thumb|Grupa oficerów polskich podczas III powstania śląskiego przed pałacem w Slawentzitz (Sławięcice). Na pierwszym planie stoją od prawej: kapitan Leon Bulowski, kapitan Robert Oszek (2. z prawej), kapitan Jan Chodźko, porucznik Jan Kowalewski Jan KowalewskiW ewidencji wojskowej figurował jako „Jan III Kowalewski” dla odróżnienia od innych oficerów WP noszących to samo imię i nazwisko. (ur. 24 października 1892 w Łodzi, zm. 31 października 1965 w Londynie) – podpułkownik dyplomowany piechoty Wojska Polskiego, matematyk, poliglota i kryptolog, który złamał sowieckie szyfry w czasie wojny z bolszewikami, oficer Oddziału II Sztabu Głównego, kawaler Orderu Virtuti Militari.
Życiorys Urodził się 24 października 1892W 1935 dokonano sprostowania daty urodzenia z 23 października na 24 października. . Syn Józefa i Zdzisławy z Kowalskich. Ukończył Szkołę Handlową Zgromadzenia Kupców w Łodzi. W latach 1909–1912 studiował na Uniwersytecie w Liège, otrzymując półdyplom z chemii technicznej. Po studiach wrócił do Łodzi, a praktyki zawodowe odbywał w fabrykach chemicznych w Zgierzu. Jeszcze przed wybuchem wojny został zatrudniony na stanowisku inżyniera w Białej Cerkwi na Ukrainie.
Znał kilka języków obcych: niemiecki, francuski i rosyjski.
Po wybuchu I wojny światowej zmobilizowany do armii rosyjskiej i skierowany do szkoły oficerskiej w Kijowie. Po ukończeniu szkoły w stopniu chorążego przydzielony do zapasowego pułku w Teodozji. Uczestniczył w walkach na froncie rumuńskim, w Bukowinie i Mołdawii, gdzie został ranny. W 1917 awansował na stopień podporucznika.
20-lecie międzywojenne Po rewolucji lutowej i upadku caratu działał w Związku Wojskowych Polaków. Redagował ukazujące się w 1917 „Wiadomości Tygodniowe Związku Wojskowych Polaków IX Armii”. W 1917 był komisarzem frontu rumuńskiego, a następnie oficerem operacyjnym sztabu II Korpusu Polskiego w Besarabii. Pod Kaniowem dostał się do niewoli niemieckiej, z której zbiegł i za pośrednictwem ppłk. Michała Żymierskiego trafił do Polskiej Organizacji Wojskowej. Po sformowaniu na Kubaniu 4 Dywizji Strzelców Polskich gen. Lucjana Żeligowskiego w stopniu porucznika został w niej szefem wywiadu. Wraz z oddziałami dywizji powrócił do niepodległej już Polski w maju 1919. W czerwcu 1919 roku został oficerem do zleceń gen. Józefa Hallera, służąc jako szef wywiadu jego armii na Wołyniu i Podolu.
Po powrocie do kraju jako kryptoanalityk, obdarzony uzdolnieniami matematycznymi i wyobraźniąJego kryptoanalityczna intuicja i zdolności pozwoliły mu na odczytanie korespondencji szyfrowej Romualda Traugutta w stulecie powstania styczniowego (1963). został organizatorem i naczelnikiem Wydziału II Radiowywiadu Biura Szyfrów Oddziału II Sztabu Generalnego Naczelnego Dowództwa w latach 1919–1924. Powierzono mu utworzenie komórki kryptoanalizy w Sztabie Generalnym. Rozbudował całą sieć stacji nasłuchowych połączonych ze Sztabem Generalnym za pomocą dalekopisów Hughesa. W komórce tej zatrudnił profesorów – wybitnych przedstawicieli polskiej szkoły matematycznej, profesorów Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Lwowskiego: Stanisława Leśniewskiego, Stefana Mazurkiewicza (późniejszego prorektora Uniwersytetu Warszawskiego), znającego świetnie język rosyjski Wacława Sierpińskiego i młodych asystentów matematyki. 1 czerwca 1919 został mianowany kapitanem.
Urodzony w zaborze rosyjskim, pobierał we wczesnych latach szkolnych naukę w rosyjskiej szkole, co oprócz znajomości języka dawało mu wiedzę o mentalności Rosjan, a jako były oficer rosyjskich wojsk inżynieryjnych, którym podporządkowane były jednostki łączności, znał ich praktykę, co stało się atutem przy dekryptażu radiogramów rosyjskich.
Na początku sierpnia 1919 roku Jan Kowalewski rozpoczął pracę w Sekcji Szyfrów (najbardziej utajnionej sekcji Oddziału II Sztabu Generalnego), zajmującej się nasłuchem zagranicznych depesz. Odpowiedzialny był tam za segregowanie depesz. Pewnego dnia, zastępując urlopowanego kolegę, dla zabicia czasu podjął próbę rozszyfrowania treści zawartych w sowieckiej depeszy. Do poszukiwania powtarzających się sekwencji znaków posłużył się przesuwając wzdłuż linii tekstu grzebień z wyłamanymi zębami. O tym sposobie przeczytał w noweli Edgara Alana Poe Złoty żuk, gdzie główny bohater opowiadania złamał szyfr zastosowany przez pirackiego kapitana w celu ukrycia skarbu.
Na przełomie sierpnia i września 1919 Kowalewski złamał pierwsze klucze szyfrowe Armii Czerwonej, umożliwiające odczytanie korespondencji bolszewickiej z frontów wojny domowej na Ukrainie, w południowej Rosji i na Kaukazie. Złamał też szyfry Armii Ochotniczej i „białej” Floty Czarnomorskiej, a także szyfry Armii URL, co pozwalało śledzić wydarzenia na terenach Rosji od Syberii po Piotrogród i od Murmańska po Morze Czarne. Już w styczniu 1920 rozpoczął łamanie szyfrów niemieckich. Od sierpnia 1919 do końca 1920 polski wywiad radiowy przejął kilka tysięcy szyfrogramów (głównie Armii Czerwonej), z czego w okresie letnich miesięcy 1920 ich liczba kształtowała się na poziomie 400–500 miesięcznieObliczenia te należy uznać za przybliżone, bowiem materiał szyfrowy nie zachował się w stopniu równomiernym dla wszystkich okresów i odcinków frontu.
W odnalezionych aktach polskiego Biura Szyfrów zachowanych jest ponad 100 rosyjskich kluczy szyfrowych złamanych i zdobytych w od lata 1919 do końca 1920. Pierwsze kilka miesięcy (do lutego 1920) to okres zdobywania doświadczeń. Czas łamania, wprowadzanych przeciętnie co 15 dni, nowych rosyjskich szyfrów zmniejszył się z około dwóch–trzech tygodni do średnio dwóch–trzech dni, a liczba szyfrogramów odczytywanych w ciągu jednego–dwóch dni zwiększyła się z 10–15% do 90% ogólnej ich liczby. za: Grzegorz Nowik Zanim złamano Enigmę: Polski radiowywiad podczas wojny z bolszewicką Rosją 1918–1920. Wojskowe Biuro Badań Historycznych. Warszawa 2004, wyd. Oficyna Wydawnicza „Rytm” ..
Rezultaty jego pracy dawały władzom Rzeczypospolitej – przede wszystkim Naczelnikowi Państwa i Wodzowi Naczelnemu Józefowi Piłsudskiemu wgląd w najtajniejsze decyzje wszystkich stron konfliktu wojny domowej w Rosji: wojsk białej i czerwonej Rosji, wojsk ZURL i Ukraińskiej Republiki Ludowej, a także innych państw sąsiadujących z Polską. W czasie Bitwy Warszawskiej w sierpniu 1920 informacje polskiego radiowywiadu zorganizowanego przez Kowalewskiego miały bezwzględnie rozstrzygający wpływ na decyzje strategiczne Józefa Piłsudskiego i w konsekwencji na rozmiar zwycięstwa Wojska Polskiego nad nacierającą na Warszawę Armią Czerwoną. Za swe zasługi Jan Kowalewski otrzymał w r. 1922 Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari.
Po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej został najpierw wysłany na Wileńszczyznę, a potem od 10 lutego 1921 oddelegowany na Górny Śląsk (podobnie jak wielu innych oficerów Oddziału II SG WP m.in. por. Edmund Charaszkiewicz). Był szefem wywiadu sztabu wojsk powstańczych w III powstaniu śląskim.
Jeszcze w 1922 roku na prośbę płk. Masataki Yamawakiego Kowalewski rozszyfrował szereg depesz sowieckich przejętych przez Japończyków w Mandżurii. W 1923 na prośbę japońskiego sztabu gen. Władysław Sikorski wysłał go do Tokio, gdzie poprowadził trzymiesięczne szkolenie z zakresu kryptografii dla oficerów japońskiego wywiadu. W niedługim czasie musiał przekazać japońskim adeptom sztuki wywiadu sposoby odczytywania różnych szyfrów sowieckich. Omawiano wszelkie sposoby ich szyfrowania i rozszyfrowywania, struktury szyfrów dyplomatycznych i wywiadowczych itd. Dzięki wizycie polskiego kapitana, poziom japońskiej kryptografii znacznie się podniósł. Został za to uhonorowany najwyższym wojskowym odznaczeniem Japonii – Orderem Wschodzącego Słońca V Klasy oraz pamiątkową szablą.
Z dniem 20 lipca 1924 został przeniesiony z 60 pułku piechoty w Ostrowie Wielkopolskim do 74 pułku piechoty w Lublińcu na stanowisko dowódcy III batalionu. Odbył staże: artyleryjski w Toruniu, obserwatorów lotniczych oraz łączności. W latach 1925–1927 był słuchaczem paryskiej Wyższej Szkoły Wojennej (fr. École Supérieure de Guerre).
W latach 1928–1933 attaché wojskowy przy Poselstwie RP w Moskwie. Najprawdopodobniej ze względu na pobyt w Japonii władze ZSRR przez miesiąc odmawiały wydania agrément na jego przyjazd. Fenomenalna pamięć wzrokowa umożliwiała mu m.in. wobec zakazu fotografowania, sporządzanie post factum szczegółowych rysunków sprzętu wojskowego prezentowanego na defiladach Armii Czerwonej. Uznany przez ZSRR w lutym 1933 za persona non grata musiał opuścić placówkę. W kwietniu 1933 został przeniesiony na analogiczne stanowisko w Bukareszcie, gdzie pełnił służbę w latach 1933–1937. W trakcie pobytu nawiązał szerokie kontakty, m.in. z królem Karolem II.
Na początku 1937 został szefem sztabuObóz Zjednoczenia Narodowego miał struktury zorganizowane na wzór wojskowy. Obozu Zjednoczenia Narodowego (OZN). Stanowiskiem zajętym na konferencji prasowej OZN 21 kwietnia 1937 wprowadził faktycznie paragraf aryjski w szeregach tej formacji. Prawdopodobnie wiosną 1937 na życzenie Adama Koca i Bogusława Miedzińskiego, a dzięki pośrednictwu Zdzisława Michalskiego, docenta Uniwersytetu Józefa Piłsudskiego, odbył spotkanie z przywódcą Falangi Bolesławem Piaseckim. Zaproponował mu wejście do komitetu międzyorganizacyjnego tworzonego wówczas przez OZN Związku Młodej Polski, ale gdy Piasecki zażądał kierownictwa ZMP, zerwał z nim rozmowy. Wyjeżdżając do Bukaresztu przekazał Kocowi kontakt do Piaseckiego, po powrocie był zaskoczony przekazaniem przez Koca Falandze naczelnej roli w ZMP. Mając bliższe związki z konkurencyjnym wobec Falangi Obozem Narodowo-Radykalnym ABC, próbował zdominować Piaseckiego, któremu nie ufał, pokazem siły podczas Święta Żołnierza i inspirując w październiku porozumienie między OZN a środowiskiem Związku Naprawy Rzeczypospolitej, ale w rezultacie został 24 października 1937 odwołany i zastąpiony przez Zygmunta Wendę. Według innej wersji opuścił stanowisko w związku ze sprzeciwem kierownictwa Obozu wobec próby pozyskania do współpracy Mieczysława Niedziałkowskiego z PPS oraz Macieja Rataja ze Stronnictwa Ludowego. Odwołanie nastąpiło w przeddzień planowanego na 25/26 października 1937 przez Koca na bazie Falangi zamachu stanu (połączonego z czystką wewnątrz obozu piłsudczykowskiego, nieudowodnionego i udaremnionego według Karola Popiela dzięki kampanii Hermana Liebermana w prasie francuskiej), w którym Wenda miał odegrać czołową rolę. Według Henryka Grubera Koc skarżył się na nielojalność i złą wolę Kowalewskiego.
Krótko przed 10 października 1937 Kowalewski udzielił wywiadu nazistowskiemu pismu „Völkischer Beobachter”, w którym zadeklarował dążenie OZN do „wewnętrznej stabilizacji” (jako czynnika brakującego do stworzenia „strategicznego potencjału Polski”) poprzez zdobycie „duszy polskiego ludu” metodą „podatnej demokracji”, a także oświadczył: „dla nas istnieje w wartościowaniu ludności Polski tylko jedno rozróżnienie: chrześcijanie i nie-chrześcijanie”, co niemiecki dziennikarz odczytał jako zakamuflowaną formę ideologii aryjskiej.
Po odejściu z OZN Kowalewski był dyrektorem przedsiębiorstwa skupu surowców strategicznych TISSA (Towarzystwo Importu Surowców Spółka Akcyjna) związanego z Oddziałem II Sztabu Głównego.
II wojna światowa We wrześniu 1939, po ewakuacji do Rumunii, ppłk Kowalewski kierował bukareszteńskim komitetem ds. pomocy polskim uchodźcom i był jego działaczem. W listopadzie 1939 złożył na ręce niemieckiego posła w Bukareszcie prośbę o umożliwienie mu powrotu do okupowanej Polski, która spotkała się ze sprzeciwem Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) i została rozpatrzona odmownie.
W styczniu 1940 wyjechał do Francji. W Paryżu, na zlecenie generała Sikorskiego, współtworzył plan skierowanej przeciw Niemcom alianckiej ofensywy na Bałkanach.
Przed upadkiem Francji w czerwcu 1940 ewakuował się z Paryża i przez Hiszpanię dotarł do Portugalii, gdzie został członkiem komitetu ds. uchodźców, najpierw w Figueira da Foz, a następnie w Lizbonie.