Protesty w Wenezueli – antyrządowe protesty, które rozpoczęły się 12 lutego 2014. Były one największymi od czasu, kiedy na stanowisko prezydenta Wenezueli zaprzysiężono Nicolása Maduro.
Demonstracje, które miały miejsce od lutego do maja 2014 roku, miały miejsce w związku z bardzo wysoką inflacją, wysokim stopniem przestępczości w całym kraju oraz lekceważącym nastawieniem do przeciwników politycznych. Na przełomie stycznia i lutego dochodziło do protestów o spokojnym przebiegu. Przełom nastąpił 12 lutego, kiedy miało miejsce ich nasilenie; tego samego dnia zaczęli ginąć pierwsi protestujący. Podczas starć rzucano kamieniami, używano armatek wodnych. W pierwszych kilku tygodniach zamieszek budowano liczne barykady, które składały się m.in.: z mebli. Ich ciągłe stosowanie miało negatywny wpływ na natężenie ruchu w wielu miastach. W czasie zamieszek został zatrzymany jeden z najważniejszych protestujących, czyli lider opozycji Leopoldo Lopez. Już pod koniec lutego, ze względu na wyjątkowo krwawy przebieg starć, rozpoczęto szereg działań, który miał doprowadzić do dialogu między rządem a demonstrującymi.
Starcia bardzo źle wpływały na stosunki dyplomatyczne pomiędzy Wenezuelą a USA. Wzajemne oskarżenia w końcu doprowadziły do nałożenia pierwszych sankcji wobec Wenezueli. Panama z kolei wnioskowała do OPA, by ta organizacja podjęła się poważnych rozmów dotyczących kryzysu w Wenezueli. Prezydent Maduro oburzony takimi działaniami zerwał stosunki dyplomatyczne z Panamą. W trakcie zamieszek nasuwano niejednokrotnie takie oskarżenia, w którym Wenezuela dopuściła się łamania praw człowieka, w tym przypadku stosowania tortur wobec protestujących.
Sytuacja w państwie uspokoiła się, kiedy rząd wenezuelski na początku kwietnia oświadczył, że jest gotów przeprowadzić dialog ze zwolennikami opozycji. Do rozmów dochodziło w dniach 10–11 kwietnia i 15 kwietnia 2014 roku.
Tło
thumb|upright|Nicolás Maduro Do protestów przyczyniły się przede wszystkim rosnąca skala przestępczości w kraju oraz rosnące ceny towarów. Demonstracje wybuchły także wskutek wysokiej, bo aż 56-procentowej inflacji oraz doniesień o rzekomym sfałszowaniu wyborów prezydenckich, których zwycięzcą był Maduro. Inflacja była tak wysoka, odkąd Maduro został zaprzysiężony na stanowisko prezydenta kraju. Uczestnicy marszów zarzucali również represje wobec przeciwników politycznych, o czym świadczy udział w protestach lidera opozycji Leopoldo Lopeza. Lider w 2008 roku został wydalony z list wyborczych w wyborach lokalnych w związku z oskarżeniem o korupcję. Z kolei od 2010 do 2014 roku był objęty zakazem pełnienia funkcji publicznych.
Przebieg protestów 2014 thumb|Pojemniki po gazie łzawiącym pozostawione przez policjantów po proteście w 2014 thumb|Żołnierze Gwardii Narodowej zatrzymujący protestującego thumb|Policjanci ostrzeliwujący protestujących pociskami z gazem łzawiącym Na przełomie stycznia i lutego protesty przybierały łagodny charakter. 28 stycznia w stolicy Wenezueli protestowali pracownicy gazet z całego kraju, domagając się w ten sposób od władz wsparcia finansowego. Demonstracje nastąpiły przed Komisją Zarządzającą Dewizami. 1 lutego zostało aresztowanych 7 osób, którzy przebywali w hotelu, by spotkać się z baseballistami z Kuby. Ich aresztowanie stało się pretekstem do demonstracji w dniu 5 lutego. Blisko 200 protestujących, zdaniem władz, zaatakowało autobus przewożący drużynę baseballistów. Wysoki stopień przestępczości w kraju niebezpiecznie przybliżał do zaostrzenia protestów, o czym świadczyło zastrzelenie 7 lutego niemieckiego turysty na wyspie Margarita. Zabójstwo te potwierdził na portalu społecznościowym – szef resortu turystyki.
Dramatyczne sceny rozegrały się jednak dopiero 12 lutego, kiedy nocą policja rozpędziła tłumy protestujących, używając gazu łzawiącego oraz armatki wodnej. Siły bezpieczeństwa były obrzucane kamieniami oraz petardami przez uczestników zamieszek. W ich wyniku zginęły co najmniej dwie osoby, a 23 zostało rannych. Tego samego dnia ujęto bądź aresztowano 99 osób.
15 lutego na placu Venezuela Square oraz na placu zgromadzili się zwolennicy rządu Maduro. Na tym drugim placu do zwolenników przemówił prezydent Wenezueli, uświadamiając, że wenezuelski rząd nie bierze przykładu z byłego prezydenta Kolumbii Álvaro Uribe, tzn. że rząd nie finansuje członków ruchów faszystowskich. Z kolei przed budynkami sprawiedliwości zebrała się kolejna większa grupa, tym razem ludzi ubranych na biało, która zatrzymała się w ramach uczczenia pamięci ofiar środowych starć. Tego samego dnia niepokojące wydarzenia działy się na autostradzie w stolicy – demonstranci zablokowali fragment drogi w odwecie za zabicie studentów. Blokada pojawiła się, kiedy tysiące zwolenników oraz przeciwników lewicowego rządu rozeszło się do domów. Policja mimo to została poinformowana o incydencie i zaczęła kolejne starcia z demonstrantami. 17 lutego w Carúpano został potrącony samochodem jeden ze studentów biorących udział w protestach. Student zginął, stając się czwartą ofiarą śmiertelną antyrządowych demonstracji.
18 lutego nastąpiły ponownie kolejne większe demonstracje, tym razem z udziałem Leopoldo Lopeza. Organizowano je przeciwko decyzji o areszcie samego lidera opozycji, a w nich brało udział dziesiątki tysięcy osób, ponownie blokując ulice. Policja mimo trzymającego w napięciu przebiegu tych demonstracji zdołała aresztować lidera Lopeza. Zatrzymany lider jeszcze przed aresztem apelował do papieża Franciszka o „przewodzenie Wenezuelą”, wysyłając w tym celu list otwarty. W tym samym dniu udział w protestach brali zwolennicy Partii Socjalistów oraz dziesiątki tysięcy pracowników zatrudnionych w sektorze naftowym.
Ambasador Wenezueli w Hiszpanii Mario Isea oznajmił, że Lopez został aresztowany za zachęcanie demonstrantów do stosowania przemocy. Rząd wenezuelski przyznał zaś, iż aresztowanie Leopoldo Lopeza to posunięcie, które zostało wykonane w celu zapewnienia mu bezpieczeństwa. Mimo aresztu nastąpiła ponowne nasilenie zamieszek, które nastąpiły w Valencii. Doprowadziły one do śmierci 2 osób – jedną z ofiar ponownych starć stała się wenezuelska królowa piękności Génesis Carmona. W obawie o to, że wenezuelski rząd odłączy dostęp do Internetu, postanowiła jeszcze przed śmiercią zaapelować do użytkowników śledzących dramatyczne sceny na portalu Twitter o wsparcie członków opozycji biorących udział w zajściach.
Śmierć królowej piękności tylko spotęgowała przypuszczenia, że za dotychczasową śmierć 6 osób winę ponoszą najemnicy wspierani przez wenezuelski rząd. Po jej śmierci wiele osób zaczęło omawiać swe wrażenia z demonstracji, dotyczyły one zazwyczaj poczynań najemników. Nicolás Maduro w ramach próby załagodzenia demonstracji zagroził pozbawieniem dostępu do gazu obszarów, na których miały miejsce dotychczasowe protesty. W stanie Táchira wydarzyły się kolejne demonstracje przeciwko Maduro, toteż w celu opanowania sytuacji zostali wysłani spadochroniarze. W sobotę, 22 lutego, kolejne tłumy demonstrantów opanowały stolicę Caracas – Henrique Capriles Radonski, główny konkurent Maduro w wyborach prezydenckich, apelował o spokojny ich przebieg. Wenezuelscy funkcjonariusze policji znów zdecydowali się na brutalne stłumienie zamieszek, w tym celu ponownie użyto gazu łzawiącego. Wskutek tego stłumienia rannych zostało kilka osób. Cień na spokojny przebieg demonstracji zdołały położyć jeszcze protesty w stanach Táchira oraz Mérida – w tych marszach zginęły kolejne trzy osoby – wszystkie z nich zostały zastrzelone. Kilkadziesiąt godzin później w Caracas ponownie pojawiły się blokady, które złożyły się z mebli i płonących śmieci. Takie blokady były dostrzegalne także w innych miastach, Maracaibo oraz Valencii. Ich ciągłe zakładanie spowodowało również liczne utrudnienia w kursowaniu miejskich autobusów W mieście Merida barykady zostały utrzymane przez protestujących przez wiele tygodni. Niektóre dzielnice były odcięte od świata nawet przez trzy miesiące: stanął transport, zamknięto sklepy, ludzie nie chodzili do pracy.
Na 24 lutego Nicolás Maduro zapowiedział, że porozmawia z liderem opozycji Henrique Caprilesem ws. dramatycznych wydarzeń i odnalezienia metod na ich zażegnanie. Rozmowa miała nastąpić w ramach zgromadzenia gubernatorów i burmistrzów z całej Wenezueli, ale lider Capriles odrzucił tę propozycję. Za to tego samego dnia odbył się marsz, tym razem jego uczestnikami stali się jeżdżący na motocyklach zwolennicy Nicolása Maduro – prezydent oznajmił, iż zwolennicy opozycji zakładają blokady tylko dlatego, by chorzy nie mogli łatwo trafiać do szpitali. Przyznał dodatkowo, że zostali zatrzymani obywatele z państw bliskowschodnich, którzy mieli na terytorium Wenezueli przeprowadzić rzekomo zamachy z użyciem samochodów-pułapek. Na środę, 26 lutego, została zwołana konferencja pokojowa z udziałem wszystkich najważniejszych grup w państwie, m.in.: religijnych, społecznych oraz politycznych – podczas niej miało odbyć się podpisanie układu regulującego niespokojną sytuację w kraju. Na ten sam dzień został zaplanowany także kolejny marsz, tym razem z udziałem kobiet i pod przywództwem żony uwięzionego tydzień wcześniej Leopoldo Lopeza.
26 lutego Maduro bardzo domagał się, by opozycja poszła na ustępstwa i zakończyła trwające od tygodni starcia. Przekazał też dramatyczne informacje, jakoby w dotychczasowych protestach miało zginąć nawet 50 osób, a za tak tragiczny bilans miały odpowiadać liczne barykady oraz blokady drogowe. Następnego dnia miały miejsce protesty w stolicy, których uczestnikami byli domagający się zwolnienia z aresztu demonstrantów. Zakończyły się one ponownie interwencją policji i Gwardii Narodowej. Jak zwykle w tych starciach został użyty gaz łzawiący przeciwko demonstrującym, którzy rzucali w stronę służb kamienie. W tym samym dniu zgromadzili się także zwolennicy wenezuelskiego prezydenta, w 25. rocznicę Caracazo.
2 marca do protestów doszło głównie w średnio zagęszczonych dzielnicach stolicy Caracas. Henrique Capriles na Twitterze napisał, że od 3 marca rozpocznie się powoływanie komitetów, głównie tych powiązanych ze sprawami obronnymi. Rzecznik Caprilesa powiedział, że lider opozycji ma zamiar utworzyć „wielki ruch społeczny”, którego zadaniem jest naciskanie na zmiany w państwie. Przebywający w areszcie opozycjonista Leopoldo Lopez wysłał list, w którym zawarł apel do protestujących o kontynuację demonstracji w celu domagania się ustąpienia ze stanowisk ministra spraw wewnętrznych i prokuratora. 2 marca z więzień zostało zwolnionych 41 osób zamieszanych w antyrządowe protesty. Wcześniej jednak wydarzył się incydent, w którym członkowie Gwardii Narodowej „wpadli w zasadzkę” – w jego wyniku zginęła 1 osoba.
Ponieważ w tym czasie zaczęły się obchody karnawału w całym kraju, prezydent Nicolás Maduro w związku z demonstracjami ogłosił, że impreza ta zostanie wyjątkowo przedłużona do 7 dni. W trosce o bezpieczeństwo obywateli państwa, prezydent zaproponował o spędzenie wakacji na plaży. Opozycjoniści w ramach solidarności z ofiarami starć zamierzali zbojkotować obchody karnawału. 5 marca 2014 roku przypadała pierwsza rocznica śmierci Hugo Cháveza. W związku z tym ulice Caracas zostały okupowane przez jego zwolenników. Tego samego dnia odbyło się przemówienie prezydenta Nicolása Maduro, na którym obiecał zerwanie stosunków dyplomatycznych z Panamą w odwecie za zwołanie posiedzenia dotyczącego podjęcia decyzji o „analizie” protestów. O „dzień pokoju” w rocznicę śmierci Cháveza apelowali opozycjoniści. Na uroczystościach pojawili się także prezydent Boliwii Evo Morales i prezydent Nikaragui Daniel Ortega. 9 marca z prezydentem Maduro spotkał się amerykański aktor filmowy Sean Penn. Przed spotkaniem złożył hołd Hugo Chávezowi, w towarzystwie premiera Haiti Laurenta Lamothe.