Masakra w Manili ( lub , ) – określenie masowych mordów na ludności cywilnej, gwałtów, niszczenia mienia oraz innych poważnych naruszeń prawa wojennego, których dopuścili się żołnierze japońskich sił zbrojnych podczas stoczonej w dniach 3 lutego – 3 marca 1945 bitwy o Manilę.

Wbrew rozkazom głównodowodzącego sił japońskich na Filipinach, generała Tomoyukiego Yamashity, dowódca japońskiej bazy morskiej w Manili kontradmirał Sanji Iwabuchi odmówił ewakuacji swoich oddziałów, postanawiając bronić miasta przed nadciągającymi wojskami amerykańskimi. Walki o wyzwolenie Manili trwały blisko miesiąc i stanowiły jedną z najbardziej zaciętych bitew miejskich II wojny światowej. W trakcie bitwy japońscy żołnierze wyładowywali swoją złość i frustrację na cywilach, dokonując masowych mordów i gwałtów. W ten sposób realizowano także rozkazy Iwabuchiego, nakazujące stosować taktykę „spalonej ziemi”, a mieszkańców miasta traktować bez wyjątku jako partyzantów. Wiele ofiar wśród ludności cywilnej spowodował także ostrzał amerykańskiej artylerii i lotnictwa. W rezultacie liczba cywilów zabitych i zamordowanych podczas bitwy o Manilę mogła sięgnąć nawet 100 tysięcy.

Tło wydarzeń

6 stycznia 1945 roku amerykańska 6 Armia, dowodzona przez gen. Waltera Kruegera, przeprowadziła zakrojony na szeroką skalę desant w zatoce Lingayen w północno-zachodniej części Luzonu. Tym samym została zainicjowana kampania zmierzająca do wyzwolenia największej wyspy Archipelagu Filipińskiego spod japońskiej okupacji. Do 17 stycznia oddziały Kruegera całkowicie zajęły strefę lądowania. Zgodnie z rozkazem głównodowodzącego obszaru południowo-zachodniego Pacyfiku, generała Douglasa MacArthura, w następnej kolejności 6 Armia rozpoczęła natarcie w kierunku odległej o 180 km stolicy Filipin, Manili. Tymczasem 31 stycznia 1945 roku, trzy tygodnie po lądowaniu pod Lingayen, dwa pułki 11 Dywizji Powietrznodesantowej ze składu amerykańskiej 8 Armii (gen. Robert Eichelberger) wylądowały pod Nasugbu, w południowej części Luzonu. Oddziały te, nie napotykając większego oporu ze strony przeciwnika, również ruszyły na Manilę. MacArthur liczył, iż energiczne uderzenie z północy i południa pozwoli szybko wyzwolić filipińską stolicę.

Głównodowodzący sił japońskich na Filipinach, generał Tomoyuki Yamashita, doskonale zdawał sobie sprawę, że wobec absolutnej dominacji Amerykanów na morzu i w powietrzu, a także z racji ich zdecydowanej przewagi w dziedzinie logistyki i technicznych środków walki, wojska japońskie nie będą miały żadnych szans w starciu na otwartym polu. Z tego powodu nie zamierzał podejmować walki na obszarze centralnego Luzonu; nie planował też bronić Manili. Zamierzał natomiast wycofać gros swoich oddziałów w trudno dostępne obszary górskie w północnej i wschodniej części Luzonu, gdzie miał nadzieję wciągnąć Amerykanów w przewlekłą walkę na wyczerpanie. Yamashita rozważał nawet ogłoszenie Manili „miastem otwartym” (apelował o to marionetkowy prezydent Filipin, Jose P. Laurel). Ostatecznie polecił jednak dowódcy Grupy Shimbu, generałowi Shizuo Yokoyamie, aby w momencie zbliżania się Amerykanów ewakuować miasto – uprzednio zniszczywszy wszystkie mosty oraz instalacje o znaczeniu militarnym.

Rozkazy Yamashity zignorował jednak dowódca 31. specjalnej bazy morskiej, kontradmirał Sanji IwabuchiIwabuchi będąc oficerem Cesarskiej Marynarki Wojennej nie podlegał dowództwu armii lądowej.. Kontradmirał odmówił ewakuacji Manili, twierdząc, że uniemożliwi ona wykonanie zadań ewakuacyjno-niszczycielskich, zleconych przez dowództwo Cesarskiej Marynarki Wojennej. W rzeczywistości Iwabuchi wierzył, że filipińska stolica stanowi znakomitą pozycję obronną, a jej opuszczenie bez poważniejszej walki będzie plamą na honorze japońskich sił zbrojnych. Prawdopodobnie szukał także okazji do pomszczenia klęski w II bitwie pod Guadalcanalem, gdzie zatonął dowodzony przez niego pancernik „Kirishima”. Podległy Iwabuchiemu garnizon Manili składał się z tzw. Morskich Sił Obrony ManiliOddziały Cesarskiej Marynarki Wojennej pozostawione przez Iwabuchiego do obrony Manili liczyły ok. 12 500 żołnierzy. Ich wartość bojowa była zróżnicowana – w gronie tym znajdowali się bowiem żołnierze piechoty morskiej, marynarze z zatopionych okrętów, żołnierze służb pomocniczych, a nawet przymusowi robotnicy z Korei i Formozy. Patrz: ., wspartych przez trzy bataliony wojsk lądowych pozostawione przez gen. Yokoyamę – razem co najmniej 17 tys. żołnierzy. W oparciu o solidną zabudowę miasta oddziały Iwabuchiego rozpoczęły przygotowania do obrony.

3 lutego 1945 czołowe oddziały amerykańskiej 6 Armii wkroczyły na północne przedmieścia Manili. Żołnierze 1 Dywizji Kawalerii zdobyli kampus Uniwersytetu Santo Tomas, gdzie znajdował się japoński obóz dla internowanych osób cywilnych. Uwolniono wówczas co najmniej 4000 obywateli państw alianckich, więzionych w obozie od 1942 roku. Tej samej nocy kawalerzyści zdobyli także Pałac Malacañan, stanowiący oficjalną siedzibę prezydentów Filipin. Z kolei 4 lutego żołnierze amerykańskiej 37 Dywizji Piechoty zdobyli więzienie Bilibid, gdzie uwolnili blisko 800 alianckich jeńców wojennych oraz 530 internowanych cywilów. Amerykańskie postępy były początkowo tak szybkie, że sztab MacArthura zaczął planować organizację parady zwycięstwa – na wzór tej, która miała miejsce w wyzwolonym Paryżu. Wkrótce jednak japoński opór gwałtownie stężał. Zacięte i obfitujące w ofiary walki o wyzwolenie miasta prowadzone były aż do 3 marca 1945. Bitwa o Manilę okazała się jedną z największych bitew miejskich II wojny światowej. Stronę amerykańską kosztowała ona 1010 zabitych i 5565 rannych, podczas gdy japoński garnizon został wybity niemal do nogi. W trakcie trwających miesiąc walk największe ofiary poniosła jednak filipińska ludność cywilna.

Zbrodnie japońskie thumb|Mieszkańcy północnych dzielnic Manili uciekający przed japońskimi pogromami Wraz z pogarszającą się sytuacją militarną Cesarstwa oraz rosnącą aktywnością ruchu oporu, japońska okupacja Filipin nabierała stopniowo coraz bardziej brutalnego charakteru. Represje nie omijały również mieszkańców Manili. Pod koniec 1944 roku japońska tajna policja (Kempeitai) zdołała częściowo rozbić tamtejsze struktury ruchu oporu. Japoński terror zaostrzył się zwłaszcza po wylądowaniu Amerykanów na Luzonie. W związku z przygotowaniami do oblężenia japońskie wojsko przystąpiło do bezwzględnej konfiskaty wszystkich zapasów żywności. W Manili rychło zapanował głód, a ludność cywilna była zmuszona żywić się mięsem psów, kotów, a nawet szczurów. Edwin P. Ramsey, amerykański oficer aktywnie działający w szeregach filipińskiego ruchu oporu, oceniał, że na przełomie roku 1944/1945 w Manili umierało z głodu blisko 100 osób dziennie. W wybranych kwartałach miasta Japończycy przeprowadzali „akcje oczyszczające”, w których trakcie zatrzymywano wszystkich mężczyzn powyżej 14. roku życia. Aresztowani w ten sposób Filipińczycy zazwyczaj ginęli bez śladu. Począwszy od 31 stycznia 1945 trwało także „opróżnianie” stołecznych więzień. Filipińskich więźniów politycznych, podejrzewanych o współpracę z ruchem oporu, wywożono zazwyczaj małymi grupkami na Cmentarz Chiński bądź Cmentarz Północny, gdzie byli rozstrzeliwani lub ścinani samurajskimi mieczami. Prawdopodobnie stracono w ten sposób nawet do 2000 więźniów. Osoby podejrzewane o przestępstwa mniejszej wagi rozmieszczono natomiast jako „żywe tarcze” w japońskich koszarach i instalacjach o znaczeniu militarnym.

Natychmiast po rozpoczęciu bitwy o Manilę oddziały Iwabuchiego przystąpiły do realizacji zadań „ewakuacyjno-niszczycielskich”, co oznaczało de facto doszczętne palenie całych dzielnic i wysadzanie w powietrze dziesiątek budynków, nierzadko pozbawionych jakiegokolwiek znaczenia militarnego. Porucznik William Swan z amerykańskiej 1 DKaw porównał później rozgrywające się na jego oczach sceny do wielkiego pożaru Rzymu z czasów Nerona. Masowe podpalenia dokonywane były przy tym nie tylko w północnych dzielnicach miasta, które jako pierwsze znalazły się w bezpośredniej strefie walk, lecz również w tych dystryktach Manili, gdzie wojska amerykańskie dotarły dopiero po upływie wielu dni. Jednocześnie rozpoczęła się rzeź filipińskiej ludności cywilnej. Japońscy żołnierze wyładowywali swoją złość i frustrację na bezbronnych cywilach, dokonując masowych mordów i gwałtów. Nastawienie Japończyków dobrze oddawały słowa jednego z oficerów, który grupie hiszpańskich zakonników oświadczył: „Amerykanie mogą nadejść, wy już ich jednak nie zobaczycie”.

Niektórzy autorzy, m.in. Alfonso J. Aluit, częściową odpowiedzialnością za zbrodnie na ludności cywilnej Manili obarczają generała MacArthura. Miał on bowiem popełnić tragiczny błąd doprowadzając do całkowitego okrążenia japońskiego garnizonu, gdyż w tych okolicznościach pozbawieni drogi odwrotu Japończycy wpadli w „zbrodniczy szał”. Krytycy tej tezy wskazują jednak, że masowe mordy i gwałty rozpoczęły się już w pierwszych dniach bitwy, podczas gdy pierścień okrążenia wokół Manili został zamknięty dopiero 12 lutego – a więc po upływie dziewięciu dni od rozpoczęcia walk (kontradmirał Iwabuchi dopiero 17 lutego uznał miasto za całkowicie okrążone). W ich ocenie nie można również twierdzić, iż japońskie wojska nie miały żadnej możliwości odwrotu z miasta, gdyż w trakcie bitwy co najmniej 3500 żołnierzy zdołało się wycofać za rzekę Marikina. Wskazują także, iż kontradmirał Iwabuchi konsekwentnie ignorował wezwania do ewakuacji miasta, kilkukrotnie wystosowywane przez generała Yokoyamę. Kontradmirał odmówił opuszczenia Manili nawet wówczas, gdy dowódca Grupy Shimbu zaproponował, że uderzy z zewnątrz na amerykański pierścień okrążenia, aby ułatwić w ten sposób japońskiemu garnizonowi odwrót z miasta.

Wiele dowodów, m.in. odnalezione po bitwie japońskie dokumenty, pozwala wysnuć wniosek, iż masowe zbrodnie na ludności Manili nie były wyłącznie ekscesami szeregowych żołnierzy i niższych oficerów. Już w połowie grudnia 1944 dowództwo japońskiego garnizonu w Manili wydało specjalną instrukcję, nakazującą traktować wszystkich Filipińczyków powyżej 14. roku życia jako potencjalnych partyzantów, których należy zlikwidować w momencie rozpoczęcia bitwy o miasto. Po wojnie znaleźli się świadkowie twierdzący, iż jeszcze przed rozpoczęciem bitwy zostali ostrzeżeni przez zaprzyjaźnionych japońskich żołnierzy lub filipińskich kolaborantów, iż japońskie dowództwo zamierza zniszczyć miasto wraz z całą jego ludnością. Tego typu ostrzeżenia otrzymać mieli m.in. niektórzy członkowie marionetkowego rządu Filipin oraz przebywający w mieście obywatele III Rzeszy.