Rewolucja w Kirgistanie w 2010 roku – publiczne wystąpienia zwolenników opozycji protestujących przeciw polityce prezydenta Kurmanbeka Bakijewa, których skutkiem był upadek jego rządów i przejęcie władzy przez rząd tymczasowy na czele z Rozą Otunbajewą, deklarujący zamiar zmiany konstytucji i wprowadzenia w kraju systemu parlamentarnego.
Demonstracje rozpoczęły się 6 kwietnia 2010 w mieście Tałas i doprowadziły do starć ze służbami bezpieczeństwa. W kolejnym dniu ogarnęły pozostałe miasta. W wyniku szturmu na pałac prezydencki w stolicy i zamieszek z policją zginęło 85 osób, a ponad 1500 zostało rannych. Demonstranci domagali się ustąpienia prezydenta ze stanowiska, oskarżając go o korupcję, nepotyzm i łamanie praw człowieka. Po opanowaniu przez protestujących najważniejszych budynków państwowych, prezydent Bakijew opuścił stolicę i udał się na południe kraju, gdzie przez tydzień próbował mobilizować swoich zwolenników, nie godząc się na rezygnację z władzy.
Istniejący gabinet podał się do dymisji, a tymczasowym szefem państwa i nowego rządu przejściowego została jedna z liderek opozycji, Roza Otunbajewa. 15 kwietnia 2010 pod naciskiem międzynarodowym ze strony OBWE, Rosji i Stanów Zjednoczonych Bakijew opuścił Kirgistan, odlatując do sąsiedniego Kazachstanu, skąd na piśmie przedłożył nowym władzom oficjalną rezygnację ze stanowiska szefa państwa. 19 kwietnia 2010 udał się na Białoruś, gdzie schronienia udzielił mu prezydent Alaksandr Łukaszenka.
Rząd tymczasowy oskarżył Bakijewa o organizację masowego zabójstwa i nadużycia władzy. 22 kwietnia 2010 ogłosił plan opracowania nowej konstytucji, poddania ją pod głosowanie w powszechnym referendum w czerwcu oraz organizację wyborów parlamentarnych w październiku 2010, a następnie wyborów prezydenckich. W połowie maja 2010 na południu kraju doszło do starć zwolenników i przeciwników obalonego prezydenta, a w czerwcu 2010 do krwawych zamieszek kirgisko-uzbeckich.
Przyczyny protestów thumb|Prezydent Kurmanbek Bakijew, 2009 Przyczyną organizacji antyrządowych demonstracji była frustracja części społeczeństwa i opozycji polityką prezydenta Kurmanbeka Bakijewa. Bakijew objął władzę w Kirgistanie, jednej z najbiedniejszych postsowieckich republik w Azji Centralnej, w 2005 w wyniku tzw. tulipanowej rewolucji, która obaliła prezydenta Askara Akajewa. Zobowiązał się wówczas do ukrócenia korupcji, przywrócenia stabilności i pełni demokracji w kraju. Jednak zdaniem krytyków i opozycji nie spełnił swoich obietnic, a z czasem zaczął wprowadzać coraz bardziej autorytarne rządy. W 2007 jego partia Ak Żoł wygrała wybory parlamentarne, które zdaniem międzynarodowych obserwatorów nie spełniały standardów demokratycznych. Dwa lata później Bakijew uzyskał reelekcję na stanowisku prezydenta w wyborach, które obserwatorzy z UE uznali za sfałszowane.
Opozycja oskarżała prezydenta o korupcję, nepotyzm i tłumienie niezależnych mediów. W 2010 prezydent mianował swojego syna Maksima szefem rządowej Agencji Rozwoju, Inwestycji i Innowacji, kontrolującej środki finansowe napływające do kraju z zagranicy. Brat Bakijewa, Żanysz, sprawował kontrolę nad wojskiem, policją i służbami bezpieczeństwa. Zdaniem moskiewskiego think tanku prezydent obsadził najważniejsze stanowiska w państwie krewnymi lub wiernymi mu ludźmi. Kirgistan w 2009 znajdował się na 162. miejscu (na 180 sklasyfikowanych państw) w rankingu najbardziej skorumpowanych państw świata Transparency International.
W lipcu 2009 OBWE wezwała Kirgistan do powstrzymania fali ataków na dziennikarzy, do jakich dochodziło w tym kraju w ciągu kilku miesięcy poprzedzających wybory prezydenckie. Stwierdziła ona, że ataki te zagrażały mediom i pluralizmowi. Na początku lipca 2009 w wyniku pobicia przez funkcjonariusza policji zmarł jeden z dziennikarzy, Ałmaz Taszijew. Zdaniem władz była to prywatna bójka, a oficer nie był wówczas na służbie. W grudniu 2009 w Ałmaty w sąsiednim Kazachstanie zamordowany został kirgiski dziennikarz i znany krytyk prezydenta Bakijewa, Giennadij Pawluk, który planował założenie nowej opozycyjnej gazety. Został on wypchnięty z 6. piętra swojego mieszkania, po czym zmarł w szpitalu na skutek odniesionych obrażeń. Pozarządowe organizacje Reporterzy bez Granic i International Press Institute wezwały kirgiskie władze do wszczęcia przejrzystego śledztwa w tej sprawie i ostrzegły przed wzrostem zagrożenia dla bezpieczeństwa dziennikarzy w regionie. W połowie stycznia 2010 członkowie opozycji rozpoczęli dwutygodniowy strajk głodowy w proteście przeciw skazaniu jednego z ich towarzyszy, Ismaiła Isakowa (byłego ministra obrony), na 8 lat więzienia pod zarzutem korupcji. Wezwali oni przy tym władze do zakończenia represji politycznych. Unia Europejska w styczniu 2010 wyraziła zaniepokojenie rosnącą liczbą ataków i aktów zastraszania opozycjonistów i niezależnych dziennikarzy w Kirgistanie. Zdaniem kirgiskiej opozycji od 2006 doszło do ponad 60 przypadków ataków, zastraszeń i gróźb pod adresem dziennikarzy. Według ministra spraw wewnętrznych od 2005 odnotowanych zostało 31 ataków, w tym większość z nich stanowiły akty grabieży lub chuligaństwa i nie były one bezpośrednio związane z profesją dziennikarską.
W połowie marca 2010 dwie gazety związane z opozycją, Nazar i Aczyk Sajasat, otrzymały zakaz publikacji i grzywnę w wysokości 82 tys. euro. Postępowanie przeciwko nim zostało rozpoczęte po opublikowaniu na ich łamach artykułu, oskarżającego prezydenta o dojście do władzy na drodze zamachu stanu. 1 kwietnia 2010 służby zajęły sprzęt krytycznej wobec władz telewizji internetowej Stan TV, argumentując to brakiem licencji oprogramowania komputerowego. W tym samym dniu nakazem władz został zamknięty opozycyjny dziennik Forum, oskarżony o podżeganie do zamachu stanu.
W marcu 2010, przemawiając z okazji 5. rocznicy tulipanowej rewolucji, Bakijew oznajmił, że oparta na „zachodnim systemie praw człowieka” demokracja może nie być najodpowiedniejszą formą rządów dla Kirgistanu. Odpowiedniejszym rozwiązaniem według niego mogłoby być ustanowienie „demokracji doradczej”, odwołującej się do krajowych tradycji i opierającej się na konsultacjach z wpływowymi grupami kirgiskiego społeczeństwa.
3 kwietnia 2010 w Biszkeku grupa działaczy, walczących o przestrzeganie praw człowieka i dziennikarzy, urządziła protest przed budynkiem ONZ w czasie pierwszej wizyty sekretarza generalnego Ban Ki-moona w Azji Centralnej. W liście otwartym prosili go o podniesienie kwestii łamania praw człowieka i ograniczania swobody działania mediów. Ban Ki-moon wezwał rząd Kirgistanu do zwiększenia wysiłków w kwestii ochrony praw człowieka.
Inną przyczyną wybuchu demonstracji była zła sytuacja gospodarcza kraju, która doprowadziła do pogorszenia się warunków życia obywateli. Gospodarka Kirgistanu, silnie powiązana z gospodarką rosyjską i korzystająca z pomocy zagranicznej Stanów Zjednoczonych i Chin, na skutek globalnego kryzysu gospodarczego poniosła straty. Dochody mieszkańców w 2009 zmalały, zmniejszyły się również przekazy pieniężne dla kirgiskich rodzin od ich krewnych pracujących za granicą (głównie w Rosji). W pierwszych miesiącach 2010 wzrosły również ceny wielu towarów (w tym benzyny) oraz opłaty komunalne za prąd i gaz. Dodatkowo Rosja od 1 kwietnia 2010 zakończyła sprzedaż ropy naftowej dla Kirgistanu po cenach preferencyjnych, co oznaczało kolejne zwyżki cen.
Wybuch demonstracji w Tałasie thumb|upright=1.5|Mapa Kirgistanu przedstawiająca główne miasta kraju Rankiem 6 kwietnia 2010, po wcześniejszym aresztowaniu jednego z członków opozycji, tłum jej zwolenników zaatakował siedzibę władz regionalnych w mieście Tałas w północno-zachodnim Kirgistanie. W wyniku szturmu budynek został zdobyty, a gubernator Bejszenbek Bołotbekow wzięty za zakładnika. W 35-tysięcznym mieście w demonstracji wzięło udział ok. 5 tys. osób. Inna grupa protestujących otoczyła i próbowała zdobyć posterunek milicji. Rozzłoszczony tłum zaatakował kamieniami i „koktajlami Mołotowa” siły służb bezpieczeństwa oraz miał palić portrety prezydenta Bakijewa. Demonstrujący domagali się ustąpienia prezydenta ze stanowiska.
Kirgiska milicja dopiero po kilku godzinach zdołała przy użyciu gazu łzawiącego i ślepej amunicji odzyskać kontrolę nad budynkiem rządowym. MSW ogłosiło wówczas, że sytuacja w mieście została opanowana, jednakże tuż po zmroku 3-tysięczny tłum demonstrantów zdołał z powrotem wtargnąć do środka siedziby gubernatora.
Minister spraw wewnętrznych Kirgistanu poinformował o aresztowaniu jednego z organizatorów protestów, wiceprzewodniczącego opozycyjnej partii Ata Meken, Bołota Szernijazowa. Wieczorem 6 kwietnia 2010 w stolicy Kirgistanu, Biszkeku, służby bezpieczeństwa wtargnęły do domu głównego lidera opozycji, byłego premiera i kandydata na prezydenta Ałmazbeka Atambajewa i aresztowały go pod zarzutem podżegania do niepokojów w Tałasie. Zatrzymani zostali także inni liderzy opozycji, m.in. przewodniczący partii Ata Meken Omurbek Tekebajew i członek Socjaldemokratycznej Partii Kirgistanu Isa Omurkułow. Premier Kirgistanu Danijar Usenow poprzysiągł ostre rozprawienie się z demonstracjami. Wezwał „organizatorów tych akcji do powstrzymania się od tego, co robią”, a wobec tych, którzy nie posłuchają jego żądań, zapowiedział podjęcie „ostrych środków”. Działania opozycji określił mianem przestępstwa wobec państwa i oznajmił, że w wyniku starć z demonstrantami w Tałasie rannych zostało 85 osób, głównie funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa.
Demonstracje w stolicy i obalenie prezydenta thumb|upright=1.3|Szturm na siedzibę prezydenta Kurmanbeka Bakijewa (8 kwietnia 2010 rok)
W dniu 7 kwietnia 2010 opozycja wezwała obywateli Kirgistanu do udziału w ogólnokrajowych protestach przeciwko polityce prezydenta Bakijewa. Tego dnia wystąpienia jej zwolenników odbyły się w kilku największych miastach w kraju.
Nad ranem w Biszkeku około 200 zwolenników opozycji zgromadziło się przed siedzibą głównej partii opozycyjnej, Socjaldemokratycznej Partii Kirgistanu, mieszczącej się na przedmieściach stolicy. Nie zostali oni jednak wpuszczeni do środka. Przed budynkiem doszło wówczas do starć z policją. Demonstranci zniszczyli policyjne samochody, a policja użyła przeciwko nim gazu łzawiącego, armatek wodnych i granatów ogłuszających. Nad ranem służby aresztowały powracającego z Moskwy Temira Sarijewa, jednego z przywódców opozycji.
Protest przeniósł się następnie z przedmieść stolicy do centrum miasta. Zwolennicy opozycji przełamali kordon policji i przemaszerowali na plac przed siedzibą prezydenta. Uzbrojeni w metalowe pręty demonstranci kilkakrotnie szturmowali pałac prezydencki, jednak byli odpierani przez otaczające go służby bezpieczeństwa. Służby dokonały ostrzału ponad 5-tysięcznego tłumu z ostrej amunicji, co doprowadziło do ofiar śmiertelnych. Opozycjoniści próbowali dostać się do środka pałacu, roztrzaskując o jego ogrodzenie dwie ciężarówki. Około tysiąca osób wzięło szturmem biuro prokuratora generalnego, po czym splądrowało i podpaliło budynek. Demonstranci opanowali także siedzibę publicznej telewizji, na antenie której pojawili się później liderzy opozycji. W czasie bezpośrednich starć ze służbami bezpieczeństwa zdobyli od nich broń oraz wojskowe i policyjne pojazdy. Potrzebną broń zabierali również poprzez grabież zajmowanych budynków administracji państwowej. Dysponując uzbrojeniem, uwolnili zatrzymanych wcześniej w stolicy przywódców opozycji. Podjęli także szturm na budynek parlamentu, zakończony sukcesem. Zajmowane budynki były grabione i plądrowane, a niekiedy podpalane. Doszło także do grabieży sklepów, splądrowany został również rodzinny dom prezydenta Bakijewa.