Bitwa pod Midway – bitwa lotniczo-morska w czasie II wojny światowej, stoczona w dniach 4–7 czerwca 1942 pomiędzy siłami japońskimi a amerykańskimi, w pobliżu atolu Midway na Oceanie Spokojnym, zakończona taktycznym i strategicznym zwycięstwem amerykańskim. Bitwa była rezultatem japońskiego zamiaru wywabienia amerykańskich lotniskowców do bitwy w obronie Midway, skutkiem jednak amerykańskiej pułapki, zakończyła się zatopieniem czterech japońskich lotniskowców, przy stracie jednego amerykańskiego okrętu tej klasy.

Starcie to nie było punktem zwrotnym w wojnie na Pacyfiku, spowodowało jednak względne wyrównanie sił, co pozwoliło na pierwszą większą lądowo-morską amerykańską operację zaczepną w postaci lądowania na Guadalcanalu.

Geneza i cele starcia Początek wojny na Pacyfiku 7 grudnia 1941 roku japońska Kidō-Butai (siły mobilne, siły uderzeniowe) przeprowadziła atak lotniczy na amerykańskie bazy lotnicze i morskie na Hawajach (Hawaii sakusen), rozpoczynając tym samym działania II wojny światowej na Pacyfiku. left|thumb|Kapitulujący żołnierze brytyjscy w Singapurze Niemal równocześnie Japończycy przeprowadzili symultaniczne operacje zajęcia Guamu i Wake, wkrótce potem dokonali inwazji na Hongkong, a następnie wylądowali na Półwyspie Malajskim oraz na Filipinach, pod Kuantanem zaś zatopili HMS „Prince of Wales” i „Repulse”, rozpoczynając marsz w kierunku Singapuru. Sukces tych przeprowadzonych w ciągu kilku dni operacji, spowodował przyśpieszenie ich drugiej serii, które skutkowały zajęciem Rabaulu w Archipelagu Bismarcka, serią bitew na Morzu Jawajskim i rajdem na Darwin w Północnej Australii. W połowie lutego 1942 roku upadł Singapur i na przełomie lutego i marca, było oczywiste, iż Japonia osiągnie wszystkie swoje ekonomiczne cele wojny. Dotychczasowe zdobycze terytorialne zapewniały bowiem Japonii swobodny dostęp do ropy naftowej, kauczuku i innych surowców naturalnych. Z polityczno-ekonomiczno-ideologicznego punktu widzenia, Japończycy byli na najlepszej drodze do zniszczenia „białego kolonializmu” na obszarze ich operacji. Japońskie dowództwo wojskowe zaczęło wówczas rozważać dalsze kroki, rozważając różnorakie operacje: zastanawiano się nad inwazją na Australię, skierowaniem się na obszar Oceanu Indyjskiego, uderzeniem na południe – na Wyspy Salomona w kierunku Fidżi i Samoa, celem odcięcia od zaopatrzenia Australii. W japońskich kręgach wojskowo-politycznych, w styczniu 1942 roku ścierały się jednak różne opcje.

Dowódca Połączonej Floty admirał Isoroku Yamamoto nie był najwyższym dowódcą japońskiej floty – podlegał sztabowi generalnemu marynarki i jego szefowi admirałowi Osami Nagano. Już przed wybuchem wojny, wbrew stanowisku swojego przełożonego, adm. Nagano, Yamamoto forsował ideę ataku na Pearl Harbor, i uzyskał zgodę na rozpoczęcie wojny ze Stanami Zjednoczonymi oraz atak na amerykańską bazę, szantażując ustąpieniem ze stanowiska, swoim, i całego sztabu Połączonej Floty.

Poczytywany za sukces atak na Pearl Harbor i następujący po nim ciąg sukcesów marynarki, znacznie wzmocniły jego pozycję i prestiż, został narodowym bohaterem, w konsekwencji uzyskał bezprecedensową nieformalną władzę w zakresie kształtowania strategii „Drugiej Fazy Operacyjnej”. Mimo wielkiej publicznej celebracji zwycięstwa w Pearl Harbor, sam Yamamoto był rozczarowany, że adm. Nagumo nie pozostawał w morzu wystarczająco długo, aby całkowicie zniszczyć amerykańską bazę i znaleźć oraz zatopić amerykańskie lotniskowce.

Sytuacja Stanów Zjednoczonych Po 7 grudnia sytuacja Stanów Zjednoczonych na obszarze Pacyfiku jeszcze bardziej pogarszała się. Amerykańska flota pancerników, która przez dekady była trzonem amerykańskiej potęgi morskiej, została sparaliżowana, co zniweczyło wszelkie nadzieje na obronę Filipin. Amerykanie nie byli też w stanie wysłać więcej niż symbolicznych sił do obrony Jawy i Sumatry. W rezultacie Stany Zjednoczone mogły tylko przyglądać się rozwojowi japońskiej ofensywy, prowadzonej z niewyobrażalną wcześniej prędkością i precyzją. Do kwietnia 1942 roku strategiczne pozycje aliantów na Pacyfiku obrócone zostały w pobojowisko – Jawa i Sumatra padły, cała amerykańska Flota Azjatycka przestała istnieć, a Japończycy znaleźli się w sytuacji, w której mogli bezpośrednio zagrozić Australii. left|thumb|Krążownik USS „Salt Lake City” (CA-25) z TF8 admirała Williama Halseya, ostrzeliwujący wyspę Wotje podczas rajdu USS „Enterprise” (CV-6) na Wyspy Marshalla Filipiny były całkowicie izolowane, zaś walczące tam siły generała Douglasa MacArthura ostatecznie skapitulowały 9 kwietnia. Po upadku Birmy i Malajów, Brytyjczycy zaczęli odczuwać zagrożenie nawet dla Indii, zaś Royal Navy została unicestwiona do tego stopnia, że nie była w stanie opuścić Oceanu Indyjskiego nawet w bezpośredniej obronie Australii i Nowej Zelandii. Australia i Nowa Zelandia zaś, mimo wysokiej jakości ich sił zbrojnych, nie miały potencjału ekonomicznego i ludnościowego do samoobrony, nie mówiąc o prowadzeniu wojny z Japonią. Na dodatek doborowe oddziały australijskie zaangażowane były w tym czasie w Afryce Północnej u boku armii brytyjskiej.

Z amerykańskiego punktu widzenia, kluczowa była obrona Hawajów oraz Kanału Panamskiego. Zagrożenie dla tego ostatniego nie było z uwagi na odległość realne, ich ewentualna utrata mogła jednak oznaczać katastrofę dla Stanów Zjednoczonych. Prowadzenie wojny z Japonią oznaczało też konieczność obrony Australii, toteż USA zaczęły wzmacniać siły alianckie na tym kontynencie, co jednak wymagało zapewnienia bezpieczeństwa dostaw, w tym przede wszystkim przez utrzymanie w rękach alianckich wysp: Fidżi, Nowej Kaledonii i Samoa. Ich utrata na rzecz Japonii oznaczałaby bowiem praktycznie odcięcie Australii od zaopatrzenia ze Stanów Zjednoczonych.

Wojna na Pacyfiku wymagała więc dużego wysiłku, także gospodarczego – w sytuacji, gdy amerykańska gospodarka nie wyszła jeszcze wówczas w pełni z Wielkiego Kryzysu, którego skutki w postaci braków w zaopatrzeniu amerykańscy żołnierze odczuwali jeszcze nawet pod koniec 1942 roku, podczas walk na wyspach Salomona. Tymczasem oficjalnym priorytetem dla USA była Europa i obowiązująca doktryna „Germany First”, która zmuszała USA do kierowania większości sił i środków do działań na europejskim teatrze wojennym.

Po klęsce w Pearl Harbor, dowództwo amerykańskiej Floty Pacyfiku po zdymisjonowanym adm. Husbandzie Kimmelu objął admirał Chester Nimitz, który zamiast pozbyć się całego sztabu Kimmela, zachował większość jego członków, czym podbudował upadłe po 7 grudnia morale dowództwa. Będąc w United States Navy odpowiednikiem admirała Yamamoto, musiał reagować na działania dowódcy Połączonej Floty, nie mając jeszcze materialnej przewagi potrzebnej do wygrania wojny. W zakresie floty pancerników, Japonia dysponowała wówczas miażdżącą przewagą nad Flotą Pacyfiku, miała też więcej krążowników, więcej niszczycieli, i więcej okrętów podwodnych, zaś większość japońskiego sprzętu wojennego była nowocześniejsza od wyposażenia amerykańskiego. Na dodatek, wzmocnienie Floty Pacyfiku w marcu 1942 roku przez przejście na Ocean Spokojny „Horneta”, zostało zniweczone koniecznością wielomiesięcznego remontu „Saratogi” po jej storpedowaniu 11 stycznia przez japoński okręt podwodny I-6.

Amerykańskie rajdy pierwszej połowy roku Konsekwencje niezniszczenia amerykańskich lotniskowców zostały dobitnie zademonstrowane przez amerykańskie rajdy na wyspy Marshalla i Gilberta, na atol Wake oraz na Salamaua i Lae. Nie mogąc frontalnie przeciwstawić się Połączonej Flocie, w pierwszej połowie 1942 roku Nimitz zaangażował swoje lotniskowce w serię rajdów na wysunięte japońskie posterunki na Oceanie Spokojnym, które choć przynosiły Japonii znikome straty materialne i wojskowe, stanowiły znakomity poligon dla niedoświadczonych amerykańskich pilotów i załóg okrętów, dając im doświadczenie i zahartowanie bojowe niezbędne w przyszłych bitwach. W japońskim dowództwie wzmagały zaś poczucie zagrożenia ze strony amerykańskich lotniskowców. Przeprowadzony 4 marca rajd na wyspę Marcus był kolejnym już atakiem lotnictwa pokładowego na japońskie wysunięte bazy w ciągu zaledwie dwóch miesięcy. Co więcej, atak na znajdującą się 600 mil od Japonii i 1000 mil od Tokio wyspę Marcus wzmógł japońskie obawy, że United States Navy zaatakuje samą stolicę imperium. Spowodował, że dowódca Połączonej Floty admirał Isoroku Yamamoto wznowił przygotowania do operacji zniszczenia amerykańskich lotniskowców przez zwabienie ich do walnej bitwy, czemu służyć miała operacja desantu na Midway. Rajdy te spowodowały, że Yamamoto był prześladowany przez myśl, że amerykańskie lotniskowce stanowią zagrożenie dla Japonii, w tym jej terytoriów macierzystych. Według zachowanych notatek szefa sztabu adm. Yamamoto, kadm. Matome Ugakiego, „obrona Tokio przed rajdami lotnictwa, była uważana przez admirała, za jego najważniejszą powinność”. Sam Yamamoto ujawnił publicznie swoje obawy mówiąc, iż „nie można wykluczyć możliwości, że wróg ośmieli się zaatakować naszą ojczyznę, aby spalić naszą stolicę i inne miasta”, w czasie gdy japońskie lotniskowce znajdują się na Oceanie Indyjskim. Przeprowadzony na początku marca 1942 roku amerykański rajd na wyspę Marcus, zaledwie 1000 mil od Tokio, był drastycznym potwierdzeniem takiej ewentualności. Z tego powodu rozkazał utworzyć złożoną z małych jednostek linię dozoru w odległości 700 mil morskich od japońskich brzegów, stawiającą wyspy japońskie daleko poza zasięgiem amerykańskich bombowców pokładowych. Dlatego w momencie powrotu japońskich okrętów lotniczych z Oceanu Indyjskiego, Yamamoto skupiony był na zniszczeniu amerykańskich lotniskowców, nie zaś na ataku na Australię, Nową Gwineę, czy Aleuty. left|thumb|USS „Hornet” (na pierwszym planie) i „Enterprise” (w głębi) w trakcie rajdu Doolittle’a Punktem kulminacyjnym amerykańskiej strategii w tym czasie był, przeprowadzony pod naciskiem prezydenta Roosevelta, bezpośredni atak na wyspy japońskie. 18 kwietnia 1942 roku 16 amerykańskich dwusilnikowych bombowców North American B-25 Mitchell zbombardowało Tokio, Nagoję, Kobe i Osakę. Należące nie do floty, lecz do United States Army samoloty płk. Jimmyego Doolittle'a, wystartowały z pokładu eskortowanego przez USS „Enterprise” (CV-6) lotniskowca USS „Hornet” (CV-8), który tak samo jak japońskie lotniskowce kilka miesięcy wcześniej, niepostrzeżenie przeniknął bezmiar wód północnego Pacyfiku. Szkody materialne wyrządzone przez amerykańskie bombardowanie były niezauważalne, sam nalot miał jednak duży wpływ na morale amerykańskiego społeczeństwa, zaś reperkusje w Japonii miał wręcz gigantyczne. O ile bowiem przed rajdem na Tokio w japońskich dowództwach marynarki i armii istniały zastrzeżenia co do planu ataku na Midway admirała Yamamoto, amerykański nalot natychmiast je usunął.

Jeszcze zanim admirał Nagumo zdążył powrócić do Japonii po ataku na Pearl Harbor, Yamamoto rozkazał kadm. Ugakiemu opracowanie szkicu planu inwazji na Hawaje, jako sposobu na zwabienie amerykańskich lotniskowców do bitwy i zniszczenie ich. Z powodu całkowitego braku realizmu takiego planu – Japonia nie posiadała bowiem żadnych możliwości przeprowadzenia desantu na niezbędną do tego celu skalę – zarówno sztab generalny marynarki jak i dowództwo Armii stwierdziły, że taka operacja jest wykluczona. Według japońskich szacunków, zajęcie Hawajów wymagałoby przynajmniej 45 000 żołnierzy, trzy razy więcej niż kiedykolwiek przerzucili w jakiejś operacji desantu morskiego, które tym razem musieliby przerzucić na odległość 6500 kilometrów. Na taką odległość nie byliby również w stanie zaopatrywać tych wojsk.