Powstańcze natarcia na Dworzec Gdański – kilkukrotne próby zdobycia stołecznego Dworca Gdańskiego podjęte przez żołnierzy Armii Krajowej podczas powstania warszawskiego 1944 roku.
Dworzec wraz z zespołem sąsiednich obiektów tworzył jeden z najsilniejszych ośrodków niemieckiego oporu w północnej części Warszawy. Na skutek niepowodzenia polskich ataków w godzinie „W” dworzec wraz z linią kolei obwodowej stworzyły swoistą barierę oddzielającą oddziały AK na Starym Mieście od powstańczego Żoliborza. Polskie dowództwo od pierwszych dni powstania zamierzało wywalczyć korytarz między obiema dzielnicami, lecz przystąpienie do poważniejszych działań zaczepnych okazało się możliwe dopiero po przybyciu na Żoliborz blisko 900 żołnierzy AK z Puszczy Kampinoskiej. Dwa nocne natarcia, przeprowadzone 20/21 sierpnia i 21/22 sierpnia, zakończyły się jednak całkowitą porażką z powodu przewagi ogniowej nieprzyjaciela oraz błędów popełnionych przez polskie dowództwo przy planowaniu i organizacji natarcia. Oddziały AK poniosły wówczas ciężkie straty, sięgające około 500–600 zabitych i rannych.
Natarcia na Dworzec Gdański były jedną z najkrwawszych akcji bojowych powstania warszawskiego. Zdaniem wielu historyków ich niepowodzenie zadecydowało o późniejszym upadku Starego Miasta.
Polskie natarcie w godzinie „W” Dworzec Gdański i jego załoga thumb|Budynek Dworca Gdańskiego ok. 1940 thumb|Zabudowania dworca sfotografowane wiosną 1943. W tle płonące getto warszawskie Po rozpoczęciu niemieckiej inwazji na ZSRR okupowana Warszawa awansowała do rangi jednego z najważniejszych węzłów komunikacyjnych na tyłach frontu wschodniego. Jednym z kluczowych obiektów warszawskiej magistrali kolejowej był w tym czasie zespół budynków Dworca Gdańskiego, przylegający do torów kolei obwodowej. Niemcy przywiązywali dużą wagę do jego odpowiedniego zabezpieczenia, stąd dworzec wraz z pobliskimi mostami pod Cytadelą (kolejowym i drogowym) stanowił trzon jednego z najsilniejszych ośrodków niemieckiego oporu w północnej części Warszawy. Według danych, którymi w lipcu 1944 dysponował wywiad Armii Krajowej, obsada i umocnienia niemieckich obiektów przy żoliborskim odcinku kolei obwodowej przedstawiały się następująco: Dworzec Gdański – rejon dworca zabezpieczało gniazdo broni maszynowej oraz sześć pojedynczych stanowisk strzeleckich. W budynkach dworcowych stacjonował wydzielony pododdział z II Batalionu Ochrony Dworców, zazwyczaj przebywało tam również kilku urzędników uzbrojonych w broń krótką. Od strony ul. Felińskiego dworzec osłaniała umocniona wartownia z 12-osobową załogą. Nieopodal zabudowań dworcowych znajdował się także punkt etapowy dla urlopników (Grzegorz Jasiński określa ten budynek mianem „Urlaubzucha”), w którym przebywało zwykle ok. 40 żołnierzy. Od 26 lipca 1944 pobliskiego wiaduktu drogowego łączącego Żoliborz ze Śródmieściem bronił ponadto czołg typu PzKpfw IV. Załoga dworca podobnie jak posterunki przy pobliskich mostach była połączona przewodami łączności polowej z Cytadelą. mosty przy Cytadeli – ochronę południowego przyczółka zespołu mostowego zapewniała stała załoga w liczbie ok. 40 żołnierzy oraz bateria artylerii przeciwlotniczej wyposażona w poczwórnie sprzężone działka kal. 20 mm. Podejścia do mostu były intensywnie patrolowane. Cytadela Warszawska – twierdza była jednym z najważniejszych punktów niemieckiego oporu w tej części miasta, lecz w praktyce jej stosunkowo nieliczna załoga mogła prowadzić jedynie bierną obronę. Cytadela zabezpieczała podejście do dworca i mostów od strony północnej oraz mogła zapewnić wsparcie ogniowe ich obrońcom. W momencie wybuchu powstania twierdzy broniło ok. 300–400 żołnierzy dysponujących bronią maszynową oraz czterema działami przeciwlotniczymi. Liceum i Gimnazjum im. Księcia Józefa Poniatowskiego („Poniatówka”) – w gmachu położonym przy ul. Lisa Kuli róg Bitwy pod Rokitną mieścił się niemiecki szpital wojskowy. Przebywało tam stale sześciu wartowników, kilkunastu uzbrojonych pracowników służby pomocniczej oraz średnio ok. 100 pacjentów. „Poniatówka” zapewniała kompleksowi dworcowemu osłonę od strony północnej. Instytut Chemiczny – gmach przy ul. Łączności 8 zapewniał kompleksowi dworcowemu osłonę od strony zachodniej. W okresie okupacji mieścił się w nim tzw. Główny Obóz Zaopatrzenia SS (SS Hauptversorgungslager), część pomieszczeń wydzielono także na punkt etapowy dla żołnierzy Dywizji SS-Galizien. Na przełomie lipca i sierpnia 1944 załoga instytutu składała się prawdopodobnie z ok. 50 niemieckich esesmanów oraz 500 ukraińskich kolaborantów, uzbrojonych m.in. w 2–4 działka plot. oraz broń maszynową. Dostępu do gmachu bronił dwumetrowy mur z wykutymi stanowiskami strzeleckimi, zasieki z drutu kolczastego oraz bunkry przy bramach wjazdowych i narożnikach ogrodzenia. Fort Legionów, Fort Traugutta, szkoła przy ul. Krajewskiego 10 – te trzy obiekty zabezpieczały dworzec i mosty od strony południowej, przy czym na krótko przed wybuchem powstania szkoła została przez Niemców opuszczona. W Forcie Legionów znajdowały się trzy działa przeciwlotnicze i reflektor, obsługiwane przez kilkudziesięciu żołnierzy. Fortu Traugutta broniło co najmniej kilkudziesięciu żołnierzy z bronią maszynową. Z kolei w pobliskim Parku im. Traugutta zajmowała stanowiska 3 Bateria Dywizjonu Lekkiej Artylerii Przeciwlotniczej 769. Podejść do obu fortów broniły zasieki z drutu kolczastego.
W rzeczywistości w momencie wybuchu powstania niemieckie siły w rejonie dworca okazały się znacznie silniejsze. Od połowy lipca 1944 odcinek linii kolei obwodowej od mostu kolejowego przy Cytadeli do Dworca Zachodniego zabezpieczał pociąg pancerny. Z kolei 1 sierpnia na Dworcu Gdańskim wyładowano pododdziały 73 Pułku Grenadierów Pancernych 19 Dywizji Pancernej (II Batalion oraz kompania saperów). Zostały one jeszcze tego samego dnia odesłane w rejon Warki, lecz wcześniej ich żołnierze zdążyli wesprzeć załogę dworca w walce z powstańcami. Ponadto po rozpoczęciu walk powstańczych obronę dworca wzmocniły przejściowo trzy działa samobieżne „Grille” przysłane z koszar SS przy ul. Rakowieckiej.
Siły i plany Armii Krajowej thumb|Podpułkownik Mieczysław Niedzielski ps. „Żywiciel”, dowódca Obwodu II AK „Żoliborz” Powstańcze plany przewidywały, że Dworzec Gdański wraz z sąsiednimi obiektami zostaną opanowane przez żołnierzy Rejonu I Obwodu II AK „Żoliborz”. Atak na zabudowania dworca przeprowadzić miały plutony nr 201 i 210 („plutony kolejowe”), wyruszające z podstaw wyjściowych w betoniarni miejskiej przy ul. Inflanckiej. Po opanowaniu obiektu polscy żołnierze mieli obsadzić urządzenia stacyjne, nawiązać łączność ze stacją towarową Warszawa Praga oraz uruchomić zdobyczne lokomotywy, które wraz z kilkoma pustymi lorami zostałyby następnie przekazane do dyspozycji oddziałów nacierających na Instytut Chemiczny i Fort Bema.
W tym samym czasie pozostałe pododdziały Rejonu I miały zdobyć: Cytadelę, stanowiska niemieckiej artylerii przeciwlotniczej w Forcie i Parku im. Traugutta, lewobrzeżny przyczółek zespołu mostowego przy Cytadeli, „Poniatówkę” oraz centralę telefoniczną PAST przy ul. Felińskiego 39. Planowano także związać walką załogę Instytutu Chemicznego, przy czym zdobycie gmachu zamierzano odłożyć do czasu opanowania Dworca Gdańskiego. Pluton saperów szturmowych otrzymał m.in. zadanie wysadzenia wiaduktu kolejowego nad ul. Krajewskiego oraz wiaduktu drogowego przy Dworcu Gdańskim.
Na etapie planowania akcji powstańczej część oficerów Obwodu „Żoliborz” domagała się, aby z racji słabego uzbrojenia własnych oddziałów zmniejszyć liczbę celów natarcia i w pierwszej fazie walk ograniczyć się do blokowania najsilniejszych punktów niemieckiego oporu. Szczególnie aktywny był w tej dyskusji dowódca Rejonu I, kpt. Marian Kamiński ps. „Ster”, który postulował, aby w godzinie „W” jego oddziały uderzyły wszystkimi siłami na Cytadelę, a w dalszej kolejności skoncentrowały się na opanowaniu Dworca Gdańskiego. „Ster” argumentował, iż zdobycie stosunkowo słabo obsadzonej Cytadeli umożliwi nie tylko zwiększenie zapasów broni i amunicji, lecz również znacznie ułatwi zdobycie zespołu mostowego przy Cytadeli oraz uzyskanie dostępu do Wisły i połączenie ze Śródmieściem. Owe postulaty zostały jednak odrzucone przez dowództwo Okręgu Warszawskiego AK, które wierzyło, że gwałtowne i jednoczesne natarcie na wszystkie niemieckie obiekty w Warszawie pozwoli zaskoczyć i obezwładnić nieprzyjacielski garnizon. W myśl rozkazu operacyjnego komendy okręgu z 25 lipca 1944 Obwód „Żoliborz” miał uderzyć na osiemnaście „przedmiotów walki”, przy czym zadaniem Rejonu I miało być opanowanie Cytadeli, Dworca Gdańskiego, mostów, Instytutu Chemicznego oraz szkoły przy ul. Krajewskiego. Dodatkowo sztab Obwodu „Żoliborz” podjął decyzję, iż oprócz celów wskazanych w rozkazie komendy okręgu zaatakowane zostaną również wszystkie te obiekty, które w dotychczasowych planach taktycznych obwodu były uważane za cele pierwszoplanowe. W przypadku Rejonu I miały to być „Poniatówka” i centrala telefoniczna przy ul. Felińskiego. Przyjęcie tej taktyki doprowadziło do rozproszenia sił powstańczych i w dużej mierze zadecydowało o niepowodzeniu późniejszych natarć.
Natarcie Rejonu I 27 lipca 1944 w Warszawie ogłoszono zarządzenie gubernatora dystryktu warszawskiego Ludwiga Fischera nakazujące, aby następnego dnia 100 tys. polskich mężczyzn i kobiet stawiło się do pracy przy budowie umocnień nad Wisłą. Jeszcze tego samego dnia komendant Okręgu Warszawskiego AK płk Antoni Chruściel ps. „Monter” ogłosił alarm dla oddziałów AK w stolicy. Po południu 28 lipca stan pogotowia został jednak odwołany, a żołnierze AK bez większych incydentów rozeszli się do domów. Długotrwałe oczekiwanie, a zwłaszcza uwidoczniona w czasie mobilizacji dysproporcja sił własnych i nieprzyjaciela, wywarły negatywny wpływ na morale wojska. Owe tendencje nie ominęły Obwodu „Żoliborz”. W „plutonach kolejowych” do godzin porannych 29 lipca pozostało na punktach koncentracji zaledwie 30% żołnierzy, gdyż pozostali – dla których zabrakło broni – rozeszli się do domów. W plutonie 208 złożonym w większości z „granatowych policjantów” doszło wręcz do buntu, gdyż większość żołnierzy, łącznie z dowódcą plutonu por. „Jackiem”, wypowiedziała posłuszeństwo dowództwu i na własną rękę opuściła punkty zborne.
Rankiem 1 sierpnia oddziały Obwodu „Żoliborz” ponownie przystąpiły do mobilizacji. Wkrótce do sztabu obwodu zaczęły napływać meldunki o wzmacnianiu przez Niemców najważniejszych punktów oporu. Dowodzący zgrupowaniem „plutonów kolejowych” por. Eugeniusz Muszyński ps. „Paweł” raportował, iż nieprzyjaciel kilkukrotnie zwiększył załogę Dworca Gdańskiego, obsadzając stację i umocnienia przy torach oraz wydzielając pododdział w sile kompanii do zabezpieczenia okolic parowozowni. W tej sytuacji na odprawie sztabu obwodu przeprowadzonej o godz. 14:00, podjęto decyzję, że „Paweł” przeprowadzi w rejonie dworca wyłącznie rozpoznanie bojem, a w razie napotkania silnego oporu przerwie atak i dołączy do głównych sił rejonu. Stosowny rozkaz nie dotarł jednak do żołnierzy „plutonów kolejowych”. Tymczasem już około godz. 14:00 Żoliborz ogarnęły regularne walki, co poważnie zakłóciło przygotowania do akcji powstańczej. Utracono bowiem element zaskoczenia, paraliżowi uległ system łączności obwodu, a cała dzielnica rychło została odcięta od reszty miasta. W powstałym chaosie wielu żołnierzy nie zdążyło dotrzeć na czas na punkty zborne, nie dotarła tam również część broni i amunicji.