thumb|Bell UH-1 Iroquois (Huey). Maszyna tego typu uległa katastrofie. thumb|240px|John Landis (2005) Katastrofa śmigłowca na planie filmu „Strefa mroku” – wydarzenie, do którego doszło 23 lipca 1982 (2:20 nad ranem) w mieście Santa Clarita, w Kalifornii, w Stanach Zjednoczonych. Podczas kręcenia jednej ze scen do filmu Twilight Zone: The Movie (Strefa mroku) śmigłowiec Bell UH-1 Iroquois (potocznie znany jako Huey) spadł na troje aktorów (z czego dwoje dzieci); cała trójka zginęła na miejscu.
Strefa mroku – serial i film Serial Strefa mroku (ang. Twilight Zone) była emitowanym w latach 1959–64 serialem popularnonaukowym z elementami fantastyki. Cieszyła się ona wielką popularnością, na trwałe wpisując się w amerykańską kulturę masową: powstały oparte na niej m.in. komiksy, gry na flippery, słuchowiska radiowe.
Film W roku 1981 Steven Spielberg – zdeklarowany fan serialu – postanowił przenieść Strefę mroku na duży ekran. John Landis, przyjaciel Spielberga wybrany przezeń na współproducenta, zaproponował stworzenie antologii złożonej z czterech krótkich opowiadań, spiętych narracyjną klamrą w postaci zakończenia i prologu (wczesna koncepcja zakładała, że postaci ze wstępu i zakończenia będą się przewijać przez wszystkie cztery historie, dodatkowo główne postaci z każdej z historii mają pojawiać się też w pozostałych; z koncepcji tych ostatecznie zrezygnowano). Twórcami poszczególnych części mieli być – obok Landisa i Spielberga – Joe Dante i George Miller.
Landis jako jedyny z całej czwórki zrezygnował ze stworzenia nowej wersji jednego z klasycznych odcinków serialu, proponując w zamian własną, autorską historię. Ponieważ zawsze był zdania, że poszczególne odcinki Strefy mroku były w istocie zawoalowanymi komentarzami do aktualnych społecznych problemów, w swojej historii poruszył temat rasizmu, z którym sam się często w młodości stykał (John Landis jest żydowskiego pochodzenia).
Głównym bohaterem noweli Time Out jest Bill Connor (Vic Morrow) – arogancki, butny, nie kryjący swych poglądów rasista, który nagle doświadcza tego, czego doświadczali ci, którymi pogardza: najpierw znajduje się w okupowanej Francji, ścigany przez Niemców, którzy uważają go za Żyda, następnie trafia na amerykańskie Południe lat 50. i ledwo unika samosądu, po czym w wietnamskiej dżungli musi uciekać przed grupą amerykańskich żołnierzy. Znów znajduje się w okupowanej Francji; pochwycony przez Niemców, trafia do transportu, wiozącego deportowanych Żydów do obozu zagłady.
Gdy Landis przedstawił nakręcony Time Out kierownictwu Warner Bros., ci zgłosili zastrzeżenia: uznali, że widownia nie ma żadnego powodu, by przejmować się losem Connora – skrajnego rasisty, pełnego buty i wyniosłości. Landis postanowił dokręcić krótką sekwencję, w której Connor z transportu trafia ponownie do wietnamskiej wioski i ratuje spod amerykańskiego ostrzału dwoje wietnamskich sierot z narażeniem własnego życia, co ma dowodzić jego przemiany moralnej i duchowej. Zmiany zostały zaakceptowane i Landis zaczął przygotowania do nakręcenia dodatkowej sceny.
Realizacja Oprócz Morrowa, Landis potrzebował dwoje dzieci azjatyckiego pochodzenia. On i współproducent George Folsey Jr. zaczęli poszukiwać odpowiednich kandydatów; mąż sekretarki Folseya, Harold Schulman, często pracował z Amerykanami azjatyckiego pochodzenia i emigrantami z Azji – jak się okazało, jeden z jego współpracowników miał 6-letnią bratanicę Renee Chen. Ten sam współpracownik zaproponował też syna jednego ze znajomych, 7-letniego My-Ca Le.
W tym momencie pojawił się istotny problem: scena miała być kręcona w nocy, co naruszało kalifornijskie prawa dotyczące zatrudniania dzieci. Landis mógł wystąpić o warunkową zgodę (tzw. waiver), zdawał sobie jednak sprawę, że ma bardzo małe szanse otrzymać ją – oprócz tego, że scena z udziałem dzieci miała być filmowana nocą, dodatkowo miała być to scena batalistyczna, kręcona z wykorzystaniem wielu efektów pirotechnicznych. Rozważano różne możliwości – wykorzystanie kukieł albo dublerów-karłów – jednak zdaniem reżysera żadna z tych opcji się nie sprawdzała. Landis zdecydował się więc zatrudnić dzieci nieoficjalnie i zapłacić im z pominięciem oficjalnych dokumentów i listy płac. Gdy George Folsey Jr. dowiedział się o tym, zażartował: Wszyscy trafimy za to do kicia….
Na prywatnym terenie leżącym w obrębie Indian Dunes Park w miejscowości Valencia (obecnie na obrzeżach kalifornijskiego miasta Santa Clarita), nad rzeką Santa Clara, zbudowano kopię wietnamskiej wioski i rozpoczęto przygotowania do filmowania. Zdjęcia rozpoczęto o 2:00 22 lipca 1982 nakręceniem sceny, w której Connor znajduje w zrujnowanej wiosce dwoje sierot. O 3:30 zakończono zdjęcia (dzieci były zdenerwowane i Morrow, aby je rozluźnić, zabawiał je, co spowodowało, że dzieci nieustannie wybuchały śmiechem i trzeba było kręcić scenę od nowa). Rodzice otrzymali po 500 dolarów w gotówce; dzieci miały powrócić wieczorem na nakręcenie pozostałych potrzebnych scen.
O 21:30 rozpoczęto filmowanie; rodzice (matka Renee i ojciec My-Ca) byli zaniepokojeni, gdy tuż obok Renee w wodzie nagle eksplodował ładunek pirotechniczny. Landis i Folsey Jr. uspokoili przestraszoną dziewczynkę i jej matkę, że ładunki nie są niebezpieczne.
Tragedia thumb|200px|left|Vic Morrow Nie tylko pani Shyan-Huei Chen była zaniepokojona. Gdy o 23:30 rozpoczęto filmowanie kolejnej z zaplanowanych scen – dolotu amerykańskich śmigłowców do wioski, pilot użytkowanego przez firmę Western Helicopters śmigłowca Bell UH-1 Iroquois, Dorcey Wingo, miał problemy z kierowaniem maszyną, gdy pirotechnicy pod okiem eksperta od materiałów wybuchowych, Paula Stewarta, zaczęli odpalać ładunki. Jeden z nich wybuchł w rzece, wywołując potężną fontannę wody; ochlapała ona przednią szybę Hueya i Wingo przestał widzieć teren przed helikopterem. Próbował wychylić się i wyjrzeć przez otwarte okno, jednak żar wywołany przez wybuchające ładunki uniemożliwił mu obserwację. Po wylądowaniu Wingo stwierdził, że lot śmigłowcem w tych warunkach jest niebezpieczny; jego obawy podzielał obecny na pokładzie Dan Allingham, pierwszy asystent reżysera i kierownik planu, który stwierdził: Masz rację. Bezpieczeństwo przede wszystkim i obiecał natychmiast skontaktować się z Landisem. Również jeden z obecnych na planie strażaków przekazał swemu przełożonemu, że rozmiar wybuchów stwarza zagrożenie dla śmigłowców; żaden z nich jednak nie przekazał swych uwag filmowcom. Gdy Allingham przekazał uwagi pilota Landisowi, ten stwierdził, że w następnej scenie nieco ograniczy rozmiar detonacji, a poza tym ekipa na pokładzie śmigłowca będzie filmowała przede wszystkim Morrowa brodzącego przez wodę z dziećmi na ramionach. Reżyser podchodził zresztą do pirotechniki w dość lekkomyślny sposób: gdy jeden z kamerzystów wyraził zaniepokojenie potężnymi wybuchami, uśmiechnięty Landis stwierdził: Jeszcze nic nie widziałeś!.
thumb|240px|right|Renee Chen (po lewej) i Myca Le Kręcenie rozpoczęto o 2:20. Śmigłowiec Wingo zaczął unosić się nad kroczącym przez sięgającą mu do kolana wodę Morrowem. Landis wciąż krzyczał: Niżej! Niżej!, a jego asystent przekazywał polecenie Wingo przez krótkofalówkę. Ostatecznie maszyna leciała na wysokości 30 stóp (około 7,6 metra; raport NTSB podaje około 25 stóp – 6,35 m) nad ziemią. Wtedy rozległy się wystrzały: w momencie, gdy technicy zaczęli strzelać ślepą amunicją, dwaj specjaliści od pirotechniki, James Camomille i Jerry Williams, zaczęli detonować kolejne potężne ładunki w myśl starannie zaplanowanej przez Landisa kolejności salw i wybuchów. Ładunki były tak potężne, że dwaj kamerzyści schronili się przed żarem na nieodległym wzgórzu, a ojciec My-Ca, Daniel Le, weteran wojny w Wietnamie, był przerażony: To nie było udawane, to było naprawdę niebezpieczne….
thumb|250px|left|Wrak helikoptera Gdy pod śmigłowcem zaczęły wybuchać kolejne ładunki pirotechniczne, Wingo omal nie stracił kontroli nad maszyną. Zauważając poważne problemy ze sterowaniem, Allingham krzyknął do niego: Wynośmy się stąd! Wtedy Camomille zdetonował prawie jednocześnie dwa silne ładunki, powodując powstanie dużej kuli ognia, pyłu i odłamków. Uderzyła ona w ogon helikoptera, uszkadzając wirnik ogonowy; Wingo stracił kontrolę i śmigłowiec spiralnym torem lotu runął w dół. Renee wyśliznęła się z uścisku Morrowa i zsunęła się do wody; zanim aktor zdążył zareagować, Bell UH-1 spadł na całą trójkę. Dziewczynka dostała się pod jedną z płóz maszyny i została zmiażdżona; wirująca z ogromną prędkością łopata głównego wirnika uderzyła w pozostałą dwójkę, dekapitując Morrowa i My-Ca i odrąbując chłopcu prawą rękę i fragment tułowia. Cała trójka zginęła na miejscu; załoga i obecni na pokładzie śmigłowca czterej filmowcy doznali niegroźnych obrażeń.
Zszokowany Landis krzyczał przez megafon: Koniec zdjęć! (It’s a wrap! – standardowa fraza oznaczająca oficjalne zakończenie zdjęć do filmu). Wstrząśniętych rodziców Renee i My-Ca natychmiast odwieziono do szpitala. Dodatkowej sekwencji nie ukończono i w gotowym filmie znalazła się wersja pierwotna, kończąca się odjazdem pociągu z Connorem do obozu zagłady.
Konsekwencje Sprawę tragedii w Indian Dunes Park badała NTSB (Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu), posiłkując się m.in. zarejestrowanym na taśmie filmowej przebiegiem katastrofy (sfilmowanym z 3 różnych ustawień kamery). Raport NTSB z roku 1984 określił przyczynę tragedii następująco:
Wkrótce po tragicznym wypadku prokurator hrabstwa Los Angeles rozpoczął postępowanie karne, próbując ustalić, czy doszło do przestępstwa. 15 czerwca 1983, po przesłuchaniach, rozpoczęto właściwy proces: na ławie oskarżonych zasiedli John Landis, George Folsey Jr., Dorcey Wingo, Dan Allingham i Paul Stewart. Pierwszy z procesów zakończył się 23 kwietnia 1984: Folsey Jr. i Allingham zostali uniewinnieni. Oskarżyciel zgłosił apelację i 3 września 1986 zaczął się proces apelacyjny. Po szeregu dramatycznych przesłuchań, 29 maja 1987 wszyscy oskarżeni zostali uniewinnieni. Do wyroku przyczyniły się błędy prokuratury: prawnik Gary Hesselman, który jako pierwszy prowadził sprawę, zdecydował się zrezygnować z włączenia jednego aspektu: oskarżenia Landisa i Folseya Jr. o nielegalnie zatrudnienie Renee Chen i My-Ca Le – ponieważ wina oskarżonych nie budziła wątpliwości, Hesselman obawiał się, że sąd i przysięgli zbytnio skupią się na tym, pojedynczym elemencie całej sprawy, co rozmyje złożone dochodzenie, czyje decyzje ostatecznie doprowadziły do tragicznego wypadku, i utrudni skazanie za – znacznie bardziej niejednoznaczne i trudniejsze do udowodnienia – nieumyślne spowodowanie śmierci (zmęczeni długim procesem przysięgli z reguły decydują się na uznanie oskarżonych winnymi w najłatwiejszych do udowodnienia aspektach sprawy – w tym przypadku byłoby to nielegalne zatrudnienie dzieci, pociągające za sobą kilkanaście dni aresztu i kary finansowe); w końcowym rozrachunku to przeoczenie uniemożliwiło skazanie Landisa i Folseya Jr. Lea Purwin D’Agostino, występująca jako oskarżyciel w procesie apelacyjnym, w ciągu 71 dni przesłuchała 71 świadków prokuratury, dodatkowo jej przesłuchania krzyżowe były długie i prowadzone w agresywny sposób; po wyroku przysięgli anonimowo przyznawali, że byli po prostu zmęczeni długim i zawiłym postępowaniem i ciągnącymi się w nieskończoność natarczywymi przesłuchaniami (prokurator podczas przesłuchania Landisa wypytywała go o sposoby, w jakie aktorzy są zmuszani do płaczu na planie filmowym (gliceryna, świeża cebula, natryskiwanie oczu rozcieńczonym metanolem), próbując dowieść, że łzy reżysera podczas procesu są w istocie sfingowane i mają na celu wywrzeć pozytywne wrażenie na ławie przysięgłych).