Chaotyczny proces wyborczy, podczas którego nie udało się uniknąć nieprawidłowości i opóźnień, wskazał na znaczne poparcie dla Sáncheza, które pod względem oddanych na niego głosów w pierwszej turze ustępowało jedynie reprezentującej prawicę Keiko Fujimori. Zdobył poparcie na poziomie 12,039 procenta i wszedł do drugiej tury.

Podobnie jak zdecydowana większość uczestników peruwiańskiego życia publicznego nie zdołał uniknąć problemów z prawem. Toczą się wobec niego postępowania w związku z oskarżeniami o korupcję. Uznawany jest za politycznego spadkobiercę Castillo. Poparcie dla niego komentuje się tym samym jako przejaw społecznego protestu wobec tradycyjnych elit peruwiańskich, marginalizujących najczęściej rdzenną biedotę. Sánchez sytuuje się jednoznacznie na lewicy politycznego spektrum. Opowiada się za nacjonalizacją krajowych zasobów naturalnych oraz przyjęciem nowej konstytucji. Popiera także prawne uznanie Peru za państwo wielonarodowe, na wzór Boliwii z okresu rządów Evo Moralesa.