Doprowadza ono w końcu do jego ubezwłasnowolnienia, z czego w ostatecznym rozrachunku Eddie wydaje się być zadowolony.

Odbiór Film został wręcz "zmasakrowany" przez czołowych amerykańskich krytyków filmowych tego okresu. Roger Ebert przyznał mu przeciętną ocenę 2,5 gwiazdki w 4-stopniowej skali, określając obraz jako "rozwlekły i przyciężki". W podobnym duchu wypowiadał się Gene Siskel z Chicago Tribune. Wytykając obrazowi nie jasno zarysowane postacie głównych bohaterów oraz błędy reżyserskie, odznaczył go 2 gwiazdkami w również 4-stopniowej skali. Vincent Canby z The New York Times nazwał film "absurdalną, niezrozumiałą na prostym poziomie narracji mieszaniną zapożyczonych stylów" i "kiczem". Umieścił go w 10-ce najgorszych filmów amerykańskich 1969 roku. Opiniotwórczy tygodnik Variety określił film jako "pomieszany, przekombinowany i obszerny film pełen postaci, które nie są dla widza interesujące". Pauline Kael – czołowa krytyk filmowa The New Yorker w tamtym okresie – pisała: "Gdyby ktoś nie wiedział, że twórcą tego filmu jest Kazan, nie znalazł by w nim nic, co mogłoby to sugerować. Nic w tym filmie nie jest spontaniczne, ani reżyseria ani aktorstwo. Aktorzy nie wykazują żadnej inwencji, wygłaszając gotowe frazy odgrywają szablonowe, dobrze sprzedające się role".