Zbrodnia w Palmirach – szereg zbiorowych egzekucji przeprowadzonych przez okupantów niemieckich, w pobliżu wsi Palmiry na obrzeżach Puszczy Kampinoskiej.

Między grudniem 1939 a lipcem 1941 funkcjonariusze SS i policji niemieckiej rozstrzelali w Palmirach około 1700 obywateli polskich, głównie narodowości polskiej i żydowskiej, przywiezionych zazwyczaj z warszawskich więzień i aresztów. Wśród zamordowanych znalazło się wielu przedstawicieli polskiej elity politycznej, intelektualnej i kulturalnej, których aresztowano w ramach tzw. Akcji AB. Palmiry stanowią najbardziej znany – obok Katynia – symbol martyrologii inteligencji polskiej w okresie II wojny światowej.

Geneza thumb|Hitler odbierający defiladę Wehrmachtu w Al. Ujazdowskich w Warszawie, 5 października 1939

W nazistowskich planach ujarzmienia narodu polskiego Warszawa zajmowała miejsce szczególne. Stolica stanowiła bowiem centrum polskiego życia politycznego, intelektualnego i kulturalnego. Znajdowało się tam ponad 900 szkół i uczelni różnych typów i stopni; około 200 muzeów, archiwów, bibliotekZawierających blisko połowę polskich zbiorów bibliotecznych i archiwalnych., sal teatralnych i kinowych, jak również ponad 900 świątyń różnych wyznań. W Warszawie ukazywało się także ponad 50% ogólnokrajowego nakładu czasopism, a liczba wykładowców uczelni i studentów stanowiła ok. 40% w skali całego kraju.

Od pierwszych dni okupacji Niemcy stosowali brutalny terror wobec ludności Warszawy, wymierzony w pierwszym rzędzie w przedstawicieli polskich elit politycznych i intelektualnych, społeczność żydowską oraz osoby w jakikolwiek sposób powiązane z rodzącym się ruchem oporu. Już 1 października 1939, w ślad za regularnymi oddziałami Wehrmachtu, do miasta wkroczyła tzw. Einsatzgruppe IV (dowódca: SS-Brigadeführer Lothar Beutel) – specjalna grupa operacyjna (Einsatzgruppen) niemieckiej policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa, której zadaniem było „zwalczanie wszystkich wrogich Rzeszy i Niemcom elementów na tyłach walczących wojsk” oraz „ujęcie osób niepewnych pod względem politycznym”, zwłaszcza tych, których nazwiska figurowały w tzw. Sonderfahndungsbuch Polen. Funkcjonariusze Einsatzgruppe IV niezwłocznie rozpoczęli masowe aresztowania i rewizje, których ofiarą padali przede wszystkim przedstawiciele inteligencji. Między innymi 8 października 1939 aresztowano 354 warszawskich księży katolickich i nauczycieli, gdyż władze okupacyjne uznały, że ze względu na postawę „pełną polskiego szowinizmu” stanowią oni dla Niemców „olbrzymie zagrożenie”.

Warszawskie więzienia i areszty – Pawiak, areszt śledczy przy ul. Daniłowiczowskiej, więzienie mokotowskie oraz piwnice gmachu Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego przy alei Szucha 25 (w którym ulokowana została siedziba Sicherheitspolizei) – rychło zapełniły się aresztowanymi. Wielu zatrzymanych zostało wywiezionych do niemieckich obozów koncentracyjnych, gdzie przeżył tylko znikomy procent. Jesienią 1939 w Warszawie i jej najbliższych okolicach doszło również do pierwszych mordów na Polakach, w tym żydowskiego pochodzenia. Niektóre z nich miały charakter jawny (m.in. głośna zbrodnia w Wawrze), inne były trzymane przez okupanta w tajemnicy. W pierwszych miesiącach okupacji potajemne egzekucje mieszkańców Warszawy odbywały się przede wszystkim na tyłach gmachu Sejmu RP (w tzw. ogrodach sejmowych), gdzie między październikiem 1939 a kwietniem 1940 funkcjonariusze SS i policji niemieckiej zamordowali co najmniej kilkaset osób.

Mordów dokonywanych w centrum milionowego miasta nie dało się jednak na dłuższą metę utrzymać w tajemnicy. W tej sytuacji Niemcy postanowili rozstrzeliwać więźniów politycznych w podwarszawskich lasach. Głównym miejscem kaźni stały się zwłaszcza okolice wsi Palmiry na obrzeżach Puszczy Kampinoskiej, gdzie przed wojną znajdowały się składy amunicji – zwane przez miejscową ludność „prochownią”.

Pierwsze egzekucje w Palmirach Kalendarium

thumb|Przygotowania do egzekucji thumb|Więźniowie z zawiązanymi oczyma sfotografowani przed egzekucją thumb|Egzekucja w Palmirach thumb|Po zakończonej egzekucji puste ciężarówki wracają do Warszawy Nazwa „Palmiry”, którą nadano miejscu kaźni, nie jest do końca precyzyjna. Na miejsce egzekucji okupanci wybrali bowiem niewielką polanę położoną około 7 kilometrów od szosy modlińskiej – przy drodze do wsi Pociecha. Polanę dzieliła od centrum Warszawy odległość około 30 kilometrów. Przygotowania do akcji eksterminacyjnej były prowadzone przez Niemców bardzo starannie. Poprzez wycinkę okolicznych drzew teren polany stopniowo poszerzono do kilku kilometrów kwadratowych. Na kilka dni przed każdą egzekucją Niemcy przygotowywali tam zbiorowe mogiły, w których spocząć miały ciała ofiar. Kopaniem grobów zajmował się zazwyczaj oddział Arbeitsdienstu (pol. Służba Pracy), stacjonujący we wsi Łomna lub kwaterująca w pobliżu Palmir niemiecka młodzież z Hitlerjugend. Doły śmierci miały zwykle głębokość od 2,5 do 3 metrów, a ich długość osiągała 30 metrów lub więcej. Zwykle nadawano grobom kształt rowu przeciwlotniczego. Tylko dla mniejszych grup skazańców przygotowywano mogiły o nieregularnym kształcie – podobne do naturalnego zapadliska terenu lub leja po bombie.

Pierwsze egzekucje w Palmirach, na których temat zachowały się jakiekolwiek informacje miały miejsce 7 i 8 grudnia 1939 r. W tych dniach zamordowano w Palmirach kolejno 70 i 80 osób. Żołnierzy kompanii wartowniczej Wehrmachtu, która strzegła dawnych składów amunicyjnych poinformowano, że rozstrzelani byli Żydami. Nie sposób jednak potwierdzić tej informacji. 14 grudnia 1939 miała miejsce kolejna egzekucja. W Palmirach rozstrzelano wówczas 46 osób, w tym dwie kobiety. Część ofiar pochodziła z Pruszkowa. Zginął wówczas m.in. dyrektor tamtejszej szkoły – Stanisław Kalbarczyk. Do końca roku rozstrzelano jeszcze na polanie śmierci około 70 osób.

W styczniu i lutym 1940 miały miejsce w Palmirach liczne zbiorowe egzekucje, które związane były ze sprawą dekonspiracji podziemnej Polskiej Ludowej Akcji Niepodległościowej (PLAN) oraz brawurową ucieczką z aresztu Gestapo jednego z jej przywódców – Kazimierza Andrzeja Kotta. Po ucieczce Kotta (14 stycznia 1940) Niemcy przeprowadzili w Warszawie zakrojone na szeroką skalę aresztowania. W więzieniach znalazły się setki ludzi, w tym 255 intelektualistów narodowości żydowskiej. Tydzień później rozstrzelano w Palmirach 80 osób (w tym dwie kobiety). Wśród zamordowanych znalazł się proboszcz parafii Najświętszego Zbawiciela w Warszawie, ksiądz Marceli Nowakowski (poseł na Sejm RP, publicysta) oraz 36 osób narodowości żydowskiej (m.in. adwokat Ludwik Dyzenhaus i stomatolog Franciszek Sturm). Kolejnych 118 osób – w większości Żydów zatrzymanych w ramach represji po ucieczce Kotta – prawdopodobnie rozstrzelano tam w pierwszych miesiącach 1940. Ponadto dr Maria Wardzyńska podaje, iż w Palmirach zamordowano w tym okresie również ok. 40 mieszkańców Zakroczymia, w tym burmistrza Tadeusza Henzlicha (styczeń 1940).

Kolejna wielka egzekucja w Palmirach miała miejsce 26 lutego 1940. Rozstrzelano wówczas blisko 190 osób (w tym sześć kobiet) – w przeważającej większości mieszkańców Legionowa i okolicznych miejscowości (Henryków, Jabłonna). Zostali oni zamordowani przez okupantów w odwecie za zabicie przez nieznanych sprawców niemieckiego burmistrza Legionowa, Marilkego (24 lutego 1940).

Wiosną 1940 w Palmirach miały miejsce kolejne zbiorowe mordy. 2 kwietnia 1940, w odwecie za zabójstwo dwóch żołnierzy niemieckich, rozstrzelano tam blisko 100 osób (w tym 27 kobiet) przywiezionych z Pawiaka i więzienia mokotowskiego. Wśród zamordowanych znaleźli się m.in.: ksiądz prefekt Jan Krawczyk – dr teologii, proboszcz parafii w Wilanowie; Bogumił Marzec – adwokat; Stefan Napierski – krytyk, poeta, wydawca miesięcznika literackiego „Ateneum”; Bohdan Offenberg – wicedyrektor Funduszu Pracy; Zbigniew Rawicz-Twaróg – kapitan WP, członek dowództwa organizacji PLAN; Jacek Szwemin – architekt. Być może śmierć poniósł wówczas także Ignacy Solarz – działacz ruchu ludowego, założyciel Uniwersytetów Ludowych. Z kolei 23 kwietnia 1940 w Palmirach rozstrzelano 34 mężczyzn w wieku od 17 do 60 lat, aresztowanych po starciu niemieckiej policji z polskimi konspiratorami, do którego doszło niecały miesiąc wcześniej przy ulicy Sosnowej w WarszawieW nocy z 28 na 29 marca 1940 niemiecka policja podjęła próbę aresztowania kierownictwa podziemnej Organizacji Wojskowej „Wilki”, które przebywało w domu przy ulicy Sosnowej 3. Komendant „Wilków” Józef Brückner oraz jego adiutant Roman Kruzowski stawili Niemcom zbrojny opór, po czym uciekli przez dachy domów.. Zamordowanych nie łączyło z tą sprawą nic poza faktem, że zamieszkiwali w tym samym domu, w którym doszło do strzelaniny.

Egzekucja mieszkańców domu przy ulicy Sosnowej zamknęła pierwszy etap akcji eksterminacyjnej w Palmirach. Między grudniem 1939 a kwietniem 1940 funkcjonariusze SS i policji niemieckiej zamordowali tam (w zależności od źródeł) od ponad 700, do blisko 900 osób. Dr Maria Wardzyńska wskazuje Palmiry jako miejsce, w którym mógł zostać wówczas zamordowany ostatni przedwojenny prezydent Warszawy – Stefan Starzyński.

Modus operandi sprawców

thumb|Gajowy Herbański wyjaśnia dr Stanisławowi Płoskiemu sposób potajemnego oznaczania mogił. 1946 Egzekucje dokonywane w Palmirach przebiegały zazwyczaj według podobnego schematu. Skazańców przywożono na miejsce straceń samochodami ciężarowymi – najczęściej z Pawiaka, rzadziej z więzienia mokotowskiego. Transporty wyruszały zazwyczaj o świcie, aby wytworzyć w ofiarach przekonanie, że są wywożone do obozu koncentracyjnego. Chcąc jeszcze bardziej utwierdzić skazańców w nieświadomości co do oczekującego ich losu, Niemcy pozwalali im zabierać ze sobą rzeczy osobiste oraz paczki z żywnością. Niekiedy wydawano im także dodatkowe porcje chleba (rzekomo na czas podróży) oraz pozwalano odebrać rzeczy i dokumenty z więziennego depozytu. Początkowo metody te były na tyle skuteczne, że więźniowie nie zdawali sobie sprawy z celu wywózki i nie stawiali żadnego oporu. Później, gdy wiedza o dokonywanej w Palmirach zbrodni stała się powszechna, niektórzy skazańcy wyrzucali z samochodów kartki, książeczki do nabożeństwa lub drobiazgi osobiste, w nadziei że zdołają w ten sposób poinformować kogoś o swoim losie. Podczas ekshumacji przy niektórych ciałach znajdowano nawet karteczki ze słowami „rozstrzelany w Palmirach”, napisane przez ofiary na krótko przed egzekucją.

Na miejscu straceń więźniom odbierano bagaż, lecz zazwyczaj nie pozbawiano ich dokumentów lub osobistych drobiazgów, które posiadali przy sobie. Żydom pozwalano zatrzymać opaski z Gwiazdą Dawida, a pracownikom sanitariatu – opaski Czerwonego Krzyża. Czasami ofiary krępowano lub zawiązywano im oczy. Skazańców prowadzono następnie na skraj grobów i tam rozstrzeliwano ogniem broni maszynowej w ten sposób, że ciała wpadały bezładnie do mogił. Dających oznaki życia dobijano strzałami z broni krótkiej. Zdarzały się również wypadki grzebania rannych żywcem. Czasami Niemcy ustawiali skazańców nad skrajem grobu, każąc im trzymać za plecami długi drąg lub drabinę. Następnie po oddaniu salwy opuszczano tego typu podpórkę, pozwalając ciałom spaść do grobu i ułożyć się w równą warstwę. Egzekucje w Palmirach były przeprowadzane przez żołnierzy kwaterującego w Warszawie 1. pułku kawalerii SS (1. SS-Totenkopf-Reiterstandarte), a dokładnie jego 1. szwadronu oraz jednostki sztabowej. Uczestniczyli w nich również funkcjonariusze policji ochronnej (niem. Schutzpolizei). Z kolei funkcjonariusze Gestapo podlegli dowódcy SD i policji bezpieczeństwa w Warszawie (KdS) SS-Standartenführerowi Josefowi Meisingerowi przeprowadzali masowe aresztowania i sprawowali ogólny nadzór nad przebiegiem akcji eksterminacyjnej.