Piosenka turystyczna – utwór słowno-muzyczny, wykonywany głównie przez turystów z kręgu studenckiego.

Wstęp Dostępne źródła historyczne podają, że pierwsza masowo śpiewana do dziś przy ogniskach piosenka turystyczna Roses are red (znana pod polskim tytułem jako Róże czerwone są, a fioletowe bzy) napisana lub też zapisana została przez sir Edmunda Spensera w 1590 w Wielkiej Brytanii. W 1848 roku opublikowano znaną na całym świecie piosenkę Oh! Susanna, autorstwa Stephena Fostera. W 1870 roku powstała piosenka Red River Valley znana w Polsce pt. Piękne życie spędzają kowboje. Kolejną pieśnią śpiewaną przy ogniskach studenckich była dziewiętnastowieczna folkowa piosenka She'll Be Coming 'Round the Mountain zapisana po raz pierwszy w 1927 roku.

Jednym z wielkich ogniskowych przebojów była napisana przez Stana Jonesa w 1948 roku piosenka country, zatytułowana (Ghost) Riders In the Sky (Stary kowboj), znana w Polsce m.in. z wykonania Jerzego Michotka. Inną piosenką śpiewaną przy ogniskach jest Aloha Oe, słynna pieśń napisana przez hawajską królową Lydie Liliʻuokalani. Kolejną grupę stanowiły piosenki rewolucyjne (m.in. włoska Bandiera Rossa i Bella ciao) oraz hiszpańskie (np. Aj Carmela) i hiszpańskojęzyczne, jak np. tradycyjna meksykańska piosenka ludowa Cielito Lindo.

W Polsce pierwszą powszechnie znaną piosenką studencką, śpiewaną na wyjazdach była pieśń śpiewana przez Filaretów Użyjmy dziś żywota napisana, czy też spisana przez Adama Mickiewicza ok. 1820 roku, a także Pieśń Filaretów ze słowami Antoniego Edwarda Odyńca z lutego 1824 roku. Przed 1968 rokiem turyści śpiewali przy ognisku pieśni patriotyczne, żołnierskie, przyśpiewki ludowe, nierzadko też religijne. Śpiewano wówczas utwory wśród których znaleźć można tzw. longiery, czyli piosenki mające po kilkanaście i kilkadziesiąt zwrotek, a więc: Góralu, czy ci nie żal, Czy to w dzień, czy o zachodzie, Sokoły, W Ołomuńcu na schießplatzu, Stoi Mańka w ogrodzie, czy Chachary. Piosenki, które trudno nazwać turystycznymi, ponieważ wyznacznikiem ich turystyczności było wówczas tylko miejsce wykonania, a nie treść. Gitara oraz inne instrumenty muzyczne były wówczas na szlaku rzadkością.

Śpiewano również piosenki o międzynarodowym rodowodzie, tzn. melodie z zagranicznych filmów i piosenki w dużej mierze wywodzące się z tradycji skautowskiej i harcerskiej, jak np. Ogniska już dogasa blask (Auld Lang Syne, ang. Old Long Pass), autorstwa szkockiego poety Roberta Burnsa, czy czeską piosenkę Modřanská polka – Škoda lásky, powszechnie znaną jako Bando, bando (Banda) (sł. Vaclav Zeman – 1934, muz. Jaromir Vejvoda – 1927).

Pod koniec lat 60. zaistniało w Polsce zjawisko nazywane piosenką turystyczną. Nieprecyzyjny termin, który jak dotąd nie doczekał się zadowalającej definicji, choć tego typu próby podejmowano. Opisał je w swojej publikacji pt. O definicji piosenki turystycznej Jerzy Paweł Duda, nestor ruchu studenckiego związany z tzw. piosenką turystyczną, uczestniczący w nim od momentu uznawanego za początek jego narodzin. Chcąc zdefiniować owo pojęcie Duda zmaga się z najrozmaitszymi problemami. Dowodzi np., że nie każdy autor piosenki zwanej umownie turystyczną był turystą i że brak jest możliwości zgłębienia w pełni tego zagadnienia, ponieważ autorzy niektórych piosenek byli anonimowi, a poza tym nie zawsze jesteśmy w stanie poznać intencje i źródła fascynacji autora. Zdarzało się, że ludzie pisali piosenki nie zdając sobie sprawy z ich turystyczności.

Autor pracy O definicji piosenki turystycznej zauważa również moment, gdy piosenki stały się trudniejsze w formie i dzieli je na te do śpiewania i te do słuchania. Posługuje się także werdyktem z IV Giełdy w Szklarskiej Porębie (1971), w którym po raz pierwszy użyto podziału na piosenki do śpiewania masowego i do śpiewania solowego. Pisze tutaj także o piosenkach pisanych na estradę i o przejściu turystycznych twórców na profesjonalizm (czyżby moment narodzin poezji śpiewanej w studenckim środowisku turystycznym?), a co za tym idzie o braku dobrego repertuaru do śpiewania i o kryzysie kultury śpiewania, którego głównym powodem stały się solowe występy przy ognisku.

Wspomina również o przerwanej ciągłości kulturowej i o kryzysie piosenki z turystycznych szlaków, a więc o tym, że początkujący twórcy i wykonawcy zostali odcięci od najlepszych tradycji (z powodu wyjścia z obiegu wielu dobrych piosenek napisanych wcześniej) i zaczęli powielać motywy muzyczne i tekstowe swoich wybitnych poprzedników w znacznie mniej doskonałej formie, przez co nie stali się ich następcami tylko epigonami. Ponadto przychyla się on do poglądu głoszącego, że piosenka turystyczna przestaje albo przestała istnieć i dlatego zaleca (poza szczególnie uzasadnionymi wyjątkami) zaprzestanie używania tego terminu w odniesieniu do piosenek powstałych po 1978 roku oraz usunięcie tego terminu z nazw wszystkich przeglądów i zastąpienie go innym.

Autor próbuje też rozwiązać problem polegający na włączaniu do nurtu piosenki turystycznej twórców, którzy nie mieli z nią nic wspólnego poza uczestnictwem w przeglądach i którym tradycyjne formy śpiewania turystycznego przestały wystarczać. Proponuje także pewnego rodzaju rozwiązania ogniskowym twórcom, którzy dysponują jeszcze wartościami, których już nie ma na turystycznej estradzie, jak i tym którzy chcieli ratować piosenkę turystyczną. Jego słabszą stroną są zagadnienia z dziedziny nauk humanistycznych. Mimo iż dobrze ją rozumie i jest orędownikiem tzw. autonomiczności ruchu to jednak nie do końca pojmuje jego alternatywność. Niewątpliwym osiągnięciem elaboratu jego autorstwa jest wskazanie na duże prawdopodobieństwo niemożliwości zdefiniowania terminu piosenka turystyczna.

Literatura na ten temat jest uboga. Wprawdzie J.P. Duda wspomina, że napisano już dość dużo, lecz pisma te często nie były publikowane, a jeśli tak to w bardzo małych nakładach i dlatego są one trudno dostępne. Podobnie jak artykuły prasowe rozproszone po rozmaitych pismach studenckich, takich jak: Student, Politechnik, itd. i turystycznych. Śladowe ilości zainteresowania tematem można znaleźć w książkach specjalistów zajmujących się turystyką z punktu widzenia turystyczno-wychowawczego. Dominuje w nich jednak podejście polegające na silnej ekspozycji sfery ego. Sensualistyczno-racjonalistyczne (Krzysztof Przecławski), albo emocjonalno-konkwistadorskie (Lucjan Turos).

Karol Płudowski (bard, autor piosenek turystycznych) w swojej pracy, zatytułowanej Studencki Ruch Piosenki Turystycznej dowodzi, iż desygnatu nazwy piosenka turystyczna nie da się sprowadzić do czegoś, co istnieje, a więc piosenka turystyczna jest fenomenem, który nie tyle jest, ile się staje. Między innymi dzięki trudnej do określenia magii chwili na którą składa się wiele różnych elementów. Pisze, że charakter zjawiska na przestrzeni lat ulega zmianie, lecz zachowuje ono swoją tożsamość. Turystyka była dla studentów alternatywą spędzania wolnego czasu, a więc były to i w dalszym ciągu są działania amatorskie (w pozytywnym znaczeniu tego słowa).

Autonomiczna działalność twórcza żaków, którzy z zamiłowania, czy też pasji angażowali się w rozmaite działania, czy to na polu artystycznym, organizacyjnym, czy też w zwykłej pracy fizycznej ma swój podwójny wymiar, a mianowicie: wymiar duszy (śpiewanie, muzykowanie, pisanie piosenek) i wymiar praktyczny (wędrowanie, organizacja turystycznych przeglądów i festiwali, baz namiotowych itp.).

Polska piosenka turystyczna po 1968 roku Studencki Ruch Piosenki Turystycznej jak i artyści z nim związani, w naturalny sposób wyrastali z korzeni kontrkultury i z młodzieżowej kontestacji artystycznej lat 60.. Wyrastał on prawdopodobnie na fali niezadowolenia i dezaprobaty, m.in. dla jawnej, rządowej manipulacji buntem młodzieży w marcu 1968 roku, a mimo to nie był ani ruchem walczącym, ani reformatorskim. Jego członkowie dumnie i spokojnie odwrócili się od świata pełnego gwałtu i hipokryzji. Nie była to ucieczka od rzeczywistości jak sugeruje w Przekroju z dn. 3 czerwca 1990 roku Jan Poprawa, a porzucenie niereformowalnych struktur społecznych – w których miejsca na życie praktycznie nie było – na rzecz poszukiwania nowych dróg i własnego sposobu zaistnienia w świecie. Tego typu działania należy postawić po stronie zachowań alternatywnych.

Owo odejście było tylko czasowe, ale regularnie powtarzane i momentami dość masowe. Był to czas, gdy studenci rozmaitych uczelni naszego kraju wyruszali z miast ku wioskom i odludnym terenom gór i lasów. Wybierali miejsca nie noszące śladów skażenia cywilizacyjnego, jak np. zdziczałe Bieszczady, lub takie w których to skażenie jest niewielkie, np. Roztocze, Góry Świętokrzyskie, czy Beskid Niski. Wyjazdy te zostały zalegalizowane w formalnych kołach, takich jak, m.in.: Koło PTTK nr 1 przy Politechnice Warszawskiej, Akademicki Klub Turystyczny im. Mieczysława Orłowicza we Wrocławiu, Studenckie Koło Przewodników Górskich w Krakowie, Studenckie Koło Przewodników Beskidzkich w Katowicach i wiele innych.

Tym wyprawom towarzyszył najczęściej śpiew, w którym wyrażała się dusza młodego pokolenia – dusza wciąż skora do radości, ale też dusza zraniona i uciśniona, w której wyraża się tęsknota za swobodą, pięknem i wolnością. Najpierw więc była to tęsknota i jakaś nieokreślona siła, popychająca wędrowców ku nieznanemu celowi: Nie wie słońce ani deszcz jaki jest przed nami cel (sł. i muz. J. Błyszczak Za celem), W daleką drogę jadę, konia siodłać czas. Nie pytaj dokąd zmierzam, gdzie mnie wiedzie słońca blask (sł. ? Sidorska, muz. W. Kuszpit Daleka droga). Była to także swego rodzaju spontaniczna ucieczka, porzucenie, odejście: Rzucasz wszystko i jedziesz na rajd (sł. i muz. J. Okła), Rzuć drogi wiodące donikąd (sł. i muz. J. Borowicz Asfalt), Bimbaj na potęgę, rzuć w diabły tę mordęgę, rzuć pióro, zamknij księgę, ruszaj z nami, póki czas (z rep. zespołu Browar Żywiec), Porzuć kroków rytm na bruku (sł. W. Belon, muz. W. WanatJerzy Paweł Duda Słów kilka o śpiewniku „Nasza Piosenka”, Gorzów Wielkopolski ? Bez słów) itd.

Cel wędrówki pozostał nieokreślony. Śpiewający turyści pozostawili za sobą wielkomiejski moloch i jest to coś do czego nie chcą wracać myślami, przynajmniej przez jakiś czas. Gdzieś daleko stąd pozostał świat w którym żyłeś tyle, tyle lat. Świat, którego rysy dziś w niepamięć puścić chcesz (piosenka zaczynająca się od słów We dwójkę szli). Z czasem rozwijała się świadomość celu wędrówki. Cały świat w którym dotąd się żyło stał się bardzo odległy, a stąd blisko jest do myśli o poszukiwaniu nowego: Spróbuj znajdziesz, jeśli szukać zechcesz. Nowy świat, własny świat (sł. W. Belon, muz. W. Wanat Bez słów). Sztuka uprawiana przez śpiewających turystów, choć nie zawsze wysokiego lotu spełniała funkcje, które służą budowaniu społeczności. Warto zwrócić uwagę na to, że choć cel, o którym była mowa, pozostał nieokreślony to przeważnie był wspólny: Jaki jest przed nami cel (sł. i muz. J. Błyszczak Za celem), Tam idziemy, gdzie nas nie ma, gdzie się z niebem łączy ziemia. Tam gdzie horyzontu kres. Tam nasz cel wędrówki jest (Browar Żywiec, piosenka zaczynająca się od słów Gdy ci życie zbrzydnie szare), Wracamy po słońca blask (sł. O. Braniecka, muz. W. Jarociński Ludziom).