W tym czasie wyznaczony do przeprowadzenia operacji okręt podwodny USS „Halibut” (SSGN-587), który już wcześniej sprawdził się w realizacji podobnych misji, otrzymał odpowiednie ulepszenia. Okręt został wyposażony w komory dekompresyjne, które miały imitować stosowane przez marynarkę wojenną Stanów Zjednoczonych pojazdy ratownictwa głębokiego zanurzenia. Sama operacja została utrzymana w absolutnej tajemnicy. Praktycznie nikt, nawet członkowie załogi, nie wiedzieli o tym, w czym właściwie biorą udział. Większość do końca trwania operacji wierzyła, że ich zadaniem jest pozyskanie z dna morza szczątków sowieckiego pocisku P-500 Bazalt. Ten swoisty gambit został opracowany przez siły wywiadowcze jesienią roku 1971. Właśnie to miał być właściwy powód podany do publicznej informacji, który miał warunkować obecność „Halibuta” w rejonach Morza Ochockiego. O tym, jak bardzo utajniony był to projekt świadczy fakt, że spora część marynarzy, która brała udział we właściwiej misji nie posiadała nawet odpowiedniego dla stopnia operacji poświadczenia bezpieczeństwa. „Halibut” wraz z załogą opuścił port w 1972 roku. Aby ułatwić sobie poszukiwania kabla na dość dużym akwenie, załoga okrętu podwodnego zdecydowała się skorzystać z dość niecodziennej techniki.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Operacja Ivy Bells · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.