wszystkie natomiast zostały uszkodzone. Wobec utraty możliwości operowania z polskich baz morskich oraz niepodjęcia próby przedostania się do Wielkiej Brytanii, ORP „Ryś” i ORP „Żbik” zostały internowane w portach szwedzkich. Trzeci okręt tego typu, ORP „Wilk” pod dowództwem kpt. mar. Bogusława Krawczyka, podjął zakończoną powodzeniem próbę przedarcia się przez cieśninę Sund i dotarł do brytyjskiej bazy morskiej w Rosyth.

Okręty internowane w Szwecji pozostały tam do końca II wojny światowej, a w roku 1945 zostały sprowadzone do Polski, gdzie pełniły służbę w marynarce wojennej PRL do 1955 roku, po czym zostały złomowane. ORP „Wilk” po dotarciu we wrześniu 1939 roku do Wielkiej Brytanii wziął udział w początkowym okresie bitwy o Atlantyk, gdzie przeprowadził 9 patroli bojowych – w trakcie jednego z nich miało dojść do staranowania niezidentyfikowanej jednostki podwodnej, jednak fakt ten nie został potwierdzony. Z uwagi na zły stan techniczny na początku 1941 roku został przesunięty do działalności szkoleniowej, zaś 2 kwietnia 1942 roku do rezerwy. W 1952 roku został przyholowany do Polski, w 1954 roku natomiast wobec nieopłacalności remontu został skreślony z listy floty. W połowie lat 50. XX wieku jednostki typu Wilk, zostały zastąpione w polskiej flocie sześcioma wydzierżawionymi od Związku Radzieckiego używanymi okrętami podwodnymi typu M.

Geneza W roku 1923 premier gen. dyw. Władysław Sikorski zaaprobował w ramach „Małego planu budowy floty” budowę dziewięciu okrętów podwodnych dla Marynarki Wojennej, w tym trzech podwodnych stawiaczy minCzesław Rudzki: Polskie Okręty Podwodne, s. 28-32.. Jednak w związku z tym, że w Polsce – która zaledwie 5 lat wcześniej odzyskała niepodległość – nie było stoczni zdolnych do produkcji jednostek podwodnych, okręty musiały być budowane za granicą. Zasadnicze wymagania techniczne wobec nowych okrętów zostały ustalone 11 grudnia 1924 roku przez komisję powołaną rozkazem szefa Kierownictwa Marynarki Wojennej „Dla ustalenia typów łodzi podwodnych potrzebnych dla marynarki polskiej”, która przeanalizowała materiały nadesłane przez kilka zagranicznych przedsiębiorstw – w przypadku okrętów torpedowych były to francuskie Chantiers et Ateliers Augustin Normand, Ateliers et Chantiers de la Loire i Schneider et Cie, a także brytyjska Armstrong Whitworth Naval Yard z Newcastle upon Tyne oraz włoska z Triestu. Projekty stoczni brytyjskiej i włoskiej zostały odrzucone przy pierwszej selekcji, gdyż prezentowały jednostki ponad 1000-tonowe, podczas gdy wstępne założenia przewidywały jednostki o wyporności nawodnej około 600 ton. Jednocześnie uznano, że Schneider et Cie oferuje okręty o niewystarczającym uzbrojeniu torpedowym, stąd też ta oferta nie była dalej brana pod uwagę. W związku z tym, za podstawę do opracowania wymagań na jednostki torpedowe przyjęto projekty de la Loire oraz Augustin Normand.

W przypadku analiz zmierzających do ustalenia wymagań na okręty minowe zbadano także projekty Union des Cinq Chantiers oraz Chantiers Navals. Projekt Normanda odrzucono ze względu na umieszczenie min na zewnątrz kadłuba sztywnego, de la Loire z powodu zbyt małej prędkości, projekt włoski natomiast, najbardziej odpowiadający oczekiwaniom komisji, „nie mógł być chwilowo brany pod uwagę z powodów o charakterze politycznym”. Po przebadaniu materiałów, komisja ustaliła ogólne wymagania wobec okrętów – ok. 670 ton wyporności nawodnej okrętów torpedowych i 950 ton wobec jednostek minowych, dwa silniki Diesla o mocy 650 KM i 1000 KM w celu zapewnienia prędkości nawodnej nie mniejszej niż 14 węzłów i podwodnej odpowiednio 9,5 oraz 9 węzłów. Okręty torpedowe miały być wyposażone w 4 wewnętrzne dziobowe wyrzutnie torpedowe i 4 obrotowe wyrzutnie zewnętrzne oraz przenosić w sumie 14 torped kalibru 550 mm, okręty minowe zaś, odpowiednio, 4 i 2 wyrzutnie z 10 torpedami o średnicy 550 mm, ponadto miały także być zdolne do postawienia co najmniej 30 min. Wymagania co do pozostałych parametrów były podobne w odniesieniu do obydwu typów okrętów. 13 stycznia 1925 roku komisja zakończyła prace, a powstałe w ten sposób wymagania zostały przedstawione kilku francuskim stoczniom, z propozycją przedstawienia szkiców projektów do 1 marca 1925 roku. Po ich nadesłaniu, w kwietniu tego roku, dane taktyczno-techniczne zostały ostatecznie zaakceptowane przez Szefa KMW wiceadmirała Kazimierza Porębskiego.

left|thumb|Szef KMW wadm. Kazimierz Porębski Najkorzystniejsza wydawała się wówczas możliwość budowy w stoczniach francuskich, gdyż stocznie szwedzkie, holenderskie i brytyjskie były droższe, ponadto Polska starała się w tym czasie o uzyskanie francuskiej pożyczki na zakup wyposażenia militarnego we Francji, z którą łączył ją sojusz militarno-polityczny. Wysłany do Francji w celu oceny ofert zespół w składzie kadm. Wacława Kłoczkowskiego i kmdra por. Mariana Sasinowskiego ustalił wraz z oficerami marynarki francuskiej, że z konstrukcyjnego punktu widzenia możliwe do zaakceptowania są jedynie projekty Chantiers Augustin-Normand oraz Union des Cinq Chantiers, zaś projekty Chantiers de la Loire oraz Chantiers Navals są nieracjonalne i mają szereg braków, lub też w ogóle nie nadaje się – w przypadku projektu Chantiers Navals – z uwagi na słabą konstrukcję kadłuba. Oferta Augustin Normand była jednak o 7,5% droższa niż w przypadku Union des Cinq Chantiers – za sześć okrętów torpedowych oraz trzy podwodne stawiacze min stocznia z Hawru oczekiwała 41 894 490 złotych.

Przyznanie pożyczki, o którą starała się Polska, nie było jednak pewne, toteż w celu skłonienia francuskiego rządu do jej udzielenia, wskazane wydawało się złożenie zamówienia w stoczni Chantiers Navals, w której udziały posiadali niektórzy członkowie francuskiego rządu i inne osobistości francuskiego życia polityczno-gospodarczego. Ponadto francuskie lobby przemysłowe naciskało, aby wykorzystanie ewentualnej francuskiej pożyczki uwzględniało wewnętrzne francuskie potrzeby, które niekoniecznie musiały być zgodne z polskimi planamiMichael A. Peszke: Poland's Navy, s. 22.. Jednak stocznia Chantiers Navals nie miała żadnego doświadczenia w budowie okrętów podwodnych, dlatego nowy szef KMW (od 19 maja 1925 roku) kmdr Jerzy Świrski nie chciał jej powierzać budowy okrętów podwodnych, zgłosił natomiast wolę wybudowania tam dwóch kontrtorpedowców dla PMWMarcin Graczyk: Admirał Świrski, s. 104–108.. W rezultacie budowę okrętów podwodnych zdecydowano się powierzyć stoczni Augustin Normand, przy czym zdecydowano się ograniczyć liczbę zamówionych okrętów podwodnych z dziewięciu do sześciu. Przebywający już we Francji w celu formalnego złożenia zamówienia kmdr Świrski, otrzymał informację z Warszawy, zgodnie z którą zasoby finansowe państwa pozwolą na budowę jedynie trzech okrętów podwodnych, toteż szef Kierownictwa Marynarki Wojennej złożył zamówienie na tylko taką liczbę podwodnych stawiaczy min. Francuska stocznia musiała jednak wprowadzić modyfikacje do projektu, uwzględniające dodatkowe polskie wymagania. Dotyczyły one m.in. rozmieszczenia studni minowych, które miały zostać umieszczone wewnątrz kadłuba sztywnego, nie zaś na zewnątrz, jak założono w projekcie przedstawionym przez stocznię. Miało to istotne znaczenie z punktu widzenia bezpieczeństwa okrętu, umożliwiało także łatwiejszą i sprawniejszą ich obsługę.

Warunki kontraktu thumb|Szef KMW w okresie budowy okrętów kmdr Jerzy Świrski Umowa na dostawę trzech minowo-torpedowych okrętów podwodnych została podpisana 1 grudnia 1926 roku. W imieniu rządu polskiego podpisał ją kmdr Jerzy Świrski, natomiast w imieniu stoczni Chantiers et Ateliers Augustin Normand podpis złożył jej dyrektor Czesław Rudzki: Polskie Okręty Podwodne, s. 32-33.. Zgodnie z umową, francuskie przedsiębiorstwo zobowiązane było do zbudowania i przekazania Polsce trzech kompletnych okrętów podwodnych o wyporności nawodnej 980 ton każdy, wraz z wyposażeniem i uzbrojeniem. Umowa określiła czasy budowy poszczególnych okrętów: 29 miesięcy od dnia zawarcia umowy na dostawę okrętu prototypowego, 31 miesięcy na dostawę drugiego oraz 33 miesiące na dostawę trzeciego okrętu z serii. Czas na całkowite wyposażenie od chwili wodowania ustalono na 12 miesięcy, natomiast próby stoczniowe pierwszego okrętu miały trwać cztery, a pozostałych dwóch jednostek – trzy miesiące.

Objęta kontraktem była dostawa kadłubów wraz ze sprzętem stałym i ruchomym oraz części zamiennych, przedmiotów wyposażenia, wyrzutni torpedowych, umeblowania, oświetlenia i innych elementów wyposażenia wnętrz, silników wysokoprężnych z ich mechanizmami i kolektorami, linii wałów, śrub napędowych i części zamiennych maszyn, silników elektrycznych, przyrządów manewrowych i pomocniczych, instalacji elektrycznej, akumulatorów i ich części zamiennych, torped z głowicami, rurociągów ruchomych do ich ładowania, min bez ładunku, dział kalibru 100 mm i 40 mm wraz amunicją, przyrządów i instalacji radiotelegrafu, sondy i peryskopów, przyrządów nasłuchowych, logów, kotwic, łodzi wiosłowych, cum, lin i holi, flag i urządzeń sygnalizacyjnych oraz wyposażenia kuchennego i pościelowego. Umowa wyłączała natomiast z dostawy broń ręczną i jej amunicję, paliwo, żywność, ładunki min i rzeczy osobiste załogi.

Umowa przewidywała polski nadzór nad wykonywaniem zamówionych jednostek przez powołaną przez szefa Kierownictwa Marynarki Wojennej Komisję Nadzorczą Budowy Okrętów. Powstała ona w czasie przystąpienia do prac przy budowie dwóch niszczycieli. Przewodniczącym komisji mianowany został kmdr por. inż. Xawery Czernicki, natomiast jego zastępcą był początkowo kmdr ppor. Alojzy Czesnowicki, następnie – kmdr por. Stanisław Rymszewicz.

Budowa okrętów W celu bezpośredniego nadzoru nad budową okrętów podwodnych, w skład komisji zostali powołani kmdr ppor. inż Aleksander Rylke oraz kmdr ppor. inż Stanisław Kamieński, specjaliści z zakresu budownictwa okrętowego i mechaniki, z ramienia marynarki francuskiej zaś inż. Solomon-Legogneur i jego zastępca inż. Colin de Verdieres. Głównym zadaniem komisji było czuwanie, aby zamówione okręty zostały wykonane zgodnie z umową pod względem konstrukcyjnym i technicznym, a także finansowym. Siedziba komisji znajdowała się w ParyżuCzesław Rudzki: Polskie Okręty Podwodne, s. 33-36.. left|thumb|Kmdr ppor. Edward Szystowski w 1936 roku. W 1929 roku, będąc w stopniu kapitana, został pierwszym dowódcą „Rysia”. Zginął 1 września 1939 roku ok. godziny 5 rano, jako pierwszy poległy oficer marynarki.