Korynt od razu wysłał do Epidamnos posiłki, w postaci żołnierzy i nowych osadników.
Korkyra uznała to za ingerencję w jej wewnętrzne sprawy i wysłała do Epidamnos flotę 25 trier, żądając przywrócenia dawnych władców, a gdy ich żądania zostały odrzucone, zablokowali miasto flotą 40 jednostek, zaś od strony lądu – najemnymi oddziałami ilyryjskimi. Korynt zareagował mobilizując swoją flotę (30 trier) oraz sojuszników: 10 okrętów przysłało Leukas, Megara i Ambrakia po 8, Epidaurus – pięć, Kefalinia – cztery, a inni sojusznicy dostarczyli po 1–2 okręty i wsparli operację finansowo. Aczkolwiek Korkyra posiadała silną flotę (jedynie ateńska była liczniejsza), chcieli uniknąć wojny z tak znaczną koalicją, więc zaproponowali (przy udziale m.in. posłów ze Sparty) arbitraż przez wyrocznię delfijską, lub neutralne miasto peloponeskie, by rozstrzygnąć czyją właściwie kolonią jest Epidamnos.
Korynt uzależnił mediację od zdjęcia oblężenia z Epidamnos – na co Korkyra się zgodziła, pod warunkiem wycofania z tego miasta korynckich posiłków i kolonistów. Ten z kolei warunek odrzucił Korynt, wysyłając na odsiecz flotę 75 trier (według Diodora tylko 70) i 2000 hoplitów. Na spotkanie im wyszła flota korkyrejska w sile 80 trier (pozostałych 40 wciąż blokowało Epidamnos).