Autorowi zarzucano między innymi powierzchowne traktowanie problemu, generalizowanie, błędy merytoryczne, atakowanie konkretnych, także zmarłych już osób, brak artystycznego polotu przy beletryzacji, wymysły autora, nie pozwalające na traktowanie dzieła jako dokumentalnego, plagiat. Przede wszystkim jednak większość recenzentów negatywnie ustosunkowała się do nawoływania do prześladowań religijnych raskolników i ogólnego stygmatyzowania tej społeczności.
Drugi tom Raskolników i ostrożników ukazał się w 1870 roku. Liwanow wykorzystał przedmowę, aby zaatakować krytyków, którzy wystawili pierwszemu tomowi niepochlebne recenzje (a przy tym niektórych publicystów, którzy tego nie zrobili, jak Iwan Aksakow). Nazywając ich między innymi „literackimi karaluchami” autor sugerował, że ataki na jego dzieło były skutkiem przekupstwa recenzentów przez staroobrzędowców lub ich skrajnego nieuctwa. W tekście tym zamieścił wszystkie znane sobie plotki dotyczące krytyków, nie hamował przy tym i własnej wyobraźni. Stwierdził przy tym, że bardziej od literatów, powinien się bać fanatyków religijnych.