Pacyfikacja Michniowa – masowy mord na ludności cywilnej oraz towarzyszące mu grabieże i podpalenia, dokonane przez okupantów niemieckich w świętokrzyskiej wsi Michniów w dniach 12–13 lipca 1943.
W okresie II wojny światowej mieszkańcy Michniowa aktywnie współpracowali z polskim ruchem oporu, w szczególności ze Świętokrzyskimi Zgrupowaniami AK dowodzonymi przez por. Jana Piwnika ps. „Ponury”. 12 lipca 1943 niemiecka ekspedycja karna częściowo spaliła wieś i zamordowała ponad 100 mieszkańców. W odwecie jeszcze tej samej nocy żołnierze „Ponurego” zaatakowali w rejonie Podłazia pociąg pośpieszny relacji Kraków–Warszawa, zabijając lub raniąc co najmniej kilkunastu Niemców. Następnego dnia niemieccy policjanci powrócili do Michniowa, doszczętnie paląc wieś i mordując niemal wszystkich przebywających tam Polaków. Łącznie ofiarą dokonanej w Michniowie masakry padły co najmniej 204 osoby, w tym 54 kobiety i 48 dzieci. Okupacyjne władze zakazały odbudowy wsi i uprawy okolicznych pól. Po wojnie pacyfikacja Michniowa stała się symbolem niemieckich zbrodni popełnionych na wsi polskiej. Obecnie w Michniowie znajduje się Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskich.
Geneza Michniów leży w gminie Suchedniów, na skraju Płaskowyżu Suchedniowskiego. Od wschodu, południa i północy wieś otaczają gęste lasy. Przez miejscowość przebiega szosa łącząca Suchedniów z Bodzentynem. W okresie niemieckiej okupacji Michniów zamieszkiwało ok. 500 osób. Wieś liczyła blisko 80 gospodarstw (ok. 250 budynków). Ze względu na fakt, iż tamtejsza ziemia nie sprzyjała uprawom, wielu mieszkańców Michniowa było zatrudnionych poza rolnictwem – przy wyrębie lasów lub w okolicznych fabrykach Centralnego Okręgu Przemysłowego.
Michniów już od czasów powstania styczniowego był znany z patriotycznych tradycji. We wrześniu 1939 wielu mężczyzn z Michniowa walczyło w szeregach Wojska Polskiego. Jeden z nich, Józef Dulęba, znalazł się w gronie obrońców Westerplatte. Jesienią 1939 roku mieszkańcy Michniowa udzielali pomocy oddziałowi majora „Hubala”. We wsi szybko zawiązały się także pierwsze struktury ruchu oporu. Pochodzący z Michniowa ppor. Hipolit Krogulec ps. „Albiński” stał się jednym z pierwszych organizatorów Związku Odwetu (ZO) na terenach województwa kieleckiego. Z czasem liczebność komórki ZO w Michniowie wzrosła do ok. 10 członków, a sam „Albiński” objął stanowisko zastępcy komendanta ZO w Okręgu Kieleckim ZWZ. Po przemianowaniu ZWZ na Armię Krajową w Michniowie uformował się zakonspirowany pluton AK, ukryty pod kryptonimem „Kuźnia”. Dowódcą „Kuźni” został Władysław Krogulec, podczas gdy funkcję jego zastępcy pełnił Franciszek Brzeziński. W przeddzień pacyfikacji ponad 40 mieszkańców wsi było zaprzysiężonymi członkami AKPod względem organizacyjnym „Kuźnia” podlegała placówce AK w Suchedniowie (kryptonim „Tartak”), dowodzonej przez Stanisława Przybylika ps. „Józef” i Tadeusza Skrobota. Patrz: .. Mieszkańcy Michniowa wspierali także partyzantów z oddziału Gwardii Ludowej im. Ziemi Kieleckiej (dowódca: Ignacy Robb ps. „Narbutt”). Ludność wsi miała również udzielać pomocy zbiegłym z obozów sowieckim jeńcom wojennym.
Na początku 1943 roku Związek Odwetu został przekształcony w Kierownictwo Dywersji (Kedyw). Porucznik „Albiński”, który pełnił już w tym czasie stanowisko komendanta ZO w Okręgu Kieleckim AK, został mianowany pierwszym dowódcą okręgowego KedywuOd początku zakładano jednak, że ze względu swój na niski stopień „Albiński” będzie sprawował tę funkcję tymczasowo – do czasu przysłania przez centralę wyższego rangą oficera. Patrz: .. Tymczasem w listopadzie 1942 dowództwo AK przerzuciło na Kielecczyznę trzech „cichociemnych”, powierzając im zadanie wzmocnienia lokalnych struktur dywersji. Byli to: ppor. Waldemar Szwiec ps. „Robot”, por. Eugeniusz Kaszyński ps. „Nurt” i por. Antoni Jastrzębski ps. „Ugór”. Na bazie placówki AK w Michniowie zorganizowali oni wkrótce pierwszy patrol bojowy Kedywu w Okręgu Kieleckim AK. „Cichociemni” kwaterowali początkowo w Ostojowie, a następnie przenieśli się do Michniowa. Skrzynkę kontaktową zorganizowano w domu kolejarza Władysława Materka, gdyż z racji swojego zawodu mógł on z powodzeniem pełnić funkcję łącznika. Rodzina Materków prowadziła ponadto niewielki sklepik i nielegalną masarnię, z której część uboju przekazywano na potrzeby partyzantki. Z patrolem Kedywu aktywnie współpracowali również inni mieszkańcy Michniowa – m.in. Władysław Malinowski (pełnił funkcję łącznika) oraz wysiedlone z Wielkopolski małżeństwo „Daniłłowskich” (prawdziwe nazwisko Fagasińscy). We wsi zorganizowano nawet rusznikarnię oraz warsztat naprawczy broni i sprzętu.
Późną wiosną 1943 miały miejsce wydarzenia, które wywarły decydujący wpływ na dalszą działalność ruchu oporu na Kielecczyźnie. W połowie maja 1943 do Okręgu Kieleckiego AK został bowiem przerzucony kolejny „cichociemny”, por. Jan Piwnik ps. „Ponury”. 4 czerwca 1943 oficjalnie przejął on z rąk por. „Albińskiego” obowiązki komendanta okręgowego Kedywu („Albiński” pełnił odtąd funkcję zastępcy „Ponurego”). W krótkim czasie „Ponury” zorganizował w lasach wokół Wykusu silny oddział partyzancki. Na początku lata 1943 „Zgrupowania Partyzanckie AK «Ponury»” liczyły już ok. 200 żołnierzy. „Chrzest bojowy” żołnierzy „Ponurego” nastąpił 2 lipca 1943, kiedy to partyzanci zaatakowali dwa pociągi pośpieszne na linii Warszawa–Kraków (ataki przeprowadzono w pobliżu przystanków kolejowych Łączna i Berezów).
Tymczasem, począwszy od lutego 1943, niemieckie władze gwałtownie zaostrzyły terror na obszarach wiejskich dystryktu radomskiego. Akcje pacyfikacyjne objęły przede wszystkim środkową część dystryktu, leżącą między Wisłą a Pilicą (przedwojenne powiaty: włoszczowski, konecki, kielecki, południowa część sandomierskiego). Szeregu zbrodni na ludności Kielecczyzny dopuścił się w szczególności 62. zmotoryzowany pluton żandarmerii, dowodzony przez por. Alberta Schustera. Indywidualne i masowe egzekucje były także przeprowadzane przez inne jednostki SS i policji niemieckiej. Szczególnie krwawy przebieg miały zwłaszcza pacyfikacje Skałki Polskiej (11 maja 1943), Stróżek (3 czerwca 1943) i Boru Kunowskiego (4 lipca 1943). Kulminacyjnym punktem kampanii terroru stała się jednak pacyfikacja Michniowa.
Pacyfikacja Michniowa została przygotowana przez Niemców bardzo starannie. Po wojnie udało się ustalić, że plan ekspedycji karnej był omawiany na specjalnej naradzie w Radomiu (8 lipca 1943). Nie jest natomiast do końca jasne, jaka była geneza decyzji o pacyfikacji Michniowa. Wiadomo, że Gestapo dysponowało listą mieszkańców wsi podejrzewanych o współpracę z ruchem oporu. Zawierała ona szczegółowe dane podejrzanych, takie jak imię i nazwisko oraz data i miejsce urodzenia. Jeszcze przed zakończeniem wojny tragedię wsi zaczęto wiązać z osobą ppor. Jerzego Wojnowskiego ps. „Motor” – groźnego niemieckiego konfidenta ulokowanego w zgrupowaniach „Ponurego”. O tym, iż donosy „Motora” spowodowały pacyfikację Michniowa, był przekonany m.in. Cezary Chlebowski (badacz dziejów AK, autor reportażu historycznego Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie). Z kolei Longin Kaczanowski, nie umniejszając znaczenia zdrady „Motora”, wskazywał, iż mało prawdopodobne, aby niemiecką akcję spowodowały donosy tylko jednego konfidenta – w dodatku odwiedzającego wieś stosunkowo sporadycznie. Jego zdaniem Niemcom udało się rozpracować siatkę konspiracyjną w Michniowie także dzięki meldunkom innych agentów – np. niejakiego Twardowskiego z Orzechówki oraz volksdeutscha Jekla z Zagnańska (leśniczego, który w nocy z 11 na 12 lipca poprowadził Niemców leśnymi drogami na Michniów)Pewne światło na genezę pacyfikacji rzuca sprawozdanie Bogdana Ostachowskiego ps. „Puer”, sporządzone na potrzeby powojennego procesu Dowódcy SS i Policji w dystrykcie radomskim, SS-Brigadeführera Herberta Böttchera. Ostachowski twierdził, że por. „Ponury” już kilka dni po akcji bojowej w rejonie Łącznej i Berezowa (2/3 lipca 1943) otrzymał od Władysława Materka wiadomość, iż Niemcy rozpracowali część struktur konspiracyjnych w Michniowie (Materek miał uzyskać tę informację od niemieckiego konfidenta z Orzechówki, niejakiego Twardowskiego). Z tego powodu część sztabu „Kuźni” przeniesiono do Suchedniowa oraz usunięto ze wsi wszystkie kompromitujące materiały. „Ponury” miał także opracować plan obrony Michniowa. Tymczasem na tydzień przed pacyfikacją w Michniowie pojawił się ppor. Jerzy Wojnowski ps. „Motor”. Przebywając we wsi uzyskał m.in. informację, że skrzynkę kontaktową konspiracji przeniesiono z domu Materka do domu gajowego Władysława Wikły. Patrz: .. Zdaniem Kaczanowskiego nie jest także wykluczone, że współpraca michniowian z ruchem oporu była tylko pretekstem do spalenia wsi i wymordowania jej mieszkańców.
Pacyfikacja w dniu 12 lipca thumb|Podpalony dom Władysława Materka thumb|Michniów w płomieniach W niedzielę 11 lipca 1943 na skraju Michniowa zatrzymały się samochody, z których wysiadło kilku niemieckich oficerów. Świadkowie wspominali, że Niemcy dokładnie zlustrowali wieś i okolicę, a w stosunku do mieszkańców zachowywali się nadzwyczaj uprzejmie.
W nocy z niedzieli na poniedziałek Michniów został otoczony podwójnym łańcuchem niemieckich posterunków. Wewnętrzny pierścień okrążenia zamknięto bezpośrednio wokół wsi. Z kolei posterunki wchodzące w skład pierścienia zewnętrznego ulokowano na skraju lasów (otaczających wieś z trzech stron), a także na wzgórzu leżącym na zachód od Michniowa. Niemcy obsadzili również oba wloty drogi wiodącej z Suchedniowa do Bodzentyna. Kilkudziesięciu mężczyzn, udających się wczesnym rankiem do pracy w pobliskich zakładach lub przy wyrębie drzew, zatrzymano i zgromadzono na skraju lasu. Niemcy poddali zatrzymanych dokładnej rewizji, po czym polecili im, aby położyli się twarzą do ziemi przy pobliskiej leśnej drodze. Podobnie postąpiono z udającymi się do pracy kobietami. Kilku mieszkańców usiłowało niepostrzeżenie wymknąć się ze wsi, jednak wszystkich zatrzymały niemieckie posterunki.
Niemcy wkroczyli do Michniowa po upływie około godziny od zamknięcia pierścienia okrążenia. Z domów brutalnie wywlekano mężczyzn i chłopców, bijąc ich przy tym i maltretując. Szybko padły także ofiary śmiertelne. Jako pierwsi zginęli bracia Antoni i Jan Gołębiowscy, zastrzeleni przez niemieckich policjantów podczas przemarszu na punkt zborny. Chwilę później, na tzw. wygonie w pobliżu miejscowej szkoły, ustawiono w szeregu 18 mężczyzn. Niemcy dokładnie sprawdzili personalia zatrzymanych, po czym strzałem w tył głowy zabili 17 mężczyzn. Egzekucji uniknął jedynie Józef Dupak. Niemiecki oficer pozwolił mu odejść, gdyż uznał, że zniszczone ciężką pracą dłonie mężczyzny stanowią „dowód”, iż nie mógł on mieć nic wspólnego z partyzantką. Pozostałych mężczyzn z Michniowa zgromadzono przy zakręcie drogi przebiegającej przez wieś. Tam na podstawie imiennej listy kolejno wywoływano wyczytane osoby. Podczas tej procedury został zastrzelony 18-letni Walerian Krogulec, który zdaniem niemieckiego oficera zbyt wolno reagował na polecenia (mężczyzna poruszał się powoli z powodu kalectwa). Pozostali mężczyźni musieli stać w szeregu, oczekując na decyzję Niemców. Przy najmniejszych oznakach ruchu byli brutalnie bici.
Po pewnym czasie wyczytanych z listy mężczyzn podzielono na kilka grup i zapędzono do czterech stodół położonych w południowej części wsi – należących do Władysława Dulęby, Wawrzyńca Gila, Antoniego Grabińskiego oraz wspólnej Bolesława Bieli i Władysława Wątrobińskiego. Do tego ostatniego budynku dowieziono jeszcze grupę mężczyzn zatrzymanych rankiem na skraju lasu (ich nazwiska również widniały na liście proskrypcyjnej). Kilkudziesięciu mężczyzn zamkniętych w stodole Grabińskiego zdołało otworzyć bramę i wydostać się na zewnątrz, jednak niemieccy policjanci otoczyli ich półkolem, po czym bijąc kolbami karabinów, wepchnęli z powrotem do budynku. Stłoczone w stodołach ofiary Niemcy ostrzeliwali i obrzucali granatami, po czym zabudowania podpalali. Prawdopodobnie większość ofiar spłonęła żywcem.