Rodzinny Dom Dziecka Dowlaszów – pierwszy rodzinny dom dziecka w Polsce, utworzony w roku 1958 w Szczecinie przez małżeństwo nauczycieli, Weronikę i Grzegorza Dowlaszów, działający do roku 2013. W 2002 roku prowadzenie Domu przejęła bratanica Weroniki oraz Marzena Stybel, członek rodziny Dowlaszów od trzeciego roku życia. W sumie w domu wychowała się ponad setka dzieci. Historię domu opowiadają książki Grzegorza Dowlasza i córki Inki oraz liczne artykuły prasowe. Założyciele Domu Rodzinnego otrzymali liczne wyróżnienia oficjalne i przyznawane przez dzieci.

Rodzinne domy dziecka w Polsce – rys historyczny Problem opieki nad dziećmi opuszczonymi próbowano w Polsce rozwiązać już na początku XVIII w. Zajmował się tym ks. Gabriel Piotr Baudouin, francuski misjonarz, który m.in. utworzył Dom Podrzutków w Warszawie oraz organizował oddawanie sierot pod opiekę rodzin chłopskich, „do piersi” (dzieci, które nie ukończyły 3 lat) lub „na garnuszek” (starsze). Ta pierwsza próba tworzenia „rodzin zastępczych” nie powiodła się. Zbyt wielu nie kontrolowanych „opiekunów” nie wywiązywało się z obowiązków (dzieci krzywdzono, poniżano, wykorzystywano do najcięższych posług, a nawet uśmiercano). Na początku XX w. organizacją działalności opiekuńczej państwa zajmował się Kazimierz Jeżewski, tworzący np. „gniazda sieroce”, wzorowane na ośrodkach francuskich Jana Henryka Pestalozziego i austriackich Lidii von Wolfring. W roku 1923 weszła w życie ustawa o opiece społecznej, określająca obowiązki państwa w zakresie opieki nad dzieckiem. Pieczę nad rodzinami zastępczymi powierzono organizacjom samorządowym i charytatywnym. Określono prawa i obowiązki „rodzin szkolących”, „rodzin pielęgnujących”, „rodzin specjalnej troski”. Od roku 1931 działał, utworzony z inicjatywy Wandy Szuman Warszawski Komitet Umieszczania Dzieci w Rodzinach. Liczba rodzin, biorących pod opiekę cudze dzieci, była szczególnie duża w latach wojny.

Po wojnie w polskim systemie oświaty i wychowania (zob. system oświaty w Polsce) często powoływano się na przykład systemu, który w latach 1920–1935 opracował Anton Makarenko, autor Poematu pedagogicznego („pedagog ulicy”), twórca placówek opiekuńczo–wychowawczych dla młodzieży bezdomnej i wykolejonej. Był on żarliwym zwolennikiem zachęcania wychowanków do grupowej pracy lub zabawy, wymagającej kreatywności i wysiłku; uważał bierne oczekiwanie za hamulec rozwoju (zob. m.in. rozwój moralny, rozwój intelektualny według Jeana Piageta). Wykazał, że zmiana życiowej postawy młodocianych przestępców jest możliwa, a sprzyja jej sytuacja, w której wychowawcy dzielą z młodzieżą wszystkie codzienne trudności i okazują wychowankom proste, zrozumiałe uczucia. Za swój cel uważał wychowanie człowieka szczęśliwego, a szczęścia nie osiąga się przypadkiem – musi być wytrwale wypracowane, wywalczone, najlepiej zespołowo (każdy człowiek ma własną tożsamość, lecz samoświadomość kształtuje się w grupie). W interpretacjach systemu Makarenki bywa akcentowane jego podłoże ideologiczne (był wykorzystywany w tzw. marksistowskim modelu wychowawczym, w którym interesy kolektywu stawiano ponad interesami jednostki).

W Polsce na początku lat 50. preferowano centralizację działalności opiekuńczo–wychowawczej. Długo nie dostrzegano, że prawidłowy rozwój dziecka wymaga środowiska rodzinnego.

W roku 1957 Ministerstwo Oświaty (minister Władysław Bieńkowski) podjęło próby rozszerzenia form działalności opiekuńczo–wychowawczej w kierunku wskazywanym przez Kazimierza Jeżewskiego. Działania zainicjowała Zofia Dembińska. W lutym 1958 roku kuratorom oświaty przekazano pismo zachęcające do tworzenia rodzinnych domów dziecka na zasadzie eksperymentu pedagogicznego (tworzenie rodzin przez nauczycielskie małżeństwa, opiekujące się grupą kilkunastu dzieci). Uważano, że koszty utrzymania w rodzinach są znacznie mniejsze niż w tradycyjnych domach dziecka, jednak warunki prowadzenia eksperymentalnych jednostek nie zostały szczegółowo określone.

W Ośrodku Wychowawczym w Policach odbyła się narada na ten temat z udziałem dyrektorów i przedstawiciela władz, który przywiózł odgórne polecenie. Przebieg dyskusji Grzegorz Dowlasz opisał – na podstawie relacji znajomego – w rozdziale książki Legenda domu przy ulicy Mącznej zatytułowanym Naiwni pilnie poszukiwani. Uczestniczący w niej wychowawcy byli bardzo sceptyczni – nie uzyskali jednoznacznych odpowiedzi na pytania dotyczące np. sposobów rozliczania godzin pracy i finansowania działalności. Okazało się też, że nie wyznaczono odpowiedniego budynku, nie przewidziano funduszu na remonty lub adaptacje. Ochotnicy nie zgłosili się.

Źródła determinacji założycieli Weronika i Grzegorz Dowlaszowie – przyszli założyciele pierwszego rodzinnego domu dziecka w Polsce – przyjechali na „Ziemie Odzyskane” (zob. wysiedlenie ludności niemieckiej i uznanie nowych granic, Szczecin po II wojnie światowej) w roku 1945. W roku 1958 mieli za sobą okres pracy nauczycielskiej w Bezrzeczu pod Szczecinem, gdzie z powodzeniem organizowali pierwszą polską szkołę. Tam urodziły się ich dzieci – w październiku 1947 roku syn Grzegorz, a w maju 1949 roku córka Inka. Grzegorz Dowlasz był inicjatorem budowy nowego budynku szkoły przy ul. Górnej i jednym z głównych wykonawców (czyn społeczny ze wsparciem SFOS). Zdobyte w tym okresie umiejętności organizacyjne, projektowe i remontowo-budowlane okazały się w przyszłości bardzo przydatne.

Po kilku latach od wybudowania szkoły w Bezrzeczu Dowlaszowie rozpoczęli pracę w Państwowym Domu Dziecka w Policach, gdzie lokalizowano wówczas liczne placówki tego rodzaju. Oboje pracowali jako wychowawcy, mieszkając w bloku przy ul. Bieruta.

Organizacja pracy w Ośrodku Wychowawczym budziła zastrzeżenia Dowlaszów. Dzieciom nie zapewniano poczucia godności, a nawet wystarczającego wyżywienia. W domach dziecka umieszczano dzieci w różnym wieku, często „trudną młodzież” – dewiacyjnych kilkunastolatków bez podstawowego wykształcenia, którzy dawali negatywny przykład młodszym dzieciom. Starania o korzystne dla dzieci zmiany organizacyjne, m.in. próba zorganizowania dla starszych odrębnej szkoły wieczorowej (zob. formy kształcenia, edukacja dorosłych), w której byliby traktowani odpowiednio do wieku (m.in. włączani do prac remontowych w budynkach placówki), nie powiodły się (mimo początkowych sukcesów). Inka Dowlasz wspomina dosłyszane nocą rozmowy rodziców z gośćmi – innymi młodymi wychowawcami z POW – prowadzone przy domowym poczęstunku (zwykle chlebie z powidłami lub domowym smalcem). Rozmawiano o tym, że dziecka nie da się wychować w warunkach „koszarowych”.

Głęboko przekonani o konieczności zmian organizacji systemu opieki nad opuszczonymi dziećmi Grzegorz i Weronika Dowlaszowie zdecydowali się działać – utworzyć rodzinny dom dziecka, jakich dotychczas nie było (wielodzietną rodzinę, nie przypominającą ani sierocińca, ani poprawczaka). Inka i Grzegorz dowiedzieli się, że ich tatuś szuka miejsca, w którym będą mieszkać razem z innymi dziećmi, jak w rodzinie.

Historia Domu Rodzinnego Dowlaszów Budynek przy ul. Mącznej Dowlaszowi udzielono trzy dni urlopu na poznanie kilku budynków, które Ośrodek Wychowawczy w Policach mógłby otrzymać od władz miasta dla swojej nowej eksperymentalnej placówki (tworzonej jako filia). Poszukiwania rozpoczął od wyprawy pociągiem do stacji Szczecin Zdroje, w pobliżu której, na stoku Wzgórz Bukowych (zob. Puszcza Bukowa, Szczeciński Park Krajobrazowy „Puszcza Bukowa”), znajdował się duży Dom Dziecka „Zielony Dwór” (ul. Walecznych 23)Od roku 2015 na przystanek ul. Turkusowa w pobliżu ul. Walecznych dociera Szczeciński Szybki Tramwaj.. thumb|240px|Były Dom Dziecka „Zielony Dwór” – zabytkowy budynek przy ul. Walecznych 23 w roku 2009 Został on uruchomiony w roku 1954 z inicjatywy francuskiego Stowarzyszenia Obrony Granic na Odrze i Nysie (l’Association des Originaires de Pologne pour le Respect de Frontieres sur l’Oder et la Neisse) w budynkach należących przed wojną do szczecińskiego oddziału Diakonissen Mutterhaus Kinderheil (DMK), prowadzonego od roku 1851 przez siostry z ewangelickiego zakonu Diakonisek.

Kierownik placówki miał wskazać budynek byłego DMK, który jeszcze nie jest zagospodarowany. Opierając się na jego ogólnych wskazówkach Grzegorz Dowlasz dotarł, przez stok pokryty zdziczałą roślinnością, do położonego wyżej dużego starego domu (współcześnie ul. Mączna 16). Był zdewastowany na tyle, że zaniechałby dokładniejszych oględzin, gdyby nie zmiana pogody. Deszcz skłonił go do wejścia do środka, obejrzenia, wykonania notatek i szkiców, dokonania pomiarów. Po oględzinach kolejnych spośród proponowanych obiektów, odszukanych w czasie wypraw rowerowych, przekonał się, że budynek w Zdrojach najlepiej odpowiada jego wizji domu rodzinnego. Żona dom obejrzała i zaakceptowała wybór, komentując: „No, za różowo to te początki się nie zapowiadają…”.

Uzyskanie dokumentów potwierdzających zgodę na zagospodarowanie budynku zgodnie z potrzebami eksperymentalnego rodzinnego domu dziecka, umożliwiających przystąpienie do prac remontowych i adaptacyjnych, nie było łatwe. Urzędnicy zwlekali, dziwiąc się ponagleniom „zapaleńca”, który chce załatwić niemal od ręki sprawę zwykle załatwianą miesiącami, w dodatku „nie swoją sprawę”.

„Trzynastu zbuntowanych” rozpoczyna remont Budynek przy Mącznej 16 wymagał gruntownego remontu – dziura po bombie w dachu, wyrwane futryny, wybite okna…. Pieniędzy na wynajęcie ekipy remontowej nie było. W czerwcu 1958, po zakończeniu roku szkolnego, Grzegorz Dowlasz wyruszył na Mączną z grupą 13 starszych chłopców z POW, niemal dorosłych (dorastających w trudnych warunkach), uznawanych za młodzież trudną. Swoich „trzynastu zbuntowanych” Dowlasz wybrał spośród tych, którzy nie mieli szans na żaden wakacyjny wyjazd. Otwarcie przedstawił im swój plan urządzenia rodzinnego domu, który nie byłby takim domem dziecka, jakie znali. Niektórzy z nich mieli wkrótce stać się członkami nowej rodziny.

Pierwsza „ekipa remontowa” spędziła zimę w warunkach biwakowych, bez ogrzewania. Dostępne fundusze z trudem wystarczały na zakup niezbędnych materiałów i zatrudnienie kilku fachowców (były ok. dziesięciokrotnie mniejsze od potrzebnych do wynajęcia firmy remontowej). Praca przy własnym domu spodobała się chłopcom – wkładali w nią wiele wysiłku, jednak nie obyło się bez problemów – porzucenie dotychczasowych nawyków i zasad nie było możliwe natychmiast. Doświadczenie pedagogiczne i wrażliwość wychowawcy, dzielącego ich życie i okazującego im szacunek i zaufanie, umożliwiły stopniowe cementowanie się grupy i uniknięcie groźnych konfliktów z otoczeniem (Dowlasz dostrzegał znaczenie, jakie miało dla chłopców rodzące się przekonanie, że są „u siebie”).

Budowanie „rodzinności” Po zakończeniu kolejnego roku szkolnego we wciąż remontowanym domu na Mącznej zamieszkali Dowlaszowie z dziesiątką dzieci. Pierwsza gromadka, to dziewięciu chłopców: Stach (najstarszy, kończący szkołę podstawową w wieku 16 lat), Mikołaj, Mietek, Heniek, Edek, Rysiek, Bronek, Waldek i Grzegorz oraz jedyna dziewczynka, Inka. Dzieci zaczęły chodzić do miejscowej szkoły, z której wracały, aby włączyć się do pracy w domu, w którym jeszcze nie było wody, kuchni, podłóg, wielu potrzebnych rzeczy… Posiłki otrzymywały w sąsiednim Domu Dziecka.

Grzegorz Dowlasz (wówczas jeszcze nazywany „wujkiem”) walczył o niezbędne pieniądze i załatwiał rozliczne sprawy administracyjne, tynkował ściany, wykonywał z chłopcami meble – szafki, kredensy, komody, żyrandole – budował szopę-drewutnię w ogrodzie, naprawiał buty, ale również dzielił się z przybranymi dziećmi swoją pasją – wytrwale udzielał lekcji muzyki.