Wisielec – istota demoniczna z polskich wierzeń ludowych, miała być to dusza człowieka powieszonego, strasząca po jego śmierci.

Zjawy wisielców rozpoznawano zwykle po pętli ze sznura, którą nosiły na szyi albo trzymały w rękach. Miały języki na wierzchu i wywrócone oczy. Kołysały się na sznurach, albo siedziały na belkach w stodole lub na drzewie. Niejednokrotnie straszyły o północy i ściągały przechodniów. Przeważnie wisielcy dawali o sobie znać długo po swojej śmierci. Bywało, że pozostając niewidocznymi dzwonili łańcuchami, albo wydawali odgłosy plucia. Czasami wisielec powracał na miejsce swojego zgonu, zawsze o tej samej porze dnia, siadał na ziemi i płakał. Jeżeli zdarzyło się, że wyraził on jakieś życzenie, to żyjący stosowali się do jego prośby.

Zjawy samobójców Samobójcza śmierć przez powieszenie była uznawana za haniebną i „bezbożną”, zawsze sprowadzającą na duszę karę piekła. Zmarłej w ten sposób osoby nie można było pochować w poświęconej ziemi. Samobójca ściągał na całą miejscowość nieszczęście, dlatego jego zwłoki wzbudzały wielkie obrzydzenie. Każdy, kto go dotknął, uważany był za nieczystego i godnego pogardy. Ściągnięciem ciała zajmowali się zawsze przyjezdni. Ciało samobójcy trzeba było wyciągnąć z chałupy przeciągając je pod progiem, a następnie zakopać poza terenem wsi, np. na rozstajach dróg, pod płotem cmentarza lub podrzucić mieszkańcom sąsiedniej miejscowości. Tak potraktowany zmarły nie mógł zaznać spokoju.

Zwyczaje Sznur, na którym się powiesił samobójca, był bardzo pożądanym i wszechstronnym talizmanem. Dzielono go na drobne kawałki. Temu kto nosił fragment sznura przy sobie, przysparzał on szczęścia i zdrowia. Karczmarze wrzucali go do gorzałki, aby ten, kto jej wypije, zawsze wracał po drugą kolejkę. Panny na wydaniu trzymały fragmenty liny w woreczku na szyi w nadziei, że któregoś z kawalerów uchwyci i już nie puści.

Zobacz też Tabu Legenda Wyspy Wisielca

Przypisy

Kategoria:Diabły i demony Kategoria:Przesądy