Moniuszki, studenci ci, wyłonili z własnego grona członków delegacji, która podjęła rozmowy z władzami miasta, które obiecały im lokal na parterze i w piwnicy kamienicy przy ul. Jagiellońskiej 12 (miał on dwa pomieszczenia i salę widowiskową na 200 osób). Drugą zaś grupę, stanowili studenci Wydziału Górnictwa Politechniki Śląskiej (tzw. „Hajerzy”, których kierownikiem był Andrzej Bojko. Obydwie rozpoczęły współpracę, zaś Maciej Siciński został pełnomocnikiem Rady Uczelnianej ZSP ds. Regionalnych Ośrodków Studenckich. W remoncie przeznaczonego na klub, zaniedbanego lokalu przy ul. Jagiellońskiej, wydatnie pomogli „Hajerzy”. W czasie obchodów Barbórki 1964 otarli oni do wiceministra górnictwa Edmunda Grabowskiego, który okazał się otwarty na współpracę i po kolejnym, tym razem oficjalnym spotkaniu w Ministerstwie w grudniu 1964 roku zapewnił dla tej inicjatywy wsparcie, a także finansowanie ze strony Bytomskiego Zjednoczenia Przemysłu Węglowego (zajął się tym dyr. Jerzy Rabsztyn). Ponieważ górnictwo zapewniło pieniądze oraz ekipy remontowe, zaś władze miasta Bytomia, dołożyły środki pieniężne, pochodzące z tzw. czynów społecznych. Informacja pojawiająca się w wielu pobieżnych analizach tematu i sugerująca, jakoby bytomski Pyrlik był jedynym klubem studenckim na Śląsku, nie posiadającym uczelni wyższej jest błędna.