Teoria religii – przyjęcie teoretycznej perspektywy poznawczej zmusza badacza do posługiwania się dualizującym (podmiotowo-przedmiotowym) językiem refleksji filozoficznej i naukowej.
Dualistyczne (podmiotowo-przedmiotowe) teorie religii Badacz starający się określić swoją religię w dwuwartościowym świecie rozszczepia ją na część przedmiotową i podmiotową. Za podmiot religii musi uznać człowieka: wyznawcę, kapłana, teologa, proroka, reformatora. Człowiek organizuje kult, ustala jego formę, dobiera stosowny rytuał, składa ofiary, układa modlitwy. Buduje wreszcie świątynie lub kościoły, zakłada instytucje religijne, reformuje je lub dzieli tworząc schizmy i herezje, modli się i prorokuje. Cała jego działalność jest jednak skierowana do "przedmiotu": Boga, bogów, boskości.
Bogowie są rzeczywistością "daną", obiektywną, kryterium, według którego można ocenić starania wyznawców. To człowiek się myli i błądzi, Bóg ocenia.
Dualistyczno-metafizyczne teorie religii Problem rodzi się wtedy, gdy myśliciel chce wypracować rozumową metodę dotarcia do boskiej rzeczywistości, określenia jej charakteru i istoty, co jest niezbędne, by w oparciu o tę obiektywną rzeczywistość wyjaśnić charakter związków podmiotowo-przedmiotowych, dojść do tego, na ile religia realizuje stawiane sobie cele, w jakim stopniu formy kultu wybrane przez wyznawców danego bóstwa odpowiadają jego charakterowi, oraz na ile cechy przedmiotu kultu uprawomocniają działania podejmowane przez podmiot kultu- wyznawcę. Dochodzenie do istoty Boga na podstawie form jego kultu jest jednak z zasady nieprawidłowe, ponieważ znajduje się w nich element ludzki (subiektywny), badania prowadzimy tam, gdzie element ludzki nie istnieje – Ponieważ nie udaje się zaobserwować bogów samych w sobie, a nie można opierać się na relacjach wyznawców (gdyż są subiektywne), przyjmowano tezę, że rzeczywistość materialna jest nam dana z góry i obiektywna, gdyż została stworzona, wyłoniła się z bogów, lub w wyniku ich działań. Badając rzeczywistość materialną, szukano w niej “zaszyfrowanych” informacji na temat charakteru, istoty, jej twórcy.
Tą drogą podążał Arystoteles i jego naśladowcy z Ibn Siną (Awicenną) i św. Tomaszem z Akwinu na czele, a także Hegel, który doszukiwał się działań opatrzności “Ducha” w historii oraz "teologia naturalna" popularna w środowisku protestanckim, w Anglii i Stanach Zjednoczonych w XVIII i XIX w.Wiktor Werner, Wpływ protestanckiej tradycji religijnej na ukształtowanie się standardu przyrodoznawstwa w USA, [w:] Bożena Płonka-Syroka [red.], Studia z dziejów kultury medycznej. Tom VII, Oficyna Wydawnicza Arboretum, Wrocław 2003, s. 51-74
Dualistyczno anty-metafizyczne teorie religii Rozwój sceptycznej filozofii i przyrodoznawstwa wykazuje jednak fiasko takiej perspektywy poznawczej. W tym ujęciu naukowemu badaniu podlega wyłącznie materia oraz uchwytne obserwacyjnie ludzkie działanie. W tym momencie wyjaśnia się fakt istnienia religii, a także usensownia ją przy pomocy jej uchwytnego aspektu – korzystnego wpływu na społeczne funkcjonowanie jednostki, wytyczanie norm moralnych. Taka postawa filozoficzna, widoczna szczególnie u Kanta, przyczyniła się do ukształtowania metod i oglądu i oceny religii z punktu widzenia postulowanych w niej norm etycznych a także moralności jej wyznawców. A zatem wszelka religia stawia na czele moralność. Religia daje moralności piętno energii, piękność i rzeczywistość, bo sama moralność jest czymś idealnym.” Wszelka oznacza tutaj wszelka prawdziwa religia. O tym, czy coś określane jest jako prawdziwa religia czy prymitywny zabobon, decyduje porównanie z pewnym “idealnym wzorcem”: “Stosownie do tej potrzeby praktycznego rozumu [tj. potrzeby moralnej] powszechna prawdziwa wiara religijna jest wiarą w Boga: Jako wszechmocnego stwórcę nieba i ziemi, tj. od strony moralnej jako świętego prawodawcę. w Boga żywiciela ludzkiego rodu jako łaskawego zarządcę i moralnego opiekuna, w Boga rządcę swych własnych praw, tj. jako sprawiedliwego sędziego.
Wiara ta nie zawiera właściwie żadnej tajemnicy, ponieważ wyraża jedynie moralny stosunek Boga do ludzkiego rodu, sama z siebie narzuca się ludzkiemu rozumowi i dlatego spotykana jest w religii większości cywilizowanych narodów.”Emmanuel Kant, Religia w obrębie czystego rozumu, s. 173-4 Te kryteria – bardzo surowe dla religii niemonoteistycznych można spostrzec w pracach klasyków nowożytnego religioznawstwa, szczególnie u Frazera. Później także Freud i Émile Durkheim usensowniają religie przy pomocy jej zaczepienia w zjawiskach bezpośrednio uchwytnych, materialnych – takich jak instytucje religijne, kanony moralne, co doprowadza do utożsamienia religii właśnie z tymi jej elementami. Jeśli zaś chodzi o pojęcie Boga, zostaje ono zepchnięte do sfery subiektywnej kształtującej się pod wpływem oddziaływania “obiektywnej rzeczywistości” kulturowej i przyrodniczej. Należy przyjąć stwierdzenie: człowiek – subiektywny, badając rzeczywistość materialną – obiektywną dochodzi do swojej – subiektywnej wizji Boga, bogów, boskości i kontempluje ją w stworzonej przez siebie religii. Co jednak może oznaczać, że czci się nie realnego Boga, lecz swoją własną wizje czy wręcz swoje własne cechy – do czego doszedł jeden ze znaczniejszych krytyków religii Ludwik Feuerbach:
“To, co stanowi istotę człowieka w odróżnieniu od zwierzęcia, jest nie tylko podstawą religii, ale także jej przedmiotem. Religia jest bowiem świadomością tego, co nieskończone jest i nie może być niczym innym, jak tylko uświadomieniem sobie przez człowieka swej własnej istoty, i to nie istoty skończonej, ograniczonej, lecz nieskończonej.”
Można tutaj zauważyć, że niemalże równolegle z krytyką religii “historycznej” idzie u Feuerbacha (lecz nie tylko u niego) próba tworzenia jakiejś nowej wiary, w której obiektem czci ma być rozumiany ponadjednostkowo “rozum”Feuerbach “O istocie chrześcijaństwa”, Kraków 1959, s. 41: “Dopiero wtedy, czytelniku, gdy myślisz o Bogu – myślisz o rozumie w taki sposób, w jaki on jest naprawdę, mimo że wyobraźnia Twoja każe Ci widzieć w Bogu istotę różną od rozumu.”ibidem, s. 93
Religia zatem jest tworem wyobraźni, lecz tworem “obiektywnie” uwarunkowanym charakterem psychiki ludzkiej: “Bogowie są przeto tworami fantazji, ale tworami fantazji ściśle związanej z ludzkim poczuciem zależności, z ludzkim egoizmem; są tworami fantazji a zarazem istotami lub tworami afektu, a zwłaszcza strachu i nadziei. Człowiek żąda od nich, aby mu pomagali, kiedy wyobraża ich sobie jako istoty dobre. [...] Prosi zaś ich, aby mu nie szkodzili w jego zamiarach i radościach, kiedy wyobraża ich sobie jako istoty złe.”Feuerbach Ludwik “Wykłady o istocie religii”, Kraków 1953, s. 222
Religia jest w tym ujęciu subiektywną, psychiczną reakcją człowieka na obiektywną rzeczywistość materialną (przyrodę, stosunki społeczne, procesy dziejowe), mającą swoje ukryte (racjonalne i dostępne badaniom oraz obiektywne) znaczenie niezależne od idei Boga (jako subiektywnych i uwarunkowanych). Jak na przykład ukryte znaczenie religii u Marksa – kontrola nad klasami wyzyskiwanymi i kanalizowanie ich pragnienia polepszenia swego losu w kierunku nadziei na nagrodę w “lepszym świecie”.
Max Weber zbudował swoją, konkurencyjną względem marksistowskiej, teorię religii, zamieniając heglowskie pojęcie ducha czasu na ducha racjonalizmu, charakterystycznego dla kultury zachodnioeuropejskiej a ucieleśnionego w religii protestanckiej
Jedynym aspektem, w którym badana jest tu religia, jest jej wymiar społeczny i ideologiczny – postulowana etyka. Praktycznie oznacza to sprowadzenie religii do tych dwóch wartości, gdyż przekonanie o tym, że jest w niej coś więcej niż aktywność społeczna i nakazy moralno-obyczajowe, jako subiektywne nie zostało uwzględnione w procesie badawczym. Jak już wcześniej wspomniałem, przekonanie o irracjonalnym charakterze wiary spowodowało, że można było uzasadniać jej istnienie wyłącznie funkcjonalnie, w oparciu o społeczną, edukacyjną rolę religii. Dla Emila Durkheima, na przykład, religia jest wytworem zbiorowości - społeczeństwa, jej “ukryta”, obiektywna funkcja to odnawianie i wzmacnianie więzi społecznych przy pomocy obowiązku czy praktyki uczestnictwa we wspólnych obrzędach, pielęgnowania wspólnych przekonań.
Równie ważne z punktu widzenia interesów zbiorowości jest kształtowanie charakterystycznych dla wspólnoty religijnej i zarazem społecznej pojęć, takich jak chociażby kalendarz czy pojęcie czasu w ogóle. Podsumowując, religia w myśl założyciela “szkoły socjologicznej” tworzy i podtrzymuje więzi społeczne oraz wdraża jednostkę do życia w zbiorowości. Ta funkcjonalna definicja religii nie tyle redukuje ją do roli społecznej, ile implikuje stwierdzenie, że można ją zrozumieć jedynie jako zjawisko społeczne, emanację zbiorowości, myślenia zbiorowego odrębnego od świadomości jednostkowej, jak twierdzi Henri Bergson.
U Freuda religia socjalizuje jednostkę, umożliwia jej kontrolowanie pierwotnych instynktów. Przyjęcie tej niewątpliwie redukcjonistycznej koncepcji religii wcale nie musi się łączyć z jakąś niechęcią do tego zjawiska. Już u Freuda religia, jako pierwszy przejaw kultury, pierwsza jej forma, chroni człowieka przed mrocznymi siłami natury ukrytymi w najgłębszej części podświadomości – “id”, nakazującymi mu egoistyczne i niepohamowane zaspokajanie instynktów, a także przed tyranią najsilniejszych jednostek.
Tę teorię rozwija Erich Fromm, który uzupełnia swoją interpretacje psychoanalizy elementami marksizmu. Buduje obszerną teorię religii, które klasyfikuje na: “humanistyczne” – w których człowiek jest “miarą wszystkich rzeczy”: “Formalnie opiera się ona na zasadzie głoszącej, że tylko sam człowiek, a nie przewyższający go autorytet może ustanawiać kryterium odróżniające cnotę od grzechu. Materialnie opiera się ona na zasadzie mówiącej, że «dobre» jest to, co jest dobre dla człowieka: «złe», co jest dla niego szkodliwe, czyli jedynym kryterium wyboru wartości etycznych jest tu dobro człowieka.”Erich Fromm, Niech się stanie człowiek, Warszawa-Wrocław 1994, s. 18-19
Sprzyjają one rozwojowi wewnętrznemu jednostki, jej twórczej partycypacji w społeczeństwie. Zalicza do nich nauki Jezusa, niektórych proroków Starego Testamentu, “pierwotny” marksizm, dalekowschodnie religie i systemy filozoficzne z buddyzmem Zen na czele i właśnie psychoanalizę. Dalej Fromm wyróżnia religie autorytarne, takie jak: katolicyzm, kalwinizm, judaizm – mogą one być pożyteczne lub szkodliwe, lecz zawsze hamują rozwój człowieka podporządkowując go “nieludzkiemu” (tj. nie będącemu człowiekiem) autorytetowi – Bogu. Wreszcie za idolatrie – religie fałszywe Fromm uważa wszelkie ideologie oparte czy podsycające cechy sado-masochistyczne i orientację nekrofilną, której istotą jest umiłowanie śmierci i destrukcji, często pod płaszczykiem wzniosłych ideałów: nazizm, komunizm. Również światopogląd konsupcjonistyczny, charakterystyczny, według Fromma dla kultury zachodniej XX wieku jest formą religii opartej na hedonizmie i postawie merkantylnej, gdzie podstawowym kryterium wartości jest wymienialność, modus posiadania. Widzimy więc, że pojęcie religii zostaje znacznie poszerzone i obejmuje prawie każdy system filozoficzny, ideologię czy wręcz postawę życiową z charakterystyczną dla niej etyką.
W ten sposób wychodząc od religii podzielonej na elementy obiektywne i subiektywne, “przerzuca” się ją do sfery subiektywnej- podmiotowej, jako zespół wierzeń i przekonań. Dalej pozostaje już jedynie kwestia orzeczenia o uwarunkowaniu tych przekonań wpływami “obiektywnego” świata przyrody czy związków społecznych bądź stwierdzenia o braku tych powiązań.