Bunyip (diabeł lub duch) – mityczne stworzenie wywodzące się z wierzeń australijskich Aborygenów. Nie ma jednego ustalonego wyglądu tego stworzenia, ale zazwyczaj przedstawiane było na aborygeńskich malowidłach z ogonem konia, płetwami i zębami morsa. Według legend bunyipy zamieszkują przeważnie bagna i rzeki. W nocy można rzekomo usłyszeć ich przerażające zawodzenie kiedy pożerają zwierzęta lub ludzi, którzy nieostrożnie podeszli zbyt blisko do ich kryjówki. Ich ulubionym pożywieniem według relacji miejscowych są kobiety. Podania te zwróciły uwagę kryptozoologów, uznających, że miały one podstawę w rzeczywistości. Zoologia uznaje jednak bunyipy za istoty legendarne.

W początkowym okresie kolonizacji Australii uważano, że bunyip jest prawdziwym, jeszcze nie opisanym zwierzęciem – relacje o nim były nie mniej zaskakujące od opisów innych zamieszkujących Australię zwierząt, takich jak na przykład dziobak. Obecnie część badaczy uważa, że źródłem aborygeńskich opowieści o bunyipach mogą być zwierzęta prehistoryczne, np. wymarłe około 50 000 lat temu diprotodony.

Nazwa Słowa bunyip nie można dokładnie przetłumaczyć z języka aborygeńskiego. Pierwotnie mogło ono oznaczać „diabeł”, „anioł” lub też nawet „bóg”. Kryptozoolog Bernard Heuvelmans podaje, iż być może wywieść je można od bunyil (lub pundjel), które wśród tubylców zamieszkujących stan Wiktoria oznacza boga. Wśród współczesnych Australijczyków stosowane na określenie „stracha”, istoty lub zjawiska uznawanego za straszne, niejasne i niebezpieczne. Jednak często używane jest dla nazwania czegoś fantastycznego bądź też śmiesznego.

Inne określenia stosowane w różnych rejonach Australii: banib, bunnyar, marghet (Australia Zachodnia), bunyup, Burley beast, dongus, gauarge (Nowa Południowa Walia), car-bunyah (region Channel Country, położony w większości w Queensland), gu-ru-ngaty (Thurawal, Nowa Południowa Walia), kajanprati, katenpai, kianpraty (Wiktoria), kine praty, kinepràtia, kuddimudra, mirree-ulla (Wiradhuri, Nowa Południowa Walia), mirriola (rzeka Barwon, Nowa Południowa Walia), mochel, moolgewanke, munni munni (Queensland), moo-roo-bul, toor-roo-don, tumbata (Wiktoria), tunatpan, waa-wee, wangul (Australia Zachodnia), too-roo-dun (dystrykt Westernport, Wiktoria), wee-waa (miasto Narrandera w Nowej Południowej Walii), wouwai (niedaleko jeziora Macquarie, Nowa Południowa Walia) wowee, wauwai (rzeka Hunter, Nowa Południowa Walia).

Słowo bahnyip pojawiło się po raz pierwszy w dzienniku Sydney Gazette w 1812. Użył go James Ives do opisu dużego, czarnego, ziemnowodnego stworzenia występującego w południowej Australii o strasznym głosie, siejącym terror pośród czarnych.

Słowo bunyip jest także używane w znaczeniu królik ze względu na podobieństwo fonetyczne ze słowem bunny. Obecnie określenie bunyip aristocracy stosowane jest w Australii na opisanie snobistycznych konserwatystów.

Wygląd i tryb życia Widywane przypuszczalnie przez świadków zwierzęta wodne, według ich opisów, podzielić można na dwie grupy: stworzenia przypominające psa lub fokę i zwierzęta mające długie szyje oraz niewielkie głowy. Te pierwsze są najczęściej opisywane jako długie na 1,2-1,8 metra, owłosione, porośnięte przez długą, ciemnobrązową lub czarną sierść. Według relacji bunyip tego rodzaju ma okrągłą głowę, przypominającą łeb buldoga, z wydatnymi kłami i wyraźnie widoczne uszy. Najczęściej brak u niego ogona, ma natomiast płetwy i długie wąsy. Z kolei drugi rodzaj bunyipów to rzekomo długoszyje stworzenia o rozmiarach wahających się od 1,5 do nawet 40 metrów. Mają one ponoć czarną lub brązową sierść, duże uszy i małe kły. Łeb przypomina koński lub należący do emu. Smukła szyja (czasem z grzywą), mierząca ok. 1 metra długości, z wieloma fałdami skórnymi. Ogon podobny do końskiego.

Tryb życia opisywany przez tubylców ziemnowodny, aktywny w nocy. Zamieszkuje rzeki, jeziora i starorzecza. Bunyipy mogą zdaniem Aborygenów pływać niezwykle szybko, przy wykorzystaniu płetw lub łap. Często słyszane, wydają bardzo głośne i groźne ryczące dźwięki. Żywią się rakami, choć część legend mówi o tym, że są krwiożercze i atakują również ludzi, szczególnie lubując się w mięsie kobiet i dzieci. Jaja składają rzekomo w gniazdach zbudowanych przez dziobaki.

Relacje XIX wiek thumb|right|Hamilton Hume (1797-1873) – podróżnik i eksplorator, jako jeden z pierwszych donosił o dziwnym wodnym stworzeniu zamieszkującym jeziora australijskie Buyip pojawia się w wielu opowieściach australijskich Aborygenów. Jednak również biali kolonizatorzy kontynentu mieli wielokrotnie spotykać niezidentyfikowane zwierzęta, które nazywali w ten sposób.

Jedno z najwcześniejszych doniesień pochodzi z 1801. Wówczas Charles Bailly opływał statkiem Géographe południowo-zachodnie wybrzeże Australii. Podczas jednej z wypraw na ląd, nagle podróżnicy usłyszeli nienaturalnie głośny ryk dochodzący z trzcin porastających brzegi rzeki Rzeki Łabędzia (Swan River). Przestraszeni kolonizatorzy uciekli, sądząc, że niedaleko czai się jakieś ogromne i niebezpieczne zwierzę. Wkrótce potem podróżnik Hamilton Hume (1797-1873) miał w jeziorze Bathurst obserwować stworzenie, które z wyglądu przypominało mu hipopotama lub krowę morską. Jego relacja odbiła się szerokim echem, zwracając uwagę pięciu uczonych z Towarzystwa Filozoficznego Australazji. Obiecali oni temu, kto dostarczy skórę, szkielet lub tylko czaszkę stworzenia, pokrycie wszelkich kosztów wyprawy myśliwskiej mającej na celu schwytanie bunyipa. Samemu Hume’owi nie udała się ta sztuka, ale z Australii wciąż napływały nowe doniesienia z rzekomych spotkań ze zwierzętami nazywanymi bunyip, głównie na południowym wschodzie kontynentu. W.H. Breton pisał, badając m.in. Lake George (Nowa Południowa Walia), że: „Podobno rodzaj foki, czy też, jak go tutaj nazywają, diabła, żyje w tutejszym jeziorze”.

Jednym z pierwszych białych, który twierdził, że widział bunyipa był William Buckley (1780-1856), skazaniec przewieziony do Australii, żyjący pośród Aborygenów w latach 1803-1835. Pisał on, że udało mu się spostrzec grzbiet legendarnego stworzenia, pokryty szarawymi piórami, wynurzający się z wody. Zgodnie z jego opisem, zwierzę miało być wielkości w pełni wyrośniętego cielaka, może większe.

W 1821 Edward Smith Hall (1786-1860, polityk, dziennikarz, późniejszy założyciel Banku Nowej Południowej Walii) miał obserwować w jeziorze Bathurst bunyipa o głowie przypominającej łeb buldoga. Natomiast w grudniu 1822 ta sama osoba rzekomo widziała inne stworzenie, tym razem o długiej szyi. Hall twierdził, że po kąpieli w jeziorze, kiedy schnął na brzegu, ujrzał w odległości 300 jardów czarną wydłużoną szyję z niewielkim łbem wynurzającą się z wody. Nieco później okazało się, że żaden z miejscowych Aborygenów pytany o dziwne stworzenie, nie chciał o nim rozmawiać, ani zobaczyć miejsca, w którym zostało ono zaobserwowane. Indagowani, przyznali w końcu, że potwór pożerał wcześniej ich dzieci.

Czasopismo Geelong Advertiser w lipcu 1845 zamieściło informację, że w stanie Wiktoria znaleziono nie skamieniałą kość będącą dawniej częścią stawu kolanowego zwierzęcia o niespotykanie dużych rozmiarach. Miał ją odnaleźć pewien Aborygen, który stwierdził następnie, że należała ona z pewnością do bunyipa. Tubylec sporządził nawet szkic zwierzęcia, przypominającego poruszającego się na tylnych łapach dinozaura z rodziny hadrozaurów. Ponadto, gdy kość została pokazana innym Aborygenom, ci niezależnie od siebie stwierdzili, że należała ona do bunyipa. Opowiedzieli oni następnie całą serię relacji mówiących o tym, że kilka znanych im osób zostało zabitych przez takie zwierzę. Bunyip z ich opowieści miał być stworzeniem ziemnowodnym, składać jaja i łączyć cechy ptaka i krokodyla. Jeden z tubylców o nazwisku Mumbowran, pokazał badaczom kilka głębokich ran na piersi. Twierdził, że to bunyip zranił go pazurami podczas walki, jaką stoczył z potworem.

Z 1846 pochodzi natomiast informacja o znalezieniu przez Atholla Fletchera fragmentu dziwnej czaszki na brzegu rzeki Murrumbidgee (Nowa Południowa Walia), która jest dopływem Murray. Miała 9 cali długości (ok. 22 cm) i cechowała się ona tym, że oczodoły były umiejscowione bardzo blisko górnej szczęki. Jako pierwszy zbadał ją James Grant, który orzekł, że jest ona czaszką zarodka nieznanego zwierzęcia. Wkrótce potem została ona zidentyfikowana przez Williama S. Macleaya z Sydney jako zdeformowany fragment szkieletu młodego konia. Innej identyfikacji dokonał profesor Richard Owen z Londynu, który (na podstawie rysunku) orzekł, że była to czaszka cielaka. Została ona przekazana Muzeum Australijskiemu w Sydney (gdzie przez dwa dni była wystawiona na widok publiczny), ale w tajemniczych okolicznościach zaginęła. Jak napisano później w Sydney Herald, wydarzenie to sprawiło, iż wielu mieszkańców Australii „przypomniało sobie” o swoich „obserwacjach” nieznanego wodnego zwierzęcia: „Niemal wszyscy nagle zaczęli twierdzić, że słyszeli <dziwne dźwięki> dochodzące nocą od strony laguny lub też widzieli <coś czarnego> w wodzie”. Rok później w ręce miejscowego gubernatora o nazwisku Latrobe trafiły rysunki wykonane przez tubylców, przedstawiające bunyipy. Były one o tyle ciekawe, że widniały na nich dwa rodzaje tych legendarnych stworzeń. Urzędnik odesłał je na Tasmanię, ale szkice również wkrótce potem zaginęły. thumb|Rycina z 1847 roku przedstawiającą rzekomą czaszkę bunyipa, odnalezioną w 1846 na brzegu rzeki Murrumbidgee

Z 1847 roku pochodzi relacja dwóch młodych drwali, którzy twierdzili, że dostrzegli dziwne zwierzę. Ich relację spisał jeden z dziennikarzy Sydney Morning Herald: „Było tak duże, jak sześciomiesięczny cielak, było ciemnobrązowego koloru, miało długą szyję i długi, spiczasty łeb oraz dwa duże kły. Zaalarmowane zaczęło uciekać z dużą szybkością; przednia część ciała zwierzęcia była bardzo duża w porównaniu z tylną częścią, miało ono również duży ogon”.

W 1848 miała miejsce domniemana obserwacja bunyipa przez kilka osób. Według relacji, stworzenie pokazało się w rzece Eumeralla, niedaleko Port Fairy w stanie Wiktoria. Zgodnie z opisem, który został później zamieszczony w prasie, dziwaczne wodne zwierzę miało głowę podobną do kangurzej, długą, bujną grzywę i szeroki pysk. Dwa lata później, w 1850 geolog E.J. Dunn widział rzekomo kilka zwierząt pływających w rzece Murrumbidgee niedaleko Gundagai. W 1857 z kolei przyrodnik o nazwisku Stocqueler doniósł o obserwacji „słodkowodnych fok” w rzekach Goulburn i Murray (Nowa Południowa Walia). Dwa lata później bunyipa przypominającego psa widziano rzekomo w tasmańskim jeziorze Tiberias. Zgodnie z opisem Charlesa Headlama, miał on głowę buldoga i ok. 1,2 metra długości.

Temat stawał się coraz bardziej popularny, także w zagranicznych mediach. Np. w Rozmaitościach, będących dodatkiem do Gazety Lwowskiej, pisano w 1848: Cuda Australskiego królestwa źwierząt nie są jeszcze bynajmniej wyczerpane. Ma tam być jeszcze olbrzymi płaz, nazywany w języku krajowców Bunyip, który z postaci jest niejako pół ptakiem a pół aligatorem. Pływa jak żaba, a na lądzie chodzi na tylnych nogach, mając tak do 13 stóp wysokości. Jest uzbrojony pazurami, niesie duże jaja, a pokarmową zdobycz swoją przydusza ciężarem swego cielska. Jeden z krajowców pokazywał podawcy tej wiadomości ślady pazurów Bunyipa na swoich piersiach.

W kwietniu 1872 pasterz biwakujący niedaleko laguny Midgeon, miała zobaczyć dziwne, szybko płynące stworzenie, o wiele większe od retrivera, polryte lśniącą, czarną sierścią. Zwierzę nie miało ogona, ale wyposażone było w długie uszy.