W Końskich stacjonowało ok. 1800 Niemców (funkcjonariuszy żandarmerii, niemieckich służb policyjnych oraz członków wschodnich oddziałów kolaboracyjnych tzw. Ostlegionu), „Robot” do przeprowadzenia akcji skierował 64 żołnierzy podziemia. Polacy byli uzbrojeni w karabiny, dysponowali m.in. jednym ciężkim karabinem maszynowym, sześcioma ręcznymi karabinami maszynowymi, siedmioma pistoletami maszynowymi oraz 60 granatami. Decydującym czynnikiem powodzenia akcji było zaskoczenie oraz precyzyjne działanie. Oddział został podzielony na trzy grupy: jedna z nich miała blokować ogniem broni maszynowej niemieckie koszary mieszczące się w trzech budynkach, druga wkroczyć do miasta od strony miejskich rogatek, a trzecia, dowodzona przez „Robota”, miała zniszczyć stację transformatorową i odciąć łączność telefoniczną. Odcięcie prądu w mieście było jednocześnie sygnałem do rozpoczęcia ataku. Drogi prowadzące z Końskich do Skarżyska-Kamiennej, Kielc i Czarneckiej Góry zostały zablokowane zaporami przez uzbrojonych żołnierzy AK.