Bitwa pod Lenino – starcie zbrojne w dniach 12–13 października 1943 w pobliżu miasteczka Lenino nad Miereją na wschodniej Białorusi (8 km od granicy z Rosją) stoczone w ramach operacji orszańskiej przez Armię Czerwoną (33 Armia Frontu Zachodniego i walcząca w jej składzie 1 Polska Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki) a Wehrmachtem (337 Dywizja Piechoty, wspierana przez odwody XXXIX Korpusu Pancernego). Była chrztem bojowym polskich jednostek podległych armii Związku Radzieckiego oraz początkiem szlaku bojowego tzw. ludowego Wojska Polskiego. W okresie PRL bitwa urosła do rangi symbolu, a jej rocznica (12 października) była obchodzona jako Dzień Wojska Polskiego.
Przed bitwą Po zwycięskiej bitwie na łuku kurskim (lipiec 1943) Armia Czerwona stanęła przed wyzwaniem przełamania oporu niemieckiego zaplanowanego na tzw. Panther-Wotan-Linie, która w dużej mierze opierała się na linii Dniepru, strategicznie ważnej i trudnej do zdobycia barierze naturalnej. Południowy, czyli ukraiński odcinek tej rzeki zdobywało aż pięć frontów armii radzieckiej w trakcie bitwy o Dniepr (24 sierpnia – 23 grudnia 1943), jednej z największych operacji II wojny światowej. Jednocześnie trzy inne fronty radzieckie otrzymały zadanie opanowania Bramy Smoleńskiej, czyli strategicznego obszaru pomiędzy górnymi odcinkami Dźwiny i Dniepru z głównymi miastami Smoleńskiem, Orszą i Witebskiem. Opanowanie Bramy Smoleńskiej miało uniemożliwić niemiecki kontratak na Moskwę i otwierało drogę na zachód przez Białoruś.
W wyniku zakończonej sukcesem operacji smoleńskiej (inaczej operacja Suworow, 7 sierpnia – 2 października 1943) Armia Czerwona zdołała opanować Smoleńsk zajmowany przez Niemców od 1941 roku i przerwała niemiecką linię obrony. Następnym działaniem w tamtym regionie była operacja orszańska (12 października– 2 grudnia 1943), która miała na celu kontynuację natarcia radzieckiego na zachód w kierunku Orszy, innego ważnego miasta Bramy Smoleńskiej nad górnym Dnieprem, i opanowanie go od drugiej, wschodniej strony tej rzeki.
Zadanie przeprowadzenia operacji orszańskiej otrzymał Front Zachodni Armii Czerwonej, dowodzony przez gen. armii Wasilija Sokołowskiego. Główne uderzenie w kierunku Orszy zaplanowano z linii miasteczka Lenino (do 1918 roku Romanowo, dawna posiadłość Radziwiłłów) i wsi Bajewo (była posiadłość Lubomirskich), miejscowości leżących nad rzeką Miereja, lewym dopływem Dniepru (przed rozbiorami Miereja była rzeką graniczną między Rzecząpospolitą a obszarem rdzennej Rosji), w odległości ok. 50 km od celu.
Termin rozpoczęcia operacji wyznaczono na 12 października, a głównego uderzenia na Lenino i Bajewo miały dokonać 21 Armia i 33 Armia. W skład tej ostatniej, dowodzonej przez gen. Wasilija Gordowa, włączona została przed operacją 1 Polska Dywizja Piechoty.
Przygotowania Zadanie Głównym celem natarcia 1 Dywizji Piechoty było, we współdziałaniu z 42 i 290 Dywizją Strzelecką Armii Czerwonej, przełamać obronę niemiecką na dwukilometrowym odcinku: Połzuchy – wzgórze 215,5, rozwijać natarcie w kierunku zachodnim i opanować rubież rzeki Pniewki na odcinku Bolszoj Diatieł i Sriednij Diatieł, a następnie nacierać w kierunku Łosiewa i Czuriłowa. W powstałą lukę miały wejść główne siły radzieckie z zadaniem dotarcia do linii Dniepru.
Dywizję wspierać miały pułki artylerii lekkiej 144 i 164 Dywizji Strzeleckich, 538 pułk moździerzy i 67 Brygada Haubic Armii Czerwonej.
Sąsiedzi: 42 Dywizja Strzelecka (II formowania) miała zająć wieś Sukino, 290 Dywizja Strzelecka – Lenino. Obie współdziałające dywizje radzieckie liczyły po około 4000 żołnierzy, czyli była to jedynie połowa stanu, jakim dysponowała dywizja polska.
Planowanie działań 9 października gen. bryg. Zygmunt Berling przeprowadził rekonesans. Wykonał jedynie częściowo swoje zadanie, gdyż przeciwnik wykrył ruch na pierwszej linii i otworzył ogień artyleryjski. Przede wszystkim nie rozpoznano dokładnie doliny Mierei.
10 października dowódca dywizji zameldował dowódcy armii swoją decyzję o rozpoczęciu natarcia. W dniu następnym, rano, w formie pisemnej do dowódców pułków, samodzielnych pododdziałów i jednostek wzmocnienia, trafił rozkaz bojowy. Całość działań wszystkich ogniw dywizji, została ponadto ujęta w formie tabeli walki, planu inżynieryjnego zabezpieczenia natarcia i tabeli sygnałów (dowodzenia).
Dywizja miała nacierać w dwóch rzutach. W pierwszym rzucie 1 i 2 pułk piechoty, a 3 pułk – w drugim. Główny wysiłek natarcia skoncentrowany został na prawym skrzydle. Tam za 2 pułkiem miał nacierać 3 pułk.
Przed atakiem planowano zmasowane przygotowanie artyleryjskie, mające trwać 100 minut. Z chwilą poderwania się piechoty, artyleria miała stworzyć przed piechotą podwójny wał ogniowy, który przesuwałby się przed nią w odległości ok. 200–300 m.
11 października o 20:00 gen. Berling otrzymał ze sztabu armii rozkaz przeprowadzenia 12 października, o 6:00 rozpoznania walką siłami batalionu. Nie będąc przekonany o słuszności takiego rozwiązania, prosił dowódcę armii o zmianę decyzji lub użycie mniejszych sił. Rozkazu nie zmieniono. Do rozpoznania wyznaczono I/1 pp. Powiadomiony wieczorem o zadaniu dowódca 1 pp nie poinformował natychmiast o nim dowódcy batalionu – mjr. Bronisława Lachowicza. Rozkaz do rozpoznania walką przekazał dopiero o 4:00, czyli dwie godziny przed natarciem.
Zaskoczony mjr Lachowicz miał powiedzieć: „No, to 50 procent mego batalionu już nie ma”. Udał się do pierwszorzutowych kompanii i przekazał zadania. Na sygnał czerwonej rakiety kompanie miały ruszyć do natarcia, podejść do Mierei, sforsować ją i zaatakować przedni skraj obrony nieprzyjaciela na kierunku wzgórza 215,5.
Przebieg bitwy
Rozpoczęcie walk Punktualnie o godz. 5:55 artyleria polska otworzyła ogień. Pod jej osłoną ruszyły czołowe kompanie 1 bp. Żołnierze dość szybko pokonali rzekę, gdy podeszli na 200–300 m od niemieckich okopów, spotkał ich ogień broni maszynowej i moździerzy. Część pododdziałów okopała się przed zaporami z drutu kolczastego, część wdarła się do pierwszej transzei niemieckiej. Natarcie załamało się.
Niemcy wyprowadzili kontratak, odrzucając batalion z zajętej pozycji. Kompanie zaległy 150 m przed przednim skrajem i okopały się. Kilku żołnierzy zostało wziętych do niewoli.
Niemcy byli silniejsi niż przypuszczano, posiadali duży potencjał ogniowy i zawczasu rozbudowaną obronę. Nierówna walka toczyła się od 6:00 do chwili rozpoczęcia przygotowania artyleryjskiego natarcia, a więc ponad trzy godziny.
Rozpoznanie walką za cenę olbrzymich strat (ponad 50 procent), potwierdziło opinię dowódcy dywizji, że Niemcy nie opuścili pozycji (co sugerował gen. Wasilij Gordow), a przeciwnie – wzmocnili swoje siły. Ujawniono dużą liczbę nowych środków ogniowych, większość na wzgórzu 215,5.
Natarcie 12 października 1943 1 Polska Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki wzmocniona 1 pułkiem czołgów, 1 kompanią rusznic przeciwpancernych, 1 kompanią fizylierek i kompanią karną, licząca ok. 12 400 żołnierzy, pod dowództwem gen. Zygmunta Berlinga z radzieckimi 290. i 42. Dywizjami Strzeleckimi, wspierane przez oddziały pancerne i artylerię, przekroczyły rzekę Miereję.
O 8:20 miało rozpocząć się przygotowanie artyleryjskie. Ze względu na mgłę terminy przesunięto o godzinę. O 9:20 salwa katiusz zapoczątkowała ogień artylerii. Jednak na rozkaz dowódcy 33. Armii, gen. Wasilija Gordowa, skrócono czas artyleryjskiego przygotowania ataku, tym samym nie uzyskując założonego celu – zniszczenia większości potencjału ogniowego i ludzkiego sił niemieckich. Dowódca armii i dowódca artylerii uznali, że siła i skuteczność ognia jest tak wielka, iż można czas przygotowania ogniowego skrócić o 40 minut. Uznano, że Niemcy wycofują się. Było jednak inaczej. Wróg opuścił pierwszą linię i ukrył się w przygotowanych schronach. Chociaż poniósł straty, zachował jednak pełną zdolność bojową. Decyzja ta, jak również fakt, iż dowództwo radzieckie nie szyfrowało rozkazów przekazywanych drogą radiową (wiadomości przesyłano otwartym tekstem), była jedną z głównych przyczyn późniejszych polskich strat.
Według historyka Kamila Anduły, przygotowanie artyleryjskie było niewystarczające, z powodu braku odpowiedniej ilości amunicji, spowodowanej trudnościami z zaopatrzeniem.
Atak thumb|220px|Atak Wojska Polskiego pod Lenino Atak zaczął się o godz. 10:00. Wyrównana tyraliera z miejsca bez większego trudu zajęła pierwszą linię okopów. Ale atak ten wykazywał również nieznajomość zasad taktyki, nakazujących krycie się i natarcie skokami: „Nie trzeba być żołnierzem, nie trzeba być sztabowcem, wystarczy mieć tylko odrobinę wyobraźni: jedno wzgórze przed Trygubową, drugie przed Połzuchami, widoczność, nawet jak na jesienny dzień znakomita; na drodze z Lenino do Połzuch można policzyć pojedynczych ludzi”Andrzej Zieliński: Grot strzały 2, „Walka Młodych” nr 13/1375, 22 października 1978.. Przyniósł również duże straty. Po chwilowym zaskoczeniu odezwał się niemiecki ogień. Bataliony szturmowały kolejną linię okopów, zapowiadał się pomyślny przebieg dalszego natarcia. Sąsiednie dywizje nie osiągnęły jednak takich efektów. Po chwilowym powodzeniu ich natarcie załamało się i nie ruszyło już z miejsca do końca bitwy. Poza tym artyleria sąsiednich dywizji nie zmieniła rubieży ogniowych i część polskich kompanii dostała się pod ich ogień. Powstało zamieszanie, natarcie chwilowo wstrzymano. Pułki tylko częściowo wykonały postawione zadania, ponosząc przy tym duże stratyJerzy Rydłowski: Żołnierze lat wojny i okupacji, Wydawnictwo MON, Warszawa 1971..
2 pułk piechoty atakował Połzuchy, skąd Niemcy prowadzili bardzo silny ogień. Natarcie pułku początkowo rozwijało się pomyślnie. Dość szybko wszystkie bataliony znalazły się w pierwszej linii. Udało się do 12:00 zdobyć miejscowość. Niemcy pozorowali poddanie się, a następnie uderzyli całą mocą. Jednak II. i III. bataliony nie dały się zaskoczyć. Wywiązała się dramatyczna walka ogniowa. Brakowało amunicji i pododdziały powoli zaczęły się wycofywać. Dowódca pułku postawił nowe zadania. Połzuchy zaatakowano ponownie z dwóch kierunków, a 3 bp dokonał obejścia. Zmasowany atak przyniósł efekty, miejscowość odzyskano.
1 pułk piechoty nacierał w lewo, wychodząc poza pas dywizji i atakował Trygubową. Miejscowość ta, zamieniona w silny punkt oporu, musiała być zdobyta, radziecka 290 Dywizja Strzelecka bowiem nie ruszyła do przodu, a pozostawienie jej w ręku niemieckim uniemożliwiało natarcie całej dywizji. Około południa opanowano Trygubową.
Zaczął się jednak kryzys bitwy, zabrakło amunicji, a czołgi nie podeszły jeszcze do rzeki i nie wsparły piechoty. Sąsiednie dywizje zostały zatrzymane na linii natarcia. 1 Dywizja wbiła się klinem na 2–3 km w ugrupowanie niemieckie, mając odsłonięte skrzydła.
Działanie czołgów thumb|T-34/76 czołg podstawowy 1 pcz Dopiero około 12:00 rozpoczęła się przeprawa czołgów przez Miereję, nie przygotowano jednak podejść do mostów. W 2 kompanii czołgów na podejściach do przeprawy ugrzęzło pięć wozów, a dwa zostały uszkodzone. Pozostałe trzy nie mogły się przeprawić. 1 kcz miała przejść po moście w Lenino. Została jednak zbombardowana przez samoloty niemieckie. Dopiero po południu udało się przeprawić kilka czołgów. Część z nich podczas ataków na Trygubową i Połzuchy została zniszczona i uszkodzona, pozostałe wspierały piechotę z niewielkim skutkiem. Te same trudności spotkały na przeprawie artylerię. Moździerze i lekkie działa pułkowe przenoszono dosłownie na plecach, wyrywano z bagna, by przeprawić je na drugi brzeg.
Kontratak niemiecki thumb|Medal 40-lecia bitwy pod Lenino 1943-1983 thumb|upright|Medal 30-lecia bitwy pod Lenino 1943-1973 thumb|upright=0.6|Krzyż Bitwy pod Lenino (awers)