Kościoły podczas konfliktu polsko-ukraińskiego w latach 1848–1945 – działania i reakcje Kościoła rzymskokatolickiego, greckokatolickiego, ormiańskokatolickiego oraz Kościoła prawosławnego wobec konfliktu polsko-ukraińskiego na terenie Austrii, II Rzeczypospolitej i podczas okupacji w latach 1939–1945.
Przed I wojną światową Pierwszym politycznym wystąpieniem Ukraińców na terenie Galicji było powołanie Głównej Rady Ruskiej podczas Wiosny Ludów. Przewodniczącym Rady został biskup Hryhorij Jachymowycz, a w jej składzie działało wielu księży greckokatolickich. Rada wysunęła wobec władz austriackich wiele żądań o charakterze narodowym. Dziełem Rady było utworzenie Macierzy Halicko-Ruskiej, otwarcie Narodnego Domu we Lwowie, Soboru Ruśkych Uczenych, jak również wydanie pierwszej ukraińskiej gazety w Galicji – „Zorii Hałyćkej”. Były to organizacje stanowiące podstawę ukraińskiego rozwoju narodowego.
Część duchownych zarówno grecko-, jak i rzymskokatolickich, weszło w skład Rady Przybocznej utworzonej w 1848 przez gubernatora Franza Stadiona.
W 1863 we Lwowie, po kilkuletnich dyskusjach i konsultacjach, duchowieństwo rzymsko- i greckokatolickie podpisało umowę zwaną popularnie Concordia, regulującą stosunki pomiędzy oboma obrządkami.
I wojna światowa
Wojna polsko-ukraińska
Okres międzywojenny Kościół greckokatolicki
Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny w momencie swojego usamodzielnienia się względem Patriarchatu Moskiewskiego posiadał hierarchię złożoną wyłącznie z biskupów narodowości rosyjskiej (dawniej podległych patriarsze Moskwy). Wychodziła ona z założenia, że rosyjski charakter Kościoła musi zostać zachowany. Prasa prawosławna na początku lat 20. twierdziła, że wprowadzenie do tradycji Kościoła elementów tradycji ukraińskiej lub białoruskiej będzie równoznaczne z odstępstwem od dogmatów starożytnych, dotąd chronionych przez tradycję rosyjską. W opozycji do takiego stanowiska hierarchii od początku istnienia PAKP znalazł się ruch na rzecz ukrainizacji Kościoła, powołujący się na fakt, że Ukraińcy stanowili do 1939 większość wiernych Kościoła. Według danych spisu ludności z 1931 wśród prawosławnych w Polsce było 1,5 mln Ukraińców wobec 900 tys. Białorusinów, 600 tys. Polaków, 125 tys. Rosjan oraz 700 tys. ludzi podających się za „miejscowych”. Prawosławni Ukraińcy dominowali w województwach wołyńskim i lubelskimA. Mironowicz: Kościół prawosławny na ziemiach polskich w XIX i XX wieku. Białystok: Orthdruk, 2001. , s. 83.. Janusz Żarnowski twierdzi ponadto, że z liczby 600 tys. Polaków ok. 50 tys. należy dodatkowo uznać za Ukraińców, którzy nie podali w spisie swojej prawdziwej narodowościM. Papierzyńska-Turek: Między tradycją..., s. 195..
Koncepcja ukraińskiego Kościoła narodowego Aktywność Ukraińców w łonie Kościoła prawosławnego była związana z rozwojem świadomości narodowej Ukraińców. Znaczenie przynależności wyznaniowej podkreślali również ideolodzy rodzącego się nacjonalizmu ukraińskiego, którzy – zależnie od obszaru działania – uważali Kościół prawosławny lub greckokatolicki za potencjalny czynnik państwotwórczy. Rzadsze były głosy nawołujące do zjednoczenia Ukraińców w jednym KościeleM. Papierzyńska-Turek: Między tradycją..., s. 81.. Prawosławni działacze niepodległościowi uważali usamodzielnienie się PAKP za szansę na uczynienie z Kościoła prawosławnego podobnej instytucji narodowej, jaką był dla Ukraińców z Galicji Kościół katolicki obrządku bizantyjsko-ukraińskiego. Za niezbędne dla realizacji tych planów uważali przeprowadzenie reform w strukturze wewnętrznej Kościoła, chcąc przede wszystkim zwiększyć rolę świeckich w jego działaniuM. Papierzyńska-Turek: Między tradycją..., s. 81–82..
Głównymi twórcami koncepcji Kościoła opartego na tradycji ukraińskiej byli działacze niepodległościowi, którzy wyemigrowali z Ukrainy naddnieprzańskiej, m.in. Aleksander Łotocki, Iwan Ohijenko, Dmytro Doroszenko. Głosili oni, że Kościoły wschodnie z samej swojej natury opierają się na podziale narodowościowym, zatem powstanie nowego Kościoła ukraińskiego jest naturalnym procesem. Twierdzili również, że średniowieczna metropolia kijowska była organizacją stricte ukraińską, która została zniszczona poprzez rusyfikacyjną działalność Rosji. Powrót do ukraińskiego charakteru Kościoła na ziemiach polskich traktowali jako powrót do pierwotnego stanu rzeczyM. Papierzyńska-Turek: Między tradycją..., s. 83.. Teza ta wynikała z koncepcji historiograficznej, według której istniała nieprzerwana ciągłość między tradycją Rusi Kijowskiej a Ukrainy. Np. Łotocki przedstawiał następującą periodyzację dziejów Kościoła ukraińskiego: Okres od przyjęcia chrześcijaństwa do najazdu mongolskiego (988–1237) Do podziału metropolii kijowskiej (1237–1410) Odrębność Kościoła ukraińskiego (1415–1686) Zjednoczenie Kościoła ukraińskiego z rosyjskim, opór przed rusyfikacją (1686–1800) Okres dominacji Kościoła rosyjskiego (1800–1915) Okres po upadku caratuM. Papierzyńska-Turek: Między tradycją..., s. 86..
Autorzy koncepcji o istnieniu Kościoła ukraińskiego twierdzili, że – mimo specyfiki swojej historii – był to Kościół analogiczny w strukturze do tradycyjnie uznawanych Kościołów (Serbskiego, Rosyjskiego, Rumuńskiego itp.), posiadający specyficzne tradycje lokalne i własny dorobek w zakresie prawa kościelnego. Wykazywano, że niesłuszne jest nawet traktowanie Kościoła Rosyjskiego jako jego Kościoła-matkiM. Papierzyńska-Turek: Między tradycją..., s. 87.. Zwłaszcza Iwan Ohijenko dowodził, że język ukraiński już w XVII-XVIII wieku był na terenie metropolii kijowskiej co najmniej tak rozpowszechniony, jak cerkiewnosłowiański, przy czym dominował w kazaniach. Jego zanik uważał za wynik rusyfikacji. Za cechę Kościoła ukraińskiego podawano również dużą rolę soborów, w których uczestniczyli na równi duchowni i świeccy, oraz obieralność hierarchii. Również i w tym wypadku za powód zniszczenia tej tradycji wskazywano działalność rosyjskąM. Papierzyńska-Turek: Między tradycją..., s. 88.. Ohijenko twierdził również, że w odróżnieniu od Kościoła rosyjskiego w tradycji ukraińskiej nie istniał bliski związek między władzą świecką i kościelnąM. Papierzyńska-Turek: Między tradycją..., s. 89..
Zdaniem Papierzyńskiej-Turek koncepcje przedstawiane przez ukraińskich działaczy niepodległościowych w niektórych punktach oparte były na słabych dowodach historycznych. Ich autorom zależało jednak bardziej na zachęceniu współczesnych do zaangażowania w walkę o ukrainizację Kościoła, niż na przedstawieniu pełnych dowodów historiograficznych. W niewielkim stopniu odnosili się również do prób usamodzielnienia się Kościoła na Ukrainie podejmowanych już po 1917.
Działania na rzecz ukrainizacji PAKP
Ukraińscy działacze prawosławni byli najgorętszymi krytykami podstawy prawnej działania Kościoła prawosławnego w Polsce – dokumentu o nazwie Tymczasowe przepisy o stosunku rządu do Kościoła prawosławnego w Polsce. Podobnie jak działacze rosyjscy i białoruscy, uważali dokument ten za formalne uznanie stałej ingerencji państwa w sprawy KościołaM. Papierzyńska-Turek: Między tradycją..., s. 152–153.. Domagali się jak najszybszego zwołania soboru PAKP, który mógłby wprowadzić zmiany w strukturze KościołaM. Papierzyńska-Turek: Między tradycją..., s. 160..
Oddolna działalność ukraińskich aktywistów prawosławnych opierała się na dążeniu do wprowadzeniu na szeroką skalę języka ukraińskiego jako języka pomocniczego lub nawet języka liturgicznego: domagano się wprowadzenia ukraińskiej wymowy języka cerkiewnosłowiańskiego lub odprawiania nabożeństw po ukraińsku, nauki religii i głoszenia kazań w tym języku. Ukraińcy uważali, że fakt, iż stanowią większość wyznawców prawosławia w Polsce uprawnia ich do decydowania o kształcie działalności PAKP. Za zupełnie naturalne zaś uważali postulaty ukrainizacji Kościoła na tych obszarach, gdzie Ukraińcy stanowili większość wiernychM. Papierzyńska-Turek: Między tradycją..., s. 207.. Mimo wielokrotnie powtarzanej potrzeby skoordynowania oddolnych działań w skali całego kraju, ruch ukraiński nigdy nie wykształcił jednolitego programu ani przywództwa (jego zjazd w 1927 podjął ten problem jedynie częściowo). Jego głównymi ośrodkami były Włodzimierz Wołyński i Brześć, a ponadto seminarium duchowne w Krzemieńcu i bractwo cerkiewne w Łucku.
Za pierwszy znaczący moment wyrażenia wymienionych wyżej postulatów uważa się zjazd duchowieństwa i świeckich diecezji wołyńskiej, jaki miał miejsce między 3 a 11 października 1921. Oprócz ogólnego protestu przeciw akcji rewindykacji majątku Kościoła zjazd domagał się wprowadzenia języka ukraińskiego do praktyki liturgicznej. Postulaty Ukraińców, artykułowane coraz wyraźniej w toku trzeciej dekady XX wieku, znalazły się w konflikcie zarówno ze stanowiskiem władz kościelnych, jak i władz państwowych. Polskie władze uważały bowiem wzmacnianie ruchu ukraińskiego poprzez jego wpływy w Kościołach za niecelowe i sprzeczne z dobrem krajuM. Papierzyńska-Turek: Między tradycją..., s. 208 i 221-222..
Konflikt między rządem polskim i kołami ukraińskimi PAKP Od 1926 władze polskie kierowały się w odniesieniu do Kościoła prawosławnego przekonaniem o konieczności wzmacniania polskości Kresów Wschodnich, w obronie m.in. przed ukraińskim ruchem narodowym. W związku z tym Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny stał się jedną z aren narastającego konfliktu polsko-ukraińskiego. Stanowisko władz polskich wobec niego było niejednoznaczne. Z jednej strony za najpewniejszego gwaranta polskości kontrowersyjnych terytoriów uważano katolicyzm w obrządku łacińskim, z drugiej jednak częściowe wsparcie prawosławie było traktowane jako środek osłabiania Kościoła greckokatolickiego, o jednoznacznym obliczu narodowym i ideowymM. Papierzyńska-Turek: Między tradycją..., s. 230.. Rząd konsekwentnie stał zatem na stanowisku niedopuszczenia do ukrainizacji PAKP. Stąd zdecydowany sprzeciw kolejnych polityków wobec wprowadzania do liturgii języka ukraińskiego oraz wykorzystywanie prawa do usuwania duchownych nieetatowych na podstawie ich poglądów na kwestię ukraińskąM. Papierzyńska-Turek: Między tradycją..., s. 230–231.. Jako alternatywne rozwiązanie traktowano przez pewien czas promocję języka polskiego. Mimo poparcia metropolity Dionizego (Waledyńskiego) dla tej inicjatywy, brak zainteresowania ludności wprowadzeniem języka polskiego do nabożeństw sprawił, że przerwano podjęte już działania w zakresie przygotowywania odpowiednich tekstów liturgicznychM. Papierzyńska-Turek: Między tradycją..., s. 233..