Zajęcie Fortu Ticonderoga miało miejsce w czasie wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych 10 maja 1775 roku, kiedy to niezbyt liczni Green Mountain Boys pod wodzą Ethana Allena i pułkownika Benedykta Arnolda ujęli żołnierzy małego brytyjskiego garnizonu w forcie i zrabowali ich dobytek. Działa i pozostałe uzbrojenie znalezione w forcie zostały przetransportowane pod Boston i użyte do ufortyfikowania Wzgórz Dorchester, co pozwoliło na przełamanie impasu podczas długotrwałego oblężenia miasta.

Po zajęciu Ticonderogi 50-osobowy oddział zajął 11 maja pobliski Fort Crown Point. W siedem dni później Arnold z 35 ludźmi śmiało wtargnął do Fortu Saint-Jean nad rzeką Richelieu w południowym Quebecu, zagarniając sprzęt wojskowy, działa i największy okręt, jaki pływał po jeziorze Champlain.

Chociaż militarne efekty tej akcji były relatywnie niewielkie, miała ona spore znaczenie strategiczne. Przerwana oto została łączność między siłami brytyjskimi na północy i na południu a ponadto Armia Kontynentalna otrzymała pozornie silne podstawy do uderzenia na Quebec w kilka miesięcy później. Stała się również gruntem przyszłego sporu Allena i Arnolda, który z nich dokonał więcej i komu należał się laur zwycięzcy.

Podłoże konfliktu W roku 1775 Fort Ticonderoga nie miał już takiego znaczenia strategicznego jak w latach wojny z Francuzami i Indianami, kiedy to Francuzi obronili fort w walce ze znacznie silniejszymi wojskami brytyjskimi w 1758 roku podczas starcia znanego jako bitwa o Fort Carillon i kiedy Brytyjczycy odbili go w 1759. Po podpisaniu pokoju paryskiego w roku 1763, Gdy Francuzi zrzekli się posiadłości w Ameryce Północnej na rzecz Brytyjczyków, fort przestał strzec jednej z głównych linii komunikacyjnych między dwoma wielkimi potęgamiRandall, s.86. Francuzi przed wycofaniem się wysadzili w powietrze magazyn prochu i od tego czasu fort z wolna popadał w ruinę. W 1775 roku garnizon fortu stanowił niewielki oddziałek 26. Regimentu Piechoty składający się z dwóch oficerów i 46 żołnierzy, przy czym większość z nich stanowili „inwalidzi” (częściowo niezdolni do pełnienia służby). W zabudowaniach mieszkało także 25 kobiet i dzieci. Ze względu na swą dawną reputację Fort Ticonderoga nadal uważany był za „Gibraltar Ameryki”, lecz w rzeczywistości był, zgodnie z opinią historyka Christophera Warda, „raczej leśną osadą niż fortalicją”.

Nim jeszcze padły pierwsze strzały w wojnie rewolucyjnej patrioci amerykańscy z uwagą obserwowali Fort Ticonderoga i to z kilku powodów. W jego murach znajdowało się sporo dział, haubic i moździerzy, na których brak Amerykanie ustawicznie cierpieliDrake, s.130. Fort znajdował się nad brzegiem jeziora Champlain, w miejscu, gdzie przebiegał ważny strategicznie szlak łączący zbuntowane kolonie na południu z brytyjskimi prowincjami na północy. Siły brytyjskie mogły z tego kierunku zagrozić buntownikom w okolicach Bostonu atakiem od tyłuWard, t.1, s.64. Kiedy wojna, zapoczątkowana starciem pod Lexington i Concord 19 kwietnia 1775, stała się faktem, generał brytyjski Thomas Gage pojął, że fort wymaga wzmocnienia, a jednocześnie kilku kolonistom przyszło na myśl, że warto byłoby przechwycić słabo obsadzone miejsce.

Gage, zamknięty w oblężonym Bostonie, wysłał list do gubernatora Quebecu, Guya Carletona, by ten wysłał znaczące siły do fortów Ticonderoga i Crown PointGage, s.397. Carleton odebrał list w dniu 19 maja, a więc w ponad miesiąc po zajęciu fortu przez rebeliantówLanctot, s.49.

Benedykt Arnold często podróżował po tych terenach, znał więc stan załogi fortu, jego wyposażenia i uzbrojenia. W drodze do Bostonu, gdzie udał się na wieść o wydarzeniach 19 kwietnia, opowiedział o forcie członkom milicji Silasa Deane’aRandall, s.85. Komitet obywatelski Connecticut natychmiast zareagował na tę informację; ze skarbca kolonii „pożyczono” pieniądze i po wioskach i miasteczkach Connecticut, zachodniego Massachusetts, a nawet New Hampshire Grants (dzisiejszy stan Vermont) zaczęli krążyć werbownicy poszukujący ochotników do rajdu na fortRandall, s.87.

John Brown, amerykański patriota, szpieg i kurier pomiędzy rewolucyjnym komitetem w Bostonie a zwolennikami zrzucenia brytyjskiego jarzma w Montrealu, doskonale zdawał sobie sprawę ze strategicznego znaczenia zapuszczonych umocnień. Ethan Allen i inni patrioci z terytorium New Hampshire Grants również doceniali wartość TiconderogiBellesiles, s.116. Brown jeszcze w marcu powiadomił Komitet Bezpieczeństwa Massachusetts, że w jego przekonaniu Ticonderoga „musi zostać wzięta jak najszybciej, nim wojska królewskie podejmą nieprzyjazne kroki”Boatner, s.1101.

Kiedy Arnold zjawił się pod obleganym Bostonem, raz jeszcze powiedział Komitetowi bezpieczeństwa o działach i sprzęcie wojennym oraz o tym jak słabo fort jest broniony. W tej sytuacji 3 maja Komitet mianował Arnolda „pułkownikiem” i powierzył mu „tajną misję”, jaką miało być zajęcie fortuWard (1952), t.1, s.65. Otrzymał kwotę 100 funtów, nieco prochu, kul i koni oraz zlecenie zaciągnięcia 400 ludzi, wzięcia fortu, a następnie przetransportowanie do Massachusetts wszystkiego, co mogło być przydatne dla prowadzenia wojnyJ. Nelson (2006), s.15.

Siły kolonistów upright=1.2|thumb|290px|Fort Ticonderoga widziany z Mount Defiance Arnold wyruszył w drogę natychmiast po otrzymaniu rozkazów. Towarzyszyło mu dwóch kapitanów, Eleazer Oswald i Jonathan Brown, którzy mieli zająć się rekrutacją ochotników. Arnold dotarł do granicy pomiędzy Massachusetts i Grants 6 maja. Tam dowiedział się, że również Connecticut werbuje ochotników i że Ethan Allen i Green Mountain Boys wyruszyli już na północ. Pędząc galopem ich śladem (zajeździł przy tej okazji konia), dotarł do kwatery Allena w Bennington następnego dniaRandall (1990), ss.86–89. Tam dowiedział się jednak, że Allen znajduje się w Castleton, około 80 km na północ, gdzie czeka na posiłki i zaopatrzenie. Został jednocześnie ostrzeżony, że wprawdzie Allen nie działał z żadnego oficjalnego mandatu, jest mało prawdopodobne by jego ludzie chcieli służyć pod kimś innym. Wyruszywszy rankiem następnego dnia Arnold przybył na miejsce w sam raz by zdążyć na posiedzenie rady wojennej, gdzie zaraz oznajmił, że obejmuje dowodzenie ekspedycją na mocy patentu nadanego mu przez Komitet Bezpieczeństwa MassachusettsRandall (1990), s.90.

W skład sił, jakie Allen zgromadził w Castleton, wchodziło około 100 Green Mountain Boys, 40 ludzi zwerbowanych przez Jamesa Eastona i Johna Browna w Pittsfield oraz 20 ochotników z ConnecticutSmith (1907), ss.124–125. Allen został wybrany „pułkownikiem”, a Easton i Seth Warner „porucznikami”. W chwili, gdy pojawił się Arnold, Samuel Herrick był już w drodze do Skenesboro, a Asa Douglas do Panton z zadaniem zabezpieczenia łodzi. Kapitan Noah Phelps widział, że mury fortu są w opłakanym stanie, od komendanta załogi słyszał, że prochy zawilgły, a od żołnierzy, że oczekują rychłego zluzowaniaRandall (1990), s.91Phelps (1899), s.204. Allen, otrzymawszy te informacje, postanowił atakować o świcie.

Większość Green Mountain Boys odmówiła wykonywania rozkazów Arnolda dając do zrozumienia, że prędzej wrócą do domu niż mieliby służyć pod kimś innym niż Ethan Allen. Arnold i Allen wypracowali coś w rodzaju porozumienia, ale nie istnieje żaden dokument potwierdzający taki układ. Według Arnolda otrzymał on współdowodzenie wyprawą. Niektórzy historycy zgadzają się z nim, podczas gdy inni są przekonani, że Arnold ledwie uzyskał zgodę na towarzyszenie AllenowiPell (1929), s.81, zwraca uwagę, że nie ma żadnego pisemnego dowodu. Boatner (1974), ss.1101–1102, pisze, że wprawdzie Ward uważa, iż Arnold ledwie uzyskał zgodę na towarzyszenie Allenowi, to Allen French w The Taking of Ticonderoga in 1775 twierdzi coś zupełnie przeciwnego. Bellesiles (1995), s.117, uważa zaś, że Allen zaoferował Arnoldowi miejsce na czele kolumny, by go ułagodzić..

Wzięcie fortu left|thumb|200px|Flaga Green Mountain Boys Około 23.30 dnia 9 maja zgromadzeni w Hand's Cove – dzisiaj Shoreham (Vermont) – byli gotowi do przeprawy przez jezioro na wysokości Ticonderogi. Problem stanowiły łodzie, które przybyły na miejsce dopiero o 1:30, a ponadto było ich za mało, by przetransportować wszystkich jednocześnieJellison (1969), ss.114–115. Osiemdziesięciu trzech Green Mountain Boys przeprawiło się z Arnoldem i Allenem, a Douglas wrócił po resztę. Zbliżał się świt. Allen i Arnold, obawiając się utraty przewagi zaskoczenia przeciwnika, postanowili atakować z takimi siłami, jakie mieli. Wartownik pilnujący południowej bramy próbował strzelać do napastników, ale jego karabin nie wypalił, więc uciekł, a Amerykanie wdarli się do fortu. Po chwili trzymali na muszce nagle rozbudzonych i przerażonych żołnierzy i kazali oddawać broń. Tymczasem Allen, Arnold i kilku innych pobiegli schodami w górę, do kwater oficerskich. Porucznika Jocelyna Felthama, zastępcę kapitana Williama Delaplace’a, wyrwały ze snu hałasy, kazał więc budzić dowódcęRandall (1990), s.95. Zaskoczony Feltham domagał się odpowiedzi, na czyj rozkaz placówka została zaatakowana. Allen, który później twierdził, że rozmawiał z kapitanem Delaplacem, odpowiedział: „W imieniu Wielkiego Jehowy i Kongresu Kontynentalnego!”Randall (1990), s.96. Delaplace wyszedł wreszcie ze swojej sypialni w pełnym mundurze i oddał Allenowi swoją szpadę. thumb|upright|1777 mapa Doliny Champlain z wszystkimi czterema fortami Nikt nie zginął w czasie tej akcji. Jedynie jeden z Amerykanów został lekko raniony bagnetem przez wspomnianego wcześniej wartownikaWard (1952), t.1, s.68. W sumie do fortu wdarło się około 400 Amerykanów, którzy zaczęli przetrząsać zakamarki w poszukiwaniu alkoholu i innego dobra. Green Mountain Boys nie uznawali władzy Arnolda, nie był więc on w stanie zapobiec rabunkom. Wreszcie zniechęcony zamknął się w kwaterze kapitana i czekał na przybycie sił, które sam zaciągnął i jednocześnie pisząc do Kongresu Prowincji Massachusetts, że Allen i jego ludzie poczynali sobie w zajętym forcie „kapryśnie”, a plan ogołocenia zabudowań z uzbrojenia celem wysłania go pod Boston „był zagrożony”Randall (1990), s.97. Gdy Delaplace zaprotestował przeciwko rabowaniu jego własnych zapasów trunków, Allen wystawił mu pokwitowanie, z którym Brytyjczyk po jakimś czasie zjawił się w Connecticut żądając zapłatyJellison (1969), s.124. Podczas ostrej wymiany zdań pomiędzy Arnoldem a Allenem niekarni ludzie tego ostatniego kilkakrotnie sięgali po broń.

12 maja Allen odesłał jeńców do gubernatora Connecticut Jonathana Trumbulla z adnotacją mówiącą „Posyłam panu prezent w postaci majora, kapitana i dwóch poruczników regularnych oddziałów Jerzego III”Chittenden (1872), s.49. Arnold przez kilka następnych dni zajmował się katalogowaniem uzbrojenia i sprzętu Ticonderogi i Crown Point, co utrudniał fakt, że w kilku miejscach na broń zwaliły się nadwątlone ścianyJ. Nelson (2006), s.40.

Crown Point i rajd na Saint-Jean Seth Warner pożeglował z niewielkim oddziałem w górę jeziora i zajął Fort Crown Point, którego załogę stanowiło zaledwie dziewięciu ludzi. Uważa się powszechnie, że zajęcie fortu nastąpiło 10 maja, co wynikać miałoby z listu Arnolda, który 11 maja pisał do Komitetu Bezpieczeństwa Massachusetts, że drogę do Crown Point utrudniał przeciwny wiatr. Jednak Warner, w liście wysłanym 12 maja z „Head Quarters, Crown Point” informował, że „opanował ten garnizon” dzień wcześniej. Wygląda na to, że próba rzeczywiście została podjęta 10 maja, ale musiała zostać powtórzona w dniu następnym i tym razem zakończyć się pomyślnieChipman (1848), s.141. Mały oddział został wysłany również do Fortu George nad jeziorem o tej samej nazwie, gdzie garnizon stanowiło tylko dwóch żołnierzyRandall (1990), s.98.