Pogrom w Tarnopolu – pogrom Żydów dokonany na początku lipca 1941 roku przez Niemców oraz ukraińskich nacjonalistów z udziałem ludności Tarnopola.
Tło Wzrost nastrojów antysemickich w latach 1939–1941 We wrześniu 1939 roku nazistowskie Niemcy wspólnie ze Związkiem Radzieckim dokonały podziału państwa polskiego. Na mocy postanowień paktu Ribbentrop-Mołotow Tarnopol wraz z resztą ziem wschodnich II Rzeczpospolitej znalazł się pod okupacją sowiecką.
Żydów, którzy znaleźli się w sowieckiej strefie okupacyjnej, nie ominęły negatywne skutki rządów stalinowskich. Władze sowieckie nieprzyjaźnie traktowały religię, tradycję i kulturę żydowską. Rozwiązaniu uległy żydowskie organizacje polityczne, społeczne, kulturalne i religijne. Ofiarą terroru NKWD padali działacze niekomunistycznych partii i ugrupowań żydowskich, w tym syjoniści i bundowcy, a także Żydzi zatrudnieni przed wojną w polskim aparacie państwowym i przedstawiciele szeroko rozumianych warstw posiadających. Należące do Żydów przedsiębiorstwa, warsztaty i nieruchomości były nacjonalizowane. Szerokich mas ludności żydowskiej nie ominęła pauperyzacja spowodowana wprowadzeniem gospodarki nakazowo-rozdzielczej. Dziesiątki tysięcy żydowskich uchodźców, którzy zbiegli z ziem znajdujących się pod okupacją niemiecką, zostało deportowanych w głąb ZSRR.
Z drugiej strony nowa władza otworzyła przed Żydami, zwłaszcza młodszymi wiekiem, niedostępne dotąd ścieżki awansu społecznego. We wrześniu 1939 roku wielu Żydów, kierując się różnymi motywacjami, entuzjastycznie powitało wkraczającą Armię Czerwoną. Niektórzy aktywnie włączyli się w tworzenie porządku okupacyjnego, współpracując z Sowietami w charakterze tajnych współpracowników NKWD lub wstępując w szeregi milicji czy aparatu partyjnego. Wielu innych znalazło zatrudnienie w aparacie administracyjnym lub gospodarczym.
Ten awans społeczny, nawet jeśli nie wiązał się bezpośrednio z działalnością na szkodę współobywateli, wzbudził szok i głębokie rozgoryczenie wśród Polaków i Ukraińców, gdyż kłócił się z utrwalonym przez wieki postrzeganiem Żydów i ich roli społecznej. W efekcie choć różne były postawy i losy Żydów pod okupacją sowiecką, zazwyczaj postrzegano ich jako monolit i zgodnie ze stereotypem „żydokomuny” utożsamiano całkowicie z systemem sowieckim i stosowaną przezeń polityką terroru. Stereotyp ten był również powszechny wśród żołnierzy niemieckich wskutek goebbelsowskiej propagandy.
Instrukcje Heidricha 17 czerwca 1941 szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy Reinhard Heydrich na odprawie dotyczącej prowadzenia wojny na terenie ZSRR nakazał funkcjonariuszom Einsatzgruppen zachęcanie i inspirację pogromów antyżydowskich przez miejscową ludność. Miało to być zrobione tak, aby nie pozostał żaden ślad wskazujący na Niemców. Instrukcje te zostały powtórzone w formie pisemnej 29 czerwca 1941, być może dlatego, że do tego czasu liczba pogromów była niewielka. Fragment telegramu Heydricha z 29 czerwca:
Masakry więzienne NKWD
22 czerwca 1941 roku nazistowskie Niemcy dokonały inwazji na Związek Radziecki. W okupowanym przez Sowietów Tarnopolu funkcjonowało więzienie, które w oficjalnych dokumentach określano mianem „więzienia nr 1”.
Początkowo, w myśl opracowanych jeszcze przed wojną planów, NKWD zamierzało wywieźć więźniów w głąb ZSRR. W ostatnich dniach czerwca (Jerzy Węgierski podaje datę 30 czerwca) z miasta wyprowadzono kolumnę liczącą od 1000 do 1200 więźniów i popędzono pieszo na wschód, mordując po drodze każdego, kto próbował uciec lub nie miał siły iść dalej. Część więźniów politycznych enkawudziści zamordowali na miejscu. Źródła podają rozbieżne informacje na temat liczby ofiar. Dokumenty NKWD informują, że w Tarnopolu „ubyło według pierwszej kategorii” 560 więźniów, a podczas konwojowania pieszej kolumny zabito „przy próbie ucieczki” 18 osób. Świadkowie szacowali natomiast, że zamordowano od kilkuset do tysiąca więźniów. Większość ofiar była narodowości ukraińskiej. W gronie zamordowanych znaleźli się także członkowie polskich organizacji konspiracyjnych.
Zajęcie Tarnopola przez Niemców 2 lipca 1941 po południu Tarnopol zajęły oddziały 9 Dywizji Pancernej Wehrmachtu. Dzień później do miasta wkroczyły oddziały dywizji Waffen-SS "Wiking". Część z nich (pododdziały pułku "Nordland") otrzymały zadanie zabezpieczenia miasta; wartownicy z tej formacji obsadzili m.in. więzienie i budynek sądu. 3 lipca w Tarnopolu zatrzymało się też dowództwo XIV Korpusu Pancernego z Grupy Armii Południe, któremu podlegały zarówno 9 Dywizja Pancerna, jak i dywizja "Wiking".
Już 2 lipca wieczorem do opuszczonego tarnopolskiego więzienia przy ul. Mickiewicza włamali się pracownicy miejscowej służby medycznej, zaalarmowani wyczuwalnym fetorem rozkładających się zwłok, lecz nie podjęli żadnych działań poza przewietrzeniem pomieszczeń i stwierdzeniem obecności zwłok w piwnicy. 3 lipca rano do więzienia wdarli się mieszkańcy miasta, którzy poszukiwali aresztowanych krewnych i przyjaciół. W piwnicach gmachu odnaleźli masowy grób przysypany cienką warstwą ziemi, a także pomieszczenie wypełnione zwłokami. Ponadto na dziedzińcu wewnętrznym odkryto jeszcze jedną zbiorową mogiłę, którą enkawudziści usiłowali zamaskować darnią. thumb|Mieszkańcy Tarnopola identyfikujący zamordowanych więźniów. Podwórze więzienia
Najpóźniej 3 lipca banderowska frakcja Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-B) ustanowiła w Tarnopolu miejską administrację, na czele której stanął Stepan Czumak, oraz ukraińską milicję. Tegoż dnia w mieście odbył się wiec, na którym ukraińscy nacjonaliści ogłosili powstanie sprzymierzonego z Niemcami państwa ukraińskiego i świętowali wyzwolenie spod jarzma "judeobolszewizmu".
Niemcy, poinformowani przez Ukraińców o obecności zwłok na terenie więzienia, nakazali niezwłoczne pochowanie ich na cmentarzu z obawy o wybuch epidemii. Doszło do spotkania wojskowego dowództwa miasta ze służbą medyczną, bądź z ukraińską administracją, dotyczącego ekshumacji, identyfikacji i pogrzebania zwłok na cmentarzu.
Według wspomnień żydowskich świadków 3 lipca w Tarnopolu odbyło się spotkanie Niemców z Ukraińcami, na którym Ukraińcy obarczyli Żydów winą za masakrę więzienną i uzyskali od Niemców zgodę na "odwet" w postaci pogromu. Także Czesław Blicharski twierdził, że Ukraińcy złożyli Niemcom donos na Żydów, jako rzekomo odpowiedzialnych za masakrę. Zdaniem Kaia Struvego spotkanie wspominane przez żydowskich świadków mogło być tym samym spotkaniem, na którym omawiano kwestię ekshumacji i ponownego pochówku ciał. Witold Mędykowski, Grzegorz Rossoliński-Liebe i Marco Carynnyk uważają, że pogrom w Tarnopolu był wydarzeniem zaplanowanym.
Wieczorem 3 lipca do miasta przybyli chłopi z pobliskich wsi, uzbrojeni w noże, siekiery, piki i pałki.
Pogrom Pogrom w Tarnopolu rozpoczął się 4 lipca rano, około godziny 9-10. Skrzyżowania zostały wówczas obstawione karabinami maszynowymi, na ulicach pojawili się żołnierze dywizji "Wiking". Esesmanom towarzyszyli ukraińscy milicjanci uzbrojeni w pałki. Rozpoczęło się wyłapywanie żydowskich mężczyzn na ulicach poprzez sprawdzanie dokumentów tożsamości, a także wyganianie ich z domów pod pretekstem zabierania do pracy przymusowej. Żydowskie mieszkania wskazywali sprawcom dozorcy domów, inni cywile oraz milicjanci. Szukano także Rosjan i "komunistów".
Znaczną część "aresztowanych" osób esesmani rozstrzeliwali na miejscu - na ulicach, podwórkach, w suterenach. Według żydowskich świadków ulice zostały zasłane stosami trupów, a wydarzenia przypominały "polowanie" na ludzi. Istnieją przekazy o wrzucaniu ofiar do kanałów ściekowych i studni. Ci, którzy nie zostali zabici od razu, byli zabierani do prac przymusowych, w tym do wydobywania zwłok w więzieniu.
Wkraczaniu sprawców do mieszkań towarzyszył rabunek i niszczenie mienia. Nie tylko esesmani siali zniszczenie, ale także postępujący za nimi chłopi. Intruzi niszczyli wszystko, czego nie mogli zabrać. Plądrowanie domów zaczęło się od dzielnicy żydowskiej, a potem rozszerzyło się na pozostałe dzielnice.
Jak wspominała Sara Frydman, pogrom na Rynku rozpoczął się około godziny 11. Spędzonym tam Żydom nakazano czyścić niemieckie pojazdy, a potem kilkuset z nich rozstrzelano w piwnicy domu towarowego ("domu Majki"). Według wspomnień Pesacha Herzoga rozstrzeliwano na Rynku po 10-20 ludzi, a kolejne przypędzane grupy ofiar musiały zanieść zwłoki poprzednio rozstrzelanych do "domu Majki". Esesmani i Ukraińcy nie szczędzili im przy tym ciosów, bijąc do śmierci.
Żydowscy świadkowie wspominali, że masowe mordy odbywały się też w innych miejscach: w sądzie na ulicy Mickiewicza, łaźni na ulicy Zacerkiewnej, na ulicach Lwowskiej, Sienkiewicza i Zarudie oraz ulicy Ostrogskiego prowadzącej z centrum miasta do cmentarza żydowskiego. Na ulicy Ostrogskiego Niemcy zastrzelili według różnych ocen 80 lub 100 osób. Według Lazara Glasa Żydzi musieli wykopać duży dół na Lwowskiej 32, gdzie wrzucono około 50 rozstrzelanych osób.
Jako miejsce egzekucji świadkowie wskazywali także cmentarze żydowskie (stary i nowy). Wilhelm Redlich widział, jak esesmani i milicjanci pędzili wśród bicia w stronę cmentarza grupę Żydów. Tych, którzy nie mogli dalej iść, esesmani rozstrzeliwali. Według Redlicha 4 lipca około 200 Żydów musiało wykopać dół na cmentarzu żydowskim, po czym zostali oni, a także inna grupa Żydów, zabici przez esesmanów.
Dochodziło do podpaleń żydowskich domów i synagog. W jednej z nich spalono grupę Żydów; strzelano do osób próbujących wydostać się z ognia. Wcześniej Żydom nakazano tańczyć na zwojach Tory. Kai Struve przypuszcza, że stało się to w synagodze Reb Jankels Klojs przy ulicy Staroszkolnej. Otto Schorman wspominał, że do wieczora podpalono wszystkie synagogi w Tarnopolu. Podpalanie żydowskich domów potwierdza raport Sonderkommando 4b: "Domy żydowskie [zostały] zniszczone i podpalone przez członków Waffen-SS przy użyciu granatów ręcznych".
Niepohamowanie niemieckich żołnierzy przejawiało się też w przemocy seksualnej. Istnieje kilka przekazów o gwałtach Niemców na żydowskich kobietach, co czyni przypadek Tarnopola wyjątkiem na tle innych pogromów. Anna Terkel twierdziła, że gwałcono masowo, w tym nawet 14-letnie dziewczynki.
Akcja więzienna thumb|Żydzi zmuszeni do ekshumacji ofiar NKWD. Podwórze więzienia w Tarnopolu Decyzją wojskowego komendanta miasta za ekshumację ciał ofiar NKWD odpowiadała ukraińska administracja. Do wykonywania tej pracy zmuszono Żydów, którzy musieli pracować bez wytchnienia, jedzenia i picia. Osoby, które przestawały pracować, były bite do śmierci przez pilnujących je Niemców (najpewniej żołnierzy SS "Wiking") i Ukraińców. Według niektórych przekazów Żydzi musieli też obmywać zwłoki, pocałować je, a użytą do umycia wodę wypijać. Więzienie jest również wymieniane jako miejsce, gdzie przypędzane grupy Żydów od razu rozstrzeliwano. Ukraiński lekarz Roman Moroz ("R. Ostroźkyj") wspominał, że 4 lipca wieczorem kilkunastu esesmanów wkroczyło do więzienia, spędziło pracujących Żydów w jedno miejsce i dokonało egzekucji przy pomocy pistoletów maszynowych i granatów.
4 lipca podczas ekshumacji odnaleziono ciała trzech żołnierzy Wehrmachtu. Następnego dnia wydobyto siedem ciał żołnierzy Luftwaffe. W sumie w tarnopolskim więzieniu znaleziono ciała 10 niemieckich żołnierzy. Ich identyfikacja była niemożliwa z powodu braku nieśmiertelników oraz zaawansowanego rozkładu i "zniekształcenia" zwłok. Wygląd ciał sprawiał na obserwatorach wrażenie, że więźniowie byli przed śmiercią torturowani przez enkawudzistów. Zdaniem Kaia Struvego w rzeczywistości był to efekt postrzału w tył głowy oraz zaawansowanego rozkładu.