World Slavery Tour – trasa koncertowa heavymetalowej formacji Iron Maiden promująca piąty album studyjny, Powerslave. Tournée rozpoczęło się w Warszawie, w Polsce – 9 sierpnia 1984 zaś zakończyło w Irvine, Kalifornia – 5 lipca 1985 roku, grupa zagrała w 28 krajach świata. Tournee ma reputację najintensywniejszego w historii grupy, najbardziej wyczerpującego – aczkolwiek zwieńczonego wielkim sukcesem artystycznym i komercyjnym. Muzycy po raz pierwszy wystąpili w Polsce, na Węgrzech, Austrii w Portugalii oraz Nowej Zelandii. Zespół pod koniec 1985 roku był całkowicie wyczerpany fizycznie i emocjonalnie, potrzebował niemal rocznej przerwy przed ukazaniem się kolejnego albumu studyjnego Somewhere in Time w 1986 r. Frontman grupy Bruce Dickinson, wyjaśniał: „Sądziłem, że ta trasa nigdy nie dobiegnie końca ... czułem się jak część oprawy, scenografii, jak reflektor”.
Management formacji przygotowywał nawet jeszcze większą liczbę koncertów, włączając w to koncerty w Południowej Afryce, na europejskich festiwalach, czy dodatkowe koncerty w Ameryce Północnej, sięgające 1986 roku. Brytyjski dziennikarz, autor wielu publikacji muzycznych – Neil Daniels, utrzymuje iż kilka koncertów zabookowanych w Afryce Południowej, zostało natychmiast odwołanych przez władze po tym, jak w tytule trasy zespołu znalazło się określenie „Slavery” (po polsku „Niewolnicze”) niedopuszczalne w tym regionie świata ze względów politycznych. Muzycy zdecydowanie sprzeciwili się dalszej kontynuacji tournee.
Trasa trwała 331 dni, zespół w tym okresie zabookował 198 koncertów. Iron Maiden wystąpili wówczas dla największej publiczności na biletowanym koncercie w karierze, w zależności od źródła, w trakcie koncertu na pierwszej edycji brazylijskiego festiwalu Rock in Rio 11 stycznia 1985 roku, było obecnych od 350 tys. do około 500 tys. widzów.
Oprawa trasy przeszła do historii, jako pierwsza superprodukcja w historii zespołu, słynąca z egipskiej oprawy m.in. sarkofagów, mierzącym 30 stóp, zmumifikowanym Eddiem, wspartej potężnym systemem oświetleniowym i niesamowitą pirotechniką. Steve Harris przyznawał po latach, iż najprawdopodobniej była to najlepsza oprawa w historii grupy Bruce Dickinson opisywał oprawę koncertów w następujących słowach: „Mogłeś zbudować tę scenę zarówno w teatrach, jak i w ogromnych arenach – wszędzie wyglądała fantastycznie”. Koncerty grupy z lat 2008–2009, znane jako „Somewhere Back in Time World Tour” nawiązywały wizualnie do „World Slavery Tour”.
Pierwszy pełnowymiarowy album koncertowy formacji, legendarny Live After Death, został zarejestrowany w trakcie czterech koncertów w londyńskiej hali Hammersmith Odeon, w październiku 1984 roku, oraz podczas czterech koncertów na Long Beach Arena w Kalifornii w marcu 1985 r. Dokument wideo Behind the Iron Curtain został zarejestrowany w trakcie pierwszych koncertów grupy w Polsce na Węrzech oraz Jugosławii w sierpniu 1984 roku, zespół był pierwszym w historii wykonawcą zachodnim, który przywiózł pełnowymiarową produkcję estradową do krajów tzw. Bloku Wschodniego. Również po raz pierwszy w historii artysta zagraniczny rozpoczął światową trasę koncertową serią występów "Za Żelazną Kurtyną". Film był wielokrotnie prezentowany w MTV.
Trasa została zapamiętana, jako jedna z najbardziej inspirujących w historii gatunku, wzorzec heavymnetalowej superprodukcji dla niezliczonych rzeszy wykonawców. Zapoczątkowała serię kolejnych produkcji estradowych, która z powodzeniem trwa do dziś. Było to wówczas największe osiągnięcie w świecie ciężkiego rocka, zespół awansował do statusu mega gwiazdy muzyki rockowej. Trasa amerykańska była największym przedsięwzięciem i wydarzeniem 1985 roku, jako taka została błyskawicznie wyprzedana. Prawie 200 koncertów zobaczyło około 3,8 mln widzów, na pięciu kontynentach świata.
Supporty Mötley Crüe – od 15 października 1984 do końca trasy europejskiej. Pokolgép – koncert w Budapeszcie. Twisted Sister – Kanada, USA, Nowa Zelandia. Whitesnake – Rock in Rio. Accept – Francja, Włochy, Hiszpania, Portugalia, USA ostatni etap 1985. Dokken – Hara Arena. W.A.S.P. – Teksas, Kalifornia. Quiet Riot – Kalifornia. Queensrÿche – Nowy Jork. Warrior – Las Vegas. Ratt – Floryda, Fargo. Warriors – Jugosławia. P-Box – Węgry. Boss – Australia. Waysted – Wielka Brytania. Mama’s Boys – Wielka Brytania. Why on Earth – Evansville.
Setlista Introdukcja: „Churchill’s Speech”, na wszystkich koncertach trasy. „Aces High” (z albumu Powerslave, 1984) „2 Minutes to Midnight” (z albumu Powerslave, 1984) „The Trooper” (z albumu Piece of Mind, 1983) „Revelations” (z albumu Piece of Mind, 1983) „Flight of Icarus” (z albumu Piece of Mind, 1983) „Rime of the Ancient Mariner” (z albumu Powerslave, 1984) „Powerslave” (z albumu Powerslave, 1984) „The Number of the Beast” (z albumu The Number of the Beast, 1982) „Hallowed Be Thy Name” (z albumu The Number of the Beast, 1982) „Iron Maiden” (z albumu Iron Maiden, 1980)
Bisy: „Run to the Hills” (z albumu The Number of the Beast, 1982) „Running Free” (z albumu Iron Maiden, 1980) „Sanctuary” (z albumu Iron Maiden, 1980)
Uwagi: „Revelations” oraz „Flight of Icarus” (oba z albumu Piece of Mind, 1983) były prezentowane jako dodatkowe utwory w 1984 r. podczas europejskiego, podczas wielu koncertów w Ameryce (pamiętne koncerty w Radio City Music Hall, w Nowym Jorku). Zespół prezentował również „Wrathchild”, „Murders in the Rue Morgue” (oba z albumu Killers, 1981), „Phantom of the Opera” (z albumu Iron Maiden, 1980), „Children of the Damned” (z albumu The Number of the Beast, 1982) lub nawet „Die With Your Boots On” (z albumu Piece of Mind, 1983). „Losfer Words” (z albumu Powerslave, 1984) był wykonywany podczas europejskiego etapu trasy, natomiast przed rozpoczęciem trasy po Ameryce Północnej zdecydowano o wyłączenie tej kompozycji z repertuaru. "Back in the Village" (z albumu Powerslave, 1984) został zaprezentowany wyłącznie podczas dwóch pierwszych koncertów tournee, które miały miejsce w Warszawie oraz Łodzi. „22 Acacia Avenue” (z albumu The Number of the Beast, 1982) był wykonywany tylko na pierwszych koncertach europejskich (m.in. w Polsce), natomiast przed rozpoczęciem trasy po Ameryce Północnej zdecydowano o wyłączenie tej kompozycji z repertuaru. Dave Murray prezentował specjalnie przygotowane solo gitarowe tuż przed utworem „Powerslave”(z albumu Powerslave, 1984).
Oprawa trasy Trasa „World Slavery Tour” stanowiła dla zespołu przeskok na nowy poziom prezentacji estradowej, jako taka była pierwszą superprodukcją w historii grupy, pierwszą w historii tak rozległą eskapadą zorganizowaną przez grupę, reprezentującą ciężki rock. Oprawa koncertów została zaprojektowana, jako konceptualne odzwierciedlenie sfinksa rodem np. z filmu „Faraon”, z potężnymi światłami, ogromnym sarkofagiem, mierzącą 30 stóp, pirotechniczną mumią i niesamowitymi rekwizytami. Sam wystrój estrady, oparty na projekcie wnętrza Świątyni Nefretete, robił olbrzymie wrażenie. Świat krytyki nie szczędził grupie pochwał a niezawodny w tej materii Malcolm Dome z „Kerrang!”, pisał: „Wierzcie we wszystkie bajki, jakie wypisują o ich koncertach”.
Ciekawą opinią odnośnie do charakteru trasy podzielił się swego czasu Bruce Dickinson: „Trasa promująca Powerslave wyglądała wspaniale. Oczywiście mieliśmy w przyszłości bardziej wymyślne projekty, ale ta trasa okazała się czymś absolutnie wyjątkowym. Wszystko było zaprojektowane z niewiarygodnym smakiem, w sumie zrobiliśmy to bardzo prosto. Scena została zbudowana z jednolitych elementów, jak dziecięce klocki. Wyglądała na większą, niż była w rzeczywistości. Całą scenografię mogłeś ustawić w teatrze, ogromnej arenie i na stadionie czy w zupełnie kameralnej sali i wszędzie wyglądała wspaniale. Pod względem funkcjonowania technicznego to wszystko było bardzo proste, zostało oparte na dwóch dźwigniach, które obsługiwano ręcznie – był taki system zapadni – jak w dziecięcym teatrze, ogromny EDDIE-mumia wjeżdżał na wózku. Baliśmy się wpadek w stylu ‘Spinal Tap’, chcieliśmy żeby to było na równi podniosłe, co zabawne – udało się. Osobiście najbardziej lubię tę scenografię, jest przepiękna i miło ją wszyscy wspominamy. Nigdy później nie bawiłem się tak dobrze, choć na sam koniec, trasa mnie całkowicie wyczerpała w sensie emocjonalnym”.
Wspomniana trasa stanowiła dopiero skromne wprowadzenie w świat późniejszych szaleństw estradowych formacji, będąc swoistym wzorcem dla kolejnych pokoleń artystów, marzących o kolosalnym show heavymetalowym. Trudno było nie zauważyć dość obsesyjnej skłonności Maiden’ów do swoistej „gigantomanii”. Trzeba to powiedzieć otwarcie – efektownej gigantomanii, takiej która miała się podobać bynajmniej nie tylko fanom gatunku. Pójście na ich koncert, oznaczało przeżycia na poziomie tych, które oferowało ówczesne kino akcji i fantastyki, pokroju „Indiana Jones” czy „Star Wars”. Iron Maiden wyznaczyli standard heavymetalowej superprodukcji, do którego zmierzali ci wszyscy, którzy pragnęli się liczyć na światowym rynku muzycznym. Sprzyjał temu również „czas”. Lata ’80. XX w. charakteryzował kiczowaty przepych w dziedzinie prezentacji estradowej a ówczesne gwiazdy prześcigały się w kreowaniu coraz to wymyślniejszych produkcji estradowych.
Sprzęt grupy przewoziło wówczas sześć lub siedem potężnych ciężarówek, moc nagłośnienia przekraczała 155 tys. watów, oświetlenie tworzyło ponad 800 lamp, zamontowanych na symetrycznie zorientowanych, ruchomych rampach, tworzących trójkątną, piramidalną konstrukcję unoszącą się nad sceną. Wszystko zostało ozdobione freskami i malowidłami odnoszącymi się do mitologii Starożytnego Egiptu, tworzących z wystrojem sceny (freski, sarkofagi, postumenty) konceptualną całość. Mobilny, wielopoziomowy system oświetleniowy, będący jednocześnie częścią złożonej scenografii – był pierwszym tego typu na świecie. Nie zapomniano o podestach i wybiegach otaczających scenę, która z perspektywy wyglądała niczym egipska świątynia wzbogacona technologią XX wieku. W centrum estrady znajdowało się ogromne „Oko Horusa”, zaś po raz pierwszy w historii grupy w głębi sceny pojawiały się panoramiczne backdropy, przynoszące wizerunki staro-egipskich osiągnięć architektury. W trakcie prezentacji utworu „The Number of the Beast” w rogu estrady pojawiała się lalka przedstawiająca „Grim Rippera”, natomiast Bruce Dickinson podczas „Powerslave” występował w specjalnej masce i naramiennikach, które sprawiały, iż frontman wyglądał niczym egipski kapłan celebrujący rytuał.
Jeżeli dodamy do tego potężny, rozsuwany sarkofag, wewnątrz którego znajdował się Eddie Mumia, zwisający nad sceną i eksplodujący iskrami z oczodołów, czy jego mobilną wersję, szalejącą wśród muzyków podczas prezentacji kompozycji „Powerslave”. Otrzymamy spektakl, który wówczas zaszokował tak krytyków, jak i fanów. Iron Maiden sięgnęli wówczas szczytów pod każdym względem.
Daty trasy UWAGA! w wyniku aktualizacji danych, nazwy obiektów nie muszą się pokrywać ze stanem pierwotnym, znanym z materiałów prasowych grupy.