thumb|Makryna Mieczysławska mały|Zdjęcie pośmiertne Makryna Mieczysławska, właśc. Irena Wińczowa (zm. 11 lutego 1869 w Rzymie) – fałszywa zakonnica katolicka.

W 1845 roku przybyła do Paryża, gdzie podała się za przełożoną klasztoru bazylianek w Mińsku, zlikwidowanego na rozkaz prawosławnego biskupa Józefa (Siemaszki). Twierdziła, że razem z innymi zakonnicami została przez niego poddana torturom, zmuszana do ciężkich pracy, zesłana na Syberię, odmówiła jednak przejścia na prawosławie i zdołała zbiec do Poznania.

Sprawa Mieczysławskiej została szeroko nagłośniona przez polską prasę emigracyjną oraz pisma francuskie. Domniemana bazylianka przedstawiła swoją historię również na audiencji u papieża Grzegorza XVI. Osiadła w Rzymie, gdzie cieszyła się ogromną popularnością i szacunkiem wśród polskich emigrantów. W 1849 roku została przełożoną utworzonego specjalnie dla niej klasztoru w Rzymie. Rosyjska dyplomacja dwukrotnie wydawała noty zawierające sprostowanie faktów podawanych przez kobietę i dowodzące, że jej historia była całkowicie zmyślona. Zarówno jednak polska emigracja, jak i zachodnioeuropejska opinia publiczna dawały wiarę Mieczysławskiej. Bohaterką poematu uczynił ją Juliusz Słowacki, a jej historię, jako przykład prześladowania unitów w Imperium Rosyjskim, podawali do lat 20. XX wieku wszyscy polscy autorzy piszący o historii unii brzeskiej. Pierwszym badaczem, który w oparciu o dokumenty dowiódł fałszywości historii Mieczysławskiej, był ks. Jan Urban, autor wydanego w 1923 roku opracowania Makryna Mieczysławska w świetle prawdy.

Życiorys Makryna Mieczysławska w rzeczywistości nazywała się Wińczowa i według świadectwa przełożonej klasztoru benedyktynek w Wilnie w 1913, m. Grekowicz, miała pochodzenie żydowskie. Pracowała jako kucharka w klasztorze bernardynek w Wilnie. Tam zetknęła się z bazyliankami ze zlikwidowanego w 1834 klasztoru w Mińsku i dowiedziała się o próbach zmuszenia ich do przejścia na prawosławieJ. Urban, Makryna Mieczysławska w świetle prawdy, nakł. Przeglądu Powszechnego, Kraków 1923, s. 120–121.. Również według świadectwa Juliana Syrunowicza, kustosza klasztoru bernardyńskiego w Wilnie, spisanego przez Edwarda Liwskiego, nie była mniszką, lecz zatrudnioną w klasztorze świecką szafarkąSzafarka – dawniej: kobieta zarządzająca gospodarstwem domowym w dużych domach; klucznica; gospodyni ()., która zaczęła fałszywie podawać się za prześladowaną bazyliankęJ. Urban, Makryna Mieczysławska w świetle prawdy, nakł. Przeglądu Powszechnego, Kraków 1923, s. 122–123.. Początkowo czyniła to na Litwie, goszcząc w polskich domach i opowiadając o doznanych prześladowaniachJ. Urban, Makryna Mieczysławska w świetle prawdy, nakł. Przeglądu Powszechnego, Kraków 1923, s. 126.. W nieznanych okolicznościach wyjechała za granicę i dotarła do PrusJ. Urban, Makryna Mieczysławska w świetle prawdy, nakł. Przeglądu Powszechnego, Kraków 1923, s. 127–128..

Pobyt w Paryżu, audiencja u Grzegorza XVI i nagłośnienie rzekomego męczeństwa 10 września 1845 Makryna Mieczysławska pojawiła się w Paryżu z listami polecającymi od gen. Dezyderego Chłapowskiego, arcybiskupa poznańsko-gnieźnieńskiego Leona Przyłuskiego oraz Jana Koźmiana (redaktora ultramontańskiego „Przeglądu Poznańskiego”). W listach przedstawiono ją jako ofiarę rosyjskich prześladowań katolików, a arcybiskup Przyłuski prosił ks. Aleksandra Jełowickiego o uzyskanie dla niej audiencji u papieża. W Paryżu kobieta przedstawiała się początkowo jako matka Irena Makryna Mieczysławska, następnie przestała wymieniać pierwsze imię. Emigrantką zaopiekowali się księża zmartwychwstańcy, jej kierownikiem duchowym był przez pewien czas ks. Hipolit TerleckiJ. Urban, Makryna Mieczysławska w świetle prawdy, nakł. Przeglądu Powszechnego, Kraków 1923, s. 11–14.. thumb|200px|Miński klasztor bazylianek. Makryna Mieczysławska przedstawiała się jako jego ostatnia przełożona Historię Makryny Mieczysławskiej przedstawił jako pierwszy w piśmie „Trzeci Maj” książę Adam Czartoryski. W opublikowanym przez niego artykule stwierdzono, że mniszka stała na czele żeńskiego klasztoru „sióstr miłosierdzia” w pobliżu Kowna, zajmującego się opieką nad ubogimi, wdowami i sierotami, jak również prowadzeniem szkoły dla polskich dziewcząt. Działalność ta nie spodobała się prawosławnemu biskupowi wileńskiemu i litewskiemu Józefowi, głównemu organizatorowi likwidacji Kościoła unickiego w Imperium Rosyjskim (poza Królestwem Kongresowym, gdzie nadal istniała diecezja chełmska). Ponieważ mniszki odmawiały konwersji na prawosławie, zostały uwięzione w żeńskim klasztorze prawosławnym kilkadziesiąt mil od Witebska. Tam zmuszano je do ciężkiej pracy, zakuto w kajdany i regularnie poddawano chłoście, jednak kobiety nadal odmawiały odstąpienia od katolicyzmu. Wówczas biskup Józef zmusił je do pracy przy budowie swojej rezydencji przy monasterze; większość, wyniszczona ciężką pracą, zmarła. Jedynie Makrynie i trzem innym mniszkom udało się uciec, gdy w dniu święta wszyscy mieszkańcy prawosławnego klasztoru upili się. 20 września 1845 „L’Ami de la religion” pierwszy raz nazwał Makrynę Mieczysławską bazylianką z klasztoru w Mińsku. Dalsze szczegóły domniemanego męczeństwa mniszki podał „Dziennik Narodowy” 27 września 1845, a tydzień po nim także „Demokrata Polski”. Pismo to podało, że była ona przełożoną 34-osobowej wspólnoty bazyliańskiej z Mińska, która została zlikwidowana na rozkaz biskupa Józefa (Siemaszki). Mniszki wywieziono do prawosławnego klasztoru zajmowanego przez wdowy po rosyjskich żołnierzach, gdzie zostały zakute w kajdany i były zmuszane do upokarzających prac. Następnie zmuszono je do pracy przy budowie pałacu biskupiego w Połocku, gdzie kilka zginęło w wypadkach. Były regularnie chłostane, w czym osobisty udział brał Józef (Siemaszko), ze szczególnym upodobaniem dręczący właśnie przełożoną, rosyjscy żołnierze na rozkaz biskupa gwałcili je i okaleczali. Ostatnią grupę zakonnic, które przetrwały tortury, zesłano do Tobolska. To stamtąd, korzystając z pijaństwa miejscowego biskupa i jego służby, według tej relacji miała zbiec Makryna MieczysławskaJ. Urban, Makryna Mieczysławska w świetle prawdy, nakł. Przeglądu Powszechnego, Kraków 1923, s. 15–19.. Kolejne relacje o prześladowanych bazyliankach dodawały kolejne szczegóły tej historii (imiona pozostałych mniszek, wzmianki o cudach, do jakich doszło za pośrednictwem ich modlitw) i zawierały pewne niekonsekwencje (różnie podawano liczbę zakonnic czy lokalizację pałacu, przy budowie którego pracowały).

Historia Makryny Mieczysławskiej wywarła duże wrażenie na polskiej społeczności emigrantów w Paryżu. Stała się również znana wśród Francuzów, dyskutowano o niej w klubach i na ulicach. O rzekomej męczennicy pisały nie tylko pisma polskie, ale i dziennik „L’Univers” i katolicki „L’Ami de la religion”. Jeszcze w 1845 wydano o niej broszurę Martyre de Sœur Irena-Makryna Mieczyslaska et de ses compagnes, w której podano kolejne szczegóły jej biografii. Stwierdzano, że przełożoną klasztoru bazylianek w Mińsku była od 1807, a przed 1837 bezskutecznie starała się o zgodę na przejście na obrządek łaciński, przewidując likwidację Kościoła unickiego. W tekście dodano również dalsze szczegóły tortur, jakim poddano bazylianki, jak również niezgodnie z prawdą przedstawiono sytuację Kościoła katolickiego w Rosji (zapewniając m.in., że rzymskokatolicka diecezja warszawska została zamieniona na prawosławną)J. Urban, Makryna Mieczysławska w świetle prawdy, nakł. Przeglądu Powszechnego, Kraków 1923, s. 19–21..

W październiku 1845 Makryna Mieczysławska udała się razem z ks. Jełowickim do Rzymu. Podróżując przez Francję, spotykała się niezmiennie z ogromnym zainteresowaniem i szacunkiem. Na otwartych spotkaniach, organizowanych przez różne żeńskie klasztory, opowiadała o swoich losachJ. Urban, Makryna Mieczysławska w świetle prawdy, nakł. Przeglądu Powszechnego, Kraków 1923, s. 22–26.. Również w Rzymie budziła szerokie zainteresowanie, zwłaszcza wśród miejscowej arystokracjiJ. Urban, Makryna Mieczysławska w świetle prawdy, nakł. Przeglądu Powszechnego, Kraków 1923, s. 41.. 5 listopada 1845 uzyskała – razem z ks. Jełowickim i przełożoną generalną zakonu sióstr Najświętszego Serca – audiencję u papieża Grzegorza XVI, któremu również opowiedziała o siedmioletnich cierpieniach bazylianek. Na życzenie papieża ks. Jełowicki spisał relację Makryny, która również w szczegółach różniła się od przedstawianych wcześniej w prasieJ. Urban, Makryna Mieczysławska w świetle prawdy, nakł. Przeglądu Powszechnego, Kraków 1923, s. 26–27.. Zeznania kobiety zostały spisane równocześnie w językach polskim, włoskim i francuskim, a następnie przetłumaczone także na angielskiJ. Urban, Makryna Mieczysławska w świetle prawdy, nakł. Przeglądu Powszechnego, Kraków 1923, s. 40.. Po zakończeniu prac nad dokumentowaniem opowieści domniemanej bazylianki papież spotkał się z nią jeszcze raz 5 grudnia 1845J. Urban, Makryna Mieczysławska w świetle prawdy, nakł. Przeglądu Powszechnego, Kraków 1923, s. 46.. Osiem dni później papież spotkał się z cesarzem rosyjskim Mikołajem I, jednak wbrew oczekiwaniom polskiej emigracji w czasie ich rozmowy nie została poruszona sprawa Makryny MieczysławskiejJ. Urban, Makryna Mieczysławska w świetle prawdy, nakł. Przeglądu Powszechnego, Kraków 1923, s. 48–49.. Niepowodzeniem zakończyły się również późniejsze starania Ludwika Orpiszewskiego o szerokie upublicznienie przez Kościół jej spisanych zeznańJ. Urban, Makryna Mieczysławska w świetle prawdy, nakł. Przeglądu Powszechnego, Kraków 1923, s. 51.. Streszczenie tych zeznań ukazało się natomiast, niezależnie od papieża, we francuskim piśmie Le Correspondant i zostało następnie przetłumaczone na kolejne języki, m.in. niemiecki. Kilku francuskich biskupów uwzględniło historię Makryny Mieczysławskiej w swoich listach pasterskichJ. Urban, Makryna Mieczysławska w świetle prawdy, nakł. Przeglądu Powszechnego, Kraków 1923, s. 52..

Rosyjskie dementi i polemiki z nimi Po publikacji zeznań Makryny Mieczysławskiej opinia publiczna w krajach, które odwiedziła rzekoma zakonnica, oczekiwała na rosyjską odpowiedź w tej sprawie. Pierwsza sugestia, iż emigrantka była oszustką, pojawiła się w „Gazecie frankfurckiej” 15 grudnia 1845 r. Autor listu do redakcji, były oficer wojsk napoleońskich przebywający w Warszawie, zapewniał, że w Mińsku nigdy nie funkcjonował klasztor bazylianek. W styczniu list przedrukowało pismo „L’Époque”, a w maju – „Le Correspondant”. Odpowiedzią były artykuły Leonarda Chodźki i Hłuszkiewicza, którzy w imieniu polskiej emigracji zapewniali, że klasztor taki funkcjonował, a prawdziwość opowieści Makryny Mieczysławskiej nie budzi wątpliwościJ. Urban, Makryna Mieczysławska w świetle prawdy, nakł. Przeglądu Powszechnego, Kraków 1923, s. 54–55..