Obóz dla internowanych w Karolewie () – prowizoryczny obóz koncentracyjny dla mieszkańców Krajny, utworzony przez niemiecki Selbstschutz na terenie majątku ziemskiego Karolewo nieopodal Więcborka, funkcjonujący od połowy września do połowy grudnia 1939.
Do obozu dla internowanych w Karolewie trafiali mieszkańcy powiatu sępoleńskiego oraz sąsiednich powiatów, aresztowani w pierwszych miesiącach niemieckiej okupacji w związku z tzw. akcją „etnicznego oczyszczania przedpola”. W obozie byli oni głodzeni, zmuszani do wyczerpującej pracy i poddawani nieludzkiemu traktowaniu. Internierungslager Karlshof utworzono przede wszystkim w celu potajemnej likwidacji więźniów – większość osadzonych tam Polaków rozstrzelano w pobliskich lasach. Podczas powojennych ekshumacji odnaleziono zwłoki 1781 osób zamordowanych w obozie jesienią 1939 roku. Część źródeł podaje, że liczba ofiar mogła sięgać wielu tysięcy. Obóz w Karolewie uznawany jest za jedno z największych miejsc kaźni ludności polskiej na Pomorzu w okresie II wojny światowej. Bywa także określany mianem „obozu zniszczenia”.
Początek niemieckiej okupacji mały Sępólno Krajeńskie wraz z okolicznymi miejscowościami zostało opanowane przez oddziały Wehrmachtu już 1 września 1939. W powiecie sępoleńskim szybko zainstalowały się struktury niemieckich władz policyjnych, państwowych i partyjnych. Na stanowisko komisarycznego starosty powiatów Sępólno-Wyrzysk-Tuchola (z siedzibą w Sępólnie) został wyznaczony radca rejencyjny Marbach z Piły. Funkcję komisarycznego burmistrza Sępólna objął natomiast miejscowy volksdeutsch, Otto Belau. Rządy Marbacha w Sępólnie trwały stosunkowo krótko, gdyż już pod koniec pierwszej dekady września 1939 stanowisko landrata powiatu sępoleńskiego objął przysłany ze Złotowa dr Ackmann. Otrzymał on jednocześnie stanowisko kierownika powiatowych struktur NSDAP (kreisleiter). Wkrótce jednak gdański gauleiter NSDAP, Albert Forster, dokonał szeregu przetasowań we władzach miejskich i powiatowych. Nastąpiło to podczas pierwszej wizyty Forstera w Sępólnie (8 listopada 1939). Wilhelm Balnus, dotychczasowy burmistrz Nowego Dworu Gdańskiego, otrzymał wówczas stanowisko starosty i kreisleitera, podczas gdy stanowisko burmistrza Sępólna i szefa miejskich struktur NSDAP (ortsgruppenleiter) objął gdańszczanin Erich Dorow. Funkcję okupacyjnego burmistrza Więcborka pełnił natomiast Erich Goede. 25 października 1939 oficjalnie zniesiono administrację wojskową na okupowanych obszarach, a Sępólno wraz z całym powiatem zostało wcielone do Rzeszy jako część rejencji bydgoskiej Okręgu Gdańsk-Prusy Zachodnie.
Powiat sępoleński był licznie zamieszkany przez ludność pochodzenia niemieckiego. Narodowość niemiecką deklarowało 40,6% jego mieszkańców, a w niektórych wsiach liczba Niemców przekraczała 80%. Licznie zamieszkiwali oni także największe miejscowości powiatu – Sępólno, Więcbork i Kamień Krajeński. Wielu miejscowych volksdeutschów uczestniczyło aktywnie w zaprowadzaniu okupacyjnych porządków. Już 6 września 1939 starosta Marbach powołał do życia tzw. „Obronę Ojczyzny” (niem. Heimwehr), na której czele stanął Werner Sorgatz z Kamienia Krajeńskiego. Pod koniec września członków „Obrony Ojczyzny” wcielono w szeregi tzw. Selbstschutzu (pol. „Samoobrona”) – paramilitarnej formacji o charakterze policyjnym, złożonej z Niemców, obywateli przedwojennej Polski. Pod względem organizacyjnym sępoleńskie struktury „Samoobrony” podporządkowano IV inspektoratowi Selbstschutzu z siedzibą w Chojnicach, obejmującemu zasięgiem swojego działania powiaty chojnicki, sępoleński i tucholski. Funkcję szefa inspektoratu pełnił SS-Standartenführer Heinrich Mocek. Bojówki Selbstschutzu z terenów powiatu sępoleńskiego i tucholskiego otrzymały natomiast jednego dowódcę powiatowego (kreisführer). Został nim SS-Standartenführer Wilhelm Richardt – przed wojną członek berlińskiego SS-Standarte 42, oddelegowany do Sępólna z szeregów Einsatzgruppe IV. Prawdopodobnie owo nietypowe dla struktury organizacyjnej Selbstschutzu rozwiązanie przyjęto ze względu na fakt, iż liczba ludności niemieckiej w powiecie tucholskim była bardzo niewielka (zaledwie 7,7% mieszkańców). Funkcję komendanta Selbstschutzu w Więcborku objął natomiast Ernest Karl Wolter.
Selbstschutz odegrał kluczową rolę podczas tzw. operacji „etnicznego oczyszczania przedpola”, przeprowadzonej jesienią 1939 na okupowanych terenach Pomorza. Owa zakrojona na szeroką skalę akcja eksterminacyjna wymierzona była w pierwszym rzędzie w polską inteligencję, którą narodowi socjaliści obarczali winą za politykę polonizacyjną prowadzoną na Pomorzu Gdańskim w okresie międzywojennym oraz traktowali jako główną przeszkodę na drodze do szybkiego i całkowitego zniemczenia tego regionu. Między październikiem 1939 a wiosną 1940 na terenie Pomorza zamordowano ok. 30 000 – 40 000 osób.
Na terenie powiatu sępoleńskiego masowe aresztowania przeprowadzano już od pierwszych dni okupacji. Wytyczne niemieckiego Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych (OKH) przewidywały bowiem przejściowe internowanie wszystkich zdolnych do służby wojskowej Polaków i Żydów w wieku od 17 do 45 lat. Jednocześnie na podstawie list proskrypcyjnych, przygotowanych jeszcze przed wojną przez miejscowych volksdeutschów, masowo zatrzymywano polskich nauczycieli, duchownych, urzędników oraz wszystkie osoby zaliczane do tzw. polskiej warstwy przywódczej. Już 5 września 1939 szef zarządu administracji cywilnej przy dowódcy niemieckiej 4. Armii, SS-Oberführer Fritz Hermann, wydał pisemną instrukcję dla podległych mu komisarycznych landratów, nakazującą, aby „wszystkich księży katolickich i wszystkich nauczycieli polskiej przynależności natychmiast przebadać odnośnie do ich postawy, a w przypadku gdyby nie budzili zaufania, odprowadzić do obozu dla internowanych”. Jako jeden z tymczasowych obozów Hermann wskazał obóz w Drożdzienicy koło Kamienia Krajeńskiego. W powiecie sępoleńskim charakterystycznym elementem niemieckiej polityki terroru stały się także zakrojone na szeroką skalę represje wobec osadników z terenów centralnej i wschodniej Polski. Prześladowano ich przede wszystkim ze względu na fakt, iż na mocy reformy rolnej z 1925 roku otrzymali oni ziemię z rozparcelowanych niemieckich majątków. Ponadto podczas akcji eksterminacyjnej miejscowi volksdeutsche korzystali z okazji, aby uregulować wiele sąsiedzkich sporów i porachunków, a także zagarnąć mienie należące do represjonowanych Polaków. Było to możliwe ze względu na fakt, iż działalność Selbstschutzu cechowała daleko posunięta samowola i bezkarność. Często wystarczyło jedynie oskarżenie, iż dana osoba jest „fanatycznym Polakiem”, aby zadenuncjowany w ten sposób człowiek został aresztowany i zamordowany.
Polaków aresztowanych przez Selbstschutz lub policję niemiecką osadzano początkowo w prowizorycznych aresztach. Funkcję tę pełniły najczęściej budynki użyteczności publicznej, zabudowania majątków ziemskich lub większych gospodarstw rolnych, a nawet piwnice miejscowych gorzelni. W Sępólnie na tymczasowe więzienia zamieniono budynki aresztu sądowego i starostwa, w Więcborku – gmach sądu grodzkiego, w Kamieniu Krajeńskim – budynek zakładu opiekuńczego pw. św. Anny. Owe prowizoryczne areszty szybko uległy jednak przepełnieniu. W rezultacie większość więźniów z zakładu w Kamieniu Krajeńskim wywieziono do obozów koncentracyjnych w Niemczech. W gronie deportowanych znalazło się wielu duchownych katolickich. Z kolei Polaków i Żydów więzionych w Sępólnie i Więcborku zazwyczaj przewożono lub pędzono pieszo do zorganizowanych przez Selbstschutz obozów dla internowanych (niem. Internierungslager). W powiecie sępoleńskim funkcjonowały dwa takie obozy – w Karolewie koło Więcborka oraz w Radzimiu koło Kamienia Krajeńskiego.
Więźniowie i załoga obozu w Karolewie Karolewo jest niewielką wsią leżącą w odległości ok. 10 kilometrów od Więcborka. Jesienią 1939 roku na terenie pobliskiego majątku ziemskiego, należącego do Wacława Łuczyńskiego, Selbstschutz zorganizował obóz dla internowanych (niem. Internierungslager Karlshof). Miejsce to wybrano prawdopodobnie ze względu na odludne położenie, pozwalające zachować w tajemnicy dokonywane w obozie zbrodnie. Dwór leżał bowiem na uboczu drogi z Więcborka do Sośna, a od odległej o niespełna 1,5 km wsi Jastrzębiec odgradzał go gęsty las. Budynki majątku mogły być także wykorzystane jako kwatery dla załogi oraz pomieszczenia dla więźniów.
Internierungslager Karlshof istniał mniej więcej od 18 września do połowy grudnia 1939 roku. Prawdopodobnie inspiratorem jego utworzenia był Hans-Jürgen von Wilckens – właściciel ziemski z Sypniewa, aktywny działacz mniejszości niemieckiej, członek SS. Adaptacji zabudowań Karolewa na potrzeby obozu dokonał natomiast rządca majątku, Otto Karl Bonin. Załoga obozu ulokowała się w pokojach XIX-wiecznego pałacu, podczas gdy więźniów przetrzymywano w pałacowych piwnicach oraz w budynkach gospodarczych majątku (chlewy, magazyny, obory, stajnie). Komendantem obozu został Herbert Ringel – z zawodu siodlarz, a zarazem znany w Więcborku alkoholik i „niebieski ptak”. Funkcję zastępcy komendanta pełnił natomiast Karl Marquardt – również mieszkaniec Więcborka, z zawodu listonosz. W skład straży obozowej wchodzili wyłącznie miejscowi Niemcy, członkowie Selbstschutzu. Ustalone nazwiska członków obozowej załogi to: Willy Bankert, Arnold Bartsch, Otto Damms, Max Willi Ehrit, Werner Foedisch, Hans Genske, Julian Goede, Erhard Kietzer, Heinz Neubauer, Otto Rux, Otto Schulz, a także Janke, Molting, Reihnold i bracia Kohn.
W obozie osadzano przede wszystkim Polaków – aresztowanych i przywiezionych do likwidacji w ramach akcji „Inteligencja”. Trafiła tam również pewna liczba Żydów. Więźniowie obozu pochodzili zazwyczaj z różnych miejscowości powiatu sępoleńskiego. Do Karolewa przywożono także mieszkańców sąsiednich powiatów: bydgoskiego, wyrzyskiego, chojnickiego, tucholskiego i kościerskiego. Ponadto według relacji jednego ze świadków do obozu miała trafić grupa więźniów z terenów województwa łódzkiego. Według profesora Włodzimierza Jastrzębskiego więźniów obozu w Karolewie, podobnie jak w przypadku sąsiedniego obozu w Radzimiu, można zasadniczo podzielić na cztery grupy: przedstawiciele „polskiej warstwy przywódczej” – nauczyciele, duchowni katoliccy, urzędnicy, prawnicy, działacze polityczni i społeczni, członkowie organizacji krzewiących polskość, kupcy i rzemieślnicy, ziemianie itp.; pracownicy służb mundurowych – policjanci, strażnicy graniczni, kolejarze, pocztowcy, a także żołnierze powracający z frontów kampanii wrześniowej; polscy rolnicy, w tym liczni osadnicy pochodzący z terenów wschodniej i centralnej Polski; osoby zadenuncjowane przez miejscowych Niemców z powodu sąsiedzkich waśni i nieporozumień.
Jednorazowo w obozie przebywało zazwyczaj od 100 do 300 internowanych. Czasami liczba więźniów wzrastała do 600. Rotacja osadzonych była przy tym bardzo duża, gdyż w obozie i jego okolicach codziennie odbywały się zbiorowe lub indywidualne egzekucje, a na miejsce zamordowanych stale przywożono nowych więźniów.
Akcja eksterminacyjna w Karolewie i okolicznych lasach